Blog > Komentarze do wpisu

Panowie

Mój dziadek Józef był bardzo biednym galicyjskim chłopem. Miał jakieś malutkie gospodarstwo w Gołąbkowicach pod Nowym Sączem (dziś jest to część Sącza), ale ponieważ nie zapewniało ono utrzymania rodzinie, Józef zatrudnił się jako robotnik kolejowy, z dumnym tytułem pomocnika maszynisty. Na starość dziadek Józef chodził w mundurze kolejarskim, pobierał kolejarską emeryturę i był bardzo dumny ze swojego statusu emeryta Polskich Kolei Państwowych. A ze mną, kilkuletnim, grywał "w noża" na parkiecie w bloku. Urodził się chyba w 1883, umarł w 1968.

O moich pradziadkach ze strony taty nic nie wiem. Zapewne otarli się o pańszczyznę, a jeśli nie oni, to ich rodzice na pewno. A może nawet o rabację.

Piszę to po dzisiejszym wystąpieniu sejmowym Człowieczka Wolności, Jarosława Kaczyńskiego. Powiedział on

Tak, jesteśmy ludzkimi panami. Bo jesteśmy panami, w przeciwieństwie do niektórych.

Ludzie PiS mają jakiś problem ze swoim pochodzeniem. Suski bredzący o "genetycznych patriotach", Kaczyński chwalący się, że nie wychował się na podwórku, ale w trochę lepszych miejscach, Kaczyński nazywający przeciwników "gorszym sortem" (ach, jaki piękny rusycyzm), dzisiaj [my] jesteśmy panami. Jak pisze pewien znajomy, dziś już wyraźnie zobaczyliśmy obraz Polski jako folwarku zarządzanego przez ludzkich panów z PiSu. Skojarzenia z ideologią sarmacką, wedle której szlachta wywodziła się z lepszego sortu, z narodu najeźdźców, Sarmatów, którzy podbili i zniewolili pańszczyzną ciemny lud, a przy tym uważała się za "przedmurze chrześcijaństwa", broniące Zachodu przed muzułmańską agresją i jednocześnie wszelkie wpływy Zachodu uznawała za niebezpieczne, są oczywiste.

Otóż ja nie mam problemu ze swoim pochodzeniem. Chłop pfg nie będzie przed "panem" Kaczyńskim czapkował. "Panu" Kaczyńskiemu chłop pfg może okazać tylko to, na co "pan" Kaczyński zasłużył: wzgardę i obrzydzenie.

Józef Góra, pomocnik maszynisty

środa, 22 lutego 2017, pfg

Polecane wpisy

  • Nowy etap

    Podkomisja smoleńska przeżywa kolejną kompromitację: Po tym, gdy nie potrafiła powiedzieć niczego sensownego w siódmą rocznicę katastrofy, wobec czego wystąpiła

  • Zaplątana Platforma

    Grzegorz Schetyna próbował dziś odpowiedzieć na pytania, jakie w zeszłym tygodniu zadał Platformie PiS. Część odpowiedzi była niezła, ale w sprawach na

  • Nic osobistego

    Rozwija się afera śmigłowcowa, o której wspomniałem w jednym z poprzednich wpisów . Przypomnę: Dr Wacław Berczyński chwalił się publicznie, że to on "wy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/02/22 21:18:49
"Ludzie PiS mają jakiś problem ze swoim pochodzeniem"

Do wymienionych przykładów dorzucam: Jarosław mówiący, że on jest z AK.
-
2017/02/23 01:15:57
Dżentelmena poznaje się po tym, że nie używa tego słowa?
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2017/02/23 21:57:13
@pfg
Panem w dawnej Polsce zostawał ten, kto urodził się w pańskiej rodzinie albo miał zasługi na polu bitwy -- myślę że do tego Prezes nawiązywał.
Zwracam też uwagę, że przeciwstawienie jest " do niektórych".
Rozumiem, że niektórzy to relatywnie nieliczni -- zatem chłopi z racji swojej liczebności do tego worka się nie mieszczą.
Kontra do myśli Prezesa musiałaby podważać ową zasadę szlachectwa (czy "bycia Panem") związaną z zasługami na polu bitwy lub zobowiązaniem do stanięcia w obronie Polski. W tym ujęciu, to w drugiej połowie 20-tego wieku właśnie wiejskim chłopom należy się szlachectwo -- ponieważ to właśnie młodzieńcy z rodzin chłopskich w najwiekszej ilości zasilali armię z przymusowego poboru.
Pokomplikowane to, bo armia z przymusu, bo armia zależna od Moskali ...
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/02/24 01:08:12
Nazbyt łaskawi jesteście dla posła Jarosława K. w swoich rozważaniach. Nie chodziło mu o nic innego niż o podrażnienie przeciwników politycznych i zasugerowanie swoim zwolennikom, że teraz to oni są panami sytuacji, i że to się nie zmieni. Pan poseł zaspokoił w ten sposób swoje niezbyt wyrafinowane potrzeby psychiczne (sado-maso, o których pisał Fromm, i pospolity narcyzm, który nie pozwala panu posłowi spokojnie zasnąć, jeśli za dnia nie zrobił czegoś, by znów być polskim tematem dnia), a przy okazji podtrzymał złudzenia swojej szajki. Złudzenia, bo oczywiście oni są już od jakiegoś czasu na tym etapie, że pewnego dnia będą musieli beknąć - przed sądem lub ulicą - za swoje wyczyny, jeśli wcześniej nie zdołają uczynić z Polski rosyjskiego protektoratu i przyobiecanej wyborcom ruiny; w tym ostatnim przypadku też zresztą nie wróżę im lepszego losu niż rozrabiakom z Donbasu (co i rusz ginącym obecnie w przykrych okolicznościach, skoro przestali być już Kremlowi potrzebni, a stali się kłopotliwym ciężarem). Jarosław K. musi więc coraz częściej dostarczać swym kamratom coraz silniejszych doraźnych bodźców, by odwrócić ich uwagę od nieuchronnej kary czekającej na nich w przyszłości.

