Blog > Komentarze do wpisu

Podział

Powiada się, że spory i różnice poglądów są czymś normalnym w demokratycznym społeczeństwie.

Otóż nie w Polsce.

Ja uważam PiS za straszliwe zło, które dotknęło Polskę. Z trudem przywołuję resztki mojego chrześcijaństwa, by stwierdzić, że co prawda przywódcy PiSu to szkodniki - Jarosław Kaczyński jest kimś na kształt średniego Gomułki, pan Zbyszek jest jednym z większych egocentryków, jakich ziemia nosiła, Antoni Macierewicz jest regularnie obłąkany (albo jest ruskim agentem, tertium non datur), Ryszard Terlecki, Joachim Brudziński, Jarosław Gowin i kilku innych to trudni do ogarnięcia cynicy, a reszta towarzystwa, państwo Duda, Szydło, Zalewska, Błaszczak, Waszczykowski, są zwyczajnie głupi - ale to nie znaczy, że wolno im okazywać pogardę. Ludźmi nie wolno gardzić, nawet jeśli uznajemy ich za głupców lub cynicznych szkodników. Jak powiadają Desiderata, głupi też mają swoją opowieść.

Wyborcy PiSu, cóż, niektórzy głosowali na tę partię ze względu na swój osobisty interes (co w demokracji jest jak najbardziej uprawnione!), ale większość, jak sądzę, kierowała się dobrą wolą, ale popełniła kardynalny błąd uznając, że partia ta będzie dobrze służyć Polsce. W rzeczywistości PiS Polsce szkodzi, służąc jedynie interesom bardzo wąskiej grupy swoich przywódców. Ludzie mają jednak prawo do błędu i życzę wyborcom PiSu - a także sobie i w ogóle całej Polsce - żeby jak najszybciej się z tego błędu otrząsnęli.

W odpowiedzi słyszę, że ci, którzy protestują przeciwko polityce obecnego rządu, to gorszy sort obarczony genem zdrady, "komuniści i złodzieje", SBecy i dzieci SBeków lub też ludzie specjalnej troski. Kto nie z nami, ten przeciwko nam: PiSowscy neobolszewicy, ukształtowani w czasach realnego socjalizmu, roją sobie o jedności moralno-politycznej Narodu, oczywiście pod swoim przywództwem. Kto tego przywództwa nie uznaje, celów nie podziela, nie ma prawa nazywać się Polakiem. Od zarzutu świadomego działania na szkodę Polski przeciwników PiSu może uchronić tylko upośledzenie umysłowe. To, że ktoś może kochać Polskę i starać się działać dla jej dobra, a jednocześnie nie podziela ideałów PiSu, jest w PiSowskim dyskursie nie do pomyślenia.

Być może to ja nie mam racji w ocenie tego, co jest dobre dla Polski i co robi PiS. Nie sądzę, aby tak było, ale dopuszczam taką możliwość. Może więc nie mam racji, mylę się, ale to jednak nie czyni ze mnie zdrajcy ani też nie dowodzi, że jestem niespełna rozumu lub że nie jestem Polakiem, a wobec tego nie dziwota, że źle życzę Polsce - a to właśnie słyszę ze strony przywódców PiSu i wielu zwolenników tej formacji.

I to utwierdza mnie w przekonaniu, że jednak mam rację.

sobota, 21 stycznia 2017, pfg

Polecane wpisy

  • Nowy etap

    Podkomisja smoleńska przeżywa kolejną kompromitację: Po tym, gdy nie potrafiła powiedzieć niczego sensownego w siódmą rocznicę katastrofy, wobec czego wystąpiła

  • Zaplątana Platforma

    Grzegorz Schetyna próbował dziś odpowiedzieć na pytania, jakie w zeszłym tygodniu zadał Platformie PiS. Część odpowiedzi była niezła, ale w sprawach na

