Blog > Komentarze do wpisu

Kult cargo

Anuszka dwa razy napisała ostatnio o kulcie cargo: raz na Młodym Fizyku, drugi raz na prywatnym blogu swoim i męża. W tym drugim wypadku Ani chodzi o zabiegi polskich polityków mające na celu instalację amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce. Ania uważa to za bezsensowny objaw kultu cargo, magiczny apel do Stanów, aby

zaczęły znów przystawać do [polskich] kolorowych marzeń z lat komunizmu: By były dla nas bezinteresownym dobrym wujkiem, dawcą wszelkich łask i ziemią obiecaną.

Dla Anuszki jest to

coś w rodzaju zabobonnej wiary w bóstwo, które uchroni nas od katastrof, jeżeli złożymy mu odpowiednio dużo darów ofiarnych, wypalimy odpowiednio dużo kadzidła i spełnimy jego rytualne oczekiwania.

Ja, jak to pisałem i w komentarzach do wpisu Anuszki, i wcześniej na tym blogu, uważam, że zabieganie przez Polskę o militarną przychylność Ameryki jest uzasadnione, choć nie jestem pewien, czy akurat tarcza antyrakietowa (nie działa, sami Amerykanie nie wiedzą, czy jej chcą, nawet gdyby działała) jest najlepszym na to sposobem. Ania się ze mną nie zgadza i nie widzi powodów, dla których akurat Polska miałaby o szczególne względy Ameryki zabiegać. Ja obstaję przy swoim, aczkolwiek zastanowiwszy się nad tym chwilę, muszę przyznać, że Anuszka po części ma rację.

Kult cargo pojawia się po zetknięciu cywilizacji rozwiniętej i prymitywnej; przedstawiciele tej prymitywnej oczekują, że ci rozwinięci zapewnią im wszystkie dobra. Otóż niektórzy politycy i znaczna część opinii publicznej w Polsce zachowuje się tak, jakby w istocie wyznawali kult amerykańskiego cargo - przypomnijmy sobie to irracjonalne oczekiwanie, a potem głośno wyrażane uczucie bolesnego zawodu, że Amerykanie nas dozbroją, wyszkolą, za bezcen sprzedadzą super nowoczesną broń, zniosą wizy i jeszcze zainwestują w offset. Dlaczego? Jak to, czyż trzeba jakichś powodów?! Przecież oni są A-m-e-r-y-k-a-n-a-m-i, a my Polakami! Tylko tyle i aż tyle.

Paradoksalnie, to ci polscy politycy, którzy są świadomi, iż na przychylność i wojskową pomoc Ameryki trzeba sobie zasłużyć - wysyłając polskich żołnierzy do Iraku i Afganistanu, nie zważając na wściekłość Rosji okazując gotowość do przyjęcia tarczy antyrakietowej - nie są wyznawcami kultu cargo. 

A najlepiej się sprawie Polski przysłuży przekształcenie Polski w kraj cywilizowany - do czego nam, niestety, wciąż daleko.

wtorek, 28 lipca 2009, pfg

Polecane wpisy

  • Ach, to ty

    Najbliższe otoczenie Jarosława Kaczyńskiego pokłada w partii Roberta Biedronia ogromne nadzieje, pisze Cezary Michalski w najnowszym Newsweeku . Taki je

  • Borduria

    Magdalena Ogórek. Dwie wieże. Jurny Stefan. Ewa Kopacz i dinozaury. Problemy Misiewicza. Dwórki Glapińskiego. Nowa afera mięsna (dla Polski gigantyczna katastro

  • Premier Boris Johnson

    Kluczowym problemem politycznym, jaki staje teraz przed wieloma krajami europejskimi, od Polski, poprzez Włochy i Francję, aż do Wielkiej Brytanii, jest dylemat

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/07/28 20:40:29
Dzięki za ten wpis! Chylę czoła za zdolność przyznania się do zmiany zdania w danej sprawie. Jak rzadko ludzi na to stać, żeby po dłuższym sporze powiedzieć: "zastanowiłem się i jednak coś w tym jest"!

Zatem widzę, że się rozumiemy. Właśnie o to dokładnie chodzi: "oni" są wyższą cywilizacją, więc oczekujemy po nich cudów. Pora pozbyć się tego irracjonalnego myślenia.

Jest taki efekt, jakoś nazwany w socjologii, choć nie pamiętam jak: Ludzie przyjmują pewną strategię postępowania, podczas gdy ona się opłaca. Potem warunki zewnętrzne się zmieniają, lecz ludzie siłą bezwładności dalej stosują tę strategię. Wówczas ona przestaje mieć znaczenie praktyczne, a zaczyna mieć znaczenie magiczne.

Dalej może się już ze mną nie zgodzisz, ale moje rozumowanie idzie tak:

Owszem, do pewnego czasu tubylcom na pewno opłaca się dostawać paciorki i strzelby od białych podróżników. Nie zawsze taka relacja jest czystym wyzyskiem jednej strony przez drugą. Amerykanie pomagając nam przez długi czas mieli w tym swój interes, ale akurat tak się składało, że był on równoległy z naszym interesem. Należało to wykorzystać - i zrobiliśmy to.