Na tym też zresztą powinna się skupić i wokół tego zjednoczyć obecna opozycja parlamentarna i pozaparlamentarna. Już w tej chwili widać, że przywrócenie rządów prawa i rozliczenie PiS-u zajmie co najmniej jedną kadencję parlamentarną, a nie widać lepszej sprawy, wokół której gotowi byliby zebrać się Polacy.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/02/26 21:59:10
"Jesteśmy ludzkimi panami"

"Ludzki pan" to inaczej "dobry (łaskawy) pan". Te dwa określenia funkcjonują zamiennie. Kaczyńskiemu, nazywając siebie "ludzkim panem", chodziło zapewne o to, że traktuje poddanych "po ludzku", tj. mógł wybatożyć, mógł dać w gębę, a tylko pogroził paluszkiem.

Mógł spałować i powsadzać do więzień, a w swej łaskawości pozwala opozycji działać (bezkarnie!), "Wyborcza" wychodzi. Chamstwo wkłada kij w szprychy, ale jaśnie pan go nie wybatoży; niech chamstwo zna gest dobrego gospodarza.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/02/27 00:16:29
Jak już pisałem niedawno w komentarzu do "Naród to ja", Nadprezes zmuszony jest generować konflikt za konfliktem, żeby przykryć totalną nieudolność ekipy rządzącej. Jeśli obelżywe zachowania przestaną do tego celu wystarczać, zintensyfikuje niszczenie tego, czego naprawić się nie da albo da się, ale zabierze to dziesięciolecia i pochłonie olbrzymie koszty: np. każe wystrzelać wszystkie żubry, wyburzyć jakieś zabytkowe budynki, zakaże szczepień albo rozpędzi na cztery wiatry kompletowany pieczołowicie zespół artystyczny lub naukowy. Rzecz jasna to nie dobry car wyda odpowiedni rozkaz, tylko któryś ze złych bojarów (choć zważywszy fascynację Nadprezesa Erdoganem należałoby chyba mówić o dobrym sułtanie i złych wezyrach). Warunki są dwa - nie może to doraźnie obciążyć nadwątlonego polskiego budżetu (np. rozwalenie stadnin konia arabskiego było pod innymi względami nader przez podłozmian pożądane, ale kasa, misiu, kasa...) ani szybko wkurzyć twardego PiS-owskiego elektoratu. W oczywisty jednak sposób takie destrukcyjne działania oburzą elity i zmuszą je do protestu. I o to właśnie Kaczyńskiemu chodzi, bo on to zaraz sprzeda pod hasłem "no i patrzcie, Polska w ruinie, ludzie nie mają co jeść, a tu zdradzieckie esbeckie elity płaczą nad zwierzątkami, starymi ruderami, dzieci zarażają nam autyzmem, kultury się im zachciewa, chamom, nauki!". A jego elektorat łyknie to jak pelikan cegłę.
-
2017/02/27 05:52:27
Ciekawa strona i interesujacy wpis - dodaje do ulubionych.
-
2017/02/27 10:46:16
@x
Mam wrażenie, że twardego pisowskiego elektoratu prezes ani żaden z jego towarzyszy nie jest w stanie wkurzyć, bo to jest system wodzowski i zaszedł już tak daleko, że mogą zrobić absolutnie cokolwiek, a tpe i tak przyklaśnie.

Skądinąd opozycja kompletnie nie rozumie, że jej elektorat jest diametralnie różny i to jest być może większe nieszczęście, niż większość poczynań rządu.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/02/28 01:35:42
@Drakaina

