|
Blog > Komentarze do wpisu
Nieufny PalikotTak się złożyło, że z całej debaty po expose Tuska wsłuchałem tylko przemówienia Janusza Palikota. Media już nazywają je "płomiennym", ale wybijają głównie anegdotyczne fragmenty ("skasował pan Schetynę, musiał dowartościować Gowina", "nieważne, czy Mucha będzie ministrem sportu, czy transportu"). Tymczasem najlepsza, naprawdę znakomita i najdłuższa część dotyczyła konieczności budowania kapitału zaufania społecznego, bez którego, jak słusznie zauważa Palikot, Polska nie będzie mogła się rozwijać. Janusz Palikot skonstatował, że Polska jest krajem o wyjątkowo wysokim stopniu nieufności międzyludzkiej, po czym wymienił cztery obszary, decydujące dla budowania zaufania społecznego:
Obszerne fragmenty przemówienia Janusza Palikota zamieszcza Polskie Radio. To wszystko mi się podobało, a powiedziane było z pasją, żywiołowo. Brawo, Janusz Palikot! Gdy jednak przyszło do gospodarki, do transferów społecznych, do obrony bezrobotnych absolwentów (bez wskazania, że wielu z nich kończyło bardzo słabe uczelnie, do których nie szli po wiedzę, ale po dyplom), było gorzej. A już całkiem źle było, gdy Janusz Palikot zaatakował Jarosława Gowina:
Palikot ma prawo nie lubić Gowina i uważać, że nie nadaje się on na ministra, a skoro Tusk go na ministra wyznaczył, podważa to wiarygodność Tuska. Jednak Palikot twierdzi tak nie dlatego, że Gowin jest Gowinem, ale że jest "funkcjonariuszem Kościoła Katolickiego" i z tego powodu "nie może być podejrzany o to, że może być sprawiedliwy". Bycie katolikiem jest w oczach Palikota skazą. Myślę, że Janusz Palikot uczynił tu ukłon w stronę swojego populistyczno-antyklerykalnego elektoratu. Cóż, ze smutkiem przyznaję, że Kościół sobie i na taki antyklerykalizm zasłużył, ale od polityka aspirującego do rządu dusz w lewicowej opozycji można oczekiwać czegoś więcej. W jaki sposób Palikot chce budować owo zaufanie społeczne w kraju, którego olbrzymia większość mieszkańców jest katolikami, skoro nie ufa człowiekowi tylko dlatego, że ten akcentuje swój katolicyzm? Co zaś się tyczy samej nominacji Jarosława Gowina na ministra sprawiedliwości, to nie mam pojęcia, czy Gowin sobie poradzi, ale zarzut, iż ministrem sprawiedliwości nie powinien być ktoś, kto sam nie jest prawnikiem, jest śmieszny. Odkąd minister sprawiedliwości nie jest już prokuratorem generalnym, minister sam nie pełni już żadnej roli w systemie prawnym. Jego zadaniem jest zapewnienie, że ów system będzie działał, i to działał sprawniej, niż dotąd. Z tego punktu widzenia fakt, że minister sam nie należy do żadnej korporacji prawniczej, można nawet uznać za plus, nie będzie się bowiem bał narazić swojej grupie zawodowej. niedziela, 20 listopada 2011, pfg
TrackBack
Komentarze
2011/11/20 07:59:16
Stosunku do J. Gowina nie można chyba nazwać brakiem zaufania. Gowin jest do bólu obliczalny. Problem z nim nie polega na akcentowaniu swojego katolicyzmu, ale na tym, że prezentuje katolicyzm nachalny. Chce go narzucać całemu społeczeństwu i jego nakazy egzekwować przy pomocy powszechnie obowiązującego prawa. Dlatego nie powinien być ministrem sprawiedliwości.
2011/11/20 09:18:34
@wb40 - popełniasz ten sam błąd, co Palikot. Gowinowi, jak zresztą każdemu innemu, wolno być "katolikiem nachalnym", a tobie, jak zresztą bodaj większości naszych współobywateli, może się to nie podobać. Problem w tym, że Gowin jako minister wcale nie ma wiele większych możliwości narzucania swojego światopoglądu innym, niż te, które miałby jako wpływowy poseł. A oskarżenie "ponieważ jest katolikiem, musi być stronniczy", jest wyrazem uprzedzeń. Nie, nie musi. Ba, jako głęboko wierzący katolik wręcz nie powinien być stronniczy, gdyż stanowiłoby to grzech przeciwko ósmemu przykazaniu. I nie doszukuj się tu ironii.
