Blog > Komentarze do wpisu

Orlando

Mój stosunek do problemu przybywających do Europy uchodźców wyraziłem trzy lata temu w notce Lampedusa. I nie zmieniłem w tej sprawie zdania. Kilka miesięcy temu argumentowałem natomiast, że Polska powinna włączyć się w rozwiązywanie kryzysu związanego z olbrzymim napływem uchodźców, jeśli nie ze względów humanitarnych, to z uwagi na solidarność europejską. Także i to zdanie podtrzymuję.

Po ataku w Orlando, gdzie napastnik pochodzenia afgańskiego zabił 50 osób bawiących się w klubie gejowskim, a drugie tyle ranił, napisał do mnie mój prawicowy przyjaciel, jeden z niewielu, którzy wciąż się do mnie odzywają:

nie będziemy mieć dużej mniejszości muzułmańskiej w Polsce, nie będziemy mieć tego typu zamachów co dziś w US

Mój przyjaciel łączy to z problemem przyjmowania uchodźców. Związek ten jest dosyć luźny.

Po pierwsze, napastnik z Orlando nie był uchodźcą: Urodził się w Nowym Jorku i całe życie mieszkał w Ameryce. Uchodźcami, choć może w tym wypadku lepiej powiedzieć, emigrantami politycznymi, byli jego rodzice. Po drugie, ta zbrodnia nie była aktem terroru politycznego (zabijamy przypadkowe osoby żeby wywołać chaos i panikę w znienawidzonym społeczeństwie), ale miała podłoże homofobiczne: Strzelano nie w jakimś dowolnie wybranym klubie nocnym, ale w klubie gejowskim, a sprawca w przeszłości wiele razy wyrażał swą nienawiść do homoseksualistów. Wiele osób zapewne powie, że homofobia jest wbudowana w islam, więc w gruncie rzeczy wszystko jedno. Cóż, gdyby posłuchać głosów wielu prominentnych przedstawicieli polskiego Kościoła z ostatnich lat i poczytać komentarze, jakie po zbrodni w Orlando zalały polski internet, można by dojść do wniosku, że homofobia jest równie mocno wbudowana w katolicyzm i naszą kulturę narodową. I jaki stąd miałby płynąć wniosek? To, że zamachowiec z Orlando w rozmowie telefonicznej tuż przed atakiem złożył przysięgę na wierność Państwu Islamskiemu, nie musi być szczególnie istotne: ludzie, nawet realizując swoje prywatne obsesje, lubią czuć przynależność do jakiejś wielkiej Sprawy, bo to w ich oczach przydaje im znaczenia.

Po trzecie, zamachowiec z Orlando nie zabił 50 osób gołymi rękami. Ani nawet nie z pistoletu, który miał jako pracownik agencji ochrony. Posłużył się półautomatycznym karabinkiem szturmowym, jaki w Ameryce można legalnie w ciągu kilku minut  kupić.

Liberalna (czyli lewicowa) prasa w Ameryce  zwraca przy tym uwagę, że sprawca z Orlando, z uwagi na swoje pochodzenie, natychmiast został nazwany terrorystą, podczas gdy biali sprawcy równie potwornych zbrodni są inaczej traktowani. Zbrodniarz z Charleston sprzed kilku miesięcy nazywany był na przykład "ogłupiałym dzieciakiem" (whacked-out kid), co brzmiałoby nieledwie pieszczotliwie, gdyby nie dotyczyło gościa, który wtargnąwszy do kościoła zabił dziewięć osób tylko dlatego, że były czarne.

Mój przyjaciel pisze, że choć od dawna można było sprawcę z Orlando podejrzewać o złe zamiary, nikt z tym nic nie zrobił z uwagi na polityczną poprawność. Reakcje na sprawy z Orlando i Charleston świadczą raczej o politycznej poprawności à rebours.

Ameryka to dziwny kraj, wróćmy więc do Europy, którą rozumiem o wiele lepiej, niż Stany Zjednoczone.

Zamachowcy z Brukseli, z Paryża czy z Londynu też nie byli uchodźcami, imigrantami. Jedni byli urodzeni w Belgii, drudzy w UK. Posiadali od urodzenia obywatelstwo swoich krajów. (Przy ciele jednego z zamachowców z Paryża znaleziono paszport syryjski, więc ten człowiek mógł być uchodźcą. Jednak równie dobrze paszport mógł być fałszywy - przy innej okazji wykryto całą siatkę na masową skalę handlującą podrabianymi dokumentami syryjskimi - a terrorysta użył go aby wzbudzić nienawiść do uchodźców.) "Duże mniejszości muzułmańskie" pojawiły się dlatego, że po drugiej wojnie światowej kraje europejskie, cierpiące na brak rąk do pracy, wręcz zachęcały ludzi z krajów muzułmańskich do osiedlania się w Europie. Część z przybyszów miała zresztą obywatelstwo swoich krajów metropolitalnych i po prostu mogła tam przyjechać. Tylko w krajach skandynawskich imigranci, a później ich dzieci, pojawili się na skutek polityki humanitarnej; w ostatnich latach, zwłaszcza w 2015, nasilił się też napływ uchodźców do kontynentalnej Europy. Idiotycznie - co trzeba przyznać - prowadzona polityka imigracyjna, łączenie (rzekomych i bardzo szeroko rozumianych) rodzin, doprowadziła do eksplozji. W dodatku ludzie niegdyś zapraszani, stali się zbędni. Ich dzieci i wnuki na każdym kroku spotykały się z dyskryminacją, co nie sprzyjało integracji, a wręcz przeciwnie, wrogość okazywana przez społeczeństwo europejskie rodziła zamknięcie się i wrogość społeczności muzułmańskich. Powstawały dzielnice biedy, zacofania i wykluczenia, z których wycofywały się szkoły, policja i inne instytucje państwowe, a Kościoły chrześcijańskie w ogóle tam nie zaglądały. Zostawali tylko radykalni islamiści, którzy tłumaczyli młodym ludziom, że nie mają pracy, że ich życie jest trudne, bo Europejczycy nienawidzą ich z powodu ich religii. Podawali przykłady, że Johny ukradł samochód i dostał kuratora, a Abdul za to samo trafił do więzienia, gdzie był upokarzany. Wystarczyło, żeby ułamek procenta osób poddanych takiej indoktrynacji w to uwierzyło...

Nawiasem mówiąc, podobny mechanizm został dobrze opisany w odniesieniu do Brzegu nad Odrą, gdzie działała słynąca z radykalizmu "brygada" ONR. Od "trudnej młodzieży" - polskiej, białej młodzieży - odwróciło się państwo, szkoła, Kościół i organizacje społeczne. Policja ich aresztowała, poniżała, a potem wypuszczała, żeby za jakiś czas znowu aresztować. Z młodzieżą zostali tylko narodowcy, którzy dosłownie organizowali im życie, sącząc przy okazji jad swojej propagandy, że Żydzi, kapitaliści i wszelkiego rodzaju lewacy nienawidzą ich za to, że są Polakami i stąd bierze się całe spotykające ich zło.

Cóż więc robić? Uczyć się na błędach, nie powielać chybionych rozwiązań nieskutecznie stosowanych przez naszych europejskich partnerów, ale też nie uchylać się od odpowiedzialności. Polska powinna przyjmować uchodźców, choć na pewno nie wszystkich: samotni mężczyźni z podejrzanymi papierami, podający się za niepełnoletnie sieroty wojenne, nie powinni być mile widziani. Zresztą na razie chętnych do przyjazdu do Polski nie ma i nie będzie zbyt wielu: nie ten klimat, nie ten poziom życia i nie ta atmosfera społeczna, co w krajach Zachodu. Jeśli więc ktoś chce przyjechać do Polski, to widać jest tak zdesperowany, że powinniśmy mu pomóc. A gdy już przyjadą, nie powinni doświadczać wrogości i dyskryminacji ze strony Polaków. Nie należy dopuszczać do powstawania zamkniętych, radykalizujących się gett etnicznych.

No i nie wolno odwracać się od naszej własnej młodzieży i naszych własnych wykluczonych. Praca u podstaw...

Nie będzie łatwo, przeciwnie, będzie bardzo trudno, ale musimy w tym uczestniczyć - tak ze względu na tragedię uchodźców, jak i przez wzgląd na solidarność z naszymi europejskimi partnerami. Nawet jeśli te kraje popełniły liczne błędy i w polityce imigracyjnej, i w reakcji na zeszłoroczny kryzys uchodźczy.

Polska powinna też uczestniczyć w wysiłkach na rzecz zlikwidowania przyczyn masowych migracji. Uczestniczyć finansowo i organizacyjnie. To będzie kosztować, to zapewne będzie dużo kosztować, ale powinniśmy się z tym pogodzić. 

środa, 15 czerwca 2016, pfg

Polecane wpisy

  • 47%

    Najnowszy sondaż CBOS daje PiSowi poparcie 47%. Opozycja smętnie dołuje - Platforma ma 16%, Nowoczesna 6%. Część komentatorów stara się to bagatelizować zwracaj

  • BAT i ciepłownie

    Przeczytałem , że Polska, zgodnie z unijnymi kryteriami BAT ( best available technology ), musi do 2021 mocno oganiczyć emisję zanieczyszczeń, przede ws

  • Żeńcy

    Nie rozumiem co się dzieje w Katalonii. Nie rozumiem dlaczego tak się dzieje. Bardzo słabo znam historię Hiszpanii. Katalończycy kilkakrotnie brali udział w woj

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
pfg
2016/06/15 20:47:35
No proszę. Oto przykład nonsensownej polityki Polski wobec uchodźców. Wyrzuca się ludzi, którzy nieźle zdążyli się z Polską zintegrować. A większość komentarzy pod tekstem to exempla polskiej ksenofobii.
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/06/15 21:30:17
Mamy najnizszy w Europie (choc wiersz dla Austrii jest pusty) procent pozytywnie rozpatrzonych podań, a sposrod tych, najnizszy w ktorych przyznano status uchodźcy: tabelka obejmujaca ostatni kwartal 2015. Z drugiej strony success rate dla Ukraińców nie jest w całej Europie specjalnie wysoki, np prawie wszyscy Chinczycy rozpatrzeni pozytywnie uzyskali status uchodźcy, a z Ukraińców tylko 100 z 1020.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2016/06/17 00:03:29
@pfg
"Z młodzieżą zostali tylko narodowcy, którzy dosłownie organizowali im życie"

Tak, też to zauważyłem. Lewica, i tak niegdyś rachityczna, kompletnie już wyparowała. Ćwierć wieku prawicowej indoktrynacji i postsolidarnościowej religijnej, konserwatywno-rynkowej paranoi (czy to neoliberalnej, czy to neokonserwatywnej, ale zawsze prawicowej), zrobiło swoje. Młodzież miała zamknąć buzię, chodzić do kościoła, głosować na AWS i słuchać Balcerowicza. Lekarstem na całe zło świata był Rynek. Lewicę zaorano, w czym udział ma m.in. "Wyborcza". Media aż do śmierci papieża przedstawiała grupy lewackiej młodzieży jako ekstremistów, głupków, bezbożników, ignorantów, homo-niewiadomo, zabijanie nienarodzonych i śmiertelna trucizna dla młodych serc i umysłów. I udało im się ją wyplenić, a nikt nie zatroszczył się o wypełnienie tej luki przez państwo i świeckie organizacje społeczne. Drogi @pfg, ja jeszcze pamiętam lewicową młodzież lat '90-tych. Czy Ty ją pamiętasz? Gdzie oni się podziali? Niegdyś trudna młodzież garnęła się do lewicy: punków, anarchistów, ruchów antyfaszystowskich i podobnych grup, również wczesny hip hop lat 90-tych był lewicowy (ówcześni młodzi prawicowcy trzymali się z daleka od polityki; ludzie o takim nastawieniu zasilali raczej organizacje przestępcze; politycznie nastawieni skini to był jednak margines). Dziś młodzi z trudnych środowisk (i nie tylko, również tzw. normalsi) lgną do kibiców i Żołnierzy Wyklętych. Jak to się stało, że na rynku idei ostali się sami prawicowcy? Lewicową (niegdyś) młodzież zabił neoliberalizm, zaczadził ich kościół katolicki; te dwa komponenty to AWS, UW, PiS i PO, czyli - uogólniając - dawna "Solidarność".

Drodzy postsolidarnościowcy: lewica (lewicowa młodzież) to kwiat, który trzeba było pielęgnować i nawozić - również we własnym interesie. Nie zadbaliście o to, no bo przecież Balcerowicz, JPII i Polska Przedmurzem Chrześcijaństwa. Za to prawicowe chwasty nie wymagają pielęgnacj, bo wyrosną na każdym śmietniku - i ochoczo się plenią, czego owoce właśnie zbieracie. Drodzy postsolidarnościowcy: nie chcieliście lewaków na ulicach - to macie dziś na tych ulicach hajlowanie, kastety i kije bejsbolowe, a jutro być może pogromy na "podejrzanie wyglądających" osobach o rysach semickich, pojutrze polexit i przyjacielski uścisk Niedźwiedzia Ze Wschodu.
-
Gość: x, *.gazeta.pl
2016/06/17 00:24:17
@Chińska_Telewizja

Z Unią Wolności (i jej poprzednikami: ROAD i UD) sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, tam oprócz przejawów ewidentnego zepsucia były przecież elementy szczerej lewicowości i sporo poglądów rozsądnie centrowych, chyba aż do 1995 roku, czyli do chwili "uprowadzenia" przez Balcerowicza pod hasłem prymatu skuteczności nad pryncypiami i zduszenia wewnątrzpartyjnej debaty w ramach zwierania szeregów. Wydaje mi się, że to był również ostatni moment, w którym polska inteligencja miała - jako grupa społeczna - znaczący wpływ na krajową politykę.
-
2016/06/17 11:58:12
Świetny wpis, Pawle :) Skądinąd jakkolwiek jestem, jak zapewne wiesz, wrogiem wszelkich teorii post- , w tym postkolonialnych, w ich wymiarze "akademickim", ale nie sposób w całej tej sprawie nie dostrzec europejskich zaniedbań sięgających głębiej: z jednej strony dziewiętnastowiecznego kolonializmu, z drugiej aż średniowiecza i tego, że pomogliśmy, my Europejczycy, ówczesnym państwom muzułmańskim wytępić własne elity intelektualne i polityczne. Gdyby w islamie utrzymały się prądy takie jak w zamierzchłych czasach przed krucjatami i rekonkwistą panowały Kordobie, Bagdadzie, nie mówiąc o Damaszku (wspólna świątynia trzech biblijnych wyznań - ekumenizm, o jakim nie możemy dziś nawet marzyć), to może nawet wybryki głównie Brytyjczyków na Bliskim Wschodzie na przełomie XIX i XX w. nie wyprodukowałyby dzisiejszego radykalnego islamu. Jeszcze w czasach budowy Kanału Sueskiego (połowa XIX w.) napięcia europejsko-arabskie były niewielkie, mimo że politykę działania za pomocą środków wybuchowych zapoczątkował sporo wcześniej Karol X, wysadzając meczet bodaj w Oranie (albo Algierze), żeby walnąć tam kościół - to taki miły przyczynek do dziejów wzajemnych stosunków. Karol X był modelowym, by nie rzec patologicznym przykładem monarchy pokongresowego - i to właśnie antyoświeceniowa, reakcyjna Europa przyczyniła się walnie do tego, co mamy teraz. Sporo później Gordon skądinąd w imię szczytnych ideałów walki z handlem niewolnikami pozbawił Sudan dochodów, nie proponując nic w zamian, i zaczął się kryzys ekonomiczny i dalej poszło (o tym podrugowojennym ekonomicznym aspekcie nie wiedziałam, bo siedzę w przeszłości, a interesujący). Bardzo to smutne, ale po części przynajmniej mamy to na własne życzenie.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2016/06/17 12:36:54
@x

W 1993, po wygranych przez SLD wyborach, partia ta zaproponowała Unii Demokratycznej koalicję (chyba nawet z premierem), ale propozycja ta została pryncypialnie odrzucona (precz z komuno !!!!1) i postkomuniści zmuszeni byli stworzyć ją z PSL-em. Był to chyba ostatni moment na zbudowanie w Polsce demokratycznej, europejskiej, bezbożnej, tęczowej, postępowej, homoseksualnej i zmuszającej dzieci do skrobanek Cywilizacji Śmierci. A trzeba dodać, że ówczesne SLD to była (jak na polskie standardy) w miarę ideowa, europejska lewica, wielcy politycy z krwi i kości pokroju Cimoszewicza, wielkie nazwiska - nie takie meduzy, gamonie i przebierańce, jak później, po roku 2000, za Millera.

Gdyby do tej "koalicji postępu" doszło, mielibyśmy dziś swoje SPD i CDU, dwa wielkie, poważne bloki polityczne. Elektorat lewicy nie zostałby przejęty najpierw przez Leppera, a później przez PiS, a elektorat prawicy głosowałby na autentycznie proeuropejską Udecję. Oczywiście, na obrzeżach polityki ciągle pączkowałyby jakieś tam ekstrema - Leppery, Kaczyńscy, ZChN-y i KPN-y, ale raczej bez większego znaczenia. Niestety - do tej koalicji nie doszło i od 20 lat mamy do wyboru albo dogmatycznych neoliberałów (KLD/PO), spychających sporą część sfrustrowanych Polaków w ekstremizmy polityczne, albo konserwatywnych matołków, którzy po nocach słyszą krzyki mordowanych zarodków i ostrzegających przed wysadzaniem polskich noworodków w powietrze, albo przeróżne cyrkowe baby z brodą i dwugłowe cielęta na prawicy. I klęskę lewicy, po 2000 roku rządzonej przez - uprawiającego realpolitik na miarę prowincjonalnego PGRu - kaprala w krótkich majteczkach; lewicy, z której uciekły wszystkie wielkie postacie lat 90-tych, a która nie zdołała wykreować nowych kadr.

Dorasta właśnie pokolenie urodzone już w wolnej Polsce. Zdecydowana większość z nich popiera KKK (Kukiz Korwin Kaczyński), ponad połowa z nich jest za wyjściem z Unii. Właśnie minęło ćwierć wieku sączenia konserwatywnego, prawicowego jadu w polskich szkołach i kościołach, a dziennikarze "Wyborczej" się dziwią: ojej, polska młodzież bije osoby o niearyjskim wyglądzie; ojej, kibice noszą bluzy z Żołnierzami Wyklętymi; ojej, nastolatki hajlują; ojej, internet wysyła uchodźców do pieca; ojej, swastyki na murach; ojej, większość młodzieży jest za wyjściem z Unii; ojej, nietolerancja rasowa w szkołach; ojej, kibice tatuują swastyki na plecach... jak to się stało? Co poszło nie tak?

Zbieracie, coście zasiali.
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/06/17 12:43:09
@drakaina

Nie jestem pewien czy incydentalne wydarzenia historyczne, a nawet wojny mozna dawac za powod innosci elit intelektualnych w islamie. Europa ruinowala sie takze calkiem sama permanentym wybijaniem. Islam byl w pewnym momencie na wyzszym poziomie rozwoju ale stwierdzono, ze rozwoj w kierunku filozofii jest bledny i skierowano sie w strone mistycyzmu duchowego, podczas gdy w Europie teologia wziela filozofie pod rękę.