Na szczęście PiS zastępuje nieporadną opozycję: metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/7,141637,21428139,referendum-w-sprawie-powiekszenia-warszawy-o-32-gminy-pod-znakiem.html#BoxLokKrajImg - podłozmian najwyraźniej panicznie boi się wszelkich sytuacji, w których jego przeciwnicy mogliby się policzyć "w realu", w warunkach, w których grupka trolli i botów nie jest w stanie udawać tłumu. Dlaczego się boi, ciężko jednak zrozumieć. Przecież nawet jeśli w referendum 90% głosujących wypowiedziałoby się przeciwko firmowanym przez PiS absurdalnym zmianom, to wystarczy ogłosić, że z rachunków policji wynika, że nie 90%, tylko 9%. Panie szeregowy pośle, proszę dodać swoim podwładnym odwagi!
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/03/05 23:54:07
Obecnie (tj. po wysunięciu przez PiS kandydatury Saryusza-Wolskiego na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej) staje się jasne, że Nadprezes przechodzi do nowej fazy operacji wymierzonej w polską niepodległość. Moim zdaniem całkowicie mylą się ci, którzy sądzą, że w ten sposób PiS strzela do własnej bramki - tak byłoby, gdyby celem tej partii było zachowanie przez Polskę jakichkolwiek wpływów w Europie czy na Zachodzie, ale cel jest inny: chodzi mianowicie o przekonanie twardego elektoratu PiS, że Unia Europejska jest jego wrogiem. Dokładnie temu samemu służy (oprócz realizacji paru innych celów) eskalacja ataku PiS na niezależność władzy sądowniczej w Polsce - wbrew pozorom, w tym momencie zapewne Nadprezesowi już wcale nie chodzi o to, by gotować tę żabę powoli, ale wręcz przeciwnie: by bezczelnością i radykalnością bezprawia zmusić Unię Europejską do zdecydowanych posunięć, a następnie "sprzedać" je twardemu PiS-owskiemu elektoratowi jako dowód europejskiej wrogości wobec Polski. W kraju bowiem jedną z ostatnich przeszkód w realizacji planów Wielkiego Stratega jest uprzedzenie Polaków, nie wyłączając zwolenników PiS-u, do Rosji i ich upodobanie do przynależności do UE. Nie osiągnęli jeszcze pożądanej plastyczności poglądów, nie są podobni mieszkańcom Orwellowskiej ("1984") Oceanii, którzy z dnia na dzień potrafią zamienić odwieczny sojusz z Eurazją na odwieczną wrogość do niej i na odwrót. Kaczystowskie "ocieplanie" wizerunku Turcji, Białorusi i Rosji i zohydzanie Polakom przez nacmedia Zachodu działało powoli, ale w pożądanym przez Nadprezesa kierunku. Warto zastanowić się, dlaczego właśnie teraz uznał, że musi gwałtownie przyśpieszyć te zmiany - czyżby zaniepokoiły go niezliczone wpadki i możliwość upadku Trumpa? Jeśli mam rację, to podejrzewam, że w ostatnich dniach wszyscy ci ministrowie miłościwie nam panującego rządu, którzy dotąd uchylali się od niszczenia Polski na powierzonych im odcinkach lub czynili to niemrawo, jak np. Gowin, wzywani byli w trybie pilnym na dywanik do Jarosława K. i brutalnie przywoływani do porządku.
-
pfg
2017/03/06 17:32:56
@x - ja tam nie wiem, czy Człowieczek Wolności myśli co się stanie w wypadku możliwego (choć wciąż jeszcze mało prawdopodobnego) upadku Trumpa. Nie jestem nawet pewien, czy on w ogóle o tym słyszał. "Pan" Kaczyński sprawami zagranicznymi się nie interesuje, dla niego liczy się tylko realizacja mojej wizji Polski, a nasza prawica wciąż cieszy się, że Trump pokonał tę lewaczkę, Clinton.

Mnie szczególnie obrzydliwy wydaje się powrót do retoryki odwiecznego wroga, niemieckiego rewanżyzmu i dziadka z Wehrmachtu. "Tusk jest kandydatem niemieckim", mówi "pan" Kaczyński. W ślad za tym Zdzisław Krasnodębski (nawiasem mówiąc, od lat mieszkający w Niemczech) powiada, że Tusk powinien przyjąć obywatelstwo niemieckie a mydłek nazwiskiem Bochenek bredzi coś o "osobach wywodzących się z Polski". Cóż, jednym z głównych elementów gomułkowskiej propagandy była konsolidacja narodu (dziś: Narodu) przeciwko wspólnemu wrogowi, a NRF (dziś: Niemcy) świetnie się do tego nadawała. A Człowieczek Wolności mentalnie ukształtował się w czasach Gomułki i tak mu już zostało.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/03/06 22:47:22
@PFG Co do fiksacji na temat Niemiec pełna zgoda, choć widziałbym tu i inne czynniki poza gomułkowszczyzną, a ściślej mówiąc, stanowiące kiedyś pożywkę dla jej antygermańskiej propagandy, ale sięgające mroków drugiej wojny światowej czy czasu zaborów. Warto jednak zauważyć, że Wódz i Partia jeszcze niedawno podobnie zafiksowani byli w niechęci do Rosji, a teraz nagle całkiem im przeszło (jeno biedny prosty elektorat vel ciemny lud jeszcze nie całkiem zrozumiał, że kondominium rosyjsko-niemieckie to tylko taka mądrość etapu była i że hel w Smoleńsku Tusk rozpylał z Niemcami, na pohybel Putinowi i bez jego wiedzy). Co moim zdaniem jasno pokazuje, że kwestia niemiecka jest rozgrywana czysto instrumentalnie i z zimnym wyrachowaniem.

Wybór Trumpa dał typom takim jak Erdogan, Orban czy Jarosław K. wiatr w żagle, bo mogli wreszcie powiedzieć swoim kamratom: widzicie, i po co tak pękaliście, jutro należy do nas i możemy robić, co tylko nam się żywnie spodoba, wszak zwycięzców nikt nie osądzi, a zwycięstwo na całym świecie na długie lata należy do nas (władzy raz zdobytej nie oddamy przecież nigdy). Ale upadek Trumpa, gdyby do niego doszło, odebrałby im znacznie więcej, niż teraz dało im jego zwycięstwo, ponieważ byłby to pierwszy wyraźny sygnał dla czynowników ogólnoświatowej podłej zmiany, że ich planowane na resztę życia panowanie może nadspodziewanie szybko dobiec końca. A oni akurat mają się czego obawiać w przypadku utraty władzy, bo przecież nie będzie to zwykła demokratyczna wymiana elit, tylko żmudny proces przywracania praworządności i rozliczania winnych. Kiedy zaś do aparatczyków podłozmianu dotrze świadmość, że ze swoich czynów mogą być rozliczeni, i to nie na Sądzie Ostatecznym czy na starość, tylko lada moment, to nagle może się okazać, że z wiernych i gorliwych dotąd wykonawców woli Jarosława K. żaden nie chce się już pchać do pierwszego szeregu i że wszyscy na wszelki wypadek ostentacyjnie okazują publicznie swoją rezerwę wobec reżimu, którego sługusami stali się wyłącznie przez przypadek, z musu i niechętnie. Wprawdzie indywidua te wyzbywają się z wiekiem poczucia wstydu i rumieniec nie krasi już ich lic w żadnych okolicznościach, ale instynkt samozachowawczy nigdy ich nie opuszcza - gdy tylko iluzja bezkarności odrobinkę osłabnie, osobnicy ci natychmiast zaczną szukać nowej zwierzchności, pod którą - jak mawiają Rosjanie - mogliby się położyć, a kiedy nadejdzie czas rozliczeń, pierwsi pobiegną do mediów i prokuratury, by zadenuncjować niedawnych zleceniodawców, siebie zaś wybielić.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/03/11 01:45:15
@x
"pewnego dnia będą musieli beknąć - przed sądem lub ulicą - za swoje wyczyny"