Gość: irek, 093105061120.siedlce.vectranet.pl
2011/11/20 10:41:53
Co do Gowina, to parę lat temu w audycji "Śniadanie w Trójce" na temat molestowania i pedofilii w Kościele, poseł Gowin oznajmił, że posiadał wiedzę o takim molestowaniu przez księdza dziecka lub dzieci i podjął działania zapobiegawcze polegające na tym, że przez dwa lata chodził do biskupa z prośbą by coś z tym księdzem zrobił. Czy taki ktoś kwalifikuje się do nazwy "funkcjonariusz Kościoła", czy powinien być ministrem sprawiedliwości?
Gość: pg, wifi-eduroam.agh.edu.pl
2011/11/20 11:25:43
@pfg:
Problem w tym, że Gowin jako minister wcale nie ma wiele większych możliwości narzucania swojego światopoglądu innym, niż te, które miałby jako wpływowy poseł. Jako minister sprawiedliwości będzie miał możliwość opiniowania (czyt.: blokowania) wybranych rozwiązaniań prawnych proponowanych przez parlament. Oznacza to, że przez najbliższe cztery lata (czy też ile tam Gowin utrzyma się na ministerialnym stolcu) możemy zapomnieć np. o refundowaniu przez NFZ in vitro, albo dofinansowaniach do środków antykoncepcyjnych, albo o jakiejś sensownej edukacji seksualnej w szkołach, albo o przyznaniu kobietom prawa do aborcji, albo o całym szeregu innych rozwiązań, które przybliżyłyby Bolandę do rodziny krajów cywilizowanych. Proszę wybaczyć, ale gadanie Gospodarza o tym, że jako głeboko wierzący katolik Gowin nie będzie stronniczy -- napawa pustym śmiechem. Podczas swojej dotychczasowej kariery poseł Gowin wielokrotnie dał dowody swojej stronniczości, przykładów nie trzeba daleko szukać. 2011/11/20 11:49:53
@pg - ale Gowin to samo i w takim samym zakresie mógłby robić jako wpływowy poseł. To, czy Polska zdecyduje się na refundację zapłodnienia in vitro (jestem zdecydowanie za) lub liberalizację ustawy antyaborcyjnej (jestem umiarkowanie przeciw) nie będzie zależeć od Gowina, tylko od tego, czy Tusk będzie potrzebował głosów Palikota i SLD w jakiejś innej sprawie. Minister sprawiedliwości nie ma w kwestiach ideologiczno-prokreacyjnych żadnych szczególnych uprawnień. Można nawet przypuszczać, że wzięcie Gowina do rządu służy do spacyfikowania go w tym zakresie, gdyż gdyby przyszło do podejmowania liberalizacyjnych decyzji, minister Gowin albo będzie musiał trzymać jednolity front z resztą rządu, albo będzie musiał ostentacyjnie ustąpić ze stanowiska.
Proszę wybaczyć, ale gadanie Gospodarza o tym, że jako głeboko wierzący katolik Gowin nie będzie stronniczy -- napawa pustym śmiechem. Bardzo mi przykro to czytać. Proszę mnie dobrze zrozumieć: ja nie bronię Gowina. Jeśli ktoś ma zastrzeżenia do poglądów lub cech charakteru Gowina, jego prawo. Jednak rozumowanie "katolik, a więc będzie stronniczy" jest przejawem antykatolickich uprzedzeń, a na to się nie godzę.
Gość: Szymon Sokół, 89-78-158-188.dynamic.chello.pl
2011/11/20 16:25:33
Chciałbym zauważyć, że Gowin ma poglądy bardzo rekoncyliacyjne jak na "funkcjonariusza Kościoła" (w szczególności nie jest zwolennikiem całkowitego zakazu aborcji i in vitro), co powoduje, ze znajduje się pod ostrzałem także tego końca spektrum politycznego, które od Palikota jest najdalej (tj. okolic Jurka i Giertycha). Ale taki to już los umiarkowanych polityków - wrogów mają z obydwu stron...
