Blog > Komentarze do wpisu

Misteria Paschalia, 25 marca

Georg Friedrich Händel, Il trionfo del Tempo a del Disinganno, Roberta Invernizzi, Julia Lezhneva, Sara Mingardo, Krystian Adam Krzeszowiak, Il Giardinio Armonico, dyrygował (i grał na flecie prostym) Giovanni Antonini.

Il trionfo to młodzieńcze oratorium Händla, nie mające właściwie nic wspólnego z jego późniejszymi, wielkimi oratoriami. Nie jest to nawet oratorium w sensie ścisłym, a więc utwór o charakterze modlitewno-religijnym. Jest to moralizatorska opowiastka o tym, że rozkosz i doczesne piękno przemijają, a prawdziwe piękno człowiek winien mieć w duszy. Nuda. Ale jak wykonana!

Szczerze powiedziawszy, nie spodziewałem się niczego nadzwyczajnego, choć byłem ciekaw, jak Lezhneva zaśpiewa arię Lascia la spina. Zaczęło się niewinnie, ale z czasem soliści śpiewali coraz lepiej, orkiestra się też rozkręcała, a od duetu Il voler nel fior degl'anni właściwie mieliśmy fajerwerk za fajerwerkiem. Roberta Invernizzi, jak już kilkakrotnie pisałem, miewa lepsze i gorsze dni. Wczoraj miała wyjątkowo dobry. Lezhneva, która jest wciąż bardzo młoda, 23 lata, ma wspaniałe warunki głosowe, ale widać, że jej technika ciągle się rozwija i nie osiągnęła jeszcze poziomu arcymistrzowskiego. Proszę mnie dobrze zrozumieć: Julia Lezhneva śpiewa lepiej i i ma o wiele lepszą technikę, niż 99,9% procent ludzi, którzy kiedykolwiek myśleli o śpiewie. Teraz chodzi o to, żeby dostać się na poziom 99,99%. Gdy ją pierwszy raz słyszałem na żywo, bardzo mi się podobała, rok temu podobała mi się nieco mniej, ale wczoraj była bardzo, bardzo dobra. Ma jeszcze drobne braki dykcyjne, co słychać była zwłaszcza w szybkiej, przebojowej arii Un pensiero nemico di pace. Technicznie najlepsza i artystycznie najbardziej wysublimowana była wielka alcistka, Sara Mingardo, zwłaszcza w cudownej arii Crede l'uom ch'egli riposi, przy akompaniamencie samego klawesynu i wiolonczeli, z włączającym się z rzadka fletem.

Polski tenor Krystian Krzeszowiak, choć starał się bardzo, był słabszy od śpiewających wczoraj dam. Najsłabiej wypadł kwartet Voglio Tempo per risolvere, gdyż głosy wysokie (Invernizzi, Lezhneva) i niskie (Mingardo, Krzeszowiak) jakoś do siebie nie pasowały. Oba duety - wspomniany już Il voler nel fior degl'anni na głosy wysokie i Il bel pianto dell'aurora che s'indora na niskie - wypadły świetnie, a kwartet nie. Szkoda, gdyż Händel był absolutnym mistrzem operowych form zbiorowych.

Osobna uwaga należy się arii Lascia la spina. Händel był także mistrzem recyklingu i swoje udane pomysły wykorzystywał w kolejnych dziełach, nieco je tylko modyfikując. I tak ta aria zaczęła życie jako sarabanda, taniec (!) w pierwszej operze Händla Almira, królowa Kastylii. W Il trionfo jest już arią, ale najbardziej sławna jest jest trzecia postać, aria Almireny Lascia ch'io pianga z Rinalda. Wczoraj Julia Lezhneva przystąpiła do tej arii nieco spięta, jakby się bała, czy udźwignie ten wielki przebój Cecylii Bartoli, z którą jest porównywana - tym bardziej, że Bartoli nagrywała właśnie z tą orkiestrą i tym dyrygentem, którzy występowali wczoraj w Krakowie. Tak więc Lezhneva zaczęła nieco spięta, ale potem się rozśpiewała, napięcie z niej opadło i zaśpiewała znakomicie, choć publiczność usilnie starała się jej przeszkodzić, zaczynając brawa w nieodpowiednim momencie.

Julia Lezhneva była wczoraj ubrana w jakiś idiotyczny żupanik i to była chyba najsłabsza część wczorajszego przedstawienia. Bardzo dobry koncert!

wtorek, 26 marca 2013, pfg

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/03/26 11:09:45
"Jak można nie znać tej arii na pamięć - mówię o publiczności - i nie wiedzieć, kiedy jeszcze nie czas na brawa? A jeśli nie zna się tej konkretnej arii, jak można nie znać struktury, nie wiedzieć, że w części trzeciej musi zostać powtórzona, choć zmieniona, część pierwsza?" - jakim trzeba być snobem by takie pytania zadawać? ;-)
-
pfg
2013/03/26 11:37:05
Takim snobem, który chodzi do filharmonii?
-
pfg
2013/03/26 12:07:46
No dobra, to jest snobowanie się, choć to naprawdę jest bardzo znana aria. Chodzi mi jednak o to, że na takie koncerty ludzie nie wybierają się przypadkowo, więc coś powinni wiedzieć, znać zasady. (I tak została złamana zasada, że na oratoriach nie oklaskuje się poszczególnych arii, ale to jest bardzo nietypowe oratorium.) A jeśli nie znają, krakać jak reszta wron.
-
Gość: nowowiejska, *.dynamic.lte.plus.pl
2013/03/26 19:45:19
Na koncerty chodza tez ludzie, ktorzy lubia muzyke i nie maja zadnej wiedzy muzycznej. OK, ja chodze na koncerty i nie mam zadnej wiedzy muzycznej. Nigdy nie slyszalam tej arii. A jezeli slyszalam, to nie zapamietalam, bo nie mam sluchu. Ale przepadam za muzyka i jezdze do Krakowa na festiwal, bo to wielka przyjemnosc. I robie, co moge, zeby nie klaskac spontanicznie, bo nie mam pojecia jaka strukture ma to czy tamto. Ale chyba nie nalezy traktowac mnie az tak z gory, bo nie znam struktury? Zapewniam, ze wiem tez takie - dla mnie oczywiste - rzeczy, ktorych nie wie Fizyk, ale przyszlo by mi do glowy obrazac go.
-
pfg
2013/03/26 21:34:43
Nie było moją intencją nikogo obrażać. Przepraszam. Usunąłem te dwa zdania z tekstu głównego - zostają, jako cytat, w komentarzu, na wieczną pamiątkę mojego upadku.