Blog > Komentarze do wpisu

No cargo

To zadziwiające, ale odkąd Anuszka napisała o kulcie cargo, a ja wdałem się z nią w dyskusję, coraz częściej dostrzegam coś, co da się w tych kategoriach zakwalifikować. Oto w dzisiejszym Newsweeku Grzegorz Kostrzewa-Zorbas pisze (Newsweek jeszcze nie daje tego w wersji elektronicznej):

Sprawę tarczy antyrakietowej rozegraliśmy źle. Nie powiedzieliśmy jasno, że nie chodzi nam o instalację militarną, ale o amerykańskie gwarancje dla Polski.

To moja teza. Liczą się długoterminowe gwarancje amerykańskie, zgoda na tarczę miała tylko przekonać Amerykanów do udzielenia takowych gwarancji. Pisałem też, że kładzenie przez władze Polski całego nacisku na tarczę antyrakietową, może okazać się chybioną inwestycją. No i proszę, Amerykanie się z budowy tarczy - a przynajmniej z budowy tarczy w Polsce - wycofują, a myśmy nie uzyskali ani gwarancji długoterminowych, ani korzyści doraźnych, cargo. Przy czym powtarzam, długoterminowe gwarancje amerykańskie dla Polski to nie jest cargo, tylko najżywotniejszy strategiczny polski interes narodowy, tu zdania nie zmieniłem. I Polska będzie na te gwarancje musiała ciężko zapracować.

Kostrzewa-Zorbas pisze dalej

Wstrząsem dla Polaków może okazać się koniec epoki nieustannego, wręcz należącego się nam - prymusom Europy Środkowej - rozwoju i awansu.

No właśnie, jest jasne, ba, jest oczywistą oczywistością, że przedstwiciele cywilizacji bardziej rozwiniętej (Stany, Europa Zachodnia) powinni - i będą! - dostarczać przedstawicielom cywilizacji gorzej rozwiniętej dóbr wszelakich, tylko dlatego, że oni to oni, a my to my. To jest kult cargo w postaci czystej.

Widzę, że przynajmniej część polskich polityków zaczyna myśleć o międzynarodowej roli Polski i czekających ją zadaniach w sposób nie-magiczny. To dobrze.

poniedziałek, 03 sierpnia 2009, pfg

Polecane wpisy

  • Ach, to ty

    Najbliższe otoczenie Jarosława Kaczyńskiego pokłada w partii Roberta Biedronia ogromne nadzieje, pisze Cezary Michalski w najnowszym Newsweeku . Taki je

  • Borduria

    Magdalena Ogórek. Dwie wieże. Jurny Stefan. Ewa Kopacz i dinozaury. Problemy Misiewicza. Dwórki Glapińskiego. Nowa afera mięsna (dla Polski gigantyczna katastro

  • Premier Boris Johnson

    Kluczowym problemem politycznym, jaki staje teraz przed wieloma krajami europejskimi, od Polski, poprzez Włochy i Francję, aż do Wielkiej Brytanii, jest dylemat

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/08/05 21:59:32
Zgadzam się z o tyle, że w czyjejś strefie wpływów trzeba tak czy inaczej być. Wciąż jeszcze bycie w strefie wpływów USA jest dla nas korzystniejsze, niż w strefie wpływów Rosji - choć nie wiadomo, czy to się nie zmieni.

Zwracam też uwagę, że z przyczyn geograficznych, najlepiej byłoby dla wszystkich państw europejskich zbudować własną, europejską strefę wpływów. Ona na razie nie za bardzo istnieje - przynajmniej jeśli chodzi o wpływy militarne. Ale problem jest w tym, że zachód Europy, mający takie - mniej lub bardziej mętne - ale ambicje, postrzega polskie romanse z USA jako psucie tych planów.

Ja wiem, że armia europejska to na razie fikcja, i pewnie potrwa jeszcze kilkadziesiąt lat, zanim Europa się na coś konkretnego zdecyduje w tym względzie. Ale w takiej perspektywie trzeba myśleć. No chyba że po nas potop.