Dla obecnej sytuacji wieksze znaczenie ma to, ze zabijanie kobiet za obraze honoru rodziny jakim jest odmowienie slubu, rowniez rodzina niedoszlego meza ma do tego prawa, a ostatnio dyrektor szkoly w Pakistanie podwladnej... jest nie tylko czyms powszechnym jak pedofilia w kosciele katolickim, ale w przeciwienstwie do niej, akceptowanym glosno nie cicho. I sa to nurty filozofii islamskiej siegajace znacznie dalej niz do czasow kolonialnych, ismailici zawsze byli w mniejszości.
-
2016/06/17 19:15:25
@mlaskot - oczywiście, nie da się stwierdzić z pewnością, co by było gdyby, ale jednak mieliśmy spory udział w tym, że ta antyintelektualna opcja przeważyła. Takie opcje pojawiają się w większości kultur (w chrześcijaństwie chyba najbardziej podatne jest na nią prawosławie, ale katolicyzm też ma pod tym względem duże zasługi) i od różnych czynników zależy, czy przeważą. Skądinąd krucjaty wykończyły nie tylko intelektualny islam, ale i dramatycznie osłabiły Bizancjum, co przyczyniło się do jego upadku. I to wszystko ma potem znaczenie, choć oczywiście większy, a raczej bardziej bezpośredni udział w wyprodukowaniu radykalnego islamu ma kolonializm drugiej połowy XIX i początków XX w.
-
Gość: mlaskot, *.centertel.pl
2016/06/17 20:06:20
Jakie nurty i szkoly w Islamie pojawily sie na poczatku XX wieku?
-
Gość: mlaskot, *.centertel.pl
2016/06/17 20:18:21
Odsiezylem zrodla i widze same pozytywne skutki, ruch modernistycznej reinterpretacji w Islamie, mnostwo Ataturkow... a potem w II polowie XX wieku od lat 70 ruch re-islamizacji, powrotu do zrodel i radykalizujacych interpretacji. Senator McCain powiedzial dzis ze bledem Obamy bylo wychodzic z Iraku i to doprowadzilo do ISIS. Bledem zapewne bylo wchodzic (a wychodzenie zaczal Bush), ale narracja filmow typu Syriana rozszerzana do czasow przedkolonialnych i kolonialnych nie wydaje sie znajdowac potwierdzenia w owczesnym rozwoju religijnym. A palenie kobiet bylo zawsze, od przesladowania ismailitow.
-
Gość: mlaskot, *.gazeta.pl
2016/06/17 20:21:00
A no i efektem kolonializmu bylo powstanie Bractwa Muzulmanskiego w latach 30, rozbite przez Nassera juz 20 lat pozniej.
-
Gość: x, *.gazeta.pl
2016/06/17 22:58:23
@Mlaskot

[Bractwo Muzułmańskie] rozbite przez Nassera juz 20 lat pozniej - rozbite o tyle, o ile, i nie tylko Bractwo Muzułmańskie, i nie tylko przez Nassera. Z takim skutkiem, że w całym regionie od dawna albo niedemokratycznie rządzą przeróżne junty (często z poprawką na lokalną klanową specyfikę), albo ludzie demokratycznie wybierają sobie takich reprezentantów, przy których Kaczyński to niegroźny przedszkolak. Demokracja jest jak prąd elektryczny - ułatwia wiele spraw, ale stosowana nieumiejętnie lub z lekceważeniem potencjalnych zagrożeń może zrobić krzywdę. Europa w pierwszej połowie XX wieku przechodziła liczne własne umiarkowanie udane eksperymenty z demokracją, za które nie bardzo ma kogo winić z zewnątrz; więc może to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, to także po prostu dziecięce choroby demokracji, a nie tylko zgubne skutki kolonializmu?

@Chińska

Nie, jakkolwiek nie wątpię, że Marek Borowski, Włodzimierz Cimoszewicz czy Aleksander Kwaśniewski to postacie innego kalibru niż Leszek Miller, to uważam za ahistoryczne majaczenie wiarę w to, że w 1993 roku koalicja Unii z SLD mogła się dobrze skończyć. Ówczesne SLD to mimo wszystko była formacja, która nie odcięła się wyraźnie od PRL-owskich korzeni, w tzw. terenie opierała się na sieci dawnych układów, a wśród partyjnych przywódców miała prominentnych działaczy z czasów komuny. Wszystko to króciutko po upadku ZSRR i wyprowadzeniu radzieckich wojsk z Polski, we wciąż paskudnej sytuacji ekonomicznej. No i wreszcie po kilkudziesięciu latach budowania najlepszego z ustrojów pod płaszczykiem lewicowych haseł. Obawa, że lewicowy sztafaż świeżo nawróconego SLD jest po prostu kamuflażem i pretekstem do odzyskania utraconych wpływów i odbudowy PRL-u w nowym opakowaniu, wcale nie była irracjonalna; wystarczy przypomnieć sobie, co działo się w tym czasie i nieco później w innych byłych demoludach. Nie sądzę, by np. Kuroniowi czy Modzelewskiemu, przy całej ich szczerej lewicowości, mogło być wówczas po drodze np. z tow. Sekułą.

Tragedią polskiej polityki okazało się coś innego, a mianowicie zdławienie dyskursu wewnątrzpartyjnego w ugrupowaniach post-Solidarnościowych, zwłaszcza zaś zmarginalizowanie w nich tendencji i frakcji lewicowych. Ja świetnie rozumiem, dlaczego - zwłaszcza wówczas - dla środowisk "styropianowych" nie do przyjęcia jako partnerzy polityczni byli dawni aparatczycy PZPR. Niestety wyszło na to, że wychowankowie Kuronia czy Lipskiego też nie mieszczą się w wizji nowego wspaniałego świata. I nie winiłbym za to tylko elit intelektualnych, choć one powinny być mądrzejsze - podobne zdanie w tej sprawie miała wówczas ulica (co ponownie sprowadza nas do tematu dziecięcych chorób demokracji).
-
Gość: x, *.gazeta.pl
2016/06/17 23:40:23
@Chińska

PS. A Partia Razem, na którą głosowaliśmy, to nie cierpi na dziecięce choroby? Dogaduje się bez problemu z potencjalnymi sojusznikami (z jakimkolwiek innym ugrupowaniem, w jakiejkolwiek sprawie)? Nie popada w doktrynerstwo i pryncypializm?
Gdyby młodość wiedziała, gdyby starość mogła!
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/06/19 12:42:35
Przepraszam Gospodarza za ciągnięcie lewicowego off-topu, ale sprawa jest świeża i wyjątkowo przygnębiająca (z gatunku a już myślałem, że limit głupoty politycznej został wyczerpany): wyborcza.pl/magazyn/1,153010,20259738,a-lud-roboczy-wytrzeszcza-oczy-czuchnowski.html#BoxGWImg - tak, tego właśnie nam jeszcze brakowało, cudownego nawrócenia Gazety Wyborczej na peronizm, tj., tfu, kaczyzm. Czuchnowskiego kompletnie porąbało z tymi porównaniami z krajami Europy Zachodniej; zakładając oczywiście, że mamy do czynienia ze szczerym olśnieniem, a nie z koniunkturalizmem. Niech lepiej spojrzy na inne byłe demoludy, na Węgry czy kraje byłej Czechosłowacji, w których na początku lat dziewięćdziesiątych ludziom żyło się przeciętnie znacznie lepiej niż w Polsce, i zastanowi się (a najlepiej sprawdzi to u fachowców, ekonomistów i socjologów), czy teraz przeciętnemu Polakowi żyje się lepiej niż przeciętnemu Węgrowi. Jeśli Polacy przestaną wreszcie w ramach wyjaśniania zapóźnienia kraju wobec Europy Zachodniej powoływać się na zniszczenia wojenne i komunistyczną degrengoladę, to tylko dlatego, że za jakiś czas będziemy odliczać lata od zakończenia rządów PiS-u.
-
2016/06/19 16:15:21
@x
Osłonami socjalnymi chroni się najsłabszych a nie przeciętnych. Według obecnych stawek najniżej wynagradzany pracownik kosztuje mniej niż utrzymanie niewolnika.
Jeśli jedynym sposobem osiągania zysku jest obcinanie wynagrodzeń to taki interes nie ma racji bytu na cywilizowanym rynku.
W polskich firmach są oczywiście rezerwy. Można ich szukać w innowacjach, poprawie organizacji pracy itp. Ale o takich sztuczkach polski szakal biznesu nie ma pojęcia.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2016/06/19 17:54:11
@x

Czytałem ten komentarz Czuchnowskiego i nie widzę z jego strony żadnego peronizmu; ot, gorzkie stwierdzenie (banalnego w gruncie rzeczy) faktu: "patrzcie - oto, co się dzieje, gdy państwo lekceważy własnych obywateli". Obywateli, a więc wyborców. Wyborców siedzących przy wspólnym stole i patrzących, jak jedni wcinają ośmiorniczki, a inni jedzą czerstwy chleb. Taki lekceważony obywatel, widząc, że inni jedzą więcej, może w samobójczym szale krzyknąć "koniec imprezy" i wywrócić stół z jedzeniem. Z naszego punktu widzenia to nieracjonalne, bo tracą na tym wszyscy, ale on nie ma nic do stracenia, więc co go to obchodzi ("jeśli już mam utonąć, pociągnę was za sobą"). Ludzi popełniających samobójstwo często nie obchodzi, co stanie się z innymi - stąd fenomen odkręcania gazu w kuchni; a że cały blok może się zawalić? ("A co mnie to obchodzi, i tak nie lubiłem sąsiadów"). Nie popieram takiego myślenia, działalność tego typu jest obrzydliwa, ale - niestety - desperaci rzadko rozumują racjonalnie (niektórzy podpalają się na stadionie dziesięciolecia, niektórzy podpalają samochody sąsiadom). Elity mają nadzieje, że plebs, zajęty szukaniem okruszków pod stołem, nie pójdzie na wybory - i często rzeczywiście nie chodzi, ale od czasu do czasu ludzie jednak głosują. Najczęściej na tego, kto obiecuje, że "rozda co wam ukradli", lub że wysadzi wszystko w powietrze.

Rządzy PiS, zamiast peronizmu, przyrównałbym raczej do chavizmu - Chavez, wyjątkowo populistyczny typ, nie spadł przecież z księżyca; był produktem swojej niesprawiedliwej eopki, ludowego gniewu i nierównej dystrybucji dóbr; podczas, gdy motłoch z przedmieść znajdował się na granicy głodu, klasy uprzywilejowane, mające dostęp do kurka z ropą, latały co tydzień do Miami. Na zakupy. Naturalnie, u nas nie było aż takich ekscesów, nie mamy ropy (i może dobrze), nie mamy typowych podmiejskich slumsów bez wody i gazu, a ludność ostatnio nie znajdowałą się na granicy głodu, ale nierówności są realnym, narastającym problemem (od upadku PRL-u współczynnik Giniego podniósł się o co najmniej 10 punktów). U nas na PiS głosuje głównie (wyłaczając ideologicznych fanatyków) elektorat, który niegdyś głosował na SLD (bo socjalne), później - na Samoobronę (bo socjalna), obecnie - na PiS (bo socjalne); PiS z ich punktu widzenia jest nawet lepszy, bo i ile tamci tylko gadali, PiS naprawdę rozdaje. Żywą gotówkę, panie!

Nie będę się tu szerzej rozpisywał o nierównościach (skoro głosowałeś na partię Razem, to wiesz, o czym mówię i czym one grożą), ale napomknę tylko o powojennej Europie: w Europie Zachodniej nigdy nie doszłoby do systemowego spłaszczania nierówności w latach '50 i '60, gdyby nie realne zagrożenie ideologiczne komunizmem. Wielki kapitał zgadzał się na transfery socjalne i w miarę równą dystrybucję dóbr wyłącznie ze strachu - w ten sposób, że budowano państwo dobrobytu, uniknięto politycznych ekscesów. W Stanach i Wielkiej Brytanii trwało to aż do lat 80-tych - i załamało się wraz z ofensywą neoliberalizmu, w reszcie Europy do lat 90-tych (Szwecja i RFN). Co innego, gdy wszyscy głodują - w Bangladeszu wszyscy są mniej więcej tak samo biedni, a co innego, gdy w morzu nędzy wyrastają kłujące ludzi w oczy pałace. Kowalski zazdrości Nowakowi, że tamten ma lepiej - toż to żadna wiedza tajemna! To abecadło socjalne!! Nie odkrywam Ameryki, a ekonomiści i publicyści zachowują się, jakby pierwszy raz coś takiego usłyszeli!

Na koniec - zadanie domowe: wyobrazić sobie, co by się stało z Europą, gdyby sklonować Balcerowicza i prenieść go w czasie w 10.000 kopii do powojennej Europy Zachodniej '45 roku, żeby stworzył think-tanki, doradzające ówczesnym rządzącym (Niemcy, Włochy, Francja, WB, Holandia, Dania, Finlandia...). Żadnych osłon socjalnych, kult PKB, olewanie nierówności i płaskie podatki (bądźcie jak te ptaszki, co nie sieją, nie orzą, a jedzą; pożywcie się okruszkami z pańskiego stołu, przecież macie inne żołądki...). Kto, 15 lat po wojnie, wygrałby w tych krajach wybory?
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/06/19 19:24:13
To prawda. I prawdą jest pierwsza część przekazu Czuchnowskiego, w której mówi o tym, że trzeba było poprawić osłonę socjalną najuboższym Polakom (kwestia tego, czy poprzez podniesienie płacy minimalnej, czy innymi środkami, nie jest obojętna ekonomicznie, ale tutaj drugorzędna); istotnie PO - nie tylko zresztą w tej sprawie - zachowało się głupio, a PiS sprytnie to wykorzystał. Natomiast argumentacja, jaką podaje dalej Czuchnowski, i prorokowanie PiS-owi trzech kadencji w trybie wzmożonego rozdawnictwa jest absurdem. Nie ma żadnych racjonalnych podstaw, byśmy w krótkim czasie mieli osiągnąć poziom życia choćby zbliżony do niemieckiego - skoro Hiszpanii, Portugalii i Grecji wciąż odbijają się czkawką, tak w życiu społecznym, jak i ekonomii, ich niegdysiejsze zamordyzmy, mimo że upłynęło od ich schyłku więcej czasu niż od upadku PRL, to niby z jakiej racji Polska miałaby przeskoczyć odrabianie lat zaniedbań i izolacji? Uczciwie porównywać można polską drogę rozwoju z tym, co się działo i dzieje w okolicznych byłych demoludach (może poza dawnym NRD, które zostało "adoptowane" przez RFN, a do pewnego stopnia także Estonią, którą wzięli pod skrzydła Finowie) - a to porównanie wcale nie wypada dla nas źle, ani w odniesieniu do mierników takich jak zmiany PKB per capita, ani do poziomu życia czy to przeciętnego mieszkańca, czy nawet dolnego kwartyla. Rozbudzanie w ludziach nadmiernych, przedwczesnych oczekiwań i przekupywanie ich państwowym rozdawnictwem skończy się nie lepiej niż niedawne "wstawanie z kolan" w naszej polityce zagranicznej albo - żeby wziąć przykład z sąsiedniego podwórka - dobre intencje Angeli Merkel wobec uchodźców. Miarą dojrzałości społeczeństwa jest nie tylko troska o najsłabszych, ale również zdolność do oceny długofalowych skutków własnych działań i uczciwego dopasowania ich do rzeczywistych możliwości, a nie wyłącznie chęci robienia wszystkim dobrze.
-
Gość: mlaskot, *.centertel.pl
2016/06/19 20:09:25
@x

25 lat to malo?

Ta dyskusja pasuje pod wpis mieszkaniowy raczej, ale chcialem niesmialo zauwazyc, ze nie ma dluzszych horyzontow czasowych niz 25 lat, a wszyscy juz pare lat temu ze obecna strategia Polski polegajaca na taniej sile roboczej sie wyczerpala. Przyklady rownie zle prowadzonej polityki Hiszpanii sa oswiecajace chyba tylko o tyle, ze bardzo podobnie wykorzystalismy srodki unijne.
-
Gość: x, *.gazeta.pl
2016/06/19 20:36:54
A co, nic się nie zmieniło na lepsze od 1989 roku? Albowiem ubogie zawżdy z sobą macie (J 12, 8), pytanie tylko, jaka to bieda. Dla mnie poważnym argumentem w dyskusji byłoby np. wskazanie kraju, najlepiej z szeroko pojętej Europy Środkowej, w którym przeciętnemu mieszkańcowi przez ostatnie 25 lat poprawiło się bardziej niż przeciętnemu Polakowi. Albo zamiast mediany rozważmy dolny kwartyl, skoro interesuje nas ubóstwo.

Inną sprawą jest zwalczanie nadmiernych nierówności społecznych czy przejawów ewidentnej niesprawiedliwości, a inną budowanie fałszywych wizji naszego miejsca w świecie i doraźne poprawianie samopoczucia kosztem późniejszego kaca. Np. w Zimbabwe bardzo ładnie niwelowano nierówności i zdobywano poparcie dla władzy poprzez przyzwolenie na odbieranie ziemi białym farmerom, tylko skutki na dłuższą metę okazały się katastrofalne.
-
Gość: , *.dynamic.mm.pl
2016/06/22 01:18:48
Parę krajów z EU USA wraz Izraelem na czele powinni płacić grube reparacje za zniszczenia wojenne i to oni powinni ich przyjmować , wiedzieli co wyniknie z działań które przeprowadzają w imię demokracji.
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/06/22 09:21:49
No jesli chodzi o decyzje polityczne, to akurat Polska nalezala do tych paru krajow. Byc moze chodzi Ci zeby to rozbic na poszczegolne konflikty czy bylismy neutralni a jak nie to po ktorej stronie i jakie skutki byly "oczywiste", wtenczas w Syrii nie wiele, ale nasze zwiazki z Irakiem i Iranem to nie tylko historia obecnego konfliktu, i nie tylko zlote czasy polskich inzynierow wyjezdzajacych tamze w latach 70 ale przede wszystkim 100'000 uchodźców s Polski w latach 40.
-
Gość: , *.gazeta.pl
2016/06/22 12:20:47
Ale ci nasi uchodźcy , tam nie zostali..... A tak poza tym , czy nie na tym polega demokracja że to zwykli ludzie w ramach demokracji powinni zdecydować co zrobić z uchodźcami ?
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/06/22 14:25:23
Nie, demokracja, co nieustannie tlumacze ludziom, nie polega na dyktacie wiekszosci, a systemie ograniczen tyranii, to wiedzieli już Rzymianie.