Gość: grzes, astrasbourg-252-1-59-83.w81-51.abo.wanadoo.fr
2011/11/20 18:06:01
Szanowny Gospodarzu,
nie mogę zrozumieć, o czym mówicie. Powiadasz, że Gowina nazwano "funkcjonariuszem kościoła", Innymi słowy jest to człowiek, który "pracuje" dla hierarchii, uznaje wyższość jej decyzji nad wszystkim. Zupełnie nie chodzi o to, że jest katolkiem. Nie ma mowy o wykluczaniu kogokolwiek z powodu jego religii; jest natomiast oczywistym, że Gowin będzie wprowadzał w życie w polskim sądownictwie twardą linię episkopatu czy nawet Rydzyka. A, wbrew temu co mówisz, minister sprawiedliwości może bardzo dużo. Skądinąd można łatwo wyobrazić sobie sytuację gdzie sam gorący katolicyzm jest przeciwwskazaniem do wykonywania zawodu: gdybyś był szanującym obowiązujące prawo i dobro pacjentów szefem szpitala, pewnie też unikałbyś ultrakatolickiego ginekologa, bo wiedziałbyś, że facet woli żeby pacjentka umarła, niż żeby mu środowisko wypunktowało wykonywanie aborcji. Natomiast podobnie jak Tobie podoba mi się propozycja odbudowy zaufania społecznego. Jego brak nie jest jednak tym co różni Polskę od Zachodu, ale tym, co różni prawicę od lewicy. Podane przez Ciebie cztery punkty są klasycznym postulatem europejskiej lewicy. 2011/11/20 18:35:49
@grześ
jest natomiast oczywistym, że Gowin będzie wprowadzał w życie w polskim sądownictwie twardą linię episkopatu czy nawet Rydzyka. Nie, nie jest. To, że ty żywisz antykatolickie uprzedzenia, nie jest dla mnie nowością, ale niezmiennie napawa mnie to smutkiem. Pamiętaj, że wszelkie uprzedzenia zawężają horyzonty myślowe. Boleśnie zawężają.
Gość: pg, host-193-93-95-20.leon.com.pl
2011/11/20 18:37:44
@pfg
Jeśli ktoś ma zastrzeżenia do poglądów lub cech charakteru Gowina, jego prawo. Jednak rozumowanie "katolik, a więc będzie stronniczy" jest przejawem antykatolickich uprzedzeń, a na to się nie godzę. Nie wydaje mi się, abym dawał komuś powód do uważania, że jestem uprzedzony antykatolicko. W szczególności moje zastrzeżenia wobec ministra Gowina nie wynikają z tego, że jest on katolikiem, ale z jego historii parlamentarnej: rozumowanie "katolik, a więc nie będzie stronniczy" stoi w sprzeczności z dotychczasowym postępowaniem pana posła Gowina. @Szymon: Chciałbym zauważyć, że Gowin ma poglądy bardzo rekoncyliacyjne jak na "funkcjonariusza Kościoła" (w szczególności nie jest zwolennikiem całkowitego zakazu aborcji i in vitro) Aż boję się myśleć, jakie poglądy uważasz za "nie bardzo rekoncyliacyjne"... 2011/11/20 18:49:08
@pg -
rozumowanie "katolik, a więc nie będzie stronniczy" stoi w sprzeczności z dotychczasowym postępowaniem pana posła Gowina. Proszę zatem, żebyś dał przykład dotychczasowej stronniczości Gowina. Nie poglądów, z którymi się nie zgadzasz, ale stronniczości, zachowania nieuczciwego.
Gość: grzes, astrasbourg-252-1-59-83.w81-51.abo.wanadoo.fr
2011/11/20 19:29:39
Z tego, co wiem o Gowinie, wnoszę, że będzie... A nie z tego, że jest katolikiem.
Ludzi z uprzedzeniami antykatolickimi, uważających, że jeżeli katolik, to na pewno... radziłbym szukać wśród populacji Bliskiego Wschodu, nie wśród przyjaciół. Różnica między "katolik" i "funkcjonariusz kościoła" jest zasadnicza, czego nie chcesz zauważyć. A ja nie mogę zrozumieć dlaczego.