Jakim sądem!? Błagam, przestań powtarzać ten fikcyjny scenariusz, że PiS będzie musiał "beknąć", że kiedykolwiek zostanie rozliczony lub pociągnięty do odpowiedzialności. To legendy, których powtarzanie jest szkodliwe i wprowadza ludzi w błąd. Będą rządzić do usr. śmierci. Myślę tak, bo:

1. Polska wciąż jest krajem katolickim, co oznacza, że wielu ludzi długo jeszcze będzie glosować zgodnie z zaleceniami hierarchów, a polski kościół (m. in. dzięki JPII) jest prawicowy, co się nie zmieni się już nigdy.

2. Rządzący przejęli media publiczne (a media "niepokorne" grają w innej lidze niż jakaś tam "Polityka", "Wyborcza" czy "Tygodnik Powszechny", bo są de facto dotowane przez spółki skarbu państwa). Prywatne media typu Polsat czy TokFM można skasować, po prostu odbierając im koncesje (to będzie kosztować, ale... pan płaci, ja płacę), a tygodniki z obcym kapitałem - pogonić "polonizacją" (to bat m.in. na "Fakt" czy "Newsweeka"). Media, służące do urobienia opinii publicznej, to klucz do utrzymania władzy: wysokie poparcie dla NSDAP wynikało z tłuczenia ludziom do głów dzień i noc propagandy przez radio i różne "Der Sturmery". Na tezę: "Polacy nie są tacy głupi, żeby łykać propagandę", odpowiem: przedwojenne Niemcy były najbardziej inteligentnym i kulturalnym narodem na świecie - i co z tego? Na kolejną bzdurę: "Polacy dzięki PRL są uodpornieni na propagandę", odpowiadam: zależy którzy - na pewno nie ci urodzeni już po jego upadku. Na "przecież nie ocenzurują internetów", odpowiadam: w tych internetach oprócz gołych bab i Pudelka klikają się głównie kotki na fejsie. Tu nie da się zbudować niczego tak solidnego jak porządnie redagowana, papierowa gazeta z tradycjami (czy studio TV).

"Ciemny lud wszystko kupi", "Polacy nie analizują informacji - wierzą w to, co powie telewizor" - pamiętacie te cytaty? Ich autorzy (niestety!) mieli rację.

3. Młodzież (gł. dzięki rządom postsolidarnościowym) nastawiona jest generalnie prawicowo, a ewolucja poglądów w miarę upływu czasu przebiega tylko w jednym kierunku: od lewicy ku prawicy, co zapewne wiąże się z obniżeniem sprawności intelektualnej (prawie nigdy nie zdarza się, żeby młody prawicowiec został lewicowcem na starość; natomiast odwrotne sytuacje mają miejsce bardzo często). Przekonania przekonaniami, ale tu dochodzi jeszcze jeden aspekt - odwaga cywilna: powiedzieć "byłem lewakiem, przepraszam, myliłem się" jest bardzo łatwo; w drugą stronę wymaga to nie lada odwagi i gotowości do bycia pożartym przez sforę psów.

Historycznie zawsze jedyną nadzieją dla lewicy było pozyskać młodzież i modlić się, żeby proces przemiany poglądów następował jak najwolniej. W Polsce młodzież jest już na starcie prawicowa, więc to pokolenie mamy pozamiatane (zresztą następne też, patrz: "dobra zmiana" w edukacji).

4. Kwestia praktyczna: kto niby miałby rozliczać PiS po ewentualnej (mało prawdopodobnej) przegranej przez tę partię? Jakaś przyszła koalicja Kukiza, Korwina Mikke i innych oszołomów? Czy może potykający się o własne nogi Petru i Schetyna z ich "prawicową kotwicą"? Toż to będzie komedia. Rzadząc przez osiem lat, nie byli w stanie rozliczyć psa z kulawą nogą, a warunki mieli komfortowe (już nie będzie tak przyjemnie). Zresztą do zmiany władzy nie dojdzie, bo:

5. PiS w ostatniej chwili zmodyfikuje ordynację wyborczą w sposób dla siebie najkorzystniejszy.

6. Ewentualne kłopoty gospodarcze Polski (do których, uważam, dojdzie nieprędko), mogłyby zaszkodzić rządzącym tylko gdyby media (szczególnie publiczne) rzetelnie przedstawiały sytuację. Ale wraże media będzie można łatwo spacyfikować, a media niepokorne i rządowe będą umiały sprawnie przekuć klęskę w sukces ("obecne kłopoty to rezultat obcego spisku", "Unia się na nas uwzięła", "bez nas byłoby jeszcze gorzej"; generalnie - "wina Tuska").

7. "Rozliczenie na ulicy" - ukraińska armia nie wykonała polecenia pacyfikacji Majdanu, ale Berkut tak. U nas uzbrojone karki i kibice raczej nie będą mieli oporów.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/03/11 11:21:54
@Chińska

Jarosław K. jest wprawdzie szczęśliwy jak świnia w błocie, co z niejakim trudem i nie całkiem skutecznie ukrywa, bo musi przed swoim elektoratem odgrywać ciężko przez Europę obrażonego Ojca, co ja mówię, Dziadunia Narodu. Ale Beacie S. wcale do śmiechu nie było, ona już wie, że robi się coraz ciaśniej. Nawet do części najdurniejszych PiS-owskich wyborców powolutku dociera, że w ten sposób rząd prowadzi nas w łapy Putina, ku biedzie, izolacji i zacofaniu w stylu białoruskim.