Interesujacy artykul w Guardianie jak wiele z "racjonalnych wytlumaczen" to po prostu psychologiczny mechanizm stygmatyzowania i groupthink www.theguardian.com/science/brain-flapping/2016/jun/21/stop-blaming-mental-illness-for-violent-crimes
-
Gość: , *.dynamic.mm.pl
2016/06/22 19:45:57
Wspaniale działa tak demokracja , ludu wybieraj a my politycy razem z korporacjami zajmiemy się tym co trzeba.
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/06/22 19:56:07
No widzisz, uparcie rozumiesz na opak, to ma wlasnie ograniczac wladze. A co znaczy "ludu wybieraj"? Nieustanne jatki i polaryzowanie opinii tania psychologia i dzieleniem spoleczenstwa jak przed referendami, czy "lud wybral suwerena, suweren siedzi w sejmie i wzwiazku z tym wsystko co sobie ubzdura jest wola ludu" (tzw dyktatura proletariatu)?
-
Gość: , *.dynamic.mm.pl
2016/06/22 19:56:47
Chciałbym polecić autorowi tego bloga i innym użytkownikom bardzo dobry tekst związany z tą tematyką.
www.israelshamir.net/Polish/Winnie.htm
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/06/22 20:41:36
No tak, rasizm jako ludzka cecha behawioralna, jest fikcja narzucona przez Panow Dyskursu, w szczegolnosci polski rasizm i antysemityzm. Antysemityzm jako taki rzeczywiscie wymyslony przez Panow Dyskursu z powodu religii, katolicy nie mogli prowadzic bankow udzielajacych lichwy, a nastepnie Panowie Dyskursu nie mogac splacac wymyslili zeby pozbyc sie problemu. Natepnie Hitler tylko do tego nawiazal. A obecnie w Polsce i w ogole na swiecie nie ma antysemityzmu. Graffiti na scianach blokowisk i wypociny w gadzinowkach to tylko oznaka sprzeciwu polityce Izraela w Paelstynie przez swiatlych Miecia i Wiesia.

Jako system filozoficzny tlumaczacy swiat jest to ponętnie proste. Kazdy ma prawo żyć we własnym świecie.

"Zaprzestanie ekonomicznej agresji" (cokolwiek to znaczy i jak mialoby wygladac) nie rozwiazuje jednak obecnie relanie wystepujacych zjawisk, podobnie jak wegetarianizm.
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/06/22 20:41:49
No tak, rasizm jako ludzka cecha behawioralna, jest fikcja narzucona przez Panow Dyskursu, w szczegolnosci polski rasizm i antysemityzm. Antysemityzm jako taki rzeczywiscie wymyslony przez Panow Dyskursu z powodu religii, katolicy nie mogli prowadzic bankow udzielajacych lichwy, a nastepnie Panowie Dyskursu nie mogac splacac wymyslili zeby pozbyc sie problemu. Natepnie Hitler tylko do tego nawiazal. A obecnie w Polsce i w ogole na swiecie nie ma antysemityzmu. Graffiti na scianach blokowisk i wypociny w gadzinowkach to tylko oznaka sprzeciwu polityce Izraela w Paelstynie przez swiatlych Miecia i Wiesia.

Jako system filozoficzny tlumaczacy swiat jest to ponętnie proste. Kazdy ma prawo żyć we własnym świecie.

"Zaprzestanie ekonomicznej agresji" (cokolwiek to znaczy i jak mialoby wygladac) nie rozwiazuje jednak obecnie relanie wystepujacych zjawisk, podobnie jak wegetarianizm.
-
2016/06/22 21:16:30
www.israelshamir.net/Polish/Winnie.htm
"Dlaczego tanie wino jest dobre? Bo jest dobre i tanie". Logiki w tym za grosz ale przynajmniej jest lekko śmieszne. Teraz rozpatrzmy dajmy na to takiego sferycznego pasterza kontrolującego 50% majątku Szwecji. Ktoś niezbyt rozgarnięty mógłby sobie pomyśleć, że ów pasterz powinien mieć niejaki wpływ na politykę rządu Szwecji, o takich fistaszkach jak media nie wspominając. A tu dzong. Wpływu zero koma null. Pasterz chce owieczki lekko strzyc a rząd mu piach w tryby sypie. Dziwne to bardzo i zupełnie nie śmieszne ale za to bardzo logiczne jest.
Reszty tego bełkotu nie chce mi się komentować bo i prundu szkoda i czas lepiej spożytkować można.
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/06/22 21:38:16
No jest to troche dookola i ogolnie w dobra strone, nalezy zaprowadzic pokoj i pomyslnosc na Bliskim Wschodzie i ogolnie w krajach arabskich i innych, biedniejszych zapewne juz z powodu krucjat. Nie rozumiem zupelnie co ma do tego rasizm, ale to pewnie trik Panow Dyskursu na moim glupiutkim rozumku. Co ciekawe przeciwnicy rasizmu, jak glosi autor, jest zwolennikiem wykorzeniania w sensie Simone Weil. Nie poczuwam sie do identyfikacji z tym zdaniem, ale skoro autor i gospodarz bloga pisze i o migracji i o mieszkaniach na wynajem (= wykorzenianie?), to jest "trucizną zabijającą prawdziwe życie" wedlug Simone Weil podobno. Tekst dopuszcza ze sie Simone Weil niegrzecznie odpowie "jesteś po stronie właścicieli nieruchomości i lichwiarzy", nie wiadomo co jednak ma to znaczyc w kontekscie, ze kazdy antyrasista popiera wykorzenianie.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/06/22 22:40:19
@*

A tak poza tym , czy nie na tym polega demokracja że to zwykli ludzie w ramach demokracji powinni zdecydować co zrobić z uchodźcami?

W domyśle:
a) demokracja to świetny ustrój, lepszego nie w każdym razie nie znamy, więc trzeba robić, co nam nakazują jego reguły;
b) demokracja polega na tym, i tylko na tym, że w każdej sprawie decyduje głos większości.

Rzecz w tym, że demokracja z punktu a) to na ogół coś znacząco innego niż demokracja z punktu b). Definicja b) jest do przyjęcia, jako jedna z wielu możliwych i stosowanych, ale wówczas trzeba zauważyć, że demokracja w sensie b) prowadziła wielokrotnie do najróżniejszych zbrodni. Na przykład naziści doszli w Niemczech do władzy i władzę tę przez 12 strasznych lat utrzymali w znacznej mierze dlatego, że większość społeczeństwa ich popierała. Ponadto demokracja w sensie b) ciężka jest do oddzielenia od populizmu (demos i populus też są podejrzanie bliskie), a rządy populistów, nawet gdy nie przyjmują charakteru zbrodniczego, często są na dłuższą metę niszczycielskie. Nie mówiąc o tym, że historyczne demokracje, np. ateńska, mieściły w sobie sporo praktyk, których współcześnie z pojęciem demokracji jednak nie wiążemy, takich jak akceptacja niewolnictwa, ostracyzm, brak prawa głosu dla kobiet etc.

Tymczasem demokracja z punktu a) jest pojęciem-wydmuszką, pod które podłożyć można prawie wszystko, służącym wyłącznie do przeprowadzenia swoistego szantażu moralnego: a wam, co, demokracja się nie podoba?

No i teraz nic prostszego niż przeprowadzić szybką podmianę, jak w grze w trzy kubki, wciskając naiwnemu widzowi demokrację-b) jako nie do odrzucenia demokrację-a). Tymczasem treści brak, pod kubeczkami pusto, jest tylko efekciarska żonglerka pojęciami.

No i dodam, że cały ten wypad jest trochę chybiony - wystarczy poczytać, co pisze Gospodarz i komentatorzy (piszącego te słowa nie wyłączając), choćby w tekście Lampedusa, by zorientować się, że niechęć do rasizmu nie oznacza w tym gronie bezkrytycznego poparcia dla nieograniczonej imigracji.
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/06/22 23:29:47
Reguly demokracji zdaje sie nic nie nakazuja w sprawie migracji zupelnie. Nierozumienie demokracji jest osobnym problemem od moralnego i racjonalnego (w tym ekonomicznego) stosunku do migracji, a ten z kolei od rasizmu, ktory czesto udaje... nawet empatię (taka z poczuciem wyzszosci) oprocz powyzszych przymiotow.

Przeglosowac zdaje sie mozna tylko chcemy czy nie chcemy, nie czy jest to sluszne czy nie. Podobny problem jak ze zmianami klimatycznymi, kolejna narracja narzucona przez Panow Dyskursu. Gospodarz w calkiem demokratycznym wpisie nikomu nie narzuca decyzji, probujac racjonalnie zachecic do zmiany stanowiska, ktore powszechnie wiadomo jakie jest (i demokracja tutaj dziala na rząd). Rowniez Unia nie odbiera nam prawa do decydowania w tej ani zadnej innej sprawie. Nie chcielismy po prostu byc poza konsensusem w tej sprawie i cos tam zrobilismy dla zachowania twarzy, ale rownie dobrze mozeby sie obyrtnąć tak jak teraz to robimy.

W jutrzejszym referendum Brytyjczycy (a w zasadzie Anglicy, bo Szkoci sa "za") zdecyduja o pozostaniu w Unii. Kampania za wyjsciem usiluje przekonac ze wspolny rynek pozostanie. Tylko ze unia sobie tak ustalila, ze wspolny rynek wiaze sie nierozerwalnie ze swobodnym przeplywem osob. It's a package. Podobnie jesli mamy przyjac migrantow na skutek polityki Angeli Merkel, to jest to nasz problem, czy chcemy zrezygnowac z pakietu solidarnosci jaki daje nam Unia we wszystkich innych sprawach. Nie mówiąc o Ukrainie, bo to akurat nasz problem moralny, czy tym ludziom pomóc, nie Putina, nie Niemiec, ani nie globalnego imperatora kompleksu industrialno militarnego rzadzonego przez Żydow z Nowego Jorku, tylko bardzo nasz.
-
2016/06/23 00:00:38
@x
Punkt b w ogóle jest dość zabawny i jak mi się zdaje jego wyznawcy nie do końca rozumieją implikacji które on pociąga. Dajmy na to partia, nazwijmy ją Twarda Demokracja, wygrywa wybory dostając 60% głosów. Pierwszym aktem nowego rządu jest delegalizacja wszystkich innych partii, pozbawienia praw wyborczych nie członków owej partii i nowe wybory. Teraz ma 100% głosów. W parti są Twardzi i Twardsi ci drudzy mają 60% miejsc w parlamencie i przeglosowują wiadomo co. Po n-tej iteracji mamy sytuację w której jedynymi uprwnionymi do głosowania są prezes partii, jego najbliższy przyjaciel pies Janusz, jego żona i dzieci, zaś jedynymi na których można głosować to prezes, jego najbliższy przyjaciel pies Janusz i jego żona bo dzieci nie osiągnęły jeszcze wieku biernego prawa wyborczego.
Ot tak właśnie w ściśle demokratyczny sposób, zgodnie z wolą większości ludzi krajem rządzi prezes i jego pies bo zawsze przegłosują żonę jeśli ta by miała inne zdanie.
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/06/23 00:07:45
Szwajcarskie referenda pokazuja ze nie jest tak zabawny w teorii, ale emocjonalne i pozbawione tresci kampanie referendalne pokazuja jak jest racjonalny, efektywny i czy to naprawde esencja deomkracji.
-
Gość: anab, 149.156.26.*
2016/06/24 08:06:10
@yellow_tiger
[[Po n-tej iteracji mamy sytuację w której jedynymi uprwnionymi do głosowania są prezes partii,]]
Takie "najwyższe" formy doskonałości mamy tylko wtedy, gdy pozór rozmija się konsekwentnie w wielu etapach z prawdą. Jeżeli demokrację rozumiemy (tzn. rozumieją podmioty ubiegające się o władzę) jako metodę sukcesji władzy, to nigdy coś takiego nie następuje. Dwa elementy UMOWY są kluczowe: (1) poprzestajemy na zliczaniu sił poprzez deklarację poparcia -- nie prowadzimy rzeczywistej walki zbrojnej o władzę; (2) z góry ustalamy, że władza jest nie na "zawsze", nie dożywotnio lecz ograniczona kilkuletnią kadencją -- do następnej bezkrwawej gry wojennej o władzę w postaci wyborów.
W kwestii demokracji jako umowy społecznej to tyle i tylko tyle -- nie jest potrzebne dotrzymywanie wszelkich praw szczegółowych w rodzaju liczebności sędziów TK, nie jest niezbędne dochowywanie pustych ceremonii itd.

Pozostaje pytanie, czy odejście od tak rozumianej demokracji jest możliwe, jest wykonalne dla "dyktatora" bezkrwawo? Czy jest możliwe, aby jakiś prezes za pomocą małych kroczków mających pozór legalności mógł dojść w czasie jednej czy dwóch kadencji parlamentu do władzy absolutnej nie likwidując fizycznie po drodze licznych przeciwników?
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/06/24 10:49:25
@Anab

A na końcu tej drogi mamy, przy zachowaniu pozorów demokracji, dożywotniego prezydenta Łukaszenkę i dożywotniego prezydentopremierocara Putina.

Wcale nie trzeba mordować ani więzić wszystkich przeciwników, wystarczy ludzi przekonać, że w razie czego jest się w stanie to zrobić - przemoc uwiarygadnia się przez zdolność do eskalacji przemocy, to mechanizm stary jak świat (dlatego po Budapeszcie'56 i Pradze'68 polska opozycja antykomunistyczna bardzo już dbała o to, by się samoograniczyć). Przekonanie Polaków do zamordyzmu może być trudniejsze niż długotrwale brutalnie pacyfikowanych przez ZSRR Białorusinów czy Rosjan, dlatego na początku zastępowanie demokracji demokracją suwerenną może wymagać wymordowania części narodu i zamiany kraju w wielkie więzienie, ale potem powinno już pójść gładko, zwłaszcza że wielcy wschodni bracia chętnie wspomogą.
-
Gość: anab, 149.156.26.*
2016/06/24 11:13:28
@x
[[ ... i dożywotniego prezydentopremierocara Putina.]]
Przyklady niewiarygodne. Po pierwsze tam nigdy nie było demokracji. Największe osiągnięcie na drodze ku demokracji polegało na tym, że ostatniego 1-sekretarza KPZR nie zlikwidowano, podobnie z Jelcynem (ale tutaj są uzasadnione wątpliwości -- może przekazał władzę Putinowi za obietnicę pozostawienia w spokoju rodzinę z majątkiem). Ponadto -- nie mówiłem o fizycznej likwidacji WSZYSTKICH przeciwników.
-
2016/06/24 14:20:28
@anab
Której części mojego komentarza nie zrozumiałeś?

Odpowiadając na pytanie o prezesa - właśnie się przekonujemy czy może czy nie.
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/06/24 14:57:59
Na fali Brexit Świrski nawoluje do powstania zmasowanych oddzialow piechoty obrony terytorialnej. A JarKacz cieszy sie juz na powrot Polakow, tylko mówi, że najpierw musi zliwkidowac niesprawiedliowść sądów, to wtedy będą wracać (powiedzial tez, ze do pracy za 2 tyś. nikt nie wroci, ale tu juz nie sprecyzowal co on musi zlikwidować żeby było inaczej).
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/06/24 15:01:29
Taka piechota moze sie przydac w polityce wewnetrznej. Bo w obronnej nie mamy szans mięsem zamiast technologii.
-
2016/06/24 22:28:47
@OT
Fascynujący temat. Ludzie uzbrojeni w kalasze, rpg-7 i czajnik na głowie mają być gwarancją naszej niepodległości. Bo Rosja się powszechnego oporu przestaszy i nie wejdzie. Jak nie weszła do Afganistanu czy innej Czeczenii. I w ogóle, armia rosyjska znana ze swojego humanitaryzmu nigdy nie zrówna miasta z ziemią gdy ludzie będą z okien strzelać jak nie zrównała Groznego, a przecież to wcale nie było miasto na terytorium Rosji.
Tak się zastanawiam czy twórcy tej koncepcji są w stanie pokazać choć jeden przykład gdy ktoś nie wszedł bo się OT/partyzantki przestraszył? Jeden jedyny? Bo ja potrafię tak teraz ot tak pokazać z 10 przykładów przeciwko.
Taki las dajmy na to. Chłopcy się schowają i nękać będą... bo nieprzyjaciel nie ma termowizji i dronów. Z okien strzelać będą, ah wait Grozny. Suma summarum kolejna super koncepcja p.t. na dnie z honorem lec. Ot taki koncept po którym cała Polska będzie wyglądać ja Warszawa po Powstaniu. Czapki z głów dla mózgów którzy to wymyślili.
-
Gość: mlaskot, *.centertel.pl
2016/06/24 22:43:56
No wspomnialem, podpisali sie z imienia, a niektorzyaja adekwatne nazwiska.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2016/06/24 23:53:56
@yellow

"czy twórcy tej koncepcji są w stanie pokazać choć jeden przykład gdy ktoś nie wszedł bo się OT/partyzantki przestraszył?"

Iran pod koniec 2000 roku planował inwazję na Afganistan (politycy), ale kiedy tamtejsze ministerstwo obrony podliczyło, ile miałaby trwać taka okupacja i co by za sobą pociągnęła długotrwała wojna z zaprawioną w bojach partyzantką (Talibowie i ze stu różnych watażków), szczególnie w górzystym terenie, dali spokój. Wojna już wisiała na włosku, ale zrezygnowali prawdopodobnie ze względu na naciski ze strony armii, żeby nie pchać się w to szambo.

Wietnam pod koniec lat 70-tych był nękany przez oddziały armii Czerwonych Khmerów, które niesprowokowane wyrzynały (po stronie wietnamskiej!) całe wioski - i długo zwlekał z interwencją, bojąc się nie samej wojny, ale skutków wojny partyzanckiej i związanych z nią kosztów (bo trudno nazwać grupy zbrojne Czerwonych Khmerów "armią").

U nas jest ten kłopot, że gór mamy mało, a nasza młodzież, która naoglądała się Czasu Honoru (glamour war), to żadni partyzanci, zresztą po 3 dniach spędzonych w lesie bez smartfona szybko wróciłaby do mamy.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2016/06/25 00:07:07
Korekta - to był 1998... (wstyd).
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2016/06/25 00:20:57
Sorry za flooding - jeszcze przyszedł mi do głowy jeden przykład dla @tigera, chyba najlepszy:
napaść Chin na Wietnam, zakończona bardzo szybko, kiedy okazało się, że oddziały chińskie tracą nieproporcjonalnie dużo ludzi ze względu na sukcesy północnowietnamskiej OT (armia tam nie walczyła bo była zajęta w Kambodży) - zapewniam, że gdyby nie to, Chińczycy nie zatrzymali by się na kilkunastu kilometrach.

Poza tym trudno odpowiedzieć na pytanie "do ilu wojen nie doszło bo agresor się przestraszył/rozmyślił", ponieważ są to z reguły skrywane tajemnice dyplomatyczne. Żadne państwo się z reguły nie chwali swoimi wcześniejszymi planami napaści na sąsiadów.

Pytanie bez sensu, choć zgadzam się z @tigerem co do absurdalności koncepcji wojny ludowej na zasadzie pospolitego ruszenia: "dajmy młodym broń niech walczą w lesie". Jeśli już robić coś takiego, to profesjonalnie (skuteczną partyzantkę mogą uprawiać prawdziwi, przeszkoleni żołnierze, a nie jacyś weekendowi "rekonstruktorzy" czy kibice piłkarscy).
-
Gość: mlaskot, *.gazeta.pl
2016/06/25 00:35:39
Polacy prawdopodobnie dali ny rade w partyzantce, sercem. Ale czasy sie zmienily a Polska nie jest strategicznym celem a arena do poswiecenia. To nawet nie bylaby walka o Polske ze strony prawdopodobnego agresora (lub nie! jest cala Bialorus, a i Inflanty do (powolnej i rozwaznej jak na Ukrainie!) konsumpcji na pierwsze lata). Lub agresorow, jesli Niemcy nie zechca walczyc, a musialoby to byc z czystej solidarnosci, wiec peawdopodobnie doszloby do nowego ukladu w europie z elementami rozbioru i stref wplywu. W zwiazku z ta roznica nie ma co porownywac ze strategicznymi celami np Ameryki w Iraku i fiaskiem (?) technologii tamze.