Gość: pg, host-193-93-95-20.leon.com.pl
2011/11/20 19:32:03
@pfg
Proszę zatem, żebyś dał przykład dotychczasowej stronniczości Gowina. Czy -- wzmiankowany kilka komentarzy wyżej -- przykład, gdy (wówczas senator) Gowin wiedział o skandalu pedofilskim w Ognisku Św. Brata Alberta w Szczecinie, ale zamiast współpracować z organami prawa, jako "zatroskany o dobro Kościoła katolik" przez dwa lata wywierał naciski na abp. Kamińskiego celem zatuszowania sprawy i przesunięcia sprawcy na emeryturę -- to dobry, czy zły przykład nieuczciwego postępowania motywowanego światopoglądowo? Czy wypowiedzi Gowina o tym, że Europę zaleją barbarzyńscy muzułmanie, albo o tym, że -- i tu cytat -- "homoseksualizm praktykowany jest naganny moralnie", albo jego komentarz nazywający wyrok nakazujący Gościowi Niedzielnemu przeprosiny p. Alicji Tysiąc (po tym, jak zacny ten periodyk opublikował cykl artykułów stawiających bohaterkę w jednym szeregu z drem Mengele) "dyktatem politycznej poprawności" -- to tylko manifestację poglądów pana Gowina...?
Gość: ., 213-238-102-187.adsl.inetia.pl
2011/11/20 21:16:28
To prawda. Gowin to zupełny dramat. A już Gowin jako minister sprawiedliwości... Gowin oczywiście jest trochę mądrzejszy od niektórych bolszewików z PiS-u i, podobnie jak Marek Jurek, stara się udawać cywilizowanego człowieka. Gowin na tym stanowisku jest o stokroć bardziej niebezpieczny niż np. Zbigniew Ziobro. A to dlatego, że Ziobro jest (lub był), bezwzględnym funkcjonariuszem partyjnym, za to Gowin to fanatyk religijny ubrany w piórka spokojnego, cywilizowanego polityka, prawdopodobnie członek niebezpiecznej sekty Opus Dei. Tacy są najniebezpieczniejsi, gdyż swoją misję religijną traktuje śmiertelnie poważnie. JarKacz może sobie gadać co chce, ale jest nieudolny i nieskuteczny w tym, co robi. Za to Gowin chciałby stuprocentowo katolickiej Polski. Ten człowiek będzie rządził ministerstwem sprawiedliwości. Nie wiem, czy to porównanie jest w 100% adekwantne, ale Jarosław Gowin może być polskim odpowiednikiem Johna Ashcrofta.
Gość: grzes, astrasbourg-252-1-116-244.w109-217.abo.wanadoo.fr
2011/11/20 21:24:14
Są w Polsce współczesnej fenomeny zadziwiające, chyba najdziwniejszym z nich jest jednak popularność idei, że w tym kraju Kościół jest prześladowany. Jestem przekonany, że w Sudanie można usłyszeć podobne historie o islamie, w dowolnym meczecie.
Tymczasem Kościół w Polsce nie posiada w ogóle przeciwników z powodu środowiskowego ostracyzmu. Nie da się po prostu niczego szczegółowo przeanalizować i skrytykować, dużo wcześniej jest się oplutym i skategoryzowanym jako zacięty wróg. Z historii z Bonieckim jasno wynika, że wśród kleru, a także wśród "funkcjonariuszy Kościoła" o żadnej niezależności nie może być mowy, robi się, co się robi, tylko na rozkaz. Nie wiem czemu tego typu szokujące mechanizmy i praktyki nie inspirują Cię, a palikotowa krytyka Gowina jako "funkcjonariusza", a nie jako katolika wywołuje dzskusję. 2011/11/20 22:53:33
@grześ - przecież ja nie głoszę poglądu, że w Polsce Kościół jest prześladowany. Kościół jako instytucja ma się na razie znakomicie. Ci ludzie, którzy zamykają się w kościelnej twierdzy też mają się świetnie. Równie znakomicie też mają się ci, którzy czy to biorąc pars pro toto, czy też czysto koniunkturalnie (jak Palikot), atakują katolicyzm. Nie podlegają żadnemu ostracyzmowi, raczej przeciwnie. Problem mają te osoby, które czując się katolikami, dostrzegają potworne błędy Kościoła, ale w chórze krytyków też im nie pasuje śpiewać.