  • Nic osobistego

    Rozwija się afera śmigłowcowa, o której wspomniałem w jednym z poprzednich wpisów . Przypomnę: Dr Wacław Berczyński chwalił się publicznie, że to on "wy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/01/22 13:20:53
Chciałam napisać komentarz z prawdziwego zdarzenia, ale potem stwierdziłam, że nic dodać, nic ująć...
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/01/22 17:12:23
Powtórzę po raz kolejny - zbyt łatwo uwierzono, że PiS stanowi dla Polski zagrożenie katastrofą typu smoleńskiego (niekompetencja i pogarda dla procedur przyczyną tragedii). Bo zbyt trudno uwierzyć, że chodzi raczej o scenariusz typu pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotu_Germanwings_9525 - już obniżamy lot, pasażerowie zaczynają się nieco denerwować, ale załoga wciąż myśli, że kapitanowi coś się pomyliło albo chce po prostu troszkę postraszyć; załodze się to nawet na razie podoba, bo sądzi, że pasażer postraszony jest mniej awanturujący się. Skompletować odpowiedni do tego celu (tzn. składający się z osób, hm..., specyficznie rozgarniętych) rząd w niespełna czterdziestomilionowym kraju to oczywiście wielkie osiągnięcie Nadprezesa, ale ponieważ nawet on nie był w stanie wyszukać aż tylu osób o skłonnościach samobójczych i chętnych do zniszczenia przy tym państwa, to cały czas musi kombinować, w którym momencie zatrzasnąć się w kokpicie i dać ostro w dół. Jeśli zrobi to zbyt szybko, to jeszcze pasażerowie zdążą wyłamać drzwi i wyrównać lot - jeśli zaś za późno, to nawet "obsadzona po warunkach" załoga zdąży się pokapować, co jest grane, i może przejąć stery, zanim zderzenie z ziemią będzie nieuniknione.

Czy Nadprezesowi marzy się rola Herostratesa, czy - nie mogąc zostać Jarosławem Odnowicielem ani Jarosławem Wielkim - pragnie na wieki zapisać się w historii Polski jako Jarosław Niszczyciel, czy może chodzi mu o odwet na niewdzięcznym narodzie, który nie chciał po dobroci pójść za światłym przewodem Bliźniaków Tysiąclecia, to sprawy drugorzędne. W gruncie rzeczy nic tak Nadprezesa nie cieszy, jak ciągłe publiczne rozstrząsanie jego intencji i działań - przecież ani niczego nie zbuduje, ani niczym nie zasłynie. Podrażnić rodaków i zmusić ich, żeby wreszcie na Nadprezesa zwrócili uwagę - to jedyne, na co ma wpływ, i jedyne, co go jeszcze bawi.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.ssp.dialog.net.pl
2017/01/22 17:22:14
Co chwila słyszę, że PiS to "bolszewicka mentalność", że "lata 50-te wracają" itd. Zgadzam się że nie jest różowo, ale polityczny hejt, który uprawiają, to raczej zapożyczenie sposobu prowadzenia debaty od amerykańskich republikanów; te wszystkie Media Niepokorne i fani teorii spiskowych to też wtórności wobec prawicowej jatki z Fox News (hasłem TV Republika było, o ile pamiętam, "będziemy polskim Fox News"). Jesteśmy jako naród do tego stopnia zapatrzeni w amerykańskich głuptasków, że obawiam się, że następnym krokiem w naśladowaniu Wielkiego Brata będzie kiedyś prezydentura "polskiego Trumpa", czyli jakiegoś oszołoma w rodzaju Kukiza, Korwina albo innego Stonogi.

Ale czy PiS (i szerzej: prawicowy fanatyzm) nie jest logiczną konsekwencją 25 lat neoliberalizmu przy jednoczesnym braku lewicy? Przecież to szambo kiedyś musiało wybić, jak nie w ten, to w inny sposób. Skoro przez 25 lat wszyscy bili się o to, kto jest bardziej prawicowy od innych, to w końcu wygrała Najprawdziwsza Prawica Najprawdziwych Polaków (w dodatku dająca 500 złotych!). Ja rozumiem, że Platforma nie była lewicą z powodów ideologicznych, bo jednak po lekturze tych wszystkich Misesów i Friedmanów trudno im było wejść w nie swoje buty - ale dlaczego, do cholery, lawirowała między liberalizmem obyczajowym a konserwatyzmem a'la Gowin? Przez to elektorat liberalny został rozbity. Jak już być liberałem, to szczerym (czyli także obyczajowym), a nie wybierać sobie dania z talerza. Przecież nawet zdeklarowany lewak łudził się, że uda mu się przesunąć Platformę na lewo, przynajmniej pod tym względem. Taki manewr oczywiście nie wzmocniłby zaufania do państwa, nie zbudował kapitału społecznego jak w europie zachodniej, nie usunąłby wykluczonych i całej patologii, która narosła przez ćwierć wieku za sprawą korwinizmu-balceryzmu, bo na zszycie społeczeństwa trzeba dziesięcioleci, ale przynajmniej opóźniłby upadek obozu liberalnego.