Takiego nowego rozdania Europa zdaje sie potrzebowac. Prosto z wizji Churchilla, ponadnarodowa i obronna z armia. Europa moze nie potrzebuje silnego przywodztwa, ale ludzie gorzej sytuowani chca zeby ktos sie nimi zajal, za nich rozwiazywal problemy i ukladal proste narracje podajac jasne rozwiazania (winni imigranci! winna anonimowa Bruksela! mamy wszystkie prawa weta a wiekszosc rzeczy o ktore walczymy w rzeczywistosci reguluje Westminster, ale nie, to Bruksela odbiera nam siwerennosc, w drodze kompromisu, by intimidation chyba bo moglibysmy wszystko inaczej ale nie wypada przy stole?). W goryczy ockniecia ze sztabu torysow dochodza takie glosy, ze oto zabiegano* aby Angela Merkel, jak matka, oswiadczyla jasno brytyjczykom, ze powrotu do wspolnego rynku nie bedzie. Tak jakby Merkel miala zajmowac sie torysami... Byc moze powinna. W sytuacji gdy demokracja w ogole siada i wiekszosc wyborow konczy sie close tie i umocnily sie apatyczne duopole dwupartyje byc moze "ademokratycznosc" struktur europejskich (durnowate klamstwo w istocie) jest wrecz zbawczym wyjsciem tez.

*) There were also discussions about whether to try to counter the leave campaigns immigration message, but it was agreed a substantive policy shift would be needed to stray from economic risk. Two options were examined: whether to propose a change to the terms of the renegotiation on free movement or secure a strong statement from the German chancellor, Angela Merkel, that Britain would not have access to the single market if it left the EU. A source said: The truth is the Conservatives immigration policy is not credible, and Labour has three to five immigration policies, and decided to hold a policy seminar on them in the middle of the campaign. It was not ideal.
-
2016/06/25 00:59:25
Najpierw punkt 2. I co, weszli czy nie? No właśnie. I jak to się skończyło? No właśnie.
Teraz punkt 1. W 2000 powiadasz. Proponuję się przyjrzeć relacjom Afganistanu z Pakistanem, kto kogo sponsorował, kto kogo szkolił i zastanowić się jak to się miało do zbliżenia Iranu z Pakistanem w 1999r. Tu taki szczegół: iranian.com/Times/1999/Decb/MahmoudAbad/news.html#94
Daje trochę do myślenia.

A teraz na poważnie. Jestem w stanie podać tylko jeden przykład, że ktoś nie wszedł bo się przestraszył. To Szwecja po Potopie. Po doświadczeniach z Potopu wśród elit Szwecji zapanowało przekonanie, że Rzeczpospolitą można podbić ale nie można jej ujarzmić. Tyle, że opłaciliśmy to stratą jakiś 25% populacji, zrównaniem całych prowincji z ziemią. Dość powiedzieć, że po tym jakże udanym eksperymencie w całej RPitej nie było komu siać ni orać zaś do poziomu rozwoju ekonomicznego sprzed Potopu powróciliśmy po drobnych 100 latach z hakiem.. No, k..., bajka!

Naprawdę zdumiewa mnie ignorancja tych mózgów. Kto jak kto ale my powinniśmy wiedzieć, że dowolna forma "pospolitego ruszenia" nie ma szans z nowoczesną armią. Nie miała 300 lat temu tym bardziej nie ma teraz. Z tą różnicą, że wtedy uzbrojenie było pi razy drzwi na tym samym poziomie i decydowało wyszkolenie i taktyka a teraz poziom uzbrojenia jest nijak nie porównywalny, nie mówiąc o łączności, rozpoznaniu i wyszkoleniu. Dość popatrzyć na Ukrainę. Ukraińskie "pospolite ruszenie" walczyło dzielnie i nawet sobie radę dawało z "pospolitym ruszeniem" z Doniecka, ale wystarczyło dosłać kilku gości z regularnych jednostek i dostali manto że głowa boli. Żeby nie było, cała moja sympatia jest po stronie Ukrainy ale fakty pozostają faktami, Ukraińcy dostali w dupę od dosłownie kilku regularnych rosyjskich jednostek i od garści "ochotników" wydelegowanych z armii Rosji. Nie porównuję naszej armii do ukraińskiej bo to jakby porównywać francuską partyzantkę z II WŚ do USMC z inwazji na Irak w 2002. Stwierdzam jedynie fakty.

Cała to koncepcja jest wyjęta z podręcznika szalonego szamana. Wojsko o tym wie i robi co możliwe aby to jakoś utemperować ale naciski polityczne są jakie są.
Do tego dochodzi taki szczegół co się finansowanie zowie. Gaj twardo mówił o drobnych 300 mln PLNów rocznie. To są pieniądze które zabezpieczają tylko i wyłącznie pobory. Nic więcej. A strzelać trzeba, a mundur dać trzeba, a radiostację kupić trzeba, a zakoszarować na weekend trzeba, a żreć dać trzeba, a przeszkolić trzeba a itd. 300mln PLNów wydaje się niezbyt dużym kosztem, ot takie fistaszki w porównaniu do ~40mld PLNów które wydajemy na obronę rocznie. Tyle, że to jest rocznie. I na ten przykład modernizacja WSZYSTKICH naszych Leopardów 2A4 będzie kosztować 1.2 mld PLNów. Za te 300mln możemy sobie rocznie kupować drobne 1000 Spików albo 100000 AT4, albo 1/2 Miecznika, albo całego Kormorana, albo 1/4 Orki, albo 10 Krabów, albo 10 Raków, albo 10 Rosomaków, albo, albo, albo.
Cała nadzieja w tym, że kasy nie wystarczy i całość pójdzie tam gdzie jej miejsce - na śmietnik. Niestety znając mózgów możliwości nie pójdzie. Kasa na to szaleństwo zostanie przesunięta z Planu Modernizacji Technicznej WP kosztem naszego bezpieczeństwa. Po prostu oni nie są w stanie podjąć jakiejkolwiek decyzji odnośnie podpisania kontraktów modernizujących WP (patrz Caracal) i kasa do wydania będzie. Dokładnie tak samo jak się nagle pod koniec zeszłego roku znalazło w budżecie MONu drobne 200 mln PLNów na zakup, i tu uwaga, WĘGLA jako rezerwy strategicznej. Oczywiście nie miało to żadnego związku z obietnicami danymi górnikom w czasie kampanii wyborczej. 200 mln PLNów z budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej poszło na zakup węgla... Dlaczego? Bo Antek obiecał, że Caracala uwali, więc wstrzymał podpisanie kontraktu a kasę trzeba było wydać... Ktoś ma jeszcze jakieś pytania?
-
2016/06/25 01:17:57
@chińska
Uff, że 98 a nie 2000, bo cały elaborat napisałem:D

Chiny-Wietnam. Weszli i wyszli. Na pewno dlatego, że się partyzantki przestraszyli? Nie jestem pewien. W ogóle.

"Poza tym trudno odpowiedzieć na pytanie "do ilu wojen nie doszło bo agresor się przestraszył/rozmyślił", ponieważ są to z reguły skrywane tajemnice dyplomatyczne. Żadne państwo się z reguły nie chwali swoimi wcześniejszymi planami napaści na sąsiadów. "
Z tym się zgadzam w 100%. Co się starałem powiedzieć, to, że historia zna setki przykładów inwazji na kraje które uprzednio wykazały się bardzo silne w działaniach nazwijmy to partyzanckich. Za każdym razem ten czynnik nie był w ogóle/znikomo brany pod uwagę. Ot są, będą walczyć i co z tego? Wytniemy, wyrżniemy, spalimy, napalm, Tomahawk itd. Mówiąc prosto to nie jest czynnik odstraszający bo nim być nie może. To jest proszenie się o zrównanie kraju z ziemią i cofnięcie go, optymistycznie mówiąc, o 50 lat. Do jasnej cholery, cała koncepcja, z definicji zakłada działanie na terytorium okupowanym przez nieprzyjaciela! No, sorry, ja wymagam aby moja armia była na tyle silna aby nie ZAKŁADAŁA oddawania terytorium NASZEGO kraju nieprzyjacielowi! To jest jakiś koszmar wyjęty ze snów szurniętego stratega p.t. wpuścimy chłopców pod Moskwę i zmarzną, a że spalą, zniszczą i zrujnują to pal sześć...

"skuteczną partyzantkę mogą uprawiać prawdziwi, przeszkoleni żołnierze"
Nikt żadnej partyzantki nie powinien uprawiać. Powiem więcej, uprawianie partyzantki obecnie jest zbrodnią przeciwko ludności cywilnej, bo to ona za to zapłaci jak Grozny zapłacił. Co do tego nie ma dwóch zdań. Patrz Afganistan. Amerykanie, przy całym swoim arsenale i dbaniu o życie cywili likwidują jakieś 10 razy więcej cywilów niż wojskowych (lekko licząc). A im zależy aby minimalizować straty wśród ludności cywilnej. Rosji nie zależy. Takie zdjęcie z wczoraj - Su-34 z podczepionymi bombami kasetowymi w Syrii - mówi samo za siebie. Tylko, że u nas to nie będzie tych Su-34 20 tylko nieco więcej...
-
2016/06/25 01:37:51
Jeszcze ostatnie słowo.
Wystarczy przypomnieć sobie Powstanie Warszawskie a konkretnie kto je pacyfikował. Czy były to doborowe jednostki Strzelców Alpejskich albo spadochroniarzy Skorzeny'ego czy może zdemoralizowana jednostki trzecioliniowe? I przypomnieć sobie jaki był wynik. Tak w sumie lekko licząc 10:1 na naszą niekorzyść a wróg się nawet przy tym nie spocił...
K... normalnie mi się scyzoryk w kieszeni otwiera jak o tym myślę. Mózgi, mózgi takie, że ze świeczką szukać.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/06/25 01:45:51
@Yellow

Wszystko w odległości 100-150 km od pozycji wyjściowych przeciwnika zostanie zmiecione w chwili pierwszego ataku (chyba że nie zostanie on przeprowadzony bez uprzedzenia, bo np. wywiad wypatrzy przygotowania) - sorry, taki mamy teren. Dlatego nikt nie będzie w Suwałkach ustawiać zgrupowań pancernych czy stacjonować samolotów bojowych w dużej liczbie na zapas, a obecność Amerykanów w krajach bałtyckich czy na naszej wschodniej granicy będzie miała głównie walor symboliczny i odstraszający: tu nie atakujcie, bo atakując wydacie wojnę USA. Co innego kontrofensywa i niszczenie sił przeciwnika, które wtargną na Litwę czy pod Suwałki - wtedy to one będą wystawione na atak lotnictwa bojowego startującego z lotnisk, których nie dosięgnie pierwszy atak.

Dzisiejsze pole walki wygląda inaczej niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu, w wojnach na większą skalę niekoniecznie opłaca się zajmowanie dużymi siłami terytorium przeciwnika, jeśli wcześniej nie zdoła się unieszkodliwić jego łączności, dowodzenia i obrony przeciwlotniczej, a zaraz może nadejść silna odsiecz. Kiedyś jednostka wojskowa, wkraczając na jakiś zdatny do obrony teren i umacniając się tam, poprawiała swoją sytuację, a kłopoty sprawiało głównie zaopatrzenie. Przed nowoczesnym lotnictwem, artylerią, bronią rakietową byle umocnienia nie uchronią, coraz częściej ratunkiem pozostaje mobilność (nowoczesna artyleria często odjeżdża z miejsca, z którego oddawała strzał, zanim pociski spadną na pozycje przeciwnika; z kolei zaawansowany technologicznie przeciwnik widzi te pociski, zanim uderzą w cel, prognozując na tej podstawie, skąd atakowała artyleria, i automatycznie odpowiadając w tym kierunku ogniem), "zajmowanie terenu" to często synonim "wystawiania się na ostrzał". Obrona na zasadzie "nie oddamy ani piędzi naszej ziemi ani na chwilę" byłaby szaleństwem.
-
2016/06/25 02:10:04
@mlaskot
"jesli Niemcy nie zechca walczyc, a musialoby to byc z czystej solidarnosci,"
Nie, nie, nie. Dla Niemiec jesteśmy doskonałą strefą buforową. Wystarczy sobie przypomnieć jak odnosili się do naszego członkostwa w NATO i porównać to do członkostwa w NATO Litwy, Łowy i Esotnii. Z grubsza - JA drei mal JA und NEIN, NEIN und noch ein mal NEIN.
Dołożyć do tego komu "sprzedają" a właściwie dają za darmo sprzęt, z kim się dzielą informacjami wywiadowczymi, pod kim jest część naszych brygad a pod kim ich itd. Z ich punktu widzenia osiągnęli stan perfekcyjny - są otoczeni przez sojuszników, mogą zredukować wydatki na armię do poziomu znikomego (obecnie 1.2% PKB w 1989 drobne 3.5% albo jak kto woli 35 mld Euro vs. 3 razy tyle) a jeszcze bufor jest szczęśliwy bo sprzęt z demobilu (świetny swoją drogą) dostaje i za własną kasę użytkuje (z naszą pomocą - cała logistyka Leopardów od początku jest wpięta w logistykę Bundeswehr'y) nie mówiąc o modernizacji która będzie robiona przy pomocy niemieckich firm. Szczerze mówiąc to właśnie Niemcy będą pierwszymi którzy ruszą nam na ratunek jeśli, nie daj Boże, do czegoś dojdzie. Ot po prostu lepiej się bić w Polsce niż w Niemczech. Pomijam aspekty ekonomiczne bo te są takie, że za lat kilka dojdziemy do stanu (a właściwie doszlibyśmy gdyby władza rozum miała) w którym wzrost ekonomiczny Niemiec nie będzie możliwy bez wzrostu w Polsce.

A co do Brexit, to o ja pier... O drugiej rano położyłem się spać w błogim przeświadczeniu, że jest 52 do 48 na za. Rano było 52 do 48 na nie. Szczęka mi opadła a gdy wróciła na miejsce w mózgu pojawił się obraz "dobrej zmiany": Anglia out, Szkocja in, Szwecja "fuck knows what", Dania "fuck knows what but maybe in or out", Deutchland "Jawhol wir sind da", Francja "Qui/Ne" a potem przyszło oczywiste info p.t. "szefowie MSZtów państw założycielskich UE zbiorą się i coś tam przedyskutują". No ja też bym się zebrał i przedyskutował na przykład "robimy UE 2.0 bo bardzo mocny hamulcowy odpadł, bez południa oczywiście bo po grzyba nam kłopoty, i bez Polsk bo po grzyba na kłopoty". Jeszcze rok temu bylibyśmy zaproszeni teraz dowiadujemy się o spotkaniu z gazet. "Dobra kurwa zmiana" w całej krasie.
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/06/25 02:33:55
No dobrze szanowki, jesli Niemcy beda sie bic za Polske, to tym bardziej do tego typu wojny nie dojdzie a do jakiegos porozumienia, chocby w krwawiacej apatii jak z Ukraina.
-
2016/06/25 02:51:07
"Wszystko w odległości 100-150 km od pozycji wyjściowych przeciwnika zostanie zmiecione w chwili pierwszego ataku (chyba że nie zostanie on przeprowadzony bez uprzedzenia, bo np. wywiad wypatrzy przygotowania) - sorry, taki mamy teren."
Tiam... bo przygotowanać się do wojny to jak na majówkę. Na poważnie to 3 miechy minimum. Pół roku przed Ukrainą wszyscy w NATO wiedzieli, że coś się zacznie tylko nikomu nie przyszło do głowy, że Ukrainę zaatakują. 2 tygodnie przed Krymem ustała CAŁA łączność radiowa na zachodzie Rosji - oczywisty znak, że coś się dzieje ale nie wiadomo co. Po Ukrainie jest oczywiste co to oznacza. Sorry, w armii, w wywiadzie nie siedzą idioci. Ataku nie da rady zamaskować. Będzie wiadomo co jest grane 3-6 miesięcy przed atakiem. Nie ma bata.

"Dlatego nikt nie będzie w Suwałkach ustawiać zgrupowań pancernych czy stacjonować samolotów bojowych w dużej liczbie na zapas,"
A ktoś poza Antkiem ma takie szalone plany? Przecież to jest oczywiste.

Ok. Może inaczej.
Cała koncepcja obrony polega na tym aby w ogóle do niej nie doszło. W skrócie mówiąc armia ma mieć taką siłę odstraszania aby w ogóle myśl o ataku nie była na tapecie. Wszystko co tej pory robiliśmy było podporządkowane tej fundamentalnej zasadzie. Modernizacja artylerii = zrównanie Okręgu Kaliningradzkiego z ziemią. JASSM = zrównanie centrów dowodzenia/lotnisk w odległości 300/1000km od granicy z ziemią. Orka = zrównanie bazy eksportowej Rosji z ziemią. NSR = Flota Bałtycka plus OK do piachu. Do tego dochodzi rozpoznanie i rakiety o zasięgu 300km.
Popatrz na to tak: cała USArmy ma tylko 2-3 razy więcej haubic o zasięgu 40km niż my będziemy mieć za 3-5 lat (i swoją drogą więcej niż Niemcy, Francja i WB i Włochy łącznie). Plus Homarów (wojska rakietowe o zasięgu 70-300km) miało być więcej niż w Niemczech i w WB razem. Odstraszanie ponad wszystko. Dołóż do tego zdumiewająco rozwinięte siły średnie na Rosomakach i Krylach (koła na nie gąsienice) - aby można je było bez pomocy kolei szybko przerzucić na L/Ł/E i dostajesz zgrabny obrazek. A jak okrasisz to siłami uderzeniowymi p.t. Leo2A4/5/PL + PT-91 (tylko tych czołgów mamy więcej niż Niemcy i Francja razem) wspomaganymi przez Kraby (brygada takiego złomu ma większą siłę uderzeniową niż całościowy potencjał uderzeniowy większości państw Europy a my ich mamy kilka) to dostaniesz pełnię obrazu. Brakuje nam:
1) lotnictwa - liczymy na NATO
2) rozpoznanie ciągle kuleje - NATO ale budujemy własne i nieźle nam to idzie/szło
3) heli - temat rzeka. W skrócie doktryna przewiduje użycie jednostek areomobilnych więc musimy mieć transportowe i szturmowe. Kontrakt na transportowe został/diabli_wiedzą_co (bo od 3 miesięcy jest cisza a zgodnie z zapowiedziami powinno być wiadomo 4 miesiące temu) zastopowany przez Antka policmajstra. Ze szturmowymi nic nie wiadomo.
Teraz wisienka na torcie. Nikt nie ma zamiaru niszczyć jak to się ładnie pisze "strategicznie ważnych dla istnienia nieprzyjaciela instalacji". Mówiąc inaczej, teraz bez problemu możemy rozpieprzyć ich radary namierzające IBCMy ale tego w planach nie mamy. Walimy gdzie się da w OK ale nie tam, choć możemy. Kapujesz?
-
Gość: x, *.gazeta.pl
2016/06/25 09:58:03
@Yellow

OK (nie wiedziałem o doktrynie oszczędzania radarów rosyjskiego systemu obrony strategicznej, ale brzmi sensownie, w końcu nie zamierzamy z nimi wszczynać wojny nuklearnej, tylko takowej unikać), ale słabym punktem jest strona rozpoznawczo-decyzyjna. Najlepiej wyposażone i wyszkolone wojsko nie będzie w stanie działać, jeśli Antek rozwali mu system dowodzenia, zastępując systematycznie kompetentnych dowódców kumplami z "dobrej zmiany" albo co gorsza z otwarcie prokremlowskiej "Zmiany". Czy nasze instytucje wywiadowcze podniosły się już po ciężkich stratach, które zadał im tenże Antek jakiś czas temu, tego nie wiem, i pewnie dobrze, że nie wiem; ale co rozwalono raz, zaraz może być rozwalone ponownie. Zaś zachodnie wywiady mogą być mniej skore do przekazywania nam ważnych informacji, gdy dojdą do wniosku, że polski system dowodzenia jest spenetrowany przez agentów Moskwy; myślę, że ten czynnik już od jakiegoś czasu odgrywa sporą rolę. No i co, będziemy wiedzieć, że coś się szykuje, ale bez własnego wywiadu satelitarnego wcale nie musimy się zawczasu dowiedzieć, czy pierwsze uderzenie pójdzie na Wilno, czy na Lublin.