Myślę, że Jarosław K. dobrze wie, dlaczego tak nagle przyśpiesza; on jest już o krok od zatrzaśnięcia drzwi kokpitu i ustawienia kursu na kolizję z ziemią. Jeszcze tylko służby specjalne musi unieszkodliwić. Żeby tylko reszta załogi jeszcze przez chwilkę się nie zorientowała...
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/03/11 17:40:13
@x
"Nawet do części najdurniejszych PiS-owskich wyborców powolutku dociera, że w ten sposób rząd prowadzi nas w łapy Putina, ku biedzie, izolacji i zacofaniu w stylu białoruskim"

Nie, nie dociera. Czy ty przeczytałeś to, co napisałem? Z którym punktem się nie zgadzasz? PiS, mając w ręku media (choćby tę część, która dociera do pani Jadzi spod Jasła, czytającej tylko "Niedzielę" i pana Zbyszka z Sosnowca, oglądającego wyłącznie "Wiadomości TVP"), w każdej sytuacji będzie mógł przedstawiać informacje w korzystnym dla siebie świetle. Nie "prezes spieprzył", tylko "spisek Tuska". Nie "nieudolny rząd" tylko "Unia się uwzięła". Oglądałeś ostatnio telewizję? Korea Północna ćwiczy takie manipulacje od kilkudziesięciu lat. Czegokolwiek by PiS nie zrobił z sądami, Unią, gospodarką czy czymkolwiek innym, zawsze może odwołać się do woli suwerena: rozpisać wybory, wygrać je i rządzić do usr. śmierci.

Nadzieją byłaby młodzież (jak w US/UK), tyle że ta idealizowana przez komentatorów młodzież jest prawicowa - i rzeczywiście może uznać, że władza kłamie, ale zamiast poczytać, dajmy na to, "Gazetę Wyborczą", wejdzie na blog Korwina-Mikke lub portal narodowców (a, jak pisałem powyżej, ewolucja poglądów przebiega jednokierunkowo: kto jest lewicowcem, ten może zmieni poglądy, ale kto jest prawicowcem, ten już nim pozostanie). Więc możemy jeszcze zatęsknić za PiS-em, kiedy za 15 czy 20 lat będziemy mieli sytuację taką jak na Węgrzech, gdzie jednego prawicowego wariata może zastąpić drugi prawicowy wariat (Fides vs Jobbik). Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Więc jeśli nawet PiS przegra wybory (nie sądzę), to tak czy inaczej jesteśmy ugotowani. Ale myślę, że PiS wchłonie ekstremę.

Smutne? Pretensje kieruj do neoliberalnych (oczywiście po naszymu) i neokonserwatywnych (po naszymu) elit postsolidarnościowych, które na ćwierć wieku zapewniły prawicową edukację w szkołach i zagwarantowały silny wpływ kościoła na politykę. Ta Bastylia ma bardzo solidne fundamenty i nie zostanie tak szybko zburzona.

Jeszcze co do pchania nas w łapy Putina i konfuzji rzekomo antyrosyjsko nastawionego elektoratu PiS: zawsze można przestawić wajchę i bez mrugnięcia okiem wyciszyć antyrosyjskie nastroje. Wystarczy podgrzać parę gorących medialnie tematów: wierząca Rosja vs bezbożna Gejropa, bracia Słowianie vs niewierni uchodźcy na zachodzie i na zachętę dla braci ze wschodu rzucić coś o zbrodniczych nacjonalistach ukraińskich (ks. Isakowicz-Zaleski już się o to postara). Będzie to trudne do przełknięcia, ale z odpowiednim szefem mediów da się zrobić. Poza tym czy "ścianie wschodniej" i polskiej wsi tak naprawdę przeszkadzałaby białorusinizacja Polski? Przecież oni od dawna marzą o Dobrym Gospodarzu, takim jak Baćko (czy nawet Putin - byle bez wojennych ekscesów), który, jak surowy ale sprawiedliwy tatko, weźmie elity za mordę, ukróci korupcję, pozamyka złodziei i da każdemu talerz kartofli. Może Prezes nie ma takiej charyzmy jak Łukaszenko, ale lepszy rydz niż nic. Faszyzm zawsze rozbijał się o ambicje ekspansjonistyczne (III Rzesza, Włochy, Japonia). My takich ambicji nie mamy, w czym przypominamy bardziej Białoruś niż Rosję, w związku z czym przez 40 lat będzie mógł tu rządzić tu jakiś Stroessner czy Salazar (pod warunkiem odpowiedniej izolacji kraju na arenie międzynarodowej). Zamiast faszyzmu będzie prowincjonalna satrapia. I myślę, że do tego właśnie dąży Kaczyński - do dyplomatycznego odizolowania Polski i uczynienia z niej skansenu, w którym będzie robił co chce. Ale warunek łukaszenkizmu jest jeden: świat musi machnąć na nas ręką i spisać Polskę na straty. Jeśli tylko Polska będzie traktowana w Unii jak taki niegroźny wujcio-wariatuńcio, Prezes uzyska wymarzoną izolację. A niezadowoleni? Część wyjedzie, reszta potraktuje to jak dopust boży - dokładnie tak jak na Białorusi, byle tylko była słonina, samogon i święty spokój.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/03/12 23:11:21
@Chińska

Czy ty przeczytałeś to, co napisałem? Z którym punktem się nie zgadzasz?