To, że Palikot nazywa kogoś funkcjonariuszem Kościoła, nie oznacza jeszcze, że ktoś nim jest, ale nawet mniejsza o to. Teza głoszona przez Palikota jest całkiem jasna: z tego, że ktoś jest funkcjonariuszem Kościoła, w sposób konieczny wynika, że jest on niewiarygodny i stronniczy. Otóż to jest antykatolickie uprzedzenie. I daruj, ale nie widzę, w jaki sposób rozróżnienie funkcjonariusz vs. katolik miałoby być istotne. Taki akceptowalny katolik to chyba coś na kształt akceptowalnego homoseksualisty dla homofobów: niech się tam katolikuje w swoim domu i w swojej kruchcie, nic nam do tego, ale publicznie niech się z tym nie obnosi, bo to jest obrzydliwe. O Bonieckim pisałem gdzie indziej. Napisałbym prywatnie, ale mi gmail zdechł. To jest, mogę się połączyć przez komórkę, ale pisanie czegokolwiek dłuższego w ten sposób jest szalenie niewygodne. @pg - wypowiedzi Gowina o homoseksualistach czy niesłychanie smutnej (pod każdym względem) sprawie Alicji Tysiąc to, istotnie, przejaw jego poglądów. O sprawie szczecińskiej Gowin mówił tak (wyborcza.pl/1,88871,5017671.html - dostęp jest, niestety, płatny): - Dlaczego nie poszedł pan do prokuratury? - Z takimi sprawami na ogół natychmiast trzeba iść do prokuratury. Tutaj sytuacja była o tyle skomplikowana, że większość spraw była przedawniona, a ofiary to ludzie dorośli. Oni nie chcieli zgłaszać sprawy prokuraturze, domagali się tylko sprawiedliwości ze strony Kościoła. Wówczas ludzie tacy jak ja stają wobec dylematu: albo pochylą się nad cierpieniem konkretnego człowieka, albo trzymają się ściśle zasad prawa. Pierwszy wariant nazywam moralnością miłosiernego Samarytanina, a drugi: faryzejską. Gdy słyszę, że trzeba iść do prokuratora bez względu na to, co sądzą o tym ofiary, to uważam to za przejaw moralności faryzejskiej. Sprawa w prokuraturze zresztą wkrótce potem się zaczęła, po głośnym artykule w Wyborczej. Została umorzona na początku 2010 (polskalokalna.pl/wiadomosci/zachodniopomorskie/szczecin/news/ksiadz-molestowal-dzieci-sledztwo-umorzono,1424537,3327). Kolejni biskupi tuszowali sprawę tego księdza-molestatora przez wiele lat. Gowin nie tyle zachęcał do dalszego tuszowania, ile doprowadził do tego, że lokalny arcybiskup - trzeci w szeregu biskupów, którzy wierzyli księdzu, nie ofiarom - w końcu odsunął molestatora od kontaktów z młodzieżą, aby zapobiec dalszemu złu (tygodnik.onet.pl/32,0,19726,grzechy_wprokuraturze,artykul.html). Powtarzam: Ja nie bronię Gowina. Nie jest bohaterem mojej bajki. Ale przykład szczeciński, według mnie, nie przemawia na jego niekorzyść.
Gość: grzes, astrasbourg-252-1-116-244.w109-217.abo.wanadoo.fr
2011/11/20 23:36:09
Wracamy znowu do sedna sprawy, czyli do proselityzmu.