To, że czołgów mamy więcej niż Niemcy, którzy nam je oddali, to niekoniecznie jednoznacznie dobra wiadomość. To wprawdzie oznacza, że Niemcy nie chcą nas tym razem najeżdżać zbrojnie, ale ogranicza też możliwe wsparcie z ich strony.

Rosja bardzo dobrze przygotowała się do kolejnej wojny, jak zawsze rozgrywając przede wszystkim zachodnie społeczeństwa przeciwko nim samym (jeśli nam to pochlebia, to wreszcie Kreml potraktował nas pod tym względem jako część Zachodu). Europie bardziej zaszkodzili angielscy emeryci i czytelnicy tabloidów, niż mogłyby to uczynić dywizje pancerne. Owszem, troszkę kosztowało to wysiłku, czasu i forsy, ale i tak wyszło dużo taniej i skuteczniej niż operacja wojskowa.

A co do Brexitu - no cóż, bez wątpienia jest to decyzja demokratyczna i podjęta przy dużej frekwencji, nie sądzę, by brytyjski parlament próbował ją zanegować. Niedobrze dla Europy, ale znacznie gorzej dla Anglii, o czym niebawem tamtejsi emeryci i czytelnicy tabloidów się dowiedzą. Być może dzięki temu opinia publiczna w paru innych krajach troszkę otrzeźwieje, choć na razie np. hiszpańskie pomysły przejmowania Gibraltaru nie wróżą dobrze.
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2016/06/25 22:59:59
@yellow_tiger
[[ pytanie o prezesa - właśnie się przekonujemy czy może czy nie]]
Ale co to ma za znaczenie dla demokracji jako zasady sukcesji władzy?
Prezes nie będzie wieczny, ani jego kot. Jakkolwiek mocno przy władzy by się utwierdził, i tak kiedy będzie niezbędne wyłonienie następcy. I wtedy naprawdę okazuje się, czy mamy demokrację, czy nie? Czy wybór następcy odbędzie się na drodze dworskich intryg, akcji jakichś oficer ów wojska czy służb? Czy pretendenci do władzy odwołają się do woli narodu?
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/06/25 23:34:13
@Anab - na tej zasadzie to i rządy gen. Franco w Hiszpanii można by podciągnąć pod demokrację... Ba, i w Niemczech po śmierci Hitlera nowego przywódcę wybrano wszak demokratycznie (z krótkim okupacyjnym interregnum). Traktowanie pojęć, jak gdyby były z gumy, prowadzi oczywiście do absurdu, ale więcej mówi to o procederze naciągania pojęć niż o nich samych.
-
2016/06/26 00:42:40
@anab
Zbijasz się, prawda?
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2016/06/27 21:57:05
@yellow_tiger
[[ prawda ]]
Przeszukuję.
Jak to jest, że najbardziej zagorzali obrońcy demokracji pół roku wcześniej byli przeciwko referendom postkomorowskim? Ewidentnie ich rozumienie demokracji jest odległe od demokracji bezpośredniej (bo społeczeństwo w większości głupie, niedojrzałe i przypadkowe).
Czy są niezadowoleni z jakości demokracji pośredniej, czyli przedstawicielskiej?
Ewidentnie poziom większości naszych posłów jest daleko poniżej oczekiwań, niezależnie od barw partyjnych (więc oczywistym dla mnie jest, że klasa polityczna oraz wszelkie elity powinny być bardzo, bardzo zdeterminowane, aby ten poziom zasadniczo podwyższyć).
Więc gdzie jest fundament demokracji, gdzie jej najsilniejsze jądro? Czy w politycznym TK wybieranym z reprezentanatów niedemokratycznej kasty?
Wreszcie -- mam takie zboczenie -- z automatu postrzegam symulakry (tak, jak inni w osobie prezesa widzą Hitlera czy jakiegoś azjatyckiego Cara). Jeśli jest lub była komisja do wyjaśnienia jakiejść sprawy, hipoteza zerowa brzmi -- była tak zorganozowana, aby do prawdy nie dotrzeć (więc w przypadku katastrofy w roszaju smoleńskiej, wyników jednej, jedynie słusznej komisji nigdy nie uznam za pewne).
Stad też automatyczne skojarzenie -- bezalternatywne dla prezydenta przyjmowanie ślubowania każdego nowego sędziego TK będę postrzegał jako perwersyjną formę faktycznego hołdu prezydenta wobec TK. I to jest zupełnie niezależne od tego, czy dany sędzia był poprawnie/konstytucyjnie wybrany, czy danego prezydenta lubię, czy nie lubię.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/06/28 00:14:08
@Anab

Ja nawet - choć nie co do zasady, bo argument o hołdzie mam, powiem to bez ogródek, za wyjątkowo kretyński - się zgodzę: mam szczerą nadzieję, że w przyszłości zarówno odbieranie ślubowań od sędziów, jak i wręczanie tytułów profesora zostanie wykreślone z obowiązków prezydenta, bo jak widać już drugiego wykonywanie najprostszych obowiązków przewidzianych przez prawo przerasta (pierwszym był rzecz jasna Lech Kaczyński, który też uzurpował sobie prawo do wybrednego przebierania w sędziach i profesorach wedle własnego uznania). Alternatywnie można odbieranie ślubowania od sędziego TK wybranego przez parlament pozostawić prezydentowi, ale zastrzec w Konstytucji explicite, że niewykonanie tego obowiązku w ciągu dwóch tygodni oznacza automatycznie złożenie prezydenta z urzędu, postawienie go przed Trybunałem Stanu i rozpisanie nowych wyborów prezydenckich.

Ale o takich zmianach można porozmawiać, gdy wreszcie trafią nam się praworządny rząd i prezydent. Czemuż obecni mieliby przestrzegać zmienionego prawa, skoro obowiązujące mają w du.ie? To tak, jak gdyby płacić kolejny raz okup szantażyście za obietnicę spokoju złamaną już przez niego po wielokroć.

paczaizm.pl/co-robic-beata-nie-drukowac-david-cameron-beata-szydlo-brexit/


-
2016/06/28 09:45:42
@anab
Nie wiem dlaczego, spytaj się ich. Ja mogę mówić o sobie. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem referendów o marchewkę. Dla mnie jedyne referenda jakie powinny się odbywać to te dotyczące kluczowych zmian w konstytucji. Nawet takie kwestie jest zastąpienie złotówki euro nie powinno następować w drodze referendum, z tej prozaicznej przyczyny, że 50% populacji jest głupsza od średniej i ma ani wiedzy ani zdolności intelektualnych aby zrozumieć konsekwencje swojego wyboru. Tak samo jest zresztą w wypadku dowolnych innych wyborów ale tu jest bezpiecznik co się podział władzy zowie. Ten podział gwarantuje, że najbardziej idiotyczne pomysły po prostu nie wchodzą w życie. Tu znów jest haczyk - podział musi działać - jeśli jakaś władza go łamie to leżymy i kwiczymy, jak teraz.

Wracając do referendów. Są dwa kluczowe problemy z nimi.
Pierwszy jest taki, że jest to odpowiednik bomby atomowej. Skutki referendum są bardzo trudne do zmienienia, nawet najgłupsza decyzja podjęta w najgłupszym referendum jest praktycznie nie do odwołania bo lud się wypowiedział. Padł tu przykład Szwajcarii która sobie świetnie radzi i ma referenda co krok. Tyle, że ona sobie radzi pomimo referendów a nie dzięki, po prostu ich położenie geograficzne pozwala im na popełnianie znacznie większej ilości błędów niż nasze. Najlepszy przykład - referendum p.t. "Czy armia ma kupić nowe samoloty myśliwskie?". Poważnie mówię, takie referendum było i jak łatwo zgadnąć lud woli zakupu nie wykazał, cała umowa poszła do piachu, armia samolotów nie ma i zastanawia się czym będzie latać za 3 lata. Może i my powinniśmy sobie strzelić referendum p.t. "Czy armia ma sobie okręty podwodne za drobne 5-7 mld PLNów sprawić gdy służba zdrowia niedomaga"? A może "Czy budżet ma finansować składkę CERNu?", albo "Czy rząd ma kupić samoloty do przewozu najważniejszych osób w państwie za 2mld PLNów?", albo, albo. I weź pan teraz odwróć taką decyzję. Jak? Lud nie chce a parlament chce - toć to niedemokratyczne! Zamach na wolność! A że decyzja była debilizmem nie gra żadnej roli. Dla odróżnienia decyzje parlamentu można stosunkowo łatwo zmienić i się je zmienia cały czas.
Drugi problem jest taki, że w referendach górę biorą emocje a nie trzeźwa kalkulacja. "Że jak? Myśliwce za 5 mld$? A kto nas zaatakuje? A po ch.j one? Lepiej kasę na cokolwiek innego wydać!". "Mleko zamiast broni!".
Najlepszy przykład punktu pierwszego i drugiego właśnie sobie na żywo obejrzeliśmy. Zjednoczone Królestwo zdecydowało się w referendum do popełnienia samobójstwa. Decyzja zapadła głosami ludzi którzy nawet sobie nie zdają sprawy, że głosując za wyjściem z UE dosłownie rozpieprzyli w drobny mak własny kraj. Decyzja zaś zapadła bo "UE zła jest i biurokracja jest, i proste banany są, i płacimy na nią, i Polacy przyjechali, i w ogóle to lepiej żeby było jak 70 lat temu" z miszczem świata który głosował za wyjściem bo był pewien, że zostaną, i drugim miszczem który ordynarnie skłamał w kampanii a prosty lud mu uwierzył i zagłosował aby własny kraj rozpieprzyć. I weź pan to teraz wyprostuj.

"Wreszcie -- mam takie zboczenie -- z automatu postrzegam symulakry itd"
Co nie oznacza, że to co postrzegasz jest prawdziwe. Implikacje takiego stanu rzeczy rozważ sobie we własnym zakresie.
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2016/06/28 23:06:48
@yellow_tiger
[[ referendum p.t. "Czy armia ma kupić nowe samoloty myśliwskie?]]
To bardzo populistyczne argumenty pod pozorem antypopulizmu.
Zestawmy ten przykład z naszymi tematami referendalnymi z ubiegłego roku:
(1) sześciolatki czy siedmiolatki do szkoły: większość uprawnionych do głosowania ma dzieci albo własne albo w bliskiej rodzinie. Wszyscy zaś sami chodzili do szkoły -- jakieś pojęcie o przedmiocie mają.
(2) JOW-y: wszyscy uprawnieni do głosowania mają moralne prawo do tego, aby mieć na ten temat jakieś zdanie; śmiem nawet twierdzić, mają obowiązek mieć przemyślane zdanie albo nie mają moralnego prawa w ogóle uczestniczyć w wyborach.
Zestawmy powyższe ze sprawą zakupu myśliwców: jakaż część popupacji pilotowała samoloty myśliwskie lub miała z nimi jakikolwiek konkretny związek -- ? -- znikoma, pewnie poniżej jednego procenta albo nawet poniżej jednego promila.
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2016/06/28 23:10:43
@yellow_tiger
[[Co nie oznacza, że to co postrzegasz jest prawdziwe.]]
Według CGJ percepcja jest irracjonalną funkcją umysłu, więc nie jest istotne jak ja postrzegam, lecz czy postrzegacz jest świadomy owej nieuniknionej składowej irracjonalnej.
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2016/06/28 23:28:56
@x
[[ zostanie wykreślone z obowiązków prezydenta, bo jak widać]]
Cóż to jest ślubowanie? Przecież to jest publiczne i uroczyste potwierdzenie zobowiązania, do którego doszły strony. Prawne zmuszanie jakiegoś podmiotu do uczestniczenia w takiej ceremonii jest przejawem skrajnej hipokryzji, skrajnego zakłamania. Właśnie takie coś wyniszcza w społeczeństwie prawdę, wyniszcza zgodność między formą a treścią. Takie coś niszczy moralnie ludzi poprzez wykonanie aktu w którym rozum i emocje zostają oderwane od czynu i deklaracji zawnętrznej.
Nie można powiedzieć: "takie jest prawo i psim jego obowiązkiem jest to wykonywać albo mógł się nie podejmować urzędu". Nie można, ponieważ wtedy stawia się wyżej demoralizujące ?prawo?, niż prawdę.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/06/29 01:04:16
@Anab

O, jak miło, czyli teraz polscy urzędnicy i politycy mają funkcjonować na podstawie prawdy (objawionej? komu?), a nie przepisów prawa? Dużej liczbie działaczy PiS, co i rusz mijających się z prawdą, będzie pewnie z tym ciężko.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/06/29 01:28:04
A tu najświeższa odsłona "praworządności" w wykonaniu p. Rezydenta: wyborcza.pl/1,75398,20320081,prezydent-sadzi-sedziow.html
-
2016/06/29 01:34:19
@anab
1) Z przeproszeniem g.... wiedzą. Równie dobrze możesz powiedzieć, że ponieważ każdy codziennie styka się z fizyką to ma pojęcie o przedmiocie. Ma, bliskie zeru, wie, że gdy cegła na głowę spada to boli. Tak samo jest z edukacją. Są ludzie którzy przedmiot dogłębnie studiowali, doktoraty porobili, badania robili, papiery publikowali, i tak się składa, że wniosek z badań jest jednoznaczny - im wcześniej do szkoły tym lepiej. I ja im ufam, dokładnie na tej samej zasadzie jak ufam wynikom obliczeń czy eksperymentów w działkach fizyki o której mam niewielkie pojęcie bo wiem, że robili to ludzie którzy siedzą w temacie i zęby na tym zjedli. Tu chciałbym zwrócić uwagę, że nadal moje pojęcie o tych działkach jest lekko mówiąc o rząd wielkości lepsze od mojego pojęcia o edukacji wczesnoszkolnej, mimo posiadania dzieci w tym wieku.
Tak się również składa, że są rodzice którzy zawsze wiedzą lepiej od wszystkich, na przykład, że 6 lat to źle a 7 dobrze, że szczepienia są be, że walenie pasem po dupie jest ok, itd. A skąd wiedzą? Bo im się tak wydaje. Zastanów się przez chwilę dlaczego zaczynamy szkołę w wieku 7 lat? Podpowiem bo tak zdecydowano w Prusach w XIXw! Bez badań na czuja zdecycowano i tak już zostało. Plus ludzie mają bardzo silną tendencję do trzymania się tego co znająnawet jeśli to coś sensu nie ma.

2) Jeszcze większa bzdura. Najlepszy przykład to Kukiz. Chłop jest za JOWami bo, tu uwaga, uwaga, chce rozbetonować polską politykę. Idiota nawet nie zadał sobie podstawowego pytania jak wygląda scena polityczna w krajach z taką ordynacją. Czyli mówiąc prosto chcąc rozbetonować zabetonuje na amen! Tak właśnie wygląda wiedza ludu. Ale fakt, swoje zdanie ma podobnie jak pani Kasia z warzywniaka po podstawówce która o statystyce wie tyle, że takie słowo istniej czy pan Zdzisiek od motopompy któremu statystyka nieodłącznie kojarzy się z rzutem monetą i pytaniem napić się czy nie. Do jasnej anielki, ja nie jestem w stanie teraz powiedzieć czy lepsza byłaby ordynacja mieszana (jeśli tak to jaka) czy proporcjonalna (która metoda liczenia, jaki próg etc) a ty wymagasz aby człowiek który nie ma żadnych, dosłownie ŻADNYCH, wiadomości w tym temacie miał prawo o tym decydować? Przemyślane zdanie... wyborny kawalarz z milorda.

Myśliwce. Hmmm mógłbym złośliwe napisać, że dla pewnej partii odbycie kilku lotów samolotem pasażerskim jest wystarczającym doświadczeniem aby badać wypadki lotnicze, wszak każdy głupi widzi jak skrzydło w czasie lotu pracuje...
A teraz na poważnie. Jaki procent populacji ma wystarczające wiadomości n.p. ze statystyki aby wyrobić sobie osąd o ordynacji wyborczej? Tak z procent.
Jaki procent populacji ma wystarczające wiadomości z ekonomii i matematyki aby wyrobić sobie osąd o zamianie złotówki na euro? Jeden jak dobrze pójdzie. Itd. Celowo piszę wystarczające a nie jakiekolwiek bo gdyby jakiekolwiek miały znaczenie to po co by były komisje sejmowe, eksperci, cały proces legislacyjny który celowo jest tak długi aby bzdury wyeliminować (co jak widać nie zawsze się udaje)? Po ta cała szopka skoro wystarczą jakiś tam związek i jakieś tam pojęcie?
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/06/29 01:39:25
I w związku z tym pytanie za miliony rubli: czy w sytuacji, gdy Polsce zagraża trwała marginalizacja w Unii Europejskiej i w ogóle w Europie, nasze patriotyczne władze z Nadprezesem na czele nie mogłyby się jednak sprężyć, zaciskając zęby i co tam mają do zaciskania, i poudawać trochę, przynajmniej przez najbliższych kilka miesięcy, że wciąż aspirujemy do kręgu cywilizacji zachodniej? W Wielkiej Brytanii już teraz rura wielu zajadłym eurosceptykom zmiękła - czy naprawdę chcemy znaleźć się, podobnie jak oni, za burtą EU, ale za to z agresywną Rosją tuż za miedzą?
-
2016/06/29 01:39:50
wyborcza.pl/1,75398,20320081,prezydent-sadzi-sedziow.html
Pełzającego zamachu stanu ciąg dalszy.
-
Gość: anab, 149.156.26.*
2016/06/29 09:50:32
@yellow_tiger
[[ wniosek z badań jest jednoznaczny - im wcześniej do szkoły tym lepiej. I ja im ufam, dokładnie na tej samej zasadzie jak ufam wynikom obliczeń czy eksperymentów w działkach fizyki o której mam niewielkie pojęcie bo wiem, że robili to ludzie którzy siedzą w temacie i zęby na tym zjedli]]
Wynik badań to jedno a praktyka to drugie.
Ja nie przeczę, że dzieci należy edukować jak najwcześniej. Jednak powszechna edukacja szkolna ma swoje cele (zarówno jawne jak i ukryte), które wcale nie są dobre dla konkretnych dzieci oraz nie są zgodne z wolą rodziców.
Szkoła powszechna ma za zadanie formować typowego pracownika oraz typowego konsumenta -- od piwa i transmisji piłkarskich poczynając na ideologi państwowej kończąc. Po drugiej stronie stoi władza rodzicielska oraz naturalne prawo rodziców do wybierania dla dziecka tego, co dla niego jest najlepsze (chociażby jakiś autorytet z tytułami nadanymi przez słusznego Prezydenta wiedział inaczej).
Weźmy taką wiedzę naukową z zakresu ekonomii i marketingu -- artykuły pierwszej potrzeby, takie jak chleb prawie zawsze znajdują się w najdalszym, najtrudniej dostępnym zakątku sklepu/supermarketu. Na środku sklepu znajdują się regały z produktami o bardzo długiej trwałości, o największej zyskowności dla producenta lecz najmniej zdrowe. Chodzi o to, aby konsument po drodze tam i z powrotem kupił też inne towary. Towary, których w przeciwnym wypadku nie kupiłby. Chleb kosztuje 2.5zł, a z powodu tricków psychologiczno-marketingowych kupuje zbędne, często szkodliwe dla zdrowia produkty za sumę większą, niż ów chleb.
Przy kasie są papierosy, batoniki, lizaki -- chodzi o to, aby matka z dzieckiem została sterroryzowana, zmuszona przez swoje dziecko do zbędnego zakupu. Znużone dziecko, matka pod presją wzroku kolejkowiczów nie może sobie z dzieckiem poradzić, a dać klapsa obowiązująca poprawność zakazuje.
Ze wczesnym nauczaniem jest analogicznie -- wyników badań naukowych w tym zakresie nie kwestionuję, ale cele faktycznie realizowane -- kwestionuję.
-
Gość: anab, 149.156.26.*
2016/06/29 09:55:47
@yellow_tiger
[[ Czyli mówiąc prosto chcąc rozbetonować zabetonuje na amen! Tak właśnie wygląda wiedza ludu. Ale fakt, swoje zdanie ma podobnie jak pani Kasia z warzywniaka po podstawówce która o statystyce wie tyle, że takie słowo istniej czy pan Zdzisiek od motopompy któremu statystyka nieodłącznie kojarzy się z rzutem monetą i pytaniem napić się czy nie.]]
* Betonowanie -- nazwy partii będą zabetonowane, ale sam beton będzie zupełnie innej jakości.
* Statystyka -- wiedza pana Zdziśka w zakresie statystyki, matematyki i szerzej nie polepszy się jakościowo dzięki temu, że podlegałby powszechnemu obowiązkowi szkolnemu o rok wcześniej. Śmiem twierdzić, że statystycznie rzecz biorąc -- odwrotnie. Stan wiedzy statystycznego pana Zdziśka w zakresie statystyki bardziej zależy od tego, co szkoła z nim działała w drugiej połowie jego edukacji.
-
2016/06/29 10:48:11
@anab
"Wynik badań to jedno a praktyka to drugie. itd"
O czym to do mnie rozmawiasz?
Chłopie, z takim podejściem to sobie wyspę kup i tam dzieci edukuj, bo wiesz, zawsze możesz powiedzieć, ty albo ktoś inny, że akurat to mi w programie nauczania nie pasuje. Bo wiesz, mamy w Polsce program nauczania, i tak, został on narzucony przez jakiegoś jajogłowego profesora który wie lepiej. Co proponujesz to anarchia w pełnej krasie.

