Blog > Komentarze do wpisu

W mojej ojczyźnie

Dobra zmiana właśnie spróbowała usunąć Czesława Miłosza z kanonu lektur szkolnych. Straszny rejwach się podniósł, w końcu Miłosz to noblista i MEN oświadczył, że skądże znowu, ze dwa wiersze zostaną.

A ja się wcale dobrej zmianie nie dziwię. W PRLu Miłosza w szkole nie było - pojawił się w 1981