"Równie znakomicie też mają się ci, którzy czy to biorąc pars pro toto, czy też czysto koniunkturalnie (jak Palikot), atakują katolicyzm" - nie, Palikot nie atakuje katolicyzmu, katolików, ich wolności wiary, sumienia itd. Palikot, jak cała masa innych ludzi, ma dosyć hegemonii hierarchii kościelnej w życiu społeczeństwa. Jeżeli doktryna mówi, że nie będziesz pożądał dóbr sąsiada, polska hierarchia katolicka tłumaczy to na "zmusisz sąsiada żeby zachowywał się tak a nie inaczej". I egzekwuje jako prawo w sejmie, albo przez odpowiednią politykę kadrową i ręką Gowina w ramach ministerstwa. I tego właśnie ludzie mają dosyć, ci sami ludzie, którzy w przytłaczającej większości są praktykującymi katolikami. Niestey, według starej zasady, że moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność sąsiada, jestem zdania że katolik, żyd czy muzułmanin, podobnie jak dowolny przedstawiciel mniejszości, powinien mieć zagwarantowaną wloność oddawania się swoim przyjemnościom tam, gdzie nie przeszkadza to innym. Bardzo cenne dal społeczeństwa są uwagi i krytyki a także konkretna akcja wszystkich środowisk związanych z wyznaniami - ich przymus jedt nie do zniesienia. Nawet dla wiernych. Rozumiem więc, że się zgadzamy. A adres e-mail da się wytworzyć łatwo. 2011/11/21 00:16:30
Obawiam się, że się nie zgadzamy. Palikot nie powiedział "mamy dosyć kleru wcinającego się tam, gdzie go nie proszą", ale "Gowin jako nie może być sprawiedliwy". Masz całkowitą rację, że przymus wyznaniowy jest nie do zniesienia także dla wiernych, ale nie widzę, w jaki sposób nominacja Gowina miałaby prowadzić do takiego przymusu. Zgadzam się, że to jest symboliczny gest i wobec hierarchii (którego polska hierarchia i tak nie doceni), i wobec antyklerykałów, postawienie na miejscu eksponowanym ostentacyjnego katolika. Można uważać, że jest to rodzaj symbolicznego oddania przestrzeni publicznej, ale realne znaczenie tego gestu jest niewielkie.
Adresów mailowych mam kilka, aktywnie używam dwóch, ale wolę ich nie mieszać. Może to mój provider się żre z gmailem? Spróbuję jutro z innej domeny. 2011/11/21 00:18:00
O, wcięło mi francuski cudzysłów ;-) Miało być --
Palikot nie powiedział "mamy dosyć kleru wcinającego się tam, gdzie go nie proszą", ale "Gowin jako `funkcjonariusz Kościoła' nie może być sprawiedliwy". 2011/11/21 07:24:08
1. Gowin a molestujacy ksiadz:
jedyniesluszne.blox.pl/2008/03/Obowiazek-zawiadomienia-o-przestepstwie-pedofilii.html Czy poseł Gowin dowiedział się o przestępstwie jako poseł - bo właśnie w związku ze swoją działalnością poselską został poproszony o pomoc w tej sprawie? Jeśli tak, to ciążył na nim OBOWIĄZEK NIEZWŁOCZNEGO powiadomienia prokuratury POD GROŹBĄ KARY. 2. Nie wiem, co myslec o Gowinie jako ministrze sprawiedliwosci. Nikt jak dotad nie podal konkretow, czyli jakie sa kompetencje tego ministra i gdzie w ich ramach Gowin moglby byc stronniczy. Moze sie okazac, ze otwiera sie pole do naduzyc, ale rownie dobrze, ze wlasnie jako minister sprawiedliwosci moze on zrobic najmniej (co innego jako np. minister zdrowia) i ze w ten sposob Tusk go unieszkodliwil. 2011/11/21 08:07:47
@pfg
Nie rozumiem po co wprowadzasz zupełnie niejasne w tym kontekście pojęcie stronniczości. Gowin nie został sędzią, który ma ferować bezstronne wyroki na podstawie obowiązującego prawa. Stanowisko ministra jest stanowiskiem politycznym. Gowin, mając oczywiście prawo do własnych poglądów, będzie je eksponował poprzez np. negatywne opiniowanie projektów aktów prawnych niezgodnych z tzw. nauką Kościoła. 2011/11/21 08:29:17
@wb40 -
Nie rozumiem po co wprowadzasz zupełnie niejasne w tym kontekście pojęcie stronniczości. To nie ja. To Palikot. I o to właśnie chodzi. Gdyby Palikot powiedział "nie chcę Gowina, bo ten z uwagi na swoje poglądy będzie tak a nie inaczej opiniował", to bym nie protestował, tym bardziej, że niektóre poglądy Gowina też mi nie pasują. Ale Palikot wyprowadził sprzeciw wobec Gowina z faktu, że ten jest "funkcjonariuszem Kościoła Katolickiego". A zatem, według Palikota, z faktu bycia owym funkcjonariuszem w sposób konieczny wynika to, że człowiek nie może być sprawiedliwy i jest stronniczy. *Temu* wnioskowaniu się sprzeciwiam, nie krytyce Gowina-jako-Gowina.