W Rosji Putin był tylko odpowiedzią - brutalną i fałszywą, ale jednak jakąś odpowiedzią - na przeszczep do tego kraju kapitalizmu w wersji hard, na chaos lat 90-tych, na Wolną Rękę Rynku, która w Rosji okazała się być ręką wynajętego przez oligarchę kryminalisty, trzymającego społeczeństwu broń przy skroni. Oczywiście Putin jedną ręką burzy znienawidzoną starą oligarchię, ale drugą buduje swoją (koledzy z FSB). No ale za to doprowadza społeczeństwo do orgazmu militaryzmem, podbojami i prężeniem muskułów. Naprawdę tego chcieliście, neoliberałowie?

W Stanach Trump jest odpowiedzią na ekscesy neoliberalizmu, na narastające od lat 80-tych nierówności i prywatyzację państwa, na kupowanie Kongresu przez nie płacących podatków oligarchów (stąd jego hasło "pomóżcie mi osuszyć waszyngtońskie bagno"). Odpowiedzią fałszywą, bo on jest tego neoliberalizmu uosobieniem - ale tzw. "white trash" (biała biedota) z Południa posiada fałszywą świadomość klasową. Poza tym ludzie chcieli zmiany i gdyby elity Partii Demokratycznej nie uparły się, żeby forsować nielubianą kandydatkę bez jakichkolwiek własnych poglądów, plastikową i nieszczerą chorągiewkę na wietrze, która co innego mówi na wiecach, a co innego na spotkaniach z elitą biznesu (taki Miller w spódnicy), tylko postawiły na ideologa (Sanders), może Biały Dom inaczej by dzisiaj wyglądał.

W Polsce PiS jest odpowiedzią na 25 lat faktycznego braku lewicy, na to, że SLD, nie bardzo wiadomo czemu zwane lewicą, zamiast z Ikonowiczem, wolało spotykać się z Kulczykiem i biskupami. Dziękujemy!
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/01/22 17:40:35
PS. Korekta obywatelska: "Jak powiada Desiderata" - chyba "powiadają" (liczba mnoga)?
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/01/22 18:01:15
Ciężko zawczasu przewidzieć, od którego momentu nie ma już powrotu do bezpiecznego Jeszcze się wszystko da odkręcić, jeszcze się przecież nic nie stało, a zaczyna się I cokolwiek uczynię, zamieni się na zawsze w to, co uczyniłam (żeby pozostać w klimatach krakowskich). Brexit? Chyba jeszcze nie. Prezydentura Trumpa? Może już tak.

Tu jakieś podchody, rozwalanie sądownictwa, parlamentaryzmu, dyplomacji, mediów, edukacji, służb mundurowych. Tam - rozpad postawowych globalnych struktur bezpieczeństwa, nowy podział świata. W próbującej się na nowo skonsolidować Unii Europejskiej mieliśmy murowane miejsce, to była nasza bezpieczna przystań i gwarancja dalszego szybkiego rozwoju. Rok rządów PiS zrujnował te szanse całkowicie, a teraz, gdy po wyborze Trumpa stają pod znakiem zapytania gwarancje sojusznicze NATO, z czym staniemy wobec rosyjskiego zagrożenia?
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2017/01/22 21:59:23
@pfg [[ Kto tego przywództwa nie uznaje, celów nie podziela, nie ma prawa nazywać się Polakiem. Od zarzutu świadomego działania na szkodę Polski przeciwników PiSu może uchronić tylko upośledzenie umysłowe. To, że ktoś może kochać Polskę i starać się działać dla jej dobra, a jednocześnie nie podziela ideałów PiSu, jest w PiSowskim dyskursie nie do pomyślenia.]]
Dlaczego ma to być jakimkolwiek problemem dla szczerego patrioty pewnego własnej wartości? Gdzieś w tym kryje się jakaś szczelina, przez którą szantaż emocjonalny trafia we wrażliwe miejsce. Jeżeli ktoś ma pewność w takiej ocenie PiS -- to albo trzeba się przyznać do pełnej bezsilności, albo zrobić coś, co pomogłoby realnie współpracować z podobnymi sobie dla dobra Polski. O to jednak bardzo trudno -- niestety partie są marionetkami w rękach przeróżnych służb; jedynie co do PiS nie jest dla mnie jasne jak się sprawy do końca przedstawiają. (Kukiz o ile jest niezależny, to niechybnie wkrótce zostanie wzięty na smycze -- ponieważ ludzie, którzy jeszcze nie są agenturą są bezbronni wobec możliwości i umiejętności tych w ukryciu.
Co więc można zrobić?
W ramach paradygmatu demokratycznego już kilkanaście lat temu doszedłem do wniosku, że należy zmienić ordynację wyborczą i powołać niezależne instytucje, które domkną proces demokratyczny -- to znaczy pozwolą wyborcom na łatwe, obiektyne ocenianie działań parlamentarzystów (według indywidualnych preferencji).
Bliskie temu jest podejście Kukiz -- JOW-y jako mechanizm systemowy utrudnaijący włądzom partyjnym masowe wprowadzania do parlamentu 'miernych ale wiernych'.
Trzecie podejście to reprezentowane przez Grzegorza Brauna -- nie jest on demokratą, ponieważ w ogóle nie wierzy w to, aby demokrację dało się naprawić.
Uważa GB, że "za fasadą demokracji zawsze rządzą służby loże i mafie, lub w innej kolejności.
Podejście PiS jest jeszcze inne, jeszcze wyższej ?jakoci? w tej hierarchi.
To podejście plemienno-wojenne, oparte na dyscyplinie hordy. Zadania, takie jak uchwalenie budżetu i ustawy dezubekizacyjnej dokładnie 17 grudnia (w rocznice), są do wykonania nie tylko z racji posiadanej większości ale i w nieprzekraczalnym terminie. Horda jest zdyscyplinowana i skuteczna -- ponieważ fasadowa demokracja jest tak bylejaka i tak rozlazła, ponieważ ukryte sktuktury sterowania demokracją nie musiały sprawne w wymiarze szybkości decyzyjnej i wykonawczej.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/01/22 22:39:40
@Anab Sprawność owej hordy każe zastanowić się nad pojawiającymi się coraz częściej w mediach komentarzami, jakoby Kaczyński "znowu ograł/pokonał opozycję".