*Betonowanie - a twierdzisz tak na podstawie? Naprawdę, jestem bardzo ciekawy dlaczego uważasz, że JOW miałyby w jakiś magiczny sposób zasadniczo polepszyć jakość parlamentarzystów.
*Statystyka - a twierdzisz tak ponieważ? Tak się jakoś dziwnie składa, że jest bardzo silna korelacja pomiędzy rozpoczęciem nauki w 6 roku życia i wynikami w nauce. Badania, wiesz, ktoś prowadził na ten temat...
-
pfg
2016/06/29 15:08:26
@anab - "cóż to jest prawda?", pytał się pewien prokurator. A że nie wiedział, starał się stosować prawo, co skończyło się źle dla jego podsądnego, a w pewnym sensie i dla niego samego. Inni jednak - mianowicie ci, którzy utrzymują, że tamten podsądny faktycznie znał prawdę, nawet jeśli prokurator tego nie mógł zrozumieć - powiadają, że ostateczny rezultat nie był może taki zły...

"Cóż to jest prawda?" Jeśli pominąć tamtego podsądnego, każdy, kto głosi, że *wie*, co to jest prawda i chce ją głosić w imieniu innych ludzi, także tych, których nie pytał o zdanie, a nawet tych, którzy wprost powiedzieli, że sobie tego nie życzą, jest niebezpieczny. Tak uczy wielowiekowa statystyka. Dlatego dla społeczeństw jest lepiej - jak poprzednio, statystycznie lepiej - aby stosować jasne prawo niż wątpliwą prawdę.
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2016/06/30 00:11:52
@yellow_tiger
[[ Co proponujesz to anarchia w pełnej krasie.]]
Gdzież ta anarchia? Jeżeli przyjąć, że dzieci są własnością państwa, to i owszem, z tej perspektywy mogę być uznany za anarchistę.
Szkoła zaczynająca się po ukończeniu siódmego roku życia ma bardzo, bardzo dużo czasu aby wiele nauczyć. Szkoła dokonuje jednak zaniedbań a nawet destrukcji w okolicy wieku dojrzewania.
Ja rozpocząłem szkołę w wieku 7 lat i 8 miesięcy. Podczas badań psychologicznych popredzających szkołę zostałem zdiagnozowany jako niedorozwinięty, z zaleceniem dla rodziców, aby rozważyli wysłanie mie do szkoły specjalnej.
Skąd to wynikało ? nie wymawiałem 'r' oraz odmówiłem podczas badania narysowania rodziców. Rysowałem dużo lepiej od rówieśników, byłem bardzo krytyczny wobec moich rysunków -- najzwyczajniej wstydziłem się tego, że nie potrafię narysować rodziców w sposób oddający poprawnie podobieństwo. Moja mama bardzo się tym przejęła -- jako nauczycielka miała odpowiednie przgotowanie. Ojciec nie mial wykształcenia pedagogicznego i dzięki temu śmiał się z durnych psychologów.
Zgroza -- siedmiolatek odmówił narysowania sylwetek ludzkich -- ciężkie zapóżnienie rozwojowe albo nawet coś gorszego (upośledzony umysłowo czy młody anarchista?).
-
Gość: anab, 149.156.26.*
2016/06/30 08:57:23
@pfg
[[ pytał się pewien prokurator]]
Nikt z ludzi nie zna całej prawdy. Znając tylko cząstkę prawdy nie da się wywinąć od postępowania albo w zgodzie albo w sprzeczności z tą chociażby najmniejszą cząstką.
Postępowanie w sprzeczności niszczy -- zarówno w otoczeniu jak i wewnętrznie. Dramat jest najsilniejszy, gdy na zewnątrz większość nie rozumie, rozumieją nieliczni ale tylko ci po stronie zła.
Czy to trudno zrozumieć, że przyjęcie interpretacji konstytucji według której prezydent wykonuje czynności powoływania, przyjmowania ślubowań itp. jedynie ceremonialnie i bezalternatywnie jest antydemokratyczne?
Oznaczałoby to, że realna władza prawomocnie jest ukryta w różnego rodzaju Radach, Izbach (swoją drogą, dlaczego nie ma Krajowej Izby Fizyków, Krajowej Rady Matematyków?) umieszczonych ponad systemem demokratycznym. W tej interpretacji demokracja zaczyna się na dole i kończy na osobie pRrezydenta -- celebryty -- nad którym to znajdują się liczne organy niedemokratyczne, korporacyjne semikapturowe (kontrolowane przez służby, loże i mafie).
Mamy do czynienia z systemem sterowania społecznego poprzez celebrytów. W ostatnich latach najbardziej ewidentnym tego przykładem byli Lis i Tusk. Premier zaproszony do programu "na żywo" był traktowany z wielką uprzejmością (w porównaniu z licznymi innymi gośćmi napuszczanymi w jałowe pyskówki). Hierarchia powierzchownie celebrowana -- redaktor uniżony wobec premiera. Hierarcha jako sygnał sterowania społecznego: celebryta Lis ma dochody kilkukrotnie wyższe, niż celebryta premier!
Zmiana interpretacji też stawia w bardzo negatywnym świetle większość poprzednich prezydentów, którzy urzędowali pod tą konstytucją. Oznacza, że notorycznie niedopełniali obowiązków -- poprzestając na fałszywej formie na pokaz.
Zresztą "zmiana interpretacji" to nieprawidłowe określenie -- raczej usiłowanie trzymania się sensu i cząstki prawdy na bagnistym terenie pod ostrzałem złud.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/06/30 11:23:57
@Anab

Czy to trudno zrozumieć, że przyjęcie interpretacji konstytucji według której prezydent wykonuje czynności powoływania, przyjmowania ślubowań itp. jedynie ceremonialnie i bezalternatywnie jest antydemokratyczne?

Trudno. Nie wyobrażasz sobie, jak trudno. W zakresie przyjmowania ślubowań prezydent jest po prostu urzędnikiem wykonującym powierzone mu zadanie. W niczym nie ubliża mu to osobiście (ani też powadze jego urzędu), podobnie jak nie ubliża innym urzędnikom wykonywanie ich, przewidzianych przez prawo, obowiązków. Nie ubliża mu też płacenie należnych podatków ani przestrzeganie przepisów ruchu drogowego. Przecież - zwłaszcza, że jest uniwersyteckim prawnikiem z doktoratem - musiał wiedzieć, startując w wyborach, jakie obowiązki wyznaczają Prezydentowi RP Konstytucja i inne ustawy. Obejmując swój wysoki urząd, składał też wobec Zgromadzenia Narodowego stosowną przysięgę, którą od tego czasu ustawicznie łamie. To właśnie czyni z Andrzeja Du.y zaledwie pana Rezydenta Pałacu Namiestnikowskiego - świadome i uporczywe sprzeniewierzanie się podjętym wobec Narodu zobowiązaniom, za co, jak sądzę, stanie w swoim czasie przed Trybunałem Stanu. Notabene ze swych naprawdę potężnych uprawnień, takich jak np. wetowanie ustaw lub kierowanie ich do Trybunału Konstytucyjnego, p. Rezydent akurat korzystać dotąd nie zechciał...

Naprawdę wierzysz, że lepsze decyzje podejmują pojedyncze osoby niż kompetentne, wykwalifikowane gremia? Chciałbyś np., by o obowiązujących w Polsce procedurach medycznych decydował osobiście p. Rezydent, czy jednak specjaliści w zakresie medycyny? Po co nam parlament, może niech jedynym praw(d)odawcą, kanclerzem i sędzią zostanie od razu Nadprezes?

Powiedzmy sobie jasno: Unia Europejska rodziła się jako wspólnota ekonomiczna, ale od początku jej podstawowym celem było zapobieganie przejmowaniu w Europie władzy przez ugrupowania takie jak PiS i osoby takie jak Jarosław K. Bo gdy goiły się jeszcze wojenne rany, wszyscy świetnie pamiętali, od czego zaczęło się w latach trzydziestych, i nie sposób było zaprzeczać najprostszym faktom. Teraz pamięć osłabła, a stada kretynów wypasionych na tabloidowej, telewizyjnej i internetowej papce ponownie ochoczo podlegają tym samym mechanizmom społecznym, na których wyrosły faszyzm, nazizm i bolszewizm.
-
2016/06/30 12:13:23
@anab
Postu o edukacji przez grzeczność nie sjomentuję.

Post o Du.ie jako jedynym prawdziwym prezydencie który konstytucji przestrzega skomentuję następująco: towarzysze myślimy partia mówimy prezes, myślimy prezes mówimy partia i odtąd mówimy co innego niż myślimy. Dokładnie tak wygląda twój wywód p.t. łamanie konstytucji jest imperatywem moralnym Du.y.
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2016/06/30 20:11:02
@x
[[ Nie wyobrażasz sobie, jak trudno. W zakresie przyjmowania ślubowań prezydent jest po prostu urzędnikiem wykonującym powierzone mu zadanie. ]]
Z trudem taką interpretację mogę przyjać -- lecz nie rozumem a przez ustępstwo przed masą. Taka interpretacja ma jednak daleko idące konsekwencje -- po kiego uczestniczyć w wyborach prezydenckich? Jeżeli zrozumienie takiej interpretacji jako obowiązującej stanie się udziałem większości, kto będzie chodził głosować w wyborach prezydenckich? Ja -- nie. Może członkowie partii wystawiających swoich kandydatów, zagorzali zwolennicy tychże partii, plus członkowie ich rodzin dla świętego spokoju. Ale chwila -- w jakim celu wybierać jakiegoś polityka na urząd prezydenta? Przecież lepiej połaczyć wybory prezydenckie z wyboramii miss urody.
Każda kandydatka na miske, która uwielbia dzieci, zwierzęta, studiuje zarządzanie i marketing, lubi śpiewać i tańczyć, poznawać nowych ludzi i podróżować nadaje się na tak rozumiany urząd prezydenta o wiele lepiej, niż każdy z dotychczasowych prezydentów. Ceremonie zdoła perfekcyjnie wykonać a dla oka przyjemność.
-
2016/07/01 00:22:12
@anab
Prezydent ma bardzo duże uprawnienia - weto, odesłanie ustaw do TK to najważniejsze. Dla przypomnienia weto oznacza, że Sejm musi mu przeciwstawić 2/3 składu! On jest jednym z bezpieczników wpisanych w naszą konstytucję. Takim aby władza ustawodawcza nie zgarnęła wszystkiego. Niestety Du.a jest dupą w pełnym tego słowa znaczeniu, zamiast strzec ustroju państwa i strzec konstytucji łamie ją nagminnie. Nie jest strażnikiem ale podpalaczem. Piromanem, który powinien siedzieć w pace a nie na wolności bawić się napalmem i zapałkami.
Gdybym zobaczył twój wywód dlaczego Du.a robi co robi 40 lat temu powiedziałbym, jego autor cierpi na dysonans poznawczy typowy dla działaczy PZPRu - wiemy, że robimy źle ale tak naprawdę musimy tak robić bo "prawda" jest po naszej stronie i nawet jeśli robimy źle to robimy dobrze. Tyle, że rzeczywistości nie zmienisz - robienie zła p.t. rozpieprzanie własnego kraju jest złem i nie ma wiekszgo znaczenia jak to uzasadnisz. Ty robisz to samo, wiedząc że Du.a robi źle, starasz się za wszelką cenę znaleźć karkołomne wytłumaczenie dlaczego Du.a tak robi jednocześnie nie przyjmujesz do wiadomości, że robi źle, że niszczy państwo. Bo niszczy z determinacją godną lepszej sprawy. Można się zapytać, czy Du.a i PiS chcieliby żyć w kraju w którym prezydent i partia rządząca odwalaliby to co odwala Du.a i PiS? Odpowiedź jest prosta - nie. A mimo to oni to robią co oznacza jedno - oni uważają, że będą"rządzić" wiecznie. Przemyśl to sobie i zastanów się kogo popierasz.
Jeszcze jedno, w dzisiejszej Wyborczej jest wywiad ze Strzemboszem, on był przy Konstytucji pisaniu, i dokładnie wyjaśnia co autorzy mieli na myśli ją pisząc. To samo co mają na myśli wszyscy poza Du.ą i PiSem. Żeby nie było, Strzembosz nie jest gościem z mojej bajki ale jako eks prezes SN trochę prawo zna i Konstytucję pisał. Też to sobie przemyśl.

See ya guys za dwa tygodnie. WAKACJE!
BYW Świetny mecz. Szkoda, że przegrany.
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2016/07/01 01:00:07
@yellow_tiger
[[Postu o edukacji przez grzeczność nie sjomentuję]]
Prawdziwe argumenty nigdy nie są niegrzeczne (co nie wyklucza, że u niektórych wywołują obrazę).
Argument o tym, że istnieje (pozytywna) korelacja pomiędzy wcześniejszym rozpoczynaniem edukacji a późniejszymi lepszymi wynikami niczego nie przesądza.
Należałoby zbadać liczne inne korelacje oraz przetestować liczne teorie wyjaśniające te korelacje. Np. korelacje wyników szkolnych ze sytuacją rodzinną (czy rodzina pełna, czy rodzice się rozeszli, czy żyją w konflikcie, czy nadużywają alkoholu), ile czasu poświęcają dziecku, wykształcenie rodziców, wykształcenie dziadków, czas dziadków poświęcany dziecku, płeć dziecka. Wreszcie korelacje dla wyników w różnych przedmiotach. Wystarczy, że program szkoły będzie zorientowany na sprawność językową oraz zachowania ekstrawertyczne i natychmiast najlepsze wyniki będą miały ekstrawertyczne dziewczynki, które z łatwością uczą się wierszyków, wcześnie chcą iść do szkoły, w póżniejszych klasach z lekkością piszą nadęte wypracowania i dobrze wypadają w testach sprawdzających spamiętane fakty. Na końcu klapa -- matematyki nie będą umiały, a nawet będą epatowały swoją humanistyczną wyższością umocowaną na nieznajomości matematyki. Do sprawowania urzędu pRezydenta celebryty będą nadawały się znakomicie.
Jeżeli do tego weźmieny program nauczania zorientowany na masowe duraczenie -- to tak, powszechny obowiązek szkolny dla sześciolatków gwarantuje lepsze osiągnięcie założonych celów edukacji publicznej.
-
Gość: x, *.gazeta.pl
2016/07/01 01:24:30
@Anab Yellow napisał w zasadzie wszystko, co miałem Ci odpisać (i co pojawiało się w komentarzach na blogu PFG i w tym wątku już przedtem). Dodam może tylko, że w sprawie oceny postępowania i bezczynności Du.y na forach internetowych widać dość zmyślną strategię apologetów PiS-u, a mianowicie rozmydlanie sprawy przez roztrząsanie jakichś absurdalnych i słabiutko związanych z meritum wątków, zalewanie bełkotem. Jak już tłumaczyłem wcześniej, skutek jest taki jak przy tłumaczeniu ludziom, że 2+2=4. Kto wie, ten po prostu wie, nie potrzebuje się w tym po raz kolejny utwierdzać, a tłumaczenie tego typu spraw poza szkołą podstawową uważa zwykle za obrazę inteligencji i stratę czasu. Niezorientowani odchodzą zaś z wrażeniem, że po jednej stronie sporu jest tylko to nudne i w nieskończoność powtarzane 2+2=4, a po drugiej całe spektrum alternatywnych propozycji, 2+2=0, 2+2=1, 2+2=3, 2+2=5 etc., których wyznawcy mimo pozornych niezgodności trzymają się zresztą razem, zgodnie atakując zwolenników 2+2=4 (co i dla osoby zorientowanej ma sens, bo wszystkie te alternatywne propozycje są skądinąd logicznie równoważne, a mianowicie: fałszywe). Tak samo jest z ordynarnym łamaniem Konstytucji przez p. Rezydenta. On łamie prawo, a apologeci bredzą coś o tresowanych małpach, ubliżaniu i miss urody. Wielka fala bełkotu przetacza się też przez Zachód po obu stronach Atlantyku...