Gość: pg, host-193-93-95-20.leon.com.pl
2011/11/21 12:20:16
@pfg
Ale przykład szczeciński, według mnie, nie przemawia na jego niekorzyść. W tym samym płatnym archiwum Wyborczej odnaleźć można wypowiedź Gowina, w której wśród motywacji do zajęcia się sprawą szczecińską wymienia obawę przed tym, że dziennikarze zrobiliby z niej "nie wiadomo co". Zacytowane przez Ciebie wyjaśnienia Gowina są, najdelikatniej mówiac, bełkotliwe -- jak wiadomo, inteligentny człowiek będzie w stanie usprawiedliwić przed samym sobą największe draństwo, a z biegiem czasu nawet uwierzyć w racjonalność takiego usprawiedliwienia, niezależnie od tego jak bardzo byłoby ono odjechane. Jeżeli przykład szczeciński nie przemawia według Ciebie na niekorzyść Gowina, to, dalibóg, nie wiem, co mogłoby przemówić. wypowiedzi Gowina o homoseksualistach czy niesłychanie smutnej (pod każdym względem) sprawie Alicji Tysiąc to, istotnie, przejaw jego poglądów. Proponuję zakończyć ten wątek, bo nie sądzę, aby dało się ściśle zdefiniować granicę pomiędzy manifestacją poglądów a stronniczością w działaniach i wpływem poglądów na owe działania. Jeżeli jakiś łysy bandyta owinięty w szalik Cracovi drze się "Żydzi do gazu!", to średnio mnie interesuje, czy jest to tylko manifestacja jego poglądów, czy też za słowami tymi poszły już jakieś czyny. W szczególności to, że reprezentuje barwy zacnego klubu piłkarskiego z pięknego miasta o bogatej historii inteligenckiej nie ma tu nic do rzeczy. Paplanina o "moralnej naganności" homoseksualizmu, o islamskich barbarzyńcach zalewających Europę itd. nie jest jakoś bardzo odległa od pieśni plemiennych słyszanych na stadionach... Nawiasem mówiąc, przy całej mojej sympatii dla Platformy, ma ona wyraźnego pecha przy przydzielaniu teki ministra sprawiedliwości: swego czasu Andrzej Czuma, teraz Jarosław Gowin... 2011/11/21 12:34:20
@pg - kibice Cracovii akurat nie ;-)
Co do Szczecina, to ja uważam, że Gowin zachował się rozsądnie, aczkolwiek trzeba przyznać, że minister sprawiedliwości powinien być legalistą, a w tej sprawie Gowin legalistą nie był. Cały czas uważam, że wyrzucenie Ćwiąkalskiego, ze wszystkimi tego konsekwencjami, było wielkim błędem Tuska. 2011/11/22 15:24:05
Mysle gospodarzu, ze nieco sprawe gmatwasz. Niefortunne nazwanie Gowina "funkcjonariuszem" bylo li tylko skrotem myslowym, ze bedzie postepowal wg. racji KK. A zatem, dla wielu, nie do konca obiektywnie. Czego nalezaloby sie spodziwac po ministrze (od ktorego wbrew pozorom duzo moze zalezec). Reszta to sprawa optyki.
Szkoda, ze caly Sejm Polski miast podejmowac rzeczowa dyskusje i polemike bardziej przypomina "Comedy Channel" z watpliwej wartosci przenosniami. Co do samego rzadu, to taka wola wodza, ale jasno wskazuje, kto tu ma kontrole. Pozyjemy zobaczymy. Mysle, ze Tusk sie troche za bardzo wpuscil w maliny. Jak dla mnie jest to raczej zbior miaronetek, ewentualnie chlopcow (czy dziewczat) do bicia. Jak wszystko pojdzie dobrze to i tak Tusk bedzie zbieral laurki, jak zle to bedzie to winna Gowinow, Bonich czy Much. A sam Palikot - jedno wystapienie nie czyni polityka, i jest to w dalszym ciagu troche pajac, ktory owszem na szarym tle polskiego sejmu sie wyroznia, ale ma w sobie wiele cech demagoga i populisty.