Mnie zawsze przy okazji owego "ogrywania" przypomina się Ballada o szachiście Młynarskiego ( teksty.org/wojciech-mlynarski,ballada-o-szachiscie,tekst-piosenki ) i zastanawiam się, co ci sami komentatorzy powiedzieliby o Erdoganie. No co, ograł turecką opozycję? A Stalin ograł swoich oponentów? Nie, oni swoich oponentów sprawnie wykończyli, ale nie w ramach gry, tylko całkowicie łamiąc jej reguły. Nie wygrywa się partii szachów, strzelając do oponenta. Można go w ten sposób zabić, ale partię się tym samym przegrywa, nawet jeśli na szachownicy miało się przewagę.

W związku z tym pojawia się pytanie: a może polityka to taka gra, w której wszystko jest dozwolone, a łamanie reguł jest chwalebną innowacją? To zależy od tego, jak postrzegamy cel polityki. Jeśli przez politykę rozumiemy domenę publiczną (w odróżnieniu od prywatnej) i jej głównym celem ma być osiągnięcie wspólnego dobra, to reguły - np. żmudne procedury demokratyczne - służą temu celowi, a ich niweczenie mu zagraża. Jeśli przez politykę rozumiemy przede wszystkim pozbawioną jakichkolwiek zahamowań walkę o władzę, to wszelkie reguły są tylko przeszkodą, a jedyną kwestią jest Kto kogo? ( en.wikipedia.org/wiki/Who,_whom%3F ). Każdy musi sobie sam odpowiedzieć na pytanie, jak politykę rozumie Naprezes. Ja nie mam co do tego wątpliwości.
-
2017/01/24 14:17:41
Re: desiderata.

W sumie rzeczywiście na logikę jest to liczba mnoga (neutrum), choć gramatycznie może być pojedyncza (femininum). Choć w tym przypadku skłonna byłabym (może) - w przeciwieństwie do "Carmina burana" - bronić niepoprawnego gramatycznie uzusu "ta 'Desiderata'", bo żeby odmiana w liczbie mnogiej brzmiała po polsku sensownie, musielibyśmy spolszczać przypadki zależne ("słuchaliśmy 'Dezyderatów'"). Ale jak zawsze w takich przypadkach, nie jestem pewna.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/24 19:39:57
@ x
Dzis mowisz "white trash", jutro bedziesz mowil "nigger". Zwlaszcza gdy sie okaze ze zadnych pieniedzy do rozdawania nie ma. Sa tylko dlugi do splacenia.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.ssp.dialog.net.pl
2017/01/25 00:32:06
@drakaina