Z całkiem wieloma, mimo że zgadzam się z niektórymi przesłankami (i mimo że obaj obawiamy się obrania przez Jarosława K. kursu na model białoruski; choć ja bardziej jeszcze obawiam się nieudolnej, a więc nader krwawej, powtórki z przejęcia władzy przez Erdogana). Zacznijmy od tego, że nie całkiem wiadomo, czym jest prawica i jak wiele partie i skłonności określane w Polsce mianem prawicowych mają wspólnego z prawicą - czy np. opozycja kolektywizm vs indywidualizm daje się wpisać w podział lewica-prawica, czy raczej jest do niego ortogonalna? PiS w wielu kwestiach ekonomicznych ma profil silnie lewicowy (typowy dla lewicy bardzo populistycznej i przy tym nieudolnej), w innych sprawach jest zaś skłonny do działań o charakterze rewolucyjnym i chuligańskich, całkiem więc sprzecznych z konserwatyzmem tradycyjnej prawicy i jej szacunkiem dla prawa (stąd np. odcięcie się od PiS-u prof. Strzembosza). Przy niemal każdym z Twoich powyższych stwierdzeń zastanawiam się zatem, co konkretnie w istocie twierdzisz.

A poza tym wydaje mi się, że jest w Twoich punktach sporo przypadków non sequitur, o czym wnoszę na podstawie znajomości konkretnych kontrprzykładów. Na przykład znam parę osób, które głosowały w wyborach prezydenckich na Lecha Kaczyńskiego i uwierzyły w PO-PiS, a potem szybko się rozczarowały do PiS i bynajmniej nie skręciły w odnogi typu Kukiz czy Korwin. Sam od młodości w zasadzie powinienem być idealnym targetem dla partii prawicowych - mam upodobania raczej konserwatywne niż rewolucyjne, jestem praktykującym wiernym Kościoła rzymskokatolickiego, od dziecka wychowany byłem w duchu patriotycznym (szacunku dla polskiej tradycji, flagi, hymnu, języka, historii etc.), więc chętnie głosowałbym na jakąś przyzwoitą chadecję. Nic z tego, polskie partie polityczne odwołujące się do powyższych wartości uparcie brną w najlepszym przypadku w durnoty, a w najgorszym - zdają się potwierdzać opinię, że patriotyzm jest ostatnią ucieczką łajdaków.

Moim zdaniem od kilkunastu lat (wcześniej można było tłumaczyć różne zawirowania trudnym spadkiem po PRL) tragedią polskiej polityki jest brak zarówno przyzwoitej prawicy, jak i przyzwoitej lewicy. Przyzwoitego centrum też jakoś za bardzo nie widać. W ogóle, gdy rozejrzeć się po krajach demokratycznych, zanik przyzwoitości i odpowiedzialności bije w ostatnich latach po oczach. W Wielkiej Brytanii do Brexitu przyłożyły się, choć na różny sposób, obie główne partie polityczne...
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/03/15 23:49:32
@Pośpiech

Jeśli po podliczeniu głosów potwierdzą się wyniki holenderskich exit polls, to pośpiech Kremla i Jarosława K. może znacznie wzrosnąć - sądzę, że użyte zostaną wszelkie środki, by dać pożywkę ugrupowaniom antydemokratycznym przed kluczowymi dla Putina wyborami we Francji i w Niemczech (zwłaszcza w tych ostatnich można się spodziewać podgrzewania przedwyborczej atmosfery przez działające w interesie Moskwy służby Erdogana). Jeśli Unia przejdzie tę próbę pomyślnie, to może da radę się skonsolidować. Niestety, zapewne już bez udziału Polski, jeżeli do tego czasu Polacy nie zdołają jasno pokazać Europie, że z PiS im nie po drodze. Brunatna fala, na której wzniósł się Jarosław K., powoli opada, zostało mu więc niewiele czasu na przygotowania do siłowego przejęcia pełni władzy i zaprowadzenia dyktatury. Biedaczka zżera niepewność, czy może pozwolić sobie na czekanie z masowymi aresztowaniami do jesieni - z jednej strony pamięta, że poprzednio nadmierny optymizm kosztował go utratę władzy, a teraz, w przypadku użycia przemocy zakończonego klęską nie tylko straciłby władzę, ale i wylądował w mamrze. Z drugiej strony zbytnie zwlekanie również grozi fiaskiem...
-
Gość: mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/03/16 12:41:58
Tymczasem za granicą zaczyna się ludziom tłumaczyć niezrozumiałe zachowania Polski na przykładzie znajomej już Ukrainy. Połowa jest proeuropejska, a połowa prorosyjska. O ile różne nacjonalizmy mają jakieśtam argumenty, płatnicy netto, migracje, to my byliśmy pod każdym względem beneficjentami, i nikogo nie przyjęliśmy żebyśmy mieli przesyt. Pozostają więc różnice kulturowe, że my tak nie do końca należymy do Europy, taki ruski naród.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/03/16 13:52:31
@x
"Zacznijmy od tego, że nie całkiem wiadomo, czym jest prawica"

To akurat bardzo proste. Prawica to ci, którzy święcie wierzą w rynek (patrz: neoliberałowie od Balcerowicza czy Korwina, którzy są tu skrajnością). Lewica to ci, którzy wierzą w rynek w ograniczonym stopniu (opozycja etatyzm/gospodarka wolnorynkowa). Tylko że na ten prosty, jednowymiarowy podział nakłada się jeszcze dodatkowo opozycja liberalizm (w sensie wolności światopoglądowej) vs. konserwatyzm - i już zamiast jednego wymiaru mamy dwa (dobrze to widać na [a="planktonpolityczny.blox.pl/resource/polskie_partie_polityczne2014.JPGtej mapce[/a]).

