Blog > Komentarze do wpisu

Naród to ja

Henryk Goryszewski - działacz ZChN i wicepremier w latach '90 - zasłynął powiedzeniem, że

Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka.

Wyśmiewano się z Goryszewskiego okrutnie - to znaczy jedni się wyśmiewali, inni rwali włosy z głowy przerażeni tym, jacy ludzie rządzą Polską - ale jedno trzeba Goryszewskiemu przyznać: Odwoływał się do pewnej idei uniwersalnej. Jasne, było to odwołanie zupełnie anachroniczne - tak, jakby trzysta pięćdziesiąt lat wcześniej nie zawarto pokoju westfalskiego, później nie pojawiła się koncepcja uniwersalnych praw człowieka, a na świecie nie rozwinęła się nowoczesna gospodarka -  i zachodziły poważne obawy, że sam wicepremier ideę, do której się odwoływał, rozumiał opacznie, ale przynajmniej brał za punkt odniesienia coś, co jego samego przekraczało i co, teoretycznie, winno było być zrozumiałe dla ponad miliarda ludzi na świecie. 

Kilka tygodni temu Człowieczek Wolności, Jarosław Kaczyński, udzielił wywiadu Reutersowi, gdzie powiedział

Byłbym skłonny zdecydować się na jakieś spowolnienie wzrostu ekonomicznego, jeżeli byłoby ono ceną przeforsowania mojej wizji Polski.

"Mojej wizji Polski". Nieważne nawet, jaka ta wizja jest - a wizja Polski zamkniętej w sobie, nieufnej, ksenofobicznej, zaściankowej, zwróconej ku zmitologizowanej przeszłości, snującej obłąkane wizje własnej wyjątkowości, utrwalającej peryferyjną wobec Zachodu pozycję gospodarczą, politycznie zaś i obyczajowo zwracającej się w stronę Rosji, jest pod każdym względem szkodliwa - ważne, że jest to osobista wizja Jarosława Kaczyńskiego, który w dodatku ma władzę, by wcielić ją w życie ("byłbym skłonny zdecydować").

Ludwik XIV mówił "państwo to ja", ale dzisiaj, przynajmniej w naszej części świata, politycy twierdzą, że ich najważniejszą troską jest dobro obywateli. W kanonicznej dla amerykańskiej demokracji - ale i szerzej, dla całego euro-atlantyckiego systemu politycznego - Przemowie Gettysburskiej, Abraham Lincoln mówił o 

government of the people, by the people, for the people

i takie rozumienie demokracji, jak się wydaje, u nas po 1989 obowiązywało.

Politykę można rozumieć na wiele sposobów, ale zazwyczaj mówi się o jakimś dobru wspólnym, o metodach rozwiązywania konfliktów, które uniemożliwiałyby (lub utrudniały) osiąganie wspólnych celów. PiS od dawna mówił co innego: Jest Naród, w imieniu którego się rządzi, a kto nie rozpoznaje woli Narodu, ten się do Narodu nie zalicza, wszyscy zaś się mają tej woli podporządkować (nie jest to, zauważmy, demokracja, ale system wzorowany na bolszewickiej dyktaturze proletariatu). Kaczyński konstruował pojęcie "suwerena", w imieniu którego PiS i on sam występował, pani premier Szydło opowiadała o pragnieniach i potrzebach "Polaków" (Boże broń "obywateli"). Teraz jednak Jarosław Kaczyński poszedł dalej, zrzucił maskę: Nieważne są pragnienia i dobro Narodu, suwerena, "Polaków", nikt się ich o zdanie nie pyta ani nie zastanawia, czego by oni chcieli. Ba, dopuszcza się postępowanie wbrew - niekiedy wprost artykułowanym, niekiedy tylko domniemanym - interesom mieszkańców Polski, którzy narzekają na brak perspektyw, rozwarstwienie ekonomiczne, boją się o swoje kredyty, unijne dopłaty i przyszłe emerytury, a tu bach, niech będzie spowolnienie wzrostu gospodarczego, gdyż liczy się jedynie realizacja osobistej wizji Jarosława Kaczyńskiego.

Mam rozumieć, że Jarosław Kaczyński ucieleśnia dążenia Narodu Polskiego, jedynie Kaczyński prawidłowo rozpoznaje jego wolę? Naród to ja? Boże drogi...