Sądzę, że nadszedł jednak czas, gdy nasze interesy nie idą już w parze. Może kiedyś znowu będziemy mieć wspólne interesy, kto to wie. Ale zdaje mi się, że teraz polscy politycy przeoczyli moment, gdy nasze interesy przestały być wspólne. A przeoczyli, bo im się wydawało, że Ameryka robi to co robi - bezinteresownie. Z miłości do nas. I w tym momencie pozostała polskim politykom jedynie magiczna wiara.

Ja w ogóle zastanawiam się, kto z architektów wolnej Polski widział realistycznie, jak mają się nasze interesy do amerykańskich. Mam takie podejrzenie, że trzeźwo patrzących było najwyżej kilku. Reszta jedynie wierzyła w dobrego starszego brata zza Atlantyku - i mieliśmy cholerne szczęście, że z tą naiwną wiarą udało nam się tak wiele osiągnąć!

Przypomina mi się np. takie spotkanie z Michnikiem jakieś 2 albo 3 lata temu w Krakowie. On tam zaprezentował nieprawdopodobną naiwność. Zapytali go, dlaczego popierał interwencję w Iraku. A on na to, że ufał Amerykanom, bo go zaprosili do Pentagonu z innymi polskimi dziennikarzami na spotkanie, wytłumaczyli im cały plan interwencji i nawet pytali go o porady!!! To było wprost niewiarygodne! Człowiek z takimi życiowymi doświadczeniami i naiwny jak dziecko - wierzył, że generałowie z Pentagonu naprawdę brali pod uwagę jego zdanie... 8-|
-
2009/07/28 23:43:49
Co do tego fragmentu:

Paradoksalnie, to ci polscy politycy, którzy są świadomi, iż na przychylność i wojskową pomoc Ameryki trzeba sobie zasłużyć - wysyłając polskich żołnierzy do Iraku i Afganistanu, nie zważając na wściekłość Rosji okazując gotowość do przyjęcia tarczy antyrakietowej - nie są wyznawcami kultu cargo.

Ja właśnie uważam, że wysyłanie żołnierzy do Iraku i Afganistanu jest jak budowanie z poświęceniem samolotów ze słomy. Myślimy, że zrobiliśmy wszystko jak trzeba - jest pas startowy, jest antena, dyspozytor na wieży ma na uszach wyplatane słomiane słuchawki - tylko te samoloty nie nadlatują i nie nadlatują! Przecież właśnie o to chodzi, że wysyłamy tych żołnierzy - i nic! Nic z tego nie mamy. Nawet wiz nam nie znieśli.

Wypadałoby się zastanowić, czego brakuje w naszym słomianym lotnisku, że ono jednak nie ma siły sprawczej i samoloty nie nadlatują?
-
pfg
2009/07/29 00:27:35
Ja właśnie uważam, że wysyłanie żołnierzy do Iraku i Afganistanu jest jak budowanie z poświęceniem samolotów ze słomy.

O tym właśnie jużeśmy dyskutowali. Nie chodzi o korzyści doraźne, typu dozbrojenie polskiej armii, mityczne "kontrakty na odbudowę Iraku" czy zniesienie wiz. To właśnie byłoby cargo. Chodzi o zapewnienie sobie pomocy Ameryki w jakiejś sytuacji ostatecznej. Ja nie wiem, czy udział Polski w amerykańskich ekspedycjach faktycznie zapewni nam militarne wsparcie Ameryki w chwili zagrożenia - może tak, może nie, i obyśmy nigdy tego nie musieli sprawdzać. Nie mam natomiast wątpliwości, że nieokazanie pomocy Ameryce teraz byłoby w najlepszym wypadku obojętne dla szans uzyskania pomocy od USA w przyszłości, nie doraźnej, ale prawdziwej osłony w chwili zagrożenia; w gorszym wypadku mogłoby się okazać, że nasze stanie z boku teraz zmniejsza nasze przyszłe szanse. Tak więc uważam, że udział w tych ekspedycjach jest z punktu widzenia celów strategicznych potencjalnie korzystny dla Polski.

Natomiast korzyścią doraźną jest to, że polskie wojsko dzięki udziałowi w ekspedycjach staje się prawdziwą armią, nie zaś tylko "koszarowym wojskiem", jak pisałem.
-
2009/08/20 14:40:32
Drogi Pawle, chyba zupełnie opacznie zrozumiałeś sens wyrażenia kult cargo. Nie ma on nic wspólnego z bogatą cywilizacją, a raczej z pustym naśladownictwem form pewnych działań ( przykład : naśladujemy ślepo amerykańską konstrukcję społeczno-gospodarczą w nadziei że wystarczy to osiągnięcia przez nas statusu bogatego państwa kapitalistycznego w gospodarce globalnej, czerpiącego zyski z gospodarczego kolonializmu/globlizmu itp.).
Definicja z wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Kult_cargo
W świadomości wyspiarzy, to nie biali dostarczają darów - biali umieli jednak odprawiać należycie rytuał powodujący pojawienie sie białego ptaka - podobnie płytko w Polsce myśli się o kapitalizmie, pożytkach z nauki, techniki, demokracji itp.
Pozdrawiam
Kazek Kurz