Mówiąc "lewica", mam więc na myśli wszystko to, co mieściło by się w lewej górnej ćwiartce wykresu (*). Niestety - w Polsce lewicowość z reguły łączy się z konserwatyzmem światopoglądowym - i stąd wysokie poparcie dla PiS (a wcześniej SLD). Na marginesie, prawicowość też łączy się z konserwatyzmem światopoglądowym.

* - SLD, jako partia nominalnie lewicowa, teoretycznie powinna się tam znaleźć. Faktycznie jednak z konserwatywnym aparatem, Leszkiem "płaskie podatki" Millerem, korwinistyczną Magdaleną Ogórek i ogólnie prokościelnym nastawieniem w czasie rządów, nijak tam nie pasuje (to już Platforma była mniej od tej rzekomej lewicy konserwatywna i prokościelna).

W odpowiedzi na brak partii zarówno etatystycznej, jak i liberalnej światopoglądowo (czyli typowej, europejskiej socjaldemokracji typu SPD), powstało "Razem".
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/03/16 13:54:14
Sorry za typo, mapka oczywiście tu.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/03/16 14:00:57
PS. więc tak, paradoksalnie, PiS, chociaż etatystyczny, jest jednocześnie konserwatywny - a więc jest prawicą (ponieważ wszystko, co nie mieści się w lewej górnej ćwiartce, to prawica). PiS sam się określa jako partia "prawicowa", a mimo to zdołał odebrać SLD i Samoobronie elektorat socjalny (bo dla Kowalskiego dużo ważniejsze są kwestie socjalne od światopoglądowych; dużo ważniejsza jest, mówiąc obrazowo, cena chleba od wolności wypowiedzi czy zgromadzeń - i nie ma się co temu dziwić, ponieważ bez "Wyborczej" można żyć, bez chleba nie).

(sorry za flooding)
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/03/16 22:09:03
@Chińska

OK, Twoja definicja lewicy wydaje mi się bardzo zawężająca, a definicja prawicy jako wszystkiego, co nie jest lewicą, nader pojemna, ale teraz przynajmniej rozumiem, jakie kryteria stosujesz. Nadal jednak nie zgadzam się z Twoimi diagnozami. Np. teza o naturalnym dryfowaniu z wiekiem od poglądów lewicowych ku prawicowym być może broni się jakoś przy innym, bardziej tradycyjnym rozumieniu tych pojęć, ale w typologii, którą przedstawiłeś, wydaje mi się najzwyczajniej błędna. Znam np. całkiem sporo osób, które za młodu były skrajnymi korwinistami, a zmądrzawszy z wiekiem przestały wierzyć w to, że wolny rynek jest dobry na wszystko - w Twojej typologii byłby to więc ruch zdecydowanie od wartości prawicowych ku lewicowym, prawda? To samo tyczy się sfery światopoglądowej - na starość istotnie poglądy kostnieją i człowiek robi się zwykle bardziej konserwatywny, ale wczesnomłodzieńczy fanatyzm religijny zwykle z wiekiem ustępuje nieco bardziej wyważonej wizji świata (czasem wraz z pojawieniem się cynizmu, ale częściej z powodu zetknięcia się w praktyce z dylematami, które wcześniej rozważało się czysto teoretycznie).

W polskich realiach politycznych wyborca nie ma jednak lekko. Ja, ze swoimi poglądami i preferencjami, w ostatnich wyborach głosowałem na Razem, wahając się, czy jednak nie na Nowoczesną (z dużymi, choć oczywiście bardzo odmiennymi, wątpliwościami wobec obu ugrupowań, które to wątpliwości czas brutalnie potwierdził). Niezły rozrzut...

PS. A do przeciwstawiania liberalizmu światopoglądowego konserwatyzmowi mam dość sceptyczne podejście, bo widzę w budowaniu takiej opozycji pewną manipulację poznawczą (której skutkiem jest m.in. to, że w Polsce istotnie w praktyce politycznej te dwie postawy zdają się wykluczać). Zupełnie do pomyślenia jest np. konserwatywna chadecja, która bez problemu godzi się na obecność w życiu publicznym poglądów jej obcych, właśnie w imię wolności przekonań i tolerancji. To samo dotyczy zresztą np. kwestii wolnego rynku, którego wyznawca może trwać w przekonaniu, że konkurencja stymuluje rozwój, i w imię tego sprzeciwiać się dążeniom do zmniejszenia dysproporcji płacowych, ale jednocześnie szczerze szanować słabszych uczestników rynku pracy, nie uważać ich za nieudaczników czy nierobów, a także rozumieć potrzebę transferu socjalnego dla zapewnienia ich podstawowych potrzeb. W kwestii imigracji z kolei można optować za ograniczeniem napływu uchodźców, nie uważając ich jednak za pasożyty i nie negując cierpień, których doznają.

Właśnie fakt, że ostatnio tak trudno (nie tylko w Polsce) uniknąć w wymienionych wyżej kwestiach skrajnej polaryzacji postaw, wiążę z niedostatkiem przyzwoitej lewicy i prawicy.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/03/23 19:01:50
A kto bedzie ustalal co to jest "cywilizowana" polityka? Lesne dziadki sluchajace Mlynarskiego i czytujace "Polityke"??
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/03/24 00:07:05
Tak, oczywiście chodzi o politykę uprawianą w ramach tzw. cywilizacji śmierci.