Drodzy wyborcy PiSu! OK, Platforma popełniała błędy, była arogancka, jadła ośmiorniczki, a po ośmiu latach rządzenia była trudna do zniesienia, neoliberalizm wyczerpał swoje możliwości rozwojowe (nie tylko w Polsce), perspektywy dla młodych były ponure (to znów nie tylko polskie doświadczenie), pewne konsekwencje dzikiego kapitalizmu i podziału (nie tylko geograficznego) na Polskę A i Polskę B były moralnie nie do zaakceptowania, rozwarstwienie rosło a państwo niewiele - lub nic zgoła - miało do zaoferowania milionom ludzi, którzy dotąd nie skorzystali na reformach 26 lat. Poza tym "liberałowie" nie pojęli ogromu reakcyjnego potencjału w polskim Kościele katolickim, nie umieli go okiełznać, a nawet głupio się do niego przymilali. W dodatku Donald Tusk nie dość szanował Lecha Kaczyńskiego, a Gazeta Wyborcza zbyt często pisała o gejach i o brzydkich rzeczach, które Polacy w czasie wojny robili Żydom. Straszne, straszne. Ale, drodzy wyborcy PiSu, czy naprawdę uważacie, że właściwą odpowiedzią na to są osobiste, niczym niepohamowane rządy jednego starszego pana, owładniętego manią wielkości i uzurpującego sobie moce boskie, mściwego, lubującego się w poniewieraniu ludźmi, pełnego kompleksów i resentymentów? Życiowego i - gdyby nie splot przypadkowych okoliczności - także politycznego nieudacznika?

Wczoraj Jarosław Kaczyński wychwalał Mariusza Błaszczaka, którego opozycja chciałaby odwołać ze stanowiska Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. A zadań jest przed Błaszczakiem moc, gdyż, według Kaczyńskiego,

rozkład aparatu państwowego zaczął się jeszcze w latach 70.

Innymi słowy, według Kaczyńskiego aparat państwowy za Bieruta i Gomułki działał lepiej, niż kiedykolwiek później, w szczególności lepiej, niż po 1989. Mnie to nie dziwi, przecież to bolszewik. Dziwią mnie dwie inne rzeczy: Po pierwsze to, że Jarosław Kaczyński nie dostrzega sprzeczności pomiędzy pochwałą dla stalinowskiego aparatu państwowego a podziwem dla "żołnierzy wyklętych", którzy z tym jakże wydajnym aparatem państwowym walczyli. Po drugie zaś, że prawica może osobę o takich poglądach i takim stanie umysłu nazywać Człowiekiem Wolności.

Człowieczek Wolności

środa, 15 lutego 2017, pfg

Polecane wpisy

  • Los Macierewicza

    Obserwatorzy polskiej polityki zastanawiają się, jaki będzie ostateczny los ustaw sądowych - czy dr Duda zaakceptuje najnowsze poprawki PiSu, wykraczające, jak

  • 47%

    Najnowszy sondaż CBOS daje PiSowi poparcie 47%. Opozycja smętnie dołuje - Platforma ma 16%, Nowoczesna 6%. Część komentatorów stara się to bagatelizować zwracaj

  • BAT i ciepłownie

    Przeczytałem , że Polska, zgodnie z unijnymi kryteriami BAT ( best available technology ), musi do 2021 mocno oganiczyć emisję zanieczyszczeń, przede ws

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/02/15 20:46:59
Jako uczeń ks. prof. P. Bortkiewicza (tak tego wiadomosci.onet.pl/kraj/ks-pawel-bortkiewicz-o-opozycji-wielu-zapamieta-ich-jako-bande-przyglupow/9kjhzzh ) z żalem muszę przyznać, że nieważnym jest jak nazywa się dany przedmiot. Ważne jest kto go uczy i co jest jego zawartością. Jako, że w Polsce nauczycieli religii mamy jakich mamy, to:

1. Zdanie "Najważniejsze, żeby Polska była katolicka." jest wbrew pozorom blisko "Jest Naród, w imieniu którego się rządzi, a kto nie rozpoznaje woli Narodu, ten się do Narodu nie zalicza, wszyscy zaś się mają tej woli podporządkować"
2. Jednocześnie oba te zdania są odległe od: "ale zazwyczaj mówi się o jakimś dobru wspólnym, o metodach rozwiązywania konfliktów, które uniemożliwiałyby (lub utrudniały) osiąganie wspólnych celów."