Skoro już jesteśmy przy perspektywie czasowej. Twój strach przed Rosją bierze się oczywiście ze znajomości historii. Ale znajomość historii nie może być wycinkowa - że z jednych zdarzeń historycznych wyciągamy wnioski, a z innych nie.

Otóż dlatego jestem przeciwko amerykańskim wojskom w Polsce, bo podobnie jak ty wyciągam wnioski z historii. Zapraszanie obcych wojsk na teren Polski zawsze kończyło się dla naszego kraju źle. Nie w perspektywie dziesiątek lat, lecz setek lat.

Krzyżacy - wiadomo. Gdy wojska saskie stacjonowały na terenie Polski, to wrogowie Saksonii prowadzili wojny na terenie Polski. Potem gdy Rosjanie przywrócili Augusta Mocnego na króla Polski, to zagwarantowali sobie stacjonowanie na terenie Rzeczpospolitej. Skończyło się rozbiorami. To są przykłady, gdy pojawiały się tu wojska związane z silniejszymi od Polski krajami (w przypadku krzyżaków - było to Cesarstwo Niemieckie).

A zatem: Z jednej strony - tarcza nie działa, Amerykanie mogą tę swoją bazę (i nas) olać i porzucić. To byłby zły obrót spraw. Ale z drugiej strony - jest też możliwe, że tarcza nie działa, ale Amerykanie za 20 lub 200 lat zechcą wykorzystać fakt, że mają na tych ziemiach swoją niby małą i nieznaczącą bazę wojskową - w sposób, który nam zupełnie by nie odpowiadał. Jeśli opierać się na doświadczeniach z historii, to przy naszym położeniu geograficznym jest to istotne ryzyko.
-
pfg
2009/08/06 22:14:39
Muszę przyznać, że jestem przerażony. Polska w strefie wpływów Rosji? Jako sytuacja potencjalnie korzystna dla Polski?! Nie potrafię sobie tego wyobrazić. W strefie wpływów Rosji byliśmy przez około 300 lat i wyrwanie się z niej było od tych 300 lat naszym największym sukcesem.

Zbudowanie europejskiej strefy wpływów to ambicja Francji i zarazem to przede wszystkim Francja krzywo patrzy na "polskie romanse z USA". Ale Fancja jest niezwykle silnie antyamerykańska - oficjalnie dlatego, że uważa kulturę francuską za szczytowe osiągnięcie ludzkości, ale niektórzy twierdzą, że idzie o kompleks spowodowany tym, że Amerykanie musieli ratować skórę Francuzom w obu wojnach światowych - za to bez pamięci zakochana w Rosji. Krzywo patrzą też niektóre inne kraje rządzone przez lewicę. Niemcom z nielewicowym rządem jest to obojętne (Niemcy zresztą nie są en masse antyamerykańscy, a w swoim stosunku do Rosji podzieleni), Brytyjczykom może się to nawet podoba, z czego zresztą dla Polski nic konkretnego nie wynika, reszta "starej Unii" w ogóle o tym nie myśli.

Obce wojska w Polsce rzeczywiście nie przyniosły nam nic dobrego, ale też bez wyjątku były to wojska państw, które prowadziły własną politykę imperialną kosztem i na terenie Polski i które były odbierane jako siły wrogie. Nie mamy do porównania przykładów wojsk, które uważane byłyby za sojusznicze - w 1920 prosiliśmy o pomoc wojskową Francję i Anglię, ale jej nie otrzymaliśmy (nie w formie zwartych oddziałów walczących po naszej stronie). Amerykanie nie mają w Polsce i okolicach interesów imperialnych, przeciwnie, po katastrofalnej polityce George'a W. w Ameryce dominują postawy izolacjonistyczne i Amerykanie wcale się do Polski nie pchają.

Projekt tarczy jest już politycznie martwy. Owszem, ofiacjalnie nie ogłoszono jeszcze zgonu, ale nikt nie ma wątpliwości, że to są ostatnie podrygi. Zresztą jak pisałem wiele razy, nie o tarczę, ani nawet nie o amerykańskie bazy w Polsce chodzi, ale o amerykańskie gwarancje dla Polski. Tarcza, baza miały tylko Amerykanów skłonić do udzielenia de facto takich gwarancji. Tarcza i baza nie wyszły? Trzeba będzie próbować czegoś innego.
-
2009/08/06 22:39:29
Muszę przyznać, że jestem przerażony. Polska w strefie wpływów Rosji? Jako sytuacja potencjalnie korzystna dla Polski?!