Odnośnik prowadzący do Twojego bloga zawiera błąd. Sugeruję poprawić, bo blog ciekawy.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/25 20:27:15
Moje gratulacje. Macie swojego czlowieka w Waszyngtonie ;-))))
www.theguardian.com/commentisfree/2016/nov/09/donald-trump-white-house-hillary-clinton-liberals
-
2017/01/27 02:59:14
@chińska_tv... Bardzo dziękuję :)
-
pfg
2017/01/28 09:17:56
@pantarej - owszem, wygrana Trumpa ma te same ogólne, systemowe (bo są jeszcze szczegółowe, lokalne) przyczyny, co Brexit czy wygrana Kaczyńskiego(*): Krzywa rosła, więc elity były zachwycone, nie zauważając, że coraz większa część społeczeństw czuła się opuszczona, zapomniana, wręcz porzucona przez elity i pracujący na ich rzecz system. Jednocześnie lewica przestała się troszczyć o szeroko rozumiany lud, skupiając się na obronie, a właściwie na ekspresji praw rozmaitych mniejszości oraz na wygodnym urządzaniu się w świecie elit; wspominanie o grupie białych, heteroseksualnych mężczyzn (w Ameryce) czy o katolickiej większości(**) (w Polsce) było bardzo źle widziane. Gdy w ostatniej chwili pojawiła się jakaś autentyczna lewica, to albo została zlikwidowana przez zapatrzone w rosnącą krzywą elity (Bernie Sanders w Ameryce), albo okazała się tak jednowymiarowa, że bez szans na sukces, a odbierając głosy innym, realnie pomogła radykalnej prawicy (Jeremy Corbyn w UK, partia Razem w Polsce).

To wiadomo. Już wiadomo. Nie wiadomo jednak, co dalej, nawet jeśli nic nie wskazuje na to, aby dobre zmiany we wszystkich swoich wydaniach miały ulżyć doli tych, którzy je wybrali.

(*)Trzeba powiedzieć uczciwie: nie było żadnego zwycięstwa Dudy czy PiSu, ale zwycięstwo Kaczyńskiego, nawet jeśli działał on per procura.

(**)Mam na myśli zwykłych ludzi, nie biskupów, ich dwory i licznych księży-biznesmenów.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/01/28 10:21:30
@PFG

Owszem, jak o tym zresztą z rok temu w komentarzach do tego blogu sobie pisaliśmy z różnymi komentatorami, było zadufanie po stronie establiszmentu wyrażające się w powiedzeniu ludowi (tzn. demosowi, nie "chłopstwu"), że wszystko zostanie bez istotnych zmian; chyba nie chcesz, ludu, rozpieprzyć sobie państwa w driebiezgi? A takiego, odpowiedział grzecznie wzmiankowany lud, wziął i rozpieprzył. To nie jest żadna nowość, nas kiedyś przed Tymińskim uratowała plebejskość Wałęsy, tak jak z pierwszych rządów PiS-u uratowała nas paradoksalnie Samoobrona z LPR-em. To dlatego PiS i inne podłozmiany bardzo teraz pilnują swojego monopolu w dyskursie publicznym - ma być jasne, że jedynymi błaszczakami w okolicy są właśnie oni, a reszta to zaledwie nieudolne podróbki.

Inna sprawa, na co "lud" obraził się na "elity". Ano, między innymi, na to, że wciskają mu a to jakieś globalne ocieplenie, a to bredzą o smogu, a to dzieci każą szczepić, a to marudzą coś o spadku poziomu nauczania, a to obrzydzają tradycyjne ludowe zabawy w bij asfalta i pedała. No, to teraz ludowi nikt już nie będzie takich głupot opowiadał ani przeszkadzał palić w piecu śmieciami. Lud Zachodu nie rozumie, że elity jednak się do czegoś czasem przydają, i że to ich istnieniu zawdzięcza, iż żyło mu się w gruncie rzeczy jak pączkowi w maśle (albo i niekiedy jak świni w błocie) w porównaniu np. z ludem rosyjskim czy ludami afrykańskimi. Ale gdy już swój dobrobyt rozpieprzy - a nie ma pomysłu na nic innego - to zrozumie. Potrwa to trochę, będzie bolało, jednak w końcu zadziała na tych, którzy przeżyją. Europa już tak kiedyś leczyła kaca po dwóch wojnach światowych, może po trzeciej zabraknie pacjenta.
-
Gość: mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/01/28 10:31:26
Elity i odszczepione zubożone wyobcowane masy, nie wydaje mi się, żeby ta kalka analityczna była dobrą diagnozą stanu emocji. Jest to raczej szukanie racjonalnej narracji bez odwoływania się do emocji. Za Brexitem najwięcej głosowało klasy średniej i małych przedsiębiorców, podobnie przytłaczająca większość najmniej zarabiających głosowała na Clinton. Nie bardzo rozumiem czym są "elity", to nie jest tak że ludzie starający się myśleć racjonalnie stanowią jakąś zwartą skoordynowaną grupę trzymającą władzę przeciw reszcie, władza jest dziedziczona, a "system" utrwala podziały (w tej sprawie trzeba otrzeźwieć i jasno powiedzieć, zachód traci przywileje, ale dla setki milionów ludzi na swiecie wydzwignelo sie z głodu, a kazdego na zachodzie stac tez na telefon komorkowy, internet i ciuchy z sieciówki), pewne podobieństwa zachowań przypadkowych ludzi to bardziej skutek po prostu myślenia.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/01/28 11:01:29
@Mlaskot

Pisał o tym w podlinkowanej przeze mnie rozmowie Bilewicz, ja dawniej też pisałem. Oczywiście, że "elity" i "pokrzywdzony lud" nie mają wielkiego składnika obiektywnego; deprywacja jest relatywna i zależy głównie od poziomu roszczeniowości. "Pokrzywdzony lud" składa się nie z tych, którym jest naprawdę najgorzej, tylko z tych, którzy się za najbardziej pokrzywdzonych uważają. "Elity" to nic innego niż dawni Żydzi, masoni i cykliści - ci, którzy zdaniem "pokrzywdzonego ludu" żyją sobie lepiej niż on, a niesłusznie i jego kosztem.

Rozmowa, którą kiedyś usłyszałem, stojąc w sklepowej kolejce we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, toczona bardzo serio:

- Bo żydy, proszę pana, trzymają ze sobą. Jak któryś ma kłopoty, to inny zaraz mu pomoże. A do tego dzieci kształcą, cały czas kombinują, Polacy nie mają z nimi szans.
- Tak, tak, uczciwy, porządny chrześcijański naród nigdy z żydami nie wygra! Z nimi trzeba jak Hitler.

Piszę oczywiście z pamięci, próbując oddać nie tylko absurd, ale i ohydę tej rozmowy; z pewnością owi panowie zgłosiliby przy autoryzacji protest, gdybym napisał "Żydzi". Dziś rozmawialiby pewnie o elitach. Że kolejek w sklepach już nie ma? Spokojnie, niedługo znów będą.
-
pfg
2017/01/28 11:13:34
@mlaskot - ależ ja w żadnym razie nie chcę powiedzieć, że masy są wyobcowane. Przeciwnie, to elity się wyalienowały społecznie, a wielkie miasta, gdzie dobra zmiana przegrywała, społeczno-geograficznie. Wielu ludziom, którzy później zagłosowali na PiS czy za Brexitem, też krzywa rosła, co elity dobrze wiedziały i pozwoliło im to trwać w samozadowoleniu (w wypadku Trumpa i rust belt było bodaj inaczej). Owszem, rośnie rozwarstwienie ekonomiczne, ale najubożsi na ogół nie głosują. Natomiast za wszelkimi dobrymi zmianami zagłosowali ci, których sytuacja się pogorszyła, niechby tylko subiektywnie, a tych było - jak widzimy - całkiem dużo. Oraz ci, którzy uznali, że istniejący system nie daje im żadnych ciekawych perspektyw. Stąd, między innymi, wzięło się dużo głosów na PiS wśród młodych wyborców.

To prawda, że ogólna sytuacja na świecie się poprawia, procentowo mniej ludzi żyje w skrajnym ubóstwie, na granicy głodu. Tylko co będzie, gdy klimat się zmieni? Zważ, że na przykład wojnę w Syrii wywołała eksplozja demograficzna, po której nastąpiła kilkuletnia susza. Z naszego zaś, zachodniego, punktu widzenia ważne jest to, że nasi współobywatele raczej nie porównują się do mieszkańców slumsów Nairobi czy Bombaju, tylko do swoich bogatszych sąsiadów i do oglądanych bez przerwy w telewizorze i social media celebrytów. Nawet jeśli są to celebryci na bardzo lokalną skalę.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/28 19:54:23
Jakie jest waasze miejsce w systemie produkcji? I produkcji czego?
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/28 20:35:39
@ drakaina

Czy znasz jeszcze jakies miejsce ( poza Polska ) na tej planecie, gdzie uzywa sie slowa "kultura" bez przymiotnika? Papuasi? Na pewno nie.Australijscy aborygeni - tez nie. Indianie z Ameryki ? Zdecydowanie nie.
-
2017/01/29 13:40:02
@pantarej
A właściwie to o co ci chodzi z tą bezprzymiotnikową kulturą, bo przejrzałam dyskusję i nie znajduję punktu zaczepienia...
-
pfg
2017/01/29 13:53:36
@drakaina - komentator @x twierdzi, że pantarejowi o nic nie chodzi, jeno o sianie zamętu.

No dobra, ale... - @pantarej, a co ty się tak marksistowsko produkcji uczepiłeś? Ja na przykład jestem nauczycielem (akademickim), czyli świadczę usługi nieprodukcyjne.
-
2017/01/29 15:50:40
Ok, panie pantarej, odpowiem na pytanie o miejsce w systemie produkcji tylko abyś nie mógł później pieprz..., że nikt tu nie ma kontaktu z "prawdziwym światem" bo przecież o to właśnie chodzi, czyż nie?
Przedostatnie moje miejsce w systemie produkcji to projektowanie nowych leków - może być?
Teraz analizuje dane w firmie produkującej gry komputerowe - zadowolony?
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/29 19:05:53
@ drakaina

Na przyklad kultura autorytetu i kultura dialogu ;-) Kultura akademickich nudziarzy i kutura zabawy;-) Kultura warszawskich snobow i kultura malych nietiolerancyjnych miasteczek ;-)

www.youtube.com/watch?v=4v6n5XBRngg

-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/29 19:54:43
@ yellow tiger
Nowe leki, gry komputerowe..... to jest ta polska innowacyjnosc, czy jej nie ma? Bo wciaz slysze ( czytam ) ze jej nie ma.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/29 19:57:49
panowie "x" oraz "chinska telewizja"

Czy czternascie lat zeby zrozumiec ksiazke ktora miala 11 dodrukow ( to znaczy ze jest napisana dla tzw. szerokiej publicznosci ) to duzo czy malo?
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/29 20:20:37
@ PFG
pisze "swiadcze uslugi nieprodukcyjne"
Dzises, to nie ta epoka ;-))))

en.wikipedia.org/wiki/Post-industrial_society
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/29 21:01:48
No to dlaczego jestescie tak nietolerancyjnymi ksenofobami?

www.youtube.com/watch?v=dwerBFJ5Ceo
-
pfg
2017/01/29 21:21:40
@pantarej, bracie..?
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/30 19:45:46
Wlasciwie to zaczalbym od tej ksiazki
en.wikipedia.org/wiki/The_Gutenberg_Galaxy
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/30 20:06:39
Slowo "tolerancja" polaczyl z kwestia rozwoju ekonomicznego i spopularyzowal amerykanski urbanista Richard Florida. Ale jego przeslanie bywa czesto wykrzywiane.
Tu jest "pierwszy z brzegu" tekst Floridy
www.citylab.com/work/2017/01/mapping-the-worlds-knowledge-hubs/505748/
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/30 20:37:54
@ yellow tiger

Chodzi o to, kto kogo ( kiedy i za co ) ma prawo opieprzac.
www.youtube.com/watch?v=mQdu9SfSrxE

-
pfg
2017/01/30 21:13:48
Trzeci i czwarty raz :-(
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/30 21:20:16
@ PFG
Ile masz zaliczen z jakich przdmiotow, na jakich uczelniach w obszarze nauk spolecznych? Walczyliscie z Pisem, walczyliscie z Rydzykiem i co? Ja tez moge wejsc do laboratorium chemicznego i sobie cos wlewac, cos przelewac? Nie troszczac sie o to co to jest tp "cos"?
-
pfg
2017/01/30 22:22:35
@pantarej - społecznych? To chyba tylko ekonomię i nauki polityczne jako przedmioty obowiązkowe na wszystkich kierunkach studiów za komuny. Gdybyś spytał o humanistyczne, a, to byłaby inna rozmowa. No, ale nie spytałeś :-)

Nie, nie mógłbyś wejść do laboratorium i sobie coś przelewać.
-
Gość: mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/01/31 02:04:09
Fascynujące jest to przelewanie. Teraz to tak coraz łatwiej sobie mówić o globalnych trendach jak się nie tyle zarysowują co już tu są, ale wciąż nie jest jasne dlaczego właśnie tak na raz, jednocześnie jak na gwizdek wylewa się na świecie ta antyracjonalność. Przy poklasku podobnym do północnokoreańskiego, gdzie społeczeństwo, autentycznie podobno według książek, popiera to co jest. Bo w Turcji, Rosji, Polsce, Ameryce, Izraelu to akurat wiadomo, że tak jest. A modus operandi jest toczka w toczke taki sam. Media i informacja jako obraza majestatu Pana, alternatywne fakty, szermowanie Szopenhauerem lepiej niż my (tak długo "ich" trenowaliśmy w logical fallacies, ze się teraz nauczyli lepiej nas podważać niżeśmy kiedykolwiek sami umieli). Byrtanii nie wymieniam, Theresa Mayhem co prawda nie ma przyzwoitości nie wprawiać królowej w zakłopotanie zapraszaniem do niej do domu Trumpa, mizdrzy się do Erdogana, a na debatę parlamentarną nad notyfikacją wyjścia z UE przeznaczono 5 dni, opozycja jest równie tragiczna co w Polsce, ale wszystko odbywa się wciąż w jakichś ramach cywilizowanego dyskursu.

Czy przyczyną może być nie za mało, a za dużo nauki? Ludzie odskoczyli jak oparzeni.
-
2017/01/31 10:19:18
@pantarej
To ja jakaś dziwna jestem, bo zasadniczo po wielu zawirowaniach edukacyjnych uważam się za historyka kultury. Bezprzymiotnikowej, choć zasadniczo nie pretenduję do znania się, a tym bardziej zajmowania, kulturą pozaeuropejską.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/01/31 21:21:55
@ drakaina

E tam. Teraz wszystkie jakies dziwne. Musisz po prostu inaczej i gdzie indziej sprzedawac swoja wiedze i umiejetnosci.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/02/01 19:17:43
@ drakaina

Odwiedzilem twoj blog. Czytalem wpis o grodzonych osiedlach. W zwiazku z tym mam pytanie - czy potrafilabys ze swojej wiedzy wyprowadzic jakies zalecenia ktore sprawilyby, ze polskie miasta stana sie bezpieczniejsze?
....................
Co do mojego "trollowania". Zakladam ze ten blog jest robiony "pro publico bono", a wiec dziele sie tym czym moge. I nie wszystko "sam wymyslilem", ze tak to okresle.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/02/02 19:31:23
@ drakaina
Otoz ja twierdze, ze ta wasza "la culture" jedzie na kredycie zaufania, przypisujac sobie zaslugi ktore naleza do innych ( kultur ). Moze nie mam racji. Ale byc moze warto wziac to pod uwage, gdy w zglobalizowanym swiecie kazda kultura musi sie sprawdzic w konkurencji z innymi.
-
2017/02/08 20:56:25
Wyborcy głosowali na PiS z tego samego powodu, co na Lepera i Tymińskiego: żeby przypierdolić elitom i z tego zadania PiS wywiązuje się wzorowo.
-
pfg
2017/02/08 22:07:26
@j.urbanowicz - owszem, jakaś część wyborcöw głosowała na PiS ze wskazanego powodu. Jakaś część, ale nie wszyscy. Natomiast nie sądzę, aby był to dominujący motyw u wyborców Tymińskiego.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.ssp.dialog.net.pl
2017/02/10 18:09:51
Ostatni sonadaż pokazuje, że PiS ma prawie 40% poparcia.

Olbrzymia większość młodzieży wybiera przy urnach partie albo prawicowe (PiS, Kukiz), albo neoliberalne (Korwin, Nowoczesna). Niektórzy wybierają centrową Platformę, ale ta partia uważana jest już raczej za obciach. Młodzież o lewicowym nastawieniu to może 5% elektoratu w wieku 18-27. Taki układ gwarantuje PiS-owi jeszcze kilkanaście lat niezagrożonych rządów. Szczerze mówiąc, niespecjalnie mnie to dziwi. Trudno się było spodziewać innych rezulatatów po ponad ćwierć wieku prawicowego prania mózgów w szkołach i kościołach oraz neoliberalnej indoktrynacji w mediach.

Proszę zauważyć, że Fides ma na Węgrzech poparcie sięgające 60%, ale większość młodych wybiera jednak Jobbik. W Polsce może dojść do katastrofalnej dla demokracji sytuacji, gdzie młodzież niekoniecznie głosuje na prawicowy mainstream, wybierając zamiast niego alternatywną prawicę. W Polsce jedynym realnym zagrożeniem dla PiS-u może być tylko inna prawica, np. Kukiz (czy co tam się jeszcze z niego wyłoni). Łatwo mi wyobrazić sobie sytuację, w której elektorat 35+ głosuje na PiS, młodsi - na koalicję Korwina, Kukiza i być może narodowców.

To wielka przegrana liberalnych elit III RP (Platformy, a także postępowej podobno Unii Wolności), które przez dwie i pół dekady ze wszystkich sił odsyłały lewicę na smietnik.