Bawcie się, pijcie, dzieci,
Jak się bawić i pić potraficie
Są ludy, co dojrzały do śmierci
Z rąk ludów niedojrzałych do życia

(J. Kaczmarski, Kasandra)

@Yellow Dobrych wakacji!
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/07/01 01:30:10
@Anab [przez grzeczność]

Sądzę, że nie zrozumiałeś Yellow, ale myślę, że wszyscy poza tym zrozumieli. Przez grzeczność nie będę wyjaśniać dokładniej.
-
2016/07/01 01:33:06
@anab
Naprawę myślisz, że odkryłeś coś nowego? A może słyszałeś o czymś takim jak badania porównawcze? A o czymś takim jak próba statystyczna? Jak myślisz, czy jesteś jedynym który sobie takie pytania zadawał, i to nie w czasie pisania na blogu a w czasie robienia badań? Jak myślisz, czy ludzie którzy zęby zjedli w tej działce są takimi ignorantami żeby nie zauważyć tego co ty zauważyłeś w przeciągu kilku chwil?

Dobranoc.
-
Gość: anab, 149.156.26.*
2016/07/01 09:15:37
[[ (Dobrych wakacji!) && (Dobranoc) ]]
Przy zafiksowaniu się na dotychczasowej praktyce interpretowania konstytucji, przy zachowaniu obowiązującej ordynacji zawsze będziemy mieli taki sam (czyli coraz gorszy) rezultat: degradacji partii (czyli to, co się stało z SLD, z PSL, z PO), PiS będzie podlegał procesowi demoralizacji (nie wiem, czy szybciej, czy wolniej, niż PO).
Popatrzmy na byłych prezydentów: kiedyś Wałęsa jako prezydent dążył do wytworzenia systemu prezydenckiego -- przegrał, był otoczony kokonem zależności z przeszłości. Kwaśniewski 15 czy 20 lat temu to był zupełnie inny człowiek, niż teraz (na niekorzyść teraz). Komorowski grając rolę celebryty/kaznodziei także zdziadział a nawet w sposób dla niego niezauważony popadł w śmieszność -- doprowadził do tego, że wielu zagłosowało na kandydata PiS spośród tych, którzy sądzili, że nigdy na PiS nie zagłosują. Tak trzymać -- na tej drodze mamy zagwarantowaną erozję państwa oraz wszystkich wartościowych (kiedyś) instytucji. Będziemy mieli piękną fasadę państwa, która to fasada kiedyś runie jak stara stodoła zjedzona od środka przez korniki.
Analogie z 2+2=4 są ogłupiające. Mamy 2+2=4, mamy też 2*2=4, ba nawet mamy 2^2=4. Powszechna obrona szkodliwej ordynacji wyborczej jest taka, jakby mędrcy od 2+2=4 uważali za całkowicie zbędne myślenie nad tym, czy 4^4 jest mniejsze, czy większe od 4+4 (przecież nie można tą drogą obalić, że 2+2=4). Edukacja została w czasach PRL ideologicznie zorientowana na równouprawnienie. Ale jak zrobić aby na górze było to, co ideologowie oczekują?
Ano program nauczania skonstruować aby średnio, statystycznie preferować dziewczynki. Dziewczynki szybkiej rozwijają się werbalnie i mają silniejszą motywację do uczenia się, aby zadowolić rodziców, aby uzyskać aprobatę Pani Nauczycielki.
Dla chłopców w wieku dojrzewania program szkolny nie oferuje nic atrakcyjnego intelektualnie, do tego większe znaczenie ma imponowanie rówieśnikom, niż Pani Nauczycielce. Chłopcom kumulują się braki, gorsze oceny i presja, aby zaczęli się solidnie uczyć w dużym stopniu jeszcze bardziej zniechęca do szkoły i powoduje zwiększenie zaangażowania w sprawy pozaszkolne. Takiej złej sytuacji w sposób systemowy SZKOŁA nie naprawia -- czasami naprawia interwencja kogoś spoza szkoły. Na przykład wykształcony rodzic, który na pewien czas musi inne sprawy poświęcić aby ratować przyszłość dziecka.
Rezultaty takiego systemu: więcej kobiet kończy studia wyższe, niż mężczyzn. Zawody: nauczycielski, medycyna są zdominowane ilościowo przez kobiety,
Ale na szczytach jest odwrotnie -- więcej mężczyzn profesorów, więcej mężczyzn chirurgów. To ci nieliczni, których talentu system edukacji nie zniszczył, ponieważ ktoś spoza tego systemu nad nimi czuwał. Powodzenia na tej drodze -- w świecie rządzonym przez Merkel, Hilarzycę Clinton a w Polsce -- przez Barbarę Nowacką w koalicji z Petru i Schetyną.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/07/01 23:33:14
@Anab

Tym razem ja przez grzeczność nie skomentuję. imgur.com/gallery/iWKad22
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/07/06 11:13:12
Powoli staje się już jasne - do tej pory można było jedynie się tego domyślać, teraz PiS przechodzi do konkretów - dlaczego pilnie potrzebne jest zniszczenie niezależności sądownictwa. Teraz chodzi już nie tylko o, skądinąd spodziewany, skok na oszczędności emerytalne pod hasłem rozwoju kraju, przy którym przeprowadzony przez PO transfer zobowiązań obligacyjnych do ZUS to drobny szwindelek (nie wątpię zresztą, że obecny rząd zerka także z zainteresowaniem na oszczędności obywateli zdeponowane w bankach), ale również o umożliwienie przejmowania w całości niezależnych przedsiębiorstw: wyborcza.biz/biznes/1,147584,20353094,przepadek-firmy-nie-sadze-przedsiebiorcy-protestuja-przeciwko.html?disableRedirects=true#BoxBizLink
-
Gość: anab, 149.156.26.*
2016/07/07 08:03:02
@x
[[umożliwienie przejmowania w całości niezależnych przedsiębiorstw]]
Takie idiotyzmy to im natychmiast wywietrzeją z głowy, gdy reakcją biznesu będzie wyprowadzanie firm poza granice. A prawo własności prywatnej, to 3RP nie istnieje, konstytucja go nie chroni więc i zamach na sądownictwo w tym zakresie niewiele zaszkodzi.
-
2016/07/07 15:21:03
twitter.com/mswierczynski1/status/751026479891357696
Niby nic wielkiego ale daje trochę do myślenia co do roli Antka. Te samoloty miały nam zapewnić możliwość tankowania w powietrzu i transportu strategicznego. Mielismy je kupić razem z Norwegami i Holendrami. Zapewne nasi partnerzy będą bardzo szczęśliwi z decyzji Antka która ropieprza ich zakup, i na 100% Norwegia będzie teraz chciała razem z nami kupować okręty podwodne (bo taki był plan aby koszta zbić).
Mówiąc wprost to nie jest głupota ale jawny sabotaż. Nawet ch.j się nie zdobył na podanie jakiegoś pow odu, ot zrywam bo mogę!
-
Gość: x, *.gazeta.pl
2016/07/07 22:39:08
@Anab Takie idiotyzmy to im natychmiast wywietrzeją z głowy, gdy reakcją biznesu będzie wyprowadzanie firm poza granice.

Obawiam się, że większości negatywnych skutków już teraz nie da się uniknąć. Firma to nie jest zwykle coś, co można zwinąć w ciągu jednej nocy (natomiast jedna noc przy obecnym trybie procedowania ustaw może wystarczyć parlamentowi na kompletne wywrócenie do góry nogami kraju, a prezydentowi na klepnięcie tego przed świtem), w związku z czym sama świadomość, że PiS w ogóle rozważa tego typu regulacje prawne, już silnie zachęca wszelki biznes do trzymania się z dala od Polski albo ucieczki, jeśli jeszcze w Polsce trzyma aktywa, majątek trwały czy cokolwiek, co da się zagrabić.

@Yellow Tak, minister Antoni jest rozbrajający.
-
Gość: anab, 149.156.26.*
2016/07/08 08:25:51
[[O sprzeczności Konstytucji z Konstytucją]]
wei.org.pl/blogi-wpis/run,,page,1,article,1990.html
Podaję link, bo gdybym to ja napisał swoimi słowami, z grzeczności nie skomentowanoby. Chyba jasno wyłożone jak się to ma z trójpodziałem władzy: mianowicie to nie Prezes jest zły, bo łamie Konstytucję i zasadę trójpodziału władzy, tylko odwrotnie -- mamy Prezesa jakiego mamy, ponieważ mamy Konstytucję taką a nie inną. Przypomina się pytanie Andrzeja Leppera: "Czy prostytutkę można zgwałcić?"
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/07/08 09:28:39
@Anab

A cóż jest tam takiego powiedziane, czego tu dotąd nie skomentowano? Że na potrzeby Andrzeja Du.y, Beaty Szydło i Nadprezesa należałoby każdy ustęp Konstytucji obudować tysiącami klauzul mających zapobiegać jego łamaniu, co i tak nie miałoby znaczenia, bo Konstytucję w obecnej postaci i w bardziej rozbudowanej wersji łamać można tak samo?

Tekst Roberta Gwiazdowskiego ma dwie główne słabości - ogląda się na Stany Zjednoczone (przez ostrożność nie wspominając o tym, że wszystkie rzekome walory ich systemu politycznego i prawne nie zapobiegły pojawieniu się Donalda Trumpa i uzyskaniu przezeń całkiem realnych szans na objęcie urzędu prezydenta), a nie przygląda się (też przez ostrożność, bo nie pasuje mu to do tezy) szeregowi państw europejskich, w których uregulowania konstytucyjne podobne są polskim, a działają nieźle. I tu miejsce na słabość drugą i poważniejszą, a mianowicie Gwiazdowski pisze swój tekst tak, jak gdyby Konstytucja RP była winna systemu wodzowskiego. Tymczasem jej uregulowania ani nie zmuszają obywateli do głosowania na partie wodzowskie, ani nie przeszkadzają posłom w wymówieniu w dowolnym momencie kadencji parlamentarnej posłuszeństwa wodzowi. Gdyby nagle posłowie PiS doszli do wniosku, że chcą się zachowywać przyzwoicie i praworządnie, żaden przepis Konstytucji ani ustawa nie byłyby w stanie ich zatrzymać. Gdyby elektorat nie chciał wybrać partii o zamordystycznych zapędach, to by tego nie zrobił; można spekulować o "oszukaniu" wyborców w odniesieniu do pierwszych, dawnych rządach PiS, ale w 2015 roku oszukać PiS-owi dał się tylko ten, kto chciał być przezeń oszukany.

Żadne prawo stanowione nie obroni w pełni obywateli przed chęcią zrobienia sobie krzywdy. Słabość Polski (tym razem zawiniona głównie przez nas samych, a nie przez jakieś obce potęgi) polega w znacznej mierze na tym samym, na czym polegają słabości USA, Wielkiej Brytanii czy Austrii: dziesięciolecia dobrobytu i prania mózgu przez tabloidalne media doprowadziły ludzi do przekonania, że wybory służą do bezkarnego wylewania drobnych frustracji, a tak naprawdę nic poważnego z nich nie wynika. Nadzieją dla wielu krajów jest teraz oglądanie, w jakim zakłopotaniu wiją się Brytyjczycy, gdy dotarło do nich, co zrobili, głosując za Brexitem. Nic dziwnego, że PiS-owskie "narodowe" media w zasadzie obecne nastroje i zmiany polityczne w Wielkiej Brytanii przemilczają; jeszcze mógłby się wierny elektorat albo co rozsądniejsi posłowie ocknąć i wedrzeć do kokpitu, zanim zderzenie z rzeczywistością stanie się nieuniknione. Jak pisałem tu wielokrotnie, a teraz powtórzę, wbrew często przywoływanemu porównaniu nie odtwarzamy w tej chwili w skali makro katastrofy lotniczej w Smoleńsku, tylko ubiegłoroczną katastrofę lotu Germanwings 9525.
-
Gość: anab, 149.156.26.*
2016/07/08 12:43:27
@x
[[Gwiazdowski pisze swój tekst tak, jak gdyby Konstytucja RP była winna systemu wodzowskiego. Tymczasem jej uregulowania ani nie zmuszają obywateli do głosowania na partie wodzowskie, ani nie przeszkadzają posłom w wymówieniu w dowolnym momencie kadencji parlamentarnej posłuszeństwa wodzowi.]]
Jakże nie jest, jak jest. Przecież to ewidentna konsekwencja proporcjonalnej ordynacji wyborczej oraz władzy szefa (lub wąskiego grona) partyjnego nad listami wyborczymi, nad kolejnością na tych listach. Dlaczego nie wymówią posłuszeństwa -- ? -- jednostki wymawiają, ale zdecydowana większość liczy na korzystniejsze miejsce na liście do następnych wyborów, w czasie do następnych wyborów liczy się dostęp do konfitur a nie odstawienie od konfitur.
Zresztą, jeżeli w Konstytucji stoi, że poseł nie jest związany umowami z wyborcami, to o co w ogóle krzyk, gdy zwycięska partia demoluje prawo i państwo? Jak można w ogóle zarzucać, że oszukali wyborców a głupi wyborcy dali się oszukać -- ? -- przecież posłowie są konstytucyjnie apriori zwolnieni z umów z wyborcami.
Czy nadal istnieją tacy, co to szczerze oddają boską cześć tej konstytucji?
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/07/08 13:37:04
@Anab

A kto tu oddaje bądź oddawał boską cześć tej czy jakiejkolwiek innej konstytucji? Konstytucja, Trybunał Konstytucyjny itd. to tylko bezpieczniki. Na trzydziestym piętrze warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki na tarasie widokowym są siatki zabezpieczające, żeby ktoś w wyniku wypadku lub w akcie rozpaczy nie poleciał na zderzenie z ziemią. Są też osoby, które zareagują, gdy ktoś będzie tę siatkę niszczyć. Ale jeśli grupa desperatów opanuje taras widokowy, obezwładni ochronę, zniszczy zabezpieczenia i popełni zbiorowe samobójstwo, to siatka będzie tu najmniej winna.

Co człowiek zamontuje, może też na swoją szkodę w określonych okolicznościach zniszczyć, tak w przypadku Konstytucji, jak i siatek zabezpieczających. Konstytucyjne zabezpieczenia służą głównie temu, by zniszczenia nie dokonały się przypadkiem lub niepostrzeżenie, tak by demontaż praworządności wymagał otwartego, świadomego i wytrwałego łamania prawa i działania w złej woli. Czego właśnie jesteśmy od pewnego czasu świadkami. Kiedy będziemy lecieć na zderzenie z rzeczywistością - wówczas już rzeczywiście kompletnie bezradni - nie będziemy mogli sobie ani nikomu innemu wmawiać, że to stało się przypadkiem i bez naszej wiedzy.

Jakże nie jest, jak jest. Jakże jest, jak nie jest; o czym świadczą wyniki wielu wyborów w Polsce i krajach mających podobne regulacje prawno-konstytucyjne. To, że teraz, po wielu latach niezłego funkcjonowania ten system zaczął w wielu miejscach jednocześnie źle działać, dosyć wyraźnie sugeruje kłopoty egzogenne, a nie endogenne. Równie dobrze móglbyś podczas epidemii grypy wołać, że od początku wiedziałeś, że coś z tymi ludzkimi ciałami jest nie tak - i istotnie, to właśnie one produkują niezliczone kopie wirusa. Ale to nie ludzkie ciała są tu winne, tylko wirus. I, jak wiele razy przedtem, padnie sporo trupów, a potem ci, którzy przeżyją, na jakiś czas zyskają oporność. A potem o wszystkim zapomną, będą wspierać ruchy antyszczepionkowe, aż wreszcie przyjdzie kolejna epidemia. Najwyraźniej rodzaj ludzki musi doświadczać regularnych plag, żeby nie osuwać się w tępotę.

Jak można w ogóle zarzucać, że oszukali wyborców a głupi wyborcy dali się oszukać -- ? -- przecież posłowie są konstytucyjnie apriori zwolnieni z umów z wyborcami.

Konstytucja nie zabrania posłom, by składali wyborcom obietnice, a wyborcom nie zabrania wyciągania konsekwencji w przypadku złamania tych obietnic przez wybranych polityków. Konstytucja jedynie wyznacza nieśpieszny sposób, w jaki się to odbywa, w rytm kolejnych wyborów, i na gruncie polityki, a nie wyroków karnych. Wyborca może odmówić głosowania na posła czy ugrupowanie, które go oszukało, i w przyszłości lepiej rozpoznawać kłamstwa wyborcze (ich repertuar jest wszak dość ograniczony, a ich skuteczność bazuje głównie na chęci ludzi do bycia oszukiwanymi i na typowej dla polskiego elektoratu pamięci jętki jednodniówki). A kłamstwo jest kategorią etyczną i logiczną, nie zaś prawną. Dalece nie każde kłamstwo jest penalizowane i dalece nie każde zachowanie zgodne z prawem jest przyzwoite. Tak w życiu osobistym, jak i społecznym.
-
2016/07/08 23:46:02
@Gwiazdowski
Dr Gwiazdowski bardzo ciekawe rzeczy pisze. Naprawdę. Błyskotliwe również. I przemyślane mocno. Wręcz fundamentalne. Tak fundamentalne, że aż korci się zapytać czy prawo drogowe jest winne śmierci ludzi na drogach wszak prawo jasno stanowi, że n.p. w terenie zabudowanym prędkość max to 50km/h ale prawo jest wewnętrznie sprzeczne bo dopuszcza do ruchu samochody które szybciej niż 50 w owym terenie poruszać się mogą. Ba, zgodnie z błyskotliwą logiką dr Gwiazdowskiego prawo jest winne gwałtów bo ich zabrania ale prewencyjnie wszystkich mężczyzn nie kastruje. Również prawo jest winne zabójstw bo zabrania ale dopuszcza do sprzedaży noże, widelce, wykałaczki, młotki, siekiery, cepy, kosy, żyletki, łomy i butelki, a gdyby nie dopuszczało to by morderstw nie było pod warunkiem, że każdego człowieka zaraz po urodzeniu ustawowo by się sprowadzało do śpiączki farmakologicznej. Tak, świat od razu stałby się znacznie lepszy.
I takie mundrosci dr Gwiazdowski nam prawi o poranku. Brawo, doktorku, tak trzymać!
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/07/09 16:18:16
Bohater postu gospodarza "pozorna erudycja" jest habilitowany. Troche szacunku. Tot ak jak nazwanie LK habilitowanym zamiast profesorem uczelnianym. Pomniejszanie zaslug dla ludzkosci, Polski i siebie.

Nota bene nawet nie wiem jaka jest tytulatura Onyszkiewicza poza tym ze jest napisal fajny zbior zadan z logiki i wprowadzil Polske do NATO czego nie przypominaja przy okazji wystawy na szczycie prezentujacej Czabanskiego i JarKacza (w trakcie robienia wystawionych fotografii byli tak bardzo za ze nawet przeciw) nawet obroncy pamieci prof. Geremka, w sumie fakt, moze dlatego ze jeszcze zyje.
-
Gość: anab, 149.156.26.*
2016/07/11 08:23:33
@x
[[Konstytucja, Trybunał Konstytucyjny itd. to tylko bezpieczniki.]]
Analogia chybiona. Bezpiecznik ma za zadanie ograniczyć zniszczenia, jeżeli coś pójdzie bardzo źle -- albo z powodów zewnętrznych (jak napięcie zasilające poza zakresem z normy) albo wewnętrznych -- coś i tak bardzo się zepsuło, więc trzeba odłączyć zasilanie. Bezpiecznik z założenia albo ulega zniszczeniu z chwilą zadziałania albo pozostawia system w stanie unieruchomienia do czasu interwencji zewnętrznej.
Teraz popatrzmy na TK jako bezpiecznik: Prezes TK brał udział w zamachu dokonywanym przez PO na koniec kadencji, reszta składu TK nie przeciwdziałała.
Czyli TK jako bezpiecznik okazał się nie być bezpiecznikiem we własnym kontekście.
W tym świetle działania PiS wobec TK można interpretować jako działania naprawcze wobec nieprawidłowo działającego bezpiecznika. Paraliż działania TK to takie właśnie wyłączenie czegoś, co zadziałało nieprawidłowo, niebezpiecznie i trzeba unieruchomić, jeżeli nie daje się naprawić w biegu. Przypominam, że interwencja zewnętrzna po tym, jak zadziałał bezpiecznik jest niezbędna -- tylko pytanie, czy chodzi o interwencję zewnętrzną wobec TK (co może wykonać PiS), czy chodzi o interwencję zewnętrzną wobec obezpiecznikowanego państwo -- co może zrobić zewnętrzna interwencja innych państw.
Więc pytanie -- czy TK to bezpiecznik wewnętrzny, czy zaprojektowany i kontrolowany z zewnątrz państwa?
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/07/11 12:49:58
YAY! Kiedy juz ci zle i smutno ze smiechu, bo myslales ze juz nie moze byc smieszniej i smutniej, wychodzi PREZES i ZNOW prebija wszystko co do tej pory o rzedy wielkosci.