Gość: AS, 195.150.224.24*
2011/11/22 17:01:50
wpolityce.pl/artykuly/18486-kolejny-etap-zamilczania-smolenska-lekcewazenie-wybitnych-naukowcow-czy-minister-kudrycka-pokaze-klase
Można prosić doktora o komentarz?
Gość: ., 77-254-82-250.adsl.inetia.pl
2011/11/22 18:53:07
"Można prosić doktora o komentarz?"
a ja wolałbym poczytać komentarz na temat walk frakcyjnych i czystek w PiS-ie. 2011/11/22 20:23:28
@AS - ja mam swoje wyobrażenie na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej, które zresztą na tym blogu wiele razy przedstawiałem. Co zaś się tyczy NCBiR, to bodajże nie może on finansować niczego z wolnej ręki, poza konkursami.
@anuszka - istotnie, trudno mi sobie wyobrazić, co Jacyna-Onyszkiewicz miałby do powiedzenia w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Gdy zajmował się nauką, zajmował się teoretyczną fizyką statystyczną. @77 - walki frakcyjne w PiSie są nudne, a ja nie mam czasu. O Palikocie etc napisałem, bo uznałem to za ważne z mojego punktu widzenia. Może do ziobryzmu wrócę. Na razie tylko zauważę, że styl naprawdę jest taki, jak w "Krótkim kursie historii WKP(b)", patrz artykuł w którymś z tygodników z zeszłego tygodnia. Rok temu Ziobro twierdził, że Kluzik i inni knuli od dawna. Dziś okazuje się, że Ziobro i Kurski też knuli od dawna.
Gość: ., 77-255-5-123.adsl.inetia.pl
2011/12/02 18:01:21
@PFG: "Dziś okazuje się, że Ziobro i Kurski też knuli od dawna"
Kaczyński twierdzi, że Ziobro i Kurski kopali pod nim dołki od dawna. Najlepsze jest to, że Kaczyński może mieć rację (patrz - promowanie przez Ziobro swoich ludzi wbrew centrali w czasie kampanii wyborczej, co oznacza, że Ziobro już wcześniej planował rokosz). Patrząc na to towarzystwo, wcale się nie dziwię. Pokazuje to perfidię Ziobry, bo o ile wyjście z PiS-u i założenie nowej partii przed wyborami byłoby politycznym samobójstwem (a co najmniej ryzykowne), o tyle start z PiSu i wyjście po wyborach nic go nie kosztowało (co najwyżej utratę honoru w oczach Kaczyńskiego). Proszę zauważyć, że taki Marek Jurek, co by o nim nie powiedzieć, nigdy by się do czegoś takiego nie posunął ("żeby nie oszukiwać wyborców"). W ten sposób, mówiąc brzydko, Ziobro "wydymał" Kaczyńskiego i ma swoją, i to całkiem silną, frakcję w parlamencie. Jeśli chodzi o domniemane zbieranie haków na Kaczyńskiego przez Ziobrę (nie przesądzam, czy to prawda czy nie), też wcale by mnie to nie zdziwiło. A co do Kaczyńskiego, to chyba osiągnął już swój cel - partia może i intelektualnie uboga, ale za to zdyscyplinowana, zwarta i gotowa do walki w Ostatecznym Boju o Ostateczne Zwycięstwo według najlepszych, leninowskich wzorców. |
|
Jednak myślę, że Palikot powinien udzielić rządowi wotum zaufania, w końcu nie jest od PO aż tak politycznie daleko. W kwestiach gospodarczych nawet całkiem blisko. Gowin był tu tylko pretekstem. Źle się stało. Ale z drugiej strony Palikot oświadczył, że nie będzie opozycją totalną i w wielu sprawach będzie z rządem współpracował. Pożyjemy, zobaczymy.