Paweł!!! Gdzie ja coś takiego napisałam???
-
pfg
2009/08/06 22:43:31
Paweł!!! Gdzie ja coś takiego napisałam???

W pierwszym akapicie?
-
Gość: MrX, *.york.ac.uk
2009/08/08 14:57:12
Taaaa ... zdaje sie, ze politycznie Rosja niewiele sie zmienila od czasow Czyngis-Chana, wiec widoki na to, ze nagle wyprzedzi caly swiat sa raczej mizerne. Lepiej unikac TAKIEJ strefy wplywow.
-
2009/08/08 23:07:48
Przebywanie w tej strefie wpływów nie jest korzystne w obecnej sytuacji, ale naprawdę nie wiadomo, co będzie za ileś lat. Rosja nie zmieniła się i nie zmieni? Ba, ale USA mogą się zmienić. Na gorsze. Albo wręcz zniknąć. I co wtedy? Wy patrzycie na wszystko tak, jakby obecne - nie, nawet nie obecne, ale sprzed 20 lat - układy polityczne były wieczne.

Oraz tak, jakby preferencje polityczne Polaków były wieczne. Obecnie Polacy nie chcą być w strefie rosyjskiej głównie dlatego, że kłóci się to z ich poczuciem wolności politycznej. Jednak w wielu krajach ich obywatele nie mają takiego poczucia i dobrze się czują w strefie wpływów mocarstwa autorytarnego. Dacie głowę, że z jakichś powodów - np. materialnych - Polakom się to nie odmieni? Wiecie dlaczego Afryka dobrze się czuje przechodząc obecnie pod wpływy chińskie? Bo Chińczycy budują im drogi, a nie interesują się wprowadzaniem u nich demokracji.

Nie wiemy, jakie kryzysy i katastrofy jeszcze czekają świat. Może się okazać, że poczucie wolności i demokracji Polacy schowają do kieszeni, a będą woleli rosyjskie bezpieczeństwo lub chińskie autostrady. Oczywiście oby nie, ale różnie może się stać.

Nawiasem mówiąc, zaczęłam się zastanawiać, jak różne skale czasowe przykładamy, gdy myślimy o różnych problemach. Potrafimy spodziewać się, że za kilkadziesiąt lat Polska będzie miała sieć autostrad - a jednocześnie nie za bardzo myślimy, co się w ogóle wtedy stanie ze światem.
-
Gość: MrX, *.york.ac.uk
2009/08/09 15:34:40
Nikt nie wie co sie stanie, ale lepiej skupiac sie na budowaniu przyszlosc z tymi krajami, ktore juz teraz maja system oparty na prawie i instytucjach. Z pozostalymi mozna probowac robic interesy.

Wg mnie najwiekszy problem z Rosja nie polega na braku wolnosci i demokracji, tylko na tym, ze NIE jest to kraj praworzadny. Wladza robi tam z obywatelami co chce. Prawo obowiazuje tam tylko w teorii. Jesli wladzy nie pasujesz to cie po prostu zabija, albo wsadza do lagru. Takie porzadki mozna okreslic tylko jednym slowem: DZICZ. Jesli Rosjanie cos takiego akceptuja to ich sprawa. Nie mamy prawa narzucac im swoich idealow, ale z drugiej strony oni nie maja zadnego prawa narzucac nam swoich.
-
pfg
2009/08/09 22:26:45
@MrX: Zgoda.

@Anuszka: Nie wiem, co się za kilkadziesiąt lat stanie ze światem i dlatego właśnie uważam, że powinni smy zabiegać o amerykańskie gwarancje. Rosyjskie bezpieczeństwo? To jest oksymoron.
-
2009/08/28 13:01:06
Komentarz, który jest jak znalazł dalszym ciągiem tej dyskusji:
passent.blog.polityka.pl/?p=601