Obecne działania Beaty S. i Prezesa Pana wyraźnie pokazują, że jego głównym celem jest w tej chwili zmuszenie Unii Europejskiej, by zastosowała wobec Polski sankcje (i użycie tego następnie jako pretekstu do wyprowadzenia Polski ze struktur unijnych). Jarosław K. ewidentnie godzi się zapłacić za to utratą znacznej części elektoratu i prowadzenia w sondażach na rzecz PO, co zapewne oznacza, że już zdecydował się na przeprowadzenie wariantu tureckiego - na co wskazywałyby przygotowania do czystki w służbach specjalnych i chęć przejęcia przez rząd lub zakneblowania niezależnych mediów - albo spodziewa się pansłowiańskiego wsparcia w postaci rychłej wizyty uprzejmych zielonych ludzików na urlopie z rosyjskiego wojska, do czego z kolei wydaje się czynić intensywne przygotowania Antoni M.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/03/24 18:35:31
Media niezalezne to media obiektywne i komercyjne. Tym sie szczyca ze nie biora pieniedzy od politykow.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/03/24 22:18:25
Oczywista oczywistość. Dlatego jeśli nie będą chciały sprzedać rządowi większościowych udziałów (co nakaże im stosowna ustawa "repolonizacyjna"), to guzik dostaną, a tytuły i infrastrukturę i tak im się zabierze. I niech szukają szczęścia przed europejskimi sądami, zwłaszcza po wystąpieniu Polski z UE i wypowiedzeniu przez rząd odpowiednich umów międzynarodowych. Dał PiS-owi przykład Putin, jak zwyciężać mają.

Swoją drogą ciekawie jest obserwować nerwowe wicie się różnych wyklętych bezkręgowców niepokornych. Teraz, gdy przetrwanie podłozmianu stanęło pod znakiem zapytania, nagle nawet Rzeczpospolita niekiedy pisze do rzeczy i różni konserwatywni komentatorzy ustawiają się w kolejce byłem-sceptyczny-wobec-PiS-zanim-stało-się-to-modne. Oczywiście ostrożnie i pomalutku, bez porywania się od razu na zachowania przyzwoite czy zgodne z polską racją stanu, ale jednak już bez żywiołowego wyrażania poparcia dla Nadprezesa i S-ki. Bo z Jarosławem K. czy Zbigniewem 000 nigdy nie wiadomo - a nuż na pokaz zrepolonizują o świcie jakiegoś nadgorliwego dysydenta wraz z rodziną i dobytkiem?
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/03/24 22:50:19
-
Gość: , *.cust.tele2.se
2017/03/25 02:05:37
Do jasnej cholerny niezależny nie oznacza ani komercyjny ani obiektywny. Oznacza tylko tyle,
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/03/25 10:37:51
Istotnie ścisłego wynikania tu nie ma. Ale zdolność do finansowania własnej działalności sprzyja niezależności, a niezależność ułatwia zachowanie obiektywizmu - tak już ten świat jest urządzony. To samo zresztą odnosi się np. do badań naukowych:
en.wikipedia.org/wiki/Funding_bias
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/03/25 11:12:24
-
2017/03/25 15:56:21
Na przykład FoxNews jest niezależny, komercyjny i niezwykle obiektywny. Takie powiedzmy doRzeczy jest również niezależne, komercyjne i obiektywne niezwykle. I tak wymieniać można bez końca ale mi się nie chce.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/03/25 22:35:58
Cóż, zawsze jest pytanie od czego i od kogo jest się niezależnym. Obiektywizm jest zaś raczej postawą (tj. dążenie do obiektywizmu) niż mierzalnym i osiągalnym celem. Zresztą wcale nie jest jasne, czy obiektywizm mediów jest wartością najwyższą i bezwzględną - np. można dość rozsądnie argumentować, że media nie powinny udzielać terrorystom głosu na tych samych warunkach co przedstawicielom państwa, mimo iż zazwyczaj chęć zachowania obiektywizmu skłania do wysłuchania wszystkich stron konfliktu. Porządne media mają też na względzie interes społeczny, a ponieważ ten nie ma jednoznacznej i obiektywnej definicji, to i nie da się go uwzględniać w sposób w pełni obiektywny.

Kłopotem nie jest brak 100% niezależności i obiektywizmu mediów, bo ani to osiągalne, ani tak do końca pożądane, lecz fakt, że większość dziennikarzy i redakcji ma te wartości głęboko w dudzie. I to jednak nie jest jeszcze tragedią, dopóki przy odrobinie chęci i wysiłku można dotrzeć do różnych źródeł i konfrontując je wyłuskać coś zbliżonego do faktów. Totalitarne zakusy wobec mediów chcą odebrać nawet i to, wymuszając podporządkowanie całego przekazu centralnie sterowanej propagandzie. Właśnie dlatego dla Podłozmianu na całym świecie ważne jest nie tylko opanowanie jak najszerszego segmentu mediów, ale również zalanie bełkotem i łajnem wszystkich tych kanałów przekazu, których nie uda się zmonopolizować.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/03/27 21:00:48
Mam wrazenie ze poszukiwacze prawdy zmieniaja sie w glosicieli prawdy.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/03/27 23:47:04
No, ba, gdyby po dotarciu do prawdy przyjęło się ją ogłaszać, ładnie byśmy wyglądali. Na szczęście wygląda na to, że Flat Earth Society itp. organizacje będą niebawem bez przeszkód mogły wykładać swoje teorie na polskich uczelniach w imię obiektywizmu i wolności debaty akademickiej, a my w tym czasie po cichutku ukryjemy mroczne prawdy o chemtrails i broni elektromagnetycznej.
-
Gość: pantarej, 142.243.254.*
2017/03/29 19:45:18
@ "x"

Jestem w stanie zaakceptowac pewne ograniczenia dotyczace uniwersytetow i tego kto na nich moze "wystepowac". Ale niech to dziala w obie strony. Jezeli poczytasz sobie blog exignorant.wordpress.com to moze odechce ci sie kpin z okreslenia "cywilizacja smierci".