"Poprosilem prawnika o przygotowanie nowych traktatów" dla unii europejskiej. To moge skomentowac tylko zezem.

"Obama pochwalił Polskę" bo nazwał ją demokracją, w ktorej zagrozone sa instytucje, sady i wolne media, ale mimo wszystko nazwal to demokracją!
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/07/11 13:00:57
Mysle ze granica smiesznosci nie zostala jeszcze przekroczona. Ona odsuwa sie zmieszana dalej za kazdym razem gdy prezes próbuje ją przekroczyć.
-
2016/07/11 17:35:25
To jest jeszcze lepsze, z tego wywiadu z Kaczyńskim:


"Rz: - Nie deprecjonuje pan premier Szydło, proponując reformę UE? Z całym szacunkiem, ale oprócz tego, że jest pan liderem partii rządzącej, jest pan tylko posłem.

JK: - Pani premier wiedziała przecież w momencie obejmowania urzędu, jaka jest sytuacja, kto jest szefem partii i jej współtwórcą."
-
pfg
2016/07/11 18:25:33
Pani premier wiedziała, kto jest I Sekretarzem. Kilka miesięcy temu pisałem, że PiS odtwarza KRAkowską strukturę władzy, w której są jacyś figuranci na odpowiednio dostojnie nazwanych funkcjach, ale rządzi I Sekretarz, który jednak formalnie nie ponosi odpowiedzialności. Tak więc pisałem, ale prowokacyjne, licząc się z tym, że może jacyś zwolennicy dobrej zmiany mnie za to zbesztają. A tu proszę, sam poseł Kaczyński z kamienną twarzą to przyznaje i - nic...
-
Gość: mlaskot, *.dynamic.chello.pl
2016/07/11 20:15:49
Jakas nawalnica szczerosci...

Wicepremier Morawiecki: "Jednym z efektów rządowego programu 500 Plus, był skokowy import używanych samochodów z Niemiec." [...] "A przypominam, że 500 Plus, jest na kredyt."

m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,20385433,morawiecki-do-sympatykow-pis-500-plus-jest-na-kredyt.html
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2016/07/12 02:23:54
Ostatnio zastanawiałem się, jaka będzie przyszłość Polski - zakładając naprawdę czarny scenariusz (niestety, takie też trzeba brać pod uwagę), czyli dwa dziesięciolecia rządów PiS, Kukizów, Korwinów itp, połączony z ekonomiczną katastrofą w greckim stylu. Jaka będzie Polska - nie wiem. Ale wiem, jaka nie będzie:

1. Scenariusz państwa prawa. Nie będziemy Koreą Południową ani nawet Austrią, Niemcami czy Szwecją: za mało szacunku dla prawa, za słaba klasa polityczna, nieinnowacyjna gospodarka, brak zaufania społecznego - no i możliwy krach gospodarczy, czyni ten scenariusz niemożliwym.
2. Scenariusz kompletnej anarchii. Nie będziemy państwem upadłym typu Somalia czy Haiti - aż takie dzikie pola nam nie grożą; za dużo mamy infrastruktury, no i społeczeństwo nie jest uzbrojone.
3. Scenariusz totalitarny. Nie będziemy Koreą Północną ani Turkmenistanem - bo jesteśmy w środku Europy, nie na peryferiach. Bo mamy internet.

Co pozostaje? Na drodze redukcji zostają dwa podstawowe scenariusze:
1. Scenariusz autorytarny. Peryferie Europy, skansen rządzony przez miejscowego baćkę lub jakiegoś operetkowego wodza. Coś pomiędzy Turcją a Białorusią. Dosyć realny scenariusz.
2a. Scenariusz republiki bananowej. Czyli państwa jeszcze nie upadłego, ale już nie spełniającego swoich funkcji. Coś w rodzaju europejskiego Hondurasu czy Salwadoru. Państwo formalnie jest demokratyczne (w sensie, że odbywają się wybory i nikt nie zamyka opozycji w więzieniach), wychodzą niezależne gazety (których nikt nie kupuje), ale wysokie nierówności społeczne, kompletna zapaść infrastruktury, prywatyzacja bezpieczeństwa, prawa itd. czynią życie w państwie niemożliwym dla posiadaczy chudego portfela. Scenariusz moim zdaniem najbardziej realny, nawet biorąc pod uwagę relatywnie wysokie wykształcenie Polaków.
2b. Bananowa oligarchia. Modyfikacja powyższego, czyli oligarchiczna republika bananowa na wzór Ukrainy. Raczej niemożliwe ze względu na strukturę gospodarki (dominacja małego i średniego biznesu), bo skoro do tej pory nie dorobiliśmy się oligarchów, to już nam to raczej nie grozi.
-
pfg
2016/07/12 08:54:21
Ech... miało być "PRLowską strukturę władzy", ale chytry słownik w moim chytrym telefonie poprawił.

@chińska Jarosław Kaczyński marzy o 1, przy czym on uznałby to za sukces, tryumf i emancypację. Jednak rzeczywiście 2a jest, przy wskazanych założeniach, najbardziej realne. Choć ja wolałbym Szwecję...
-
Gość: anab, 149.156.26.*
2016/07/12 10:52:57
@chtc
[[Scenariusz republiki bananowej]]
Od początku po 1989 wiele wskazywało, że właśnie w tym kierunku Polska jest pchana. Powiem nawet więcej: Republika Bananowa bez Bananów.
Jest coś, czego elity zdają się nie rozumieć albo udawać, że nie ma takiego problemu.
Jeśli chcemy kapitalizmu -- to ludziom należy pozwalać się uwłaszczać. Zatem po 1989 powinno nastąpić łatwe uwłaszczenie mieszkań. Zwrot ziemi PGR-ów właścicielom (lub spadkobiercom) właścicieli; wreszcie przemysł -- uwłaszczenie obywateli Polski a nie wyprzedaż na bieżące wydatki budżetu.
Patrząc z drugiej strony -- jeżeli większość społeczeństwa to ma być elastyczna tania siła robocza -- nie należy oczekiwać, że tacy ludzie, wywłaszczeni, nisko opłacani, żyjący codziennie w niepewności jutra -- zadbają o swoje emerytury.
Albo albo -- albo kapitalizm, powszechna ochrona własności, długi okres stabilności -- później będzie można mówić: jeżeli chcesz mieć emeryturę wyższą, niż 1/3 przeciętnych zarobków, to musisz sobie sam dbać o kapitał emerytalny; -- albo -- nastąpi kiedyś rewolta, destrukcyjny gniew przeciwko bogatym oraz demoralizacja większości społeczeństwa. Nasze elity zdają się żyć w stanie schizofrenii pod tym względem.
PiS czy będzie demokratyczny, czy będzie autorytarny -- to obecnie ma trzeciorzędne znaczenie. Niestety (chociaż z drugiej strony: na szczęście) obecnie PiS jest jedyną siłą mającą jakąś wizję oraz determinację, aby dążyć do jej realizacji. Może się komuś ta wizja nie podobać, można ich uważać za naiwniaków nie z tych czasów -- ale jeżeli szczerze i wytrwale będą dążyć do celu, to po drodze będą mieli okazję nauczyć się tego, o czym nie wiedzą, czego jeszcze nie potrafią.
-
2016/07/12 10:57:47
@mlaskot
No właśnie, oni są tak rozkosznie szczerzy...
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2016/07/12 16:53:06
@pfg, @anab

Problem w tym, że Kaczyński chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko, czyli chciałby jednocześnie zamordyzmu i modernizacji. Coś takiego udało się chyba tylko w jednym kraju: w Korei lat 60/70 (może też trochę w Indonezji Suharto - ale tam, pod fundamentami sukcesu gospodarczego, kryją się całe góry kości), i on chciałby to przełożyć na dzisiejszą Polskę. Zamordystyczna modernizacja polegała na tym, że jakiś Ważny Generał szedł do szefa Samsunga, firmy produkującej cukier czy inne tam kalosze, przystawiał mu pistolet do głowy i mówił: "od jutra produkujecie elektronikę - bo jak nie, to cię zastrzelę". Tylko że ówczesna Korea była krajem skrajnie zmilitaryzowanym. W dzisiejszej Polsce naciski spowodowałyby chaos i ucieczkę biznesu. (Obawiam się też, że Kaczyński, tak zafascynowany Koreą, zacznie - zamiast wspierać średni i mały biznes, jak to było do tej pory - budować polskie czebole, które w albo końcu się zawalą, albo spowodują oligarchizację).

Zresztą scenariusze "autorytaryzm" i "republika bananowa" zazwyczaj się przeplatają: w bananowym kraju, na fali rozczarowania "państwem z kartonu", co jakiś czas przychodzi jakiś "silny człowiek", który obiecuje, że "zrobi porządek", po czym próbuje nim ręcznie sterować jak generał Jaruzelski, wysyłając wojskowe kontrole na linię produkcji (to w wersji optymistycznej - pesymistyczna jest taka, że caudillo sam zaczyna kraść na potęgę). Militaryzacja państwa w pruskim stylu nic nie daje, bo ekonomia to nie koszary. Owszem, można rozstrzelać paru skorumpowanych urzędników, ale koniec końców reszta po prostu da wyższe łapówki komu trzeba (pieniądze sa w stanie wiele załatwić nawet w państwie totalitarnym), albo decyzyjność zostanie totalnie sparaliżowana (który radziecki urzędnik w '37 odważyłby się podejmować jakiekolwiek - dobre czy złe - decyzje?). Po czym, po okresie połączonych z represjami rządów autorytarnych, do władzy dochodzi słaby i skorumpowany rząd demokratyczny i państwo znowu staje się bananowe. Ludzie się burzą i do władzy znów dochodzi zamordyzm (to nie musi być od razu junta wojskowa, to może być jakiś Chavez).

Tak było np. w Argentynie: peronizm (rozdawnictwo) => kryzys gospodarczy => anarchia polityczna => krwawa junta wojskowa => peronizm => kryzys... Kraj przeszedł przez rekordową liczbę junt, populizmów i kryzysów gospodarczych, których końca nie widać.

Jak już raz kraj wpadnie w spiralę bananowo-autorytarną, bardzo trudno jest mu się z niej wyzwolić. Obawiam się, że Polska - z zachowaniem wszelkich proporcji, bo jedak generał Pinochet ani żaden Videla się u nas nie pojawi - właśnie wchodzi na tę ścieżkę. Rządy autorytarne Kaczyńskiego, czyli autorytarny populizm połączony z rozdawnictwem, spowodują krach gospodarczy; na fali ogólnego zniechęcenia autorytaryzmem do władzy dochodzą siły anarchistyczne, czyli różne Kukizy i Korwiny; państwo staje się typową łapówkarską republiką bananową, po czym - na fali ogólnego zniechęcenia korupcją, chaosem politycznym i niewydolnością państwa, ludzie znów wybierają caudillo, który rozliczy złodziei i powsadza aferzystów do więzień. Caudillo represjonuje, ludzie chcą demokracji, po czym znów wybierają wariatów i neoliberałów...

Możliwe jest, że na fali zniechęcenia PiS-em do władzy dojdzie koalicja Petru-Platforma. Petru zacznie prywatyzować co się da (to samo postuluje Korwin), rozmontowywać państwo śrubka po śrubce, co spowoduje zawalenie się go do fundamentów i powstanie republiki bananowej w wersji hard. Czym to grozi, nie musze mówić.

Jedyną nadzieją jest prowadząca politykę inkluzywną demokratyczna, niezamordystyczna lewica w skandynawskim stylu, ale żeby taka doszła do władzy, potrzebna jest stabilność polityczna i przerwanie zaklętego kręgu bananowo-autorytarnego, bo lewicowe kwiaty wymagają nawożenia i nie wyrosną na byle śmietniku, za to prawicowe chwasty bez przeszkód plenią się gdzie mogą. Po za tym polityka inkluzywna dałaby owoce dopiero po kilkunastu latach (vide: Lula w Brazylii), a nasi politycy kalkulują w krótkiej perspektywie.
-
Gość: jazgot, 142.243.254.*
2016/07/12 19:39:52
@ chinska telewizja

Lewica zajmuje sie podzialem bogactwa, a wy macie dlugi do podzialu a nie bogactwo. Sprawdz sobie jakie sa deficyty na poziomie kraju, na poziomach lokalnych. Do tego - najbardziej chyba dramatyczna sytuacja demograficzna wsrod kajow OECD.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2016/07/12 22:54:05
@jazgot

Czytałeś to, co napisałem? Bo jak na razie rozdawnictwem, i to w najgorszym stylu, zajmuje się prawica. Kaczyński może będzie kiedyś wspominany jako drugi Gierek, co to zadłużył Polskę na dziesięciolecia - z 500+ zrobi się przed wyborami 1000+, a flaszkowe kosztuje.
-
Gość: x, *.gazeta.pl
2016/07/17 01:04:34
@Anab

Prezes TK brał udział w zamachu dokonywanym przez PO na koniec kadencji, reszta składu TK nie przeciwdziałała. Kłamstwo powtórzone po stokroć nie staje się od tego prawdą.

Czyli TK jako bezpiecznik okazał się nie być bezpiecznikiem we własnym kontekście. Wprost przeciwnie, jeśli masz na myśli kończący kadencję rządów PO skok tego ugrupowania na TK. Konstytucyjność wyboru nadmiarowej dwójki sędziów została zaskarżona do TK przez PiS. Następnie, gdy tylko PiS zorientował się, że dzięki wycofaniu tego wniosku o zbadanie konstytucyjności PO-wskiej ustawy wygodniej będzie mu siać fałszywe oskarżenia, tenże PiS niezwłocznie wniosek do TK wycofał. Wówczas PO samo skierowało do TK wniosek o zbadanie konstytucyjności "własnej" ustawy, zaś TK orzekł, że w zakresie dotyczącym wyboru nadmiarowej dwójki sędziów była ona niekonstytucyjna i nakazał opublikowanie jej w odpowiednio okrojonej wersji (a co za tym idzie, wybór tej dwójki sędziów TK został uznany za nieważny). TK zadziałał świetnie jako bezpiecznik we własnej sprawie. Ba, nawet PO poniewczasie się zreflektowało. Jedynym ugrupowaniem, które otwarcie - podejrzewając niekonstytucyjność wyboru owej nadmiarowej dwójki sędziów TK - próbowało TK utrudnić bądź uniemożliwić zadziałanie w funkcji bezpiecznika, było PiS. Ja to wiem, Ty to wiesz, wie to każdy inteligentny Polak, który nie ma pamięci jętki jednodniówki (czyli może nawet z 10% narodu), fakty łatwo sprawdzić, choćby sięgając do wyroku TK w tej sprawie. Po co siejesz dezinformację? Oczywiście po to,  żeby durne 40% elektoratu po raz kolejny utwierdziło się w podsuwanych ochoczo przez PiS bredniach. I tylko po to. Powtarzać! Powtarzać! Powtarzać!

A jak będzie wyglądać Polska, gdy ziści się marzenie Nadprezesa o zbudowaniu nam tu drugiej Turcji, widać świetnie nad Bosforem, gdzie raptem parę godzin po rzekomej próbie obalenia Erdogana przez wojsko już nakazano aresztowanie tysięcy sędziów. Równie to rozrzewniające, jak nasz rodzimy "wysyp terrorystów" tuż przed uchwaleniem ustawy antyterrorystycznej (i jego natychmiastowe wygaśnięcie zaraz po jej uchwaleniu). Apologetom PiS-u ponownie przypominam, że za chwilę przyzwoite zdystansowanie się wobec pomysłów Nadprezesa może kosztować wolność lub życie. Przestańcie go wspierać, póki jeszcze możecie to zrobić bez narażania się na represje z jego strony.


-
Gość: mlaskot, *.gazeta.pl
2016/07/17 10:19:27
X, Turcja pokazuje wlasnie jak sady dzialajace pozademokratycznie sa niebezpieczne. Sadzac po liczbach nastapil tam sadowy a nie wojskowy zamach stanu (zidentyfikowano 2800 sedziow, w tym sadu najwyzszego, konstytucyjnego i naczelnej rady sadowniczej oraz 2700 zolniezy).
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2016/07/17 22:47:56
Zaiste. Erdogan rozprawił się z prasowym zamachem stanu, kurdyjskim zamachem stanu, uniwersyteckim zamachem stanu, wojskowym zamachem stanu i sądowym zamachem stanu. Dobra wiadomość: to się kiedyś skończy, czy to z powodu prozaicznej śmiertelności Zbawcy Narodu, czy dlatego, że oczyszczony ze wszystkich "zamachowców" (w kolejce czekają być może jeszcze żydowscy lekarze) kraj niespecjalnie zwykle radzi sobie z otaczającą rzeczywistością, czasem ekonomiczną, a czasem militarną (warto przypomnieć sobie, ile milionów radzieckich żołnierzy zapłaciło życiem za stalinowskie czystki wśród oficerów). Zła wiadomość: przy odrobinie pecha to może zająć kilka pokoleń w narastającej nędzy, zacofaniu, ignorancji i beznadziei.

Naprawdę wierzysz w to, że w kilka godzin zidentyfikowano tysiące sędziów rzekomo uwikłanych w organizację przewrotu (i to takiego, który ponoć był całkowitym zaskoczeniem dla rządzących)? A ja myślę, że główną winą tych sędziów było to, że w minionych latach odmawiali skazywania tureckich wojskowych w pokazowych procesach pod lipnymi zarzutami. Podobnie jak winą niezależnych mediów czy akademików było najzwyklejsze stawanie po stronie faktów, wbrew rządowej propagandzie. Tym razem Erdogana uratowało jeszcze istnienie tych samych instytucji (prywatnych telewizji, internetowych portali społecznościowych), które tak zaciekle kneblował i zwalczał, ale jeśli destrukcję państwa posunie dalej, to następnym razem jego zwolennicy będą być może musieli zmierzyć się z czołgami rosyjskimi, a nie tureckimi. Ciekawe, czy sołdatów Putina rozbroją równie łatwo jak zdezorientowanych tureckich szeregowców i niezdecydowanych przywódców puczu.
-
Gość: x, *.gazeta.pl
2016/07/17 23:11:25
Zresztą doraźne skutki tureckiej "dobrej zmiany" już widać: zapowiedź natychmiastowego przywrócenia kary śmierci i nieograniczonego dodruku pieniądza.