Przykro to stwierdzić, ale o etykach należących do tego drugiego nurtu w Polsce w ostatnim ćwierćwieczu słyszeli chyba tylko Ci, którzy mniejszym lub większym przypadkiem natrafili na nie w bibliotece. W przypadku całej reszty była w tym miejscu pustka, dość łatwa do zapełnienia przez Prezessimussa.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/02/16 12:01:04
Polacy zapomnieli nie tylko lekcje wojen światowych i Soboru Watykańskiego II (choć tak bardzo lubią powoływać się na swą historię i wiarę), ale również zatracili zdolność do odróżniania najprostszych pojęć od ich przeciwieństw. Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Dlatego pani premier może sprzedawać Polakom obroże dla nich przeznaczone, nazywając wolnością właśnie to, w zamian za co ludzie skłonni są się swej wolności wyzbyć: en.wikipedia.org/wiki/Escape_from_Freedom#Escaping_freedom
-
Gość: redneck, *.mtm-info.pl
2017/02/17 08:12:59
"... government of the people, by the people, for the people
i takie rozumienie demokracji, jak się wydaje, u nas po 1989 obowiązywało "
- jeżeli przez "people" rozumie się wyjątkową "nadzwyczajną kastę ludzi"[/] (jak sami siebie określili) - to można by się z tym nawet zgodzić.
-
pfg
2017/02/17 08:14:24
@loleklolek - pamięć ludzka jest krótka. Przez pierwsze lata po 1989, do 2004, a właściwie do 2003, mieliśmy wspólne cele: dostosowanie systemu prawnego i struktur państwa do systemu zachodniego, tak abyśmy mogli do niego formalnie dołączyć. Tego celu strategicznego, powiązania Polski ze strukturami Zachodu, nikt poważny nie kwestionował, a polityka - a już zwłaszcza polityka zagraniczna - była mu podporządkowana. Tak więc z różnymi sporami i zawirowaniami, ale jednak, uchwaliliśmy konstytucję (1997), wstąpili do NATO (1999) i do Unii Europejskiej (2004, po referendum akcesyjnym w 2003). Nawet eurosceptyczny PiS poparł akcesję do UE, choć bez entuzjazmu. Nawet instytucjonalny Kościół, po słowach JPII, też akcesję do UE poparł, choć trzeba pamiętać, że wpływowa organizacja pana dyrektora Rydzyka była konsekwentnie tak przeciw wstąpieniu do NATO, jak i do Unii.

A potem się posypało i wspólnych celów już niemal nikt nie definiował.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/02/17 19:57:57
Mlodziez ma mozliwosci jakich nie miala zadna generacja. Tylko starzy zaracaja im gitare historiami.
-
2017/02/17 19:59:47
A ja sobie pozwolę wrzucić tu troszkę obok tematu dwie sprawy, które mnie najbardziej niepokoją w tym, co wyprawia rząd i co się dzieje (nie dzieje) w Polsce.

Po pierwsze jakkolwiek przeraża mnie to, co sie wyprawia z prawem oraz to, jak całkowicie otwarcie mówi się, że w imię prywaty obecnego establishmentu należy prawo łamać i naginać (Twój przykład z notki, ale i dzisiejsze wieści o rewelacjach pani Z., matki ministra sprawiedliwości), to mam wrażenie, że obserwujemy też Orwella w stanie czystym i to niestety jakoś groźniejszym od zabawy prawem. Mianowicie w postaci ministerstw zdrowia i środowiska. Toż to iście Ministerstwo Pokoju. A dlaczego wybryki i wypowiedzi tych ministrów przerażają mnie bardziej? Bo prawo da się przywrócić do stanu sprzed 2015 albo i względem niego poprawić, może nawet dałoby się przegłosować anulowanie zmian prawnych od jakiegoś momentu (ale nie wiem, jak to w praktyce wygląda). Natomiast jawnego działania na szkodę zdrowia obywateli i pogardy dla niego (kwestia smogu i wypowiedzi ministra, ale też to, co dzieje się wokół aborcji), a także dzikiego niszczenia przyrody, zwłaszcza wycinki drzew, nie da się naprawić dekretem, postanowieniem czy głosowaniem. To jest trwałe.

A druga rzecz, jaka mnie smuci, to jest bierność społeczeństwa wobec tego wszystkiego. Niby jest KOD, ale taki zdechły, niby był czarny marsz, ale co z tego? Rząd i tak forsuje ustawę, przeciwko której się odbył. Opozycja odtrąbiła sukces, bo przyszło sporo ludzi. To nie jest sukces, bo nic, ale to nic z tego nie wynikło, a protestów przeciwko innym decyzjom i pomysłom ani widu, ani słychu. Źle nam to wróży, bo daje sygnał władzy, że społeczeństwa tak naprawdę to wszystko nie obchodzi. I że prezes może sobie zrobić z Polski prywatny folwark.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/02/17 20:00:04
Sorry, miala byc "zawracaja gitare".
-
Gość: grzes, *.adsl.proxad.net
2017/02/17 23:17:53
JK ma prawo być z siebie zadowolony: jest autorem nowej ewangelii - smoleńskiej, która w Polsce została zaakceptowana. Coraz więcej Polaków popiera PiS. Staram się postawić na jego miejscu: zamiast wycofać się z polityki po śmierci brata, wymyślam idiotyczną historię która zwalnia jego i mnie z odpowiedzialności w tej sprawie. Mimo krytyk (zawoalowanych, bo o zmarłych nic albo dobrze...), upieram się i rzucam to, jakże gierkowskie, wyzwanie: im głupiej będę mówił, tym bardziej ludzie mnie poprą. I wygrywam - moja partia wygrywa wybory i im dalej brniemy w brednie, tym większe zyskujemy poparcie.
Od tego momentu wiem, że jestem autorem Nowej Polskiej Iluzji akceptowanej przez społeczeństwo. Więc mogę zaproponować następne, jeszcze bardziej odlotowe pomysły wktóre ludzie pośpieszą się uwierzyć.
JK udało się zidentyfikować z tym symbolem, którego Polacy tak uparcie starają się bronić przed wszystkimi wymyślonymi niebezpieczeństwami. Nie bardzo można sobie wyobrazić, co teraz mogłoby go zatrzymać. Unia? Unia będzie szczęśliwa pozbywając się Europy centralnej. NATO? Ameryka nie znajdzie nigdzie indziej krajów zadowolonych z tego, że jej wojska się w nich instalują. Obywatele RP? Nie, to by był grzech.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/02/18 00:34:32
@Drakaina:

Protesty w realu przeciwko PiS-owi są ważne nie tylko ze względu na rozwój sytuacji w samej Polsce, ale przede wszystkim ze względu na zagranicę. Jeśli Zachód uwierzy, że większość Polaków akceptuje podłozmian, to potraktuje nas jak drugą Turcję, tzn. jako niebezpieczną azjatycką dzicz, której można od czasu do czasu dać jakąś łapówkę, ale ufać jej nie wolno za grosz. Dziś p. Rezydent może jeszcze omawiać w Monachium losy świata z amerykańskim senatorem, Bułgarią, Chorwacją, Słowenią i Ukrainą: wiadomosci.onet.pl/swiat/monachium-prezydent-duda-spotkal-sie-z-senatorem-mccainem-oraz-z-prezydentami/c3c7klb - prosta ekstrapolacja trendu sugeruje, że za parę lat będzie bezskutecznie zabiegać o spotkanie z zastępcą burmistrza San Antonio, ale może wciąż uda mu się pstryknąć selfie z przedstawicielem handlowym San Escobar.

-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/02/18 01:03:01
PS. Paradoksalnie jednak sam PiS wszelkich protestów przeciwko jego polityce łaknie jak kania dżdżu, najmniejszą duperelę próbując wyolbrzymić do rozmiarów puczu, a z osoby kładącej się przed samochodem zrobić terrorystę (tym zresztą można tłumaczyć obrany obecnie kurs na zderzenie z Polkami). Bo co, gdy już zabraknie tych paskudnych sabotażystów sypiących piach w tryby i zrzucających stonkę na polskie pola? Gdy nawet najgłupsi wyborcy PiS-u z pewnym niedowierzaniem słuchać będą po raz setny o winie Tuska? Cóż, wtedy Partia zacznie być rozliczana z tego, co udało się jej zrobić - a ponieważ w żadnej, ale to absolutnie żadnej dziedzinie nie zdołała i raczej już nie zdoła niczego zbudować, natomiast czego się nie dotknie, to spieprzy, chwilę tę koniecznie trzeba odsunąć przynajmniej do czasu, gdy Wołodia i Baćka podeślą nam uprzejme czołgi z misją stabilizacyjną.
-
2017/02/18 01:19:08
@x - ale problem w tym, że tych protestów nie ma... Spójrz na Rumunie, spójrz na Amerykę przy Trumpie. Nasz odtrąbiany sukces strasznie marnie przy tym wygląda.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/02/18 10:58:18
No cóż, Polska zapewne dostanie to, na co zasługuje, jak przez zdecydowaną większość naszej historii. W gruncie rzeczy fakt, że w ogóle odzyskaliśmy państwowość, a jeszcze na dodatek przeżyliśmy ostatnio parę dekad rozwoju, jest widomym dowodem na to, że czuwa nad nami jakowaś opaczność. :) Ale już się jej opaczyliśmy i wracamy do business as usual.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/02/18 11:14:32
Zresztą "nowe wraca" nie tylko u nas. O tym, co się dzieje w Turcji, Polacy przynajmniej trochę słyszą, natomiast dynamiczny rozwój sytuacji na Węgrzech zbyt często bywa pomijany przez nasze media. A i tam jest się czemu przyglądać: wyborcza.pl/7,75399,21389229,budapeszt-usunie-pomnik-filozofa-za-zydowskie-pochodzenie.html
-
2017/02/18 13:14:18
@x
"No cóż, Polska zapewne dostanie to, na co zasługuje, jak przez zdecydowaną większość naszej historii."

I z tego chyba bierze się ta upiorna, zakłamana, megalomańska "polityka historyczna", która usiłuje zatrzeć to, że mamy, na co zasłużyliśmy. Ponoć ok. 1807 roku Napoleon miał się wypowiedzieć, że kwestia polska w polityce francuskiej będzie zależała od tego, czy Polacy zasłużyli sobie na niepodległość. I co? Jak pojawił się gest dobrej woli w postaci Księstwa Warszawskiego (czyli wszystkiego, co dało się osiągnąć zwycięstwem nad Prusami i Rosją), zaczęło się narzekanie, że konstytucja nie taka, rząd nie taki, dowódcy nie tacy, wszystko, panie nie takie, co z rolą kościoła, co za uwłaszczenie, a w ogóle co z Galicją i dlaczego nie od morza do morza, co za niewdzięczność. I tak jest do dziś. Ergo najwyraźniej nie zasłużyliśmy.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/02/18 19:17:42
Jezeli wlozyliscie juz tyle wysilku w uzyskanie kompatybilnosci z globalna gospodarka, to moze zajmijcie sie teraz tym co robia biali ( i nie tylko ) ludzie - zarabianiem i wydawaniem pieniedzy.
-
Gość: mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/02/18 21:41:47
Ja bym to opatrznościowo dziejowe zasługiwanie trochę uprościł. PFG nie z wyrozumiałości, a autentycznie chce i stara się zrozumieć motywacje ludzi. Może trzeba się poddać, może rację mają odwieczne stereotypy, że amerykanie są głupi, anglicy klasistowskimi bufonami, a niemcy jednak lepsi, mimo agresywnych i głupich wniosków do jakich ich doprowadziła ta samowiedza, jednak nie była zupełnie bezpodstawna. Może polacy są jednak po prostu głupi. Ja osobiście jestem na głębokiej emigracji wewnętrznej od dawna, ja tu nie mam z kim rozmawiać, nawet w miejscu zdawałoby się koncentrującym my ilk czyli na uczelni. To nie jest kwestia polityczna, mikrolokalnie jest dość niezmienna, choć teraz ludzie się szaleju najedli, nie jest tak, że wcześniej to do czegoś dążyli, nie czuję się też lepszy, jest mi bardzo przykro.
-
2017/02/21 02:33:47
@mlaskot - może należałoby założyć grupę dyskusyjną dla ludzi na głębokiej emigracji wewnętrznej?
-
pfg
2017/02/22 14:50:05
@drakaina - logicznym krokiem następnym będzie utworzenie forum solipsystów :-)
-
2017/02/22 18:51:47
I właśnie o to chodzi ;)
-
Gość: mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/02/22 22:55:20
Wystarczają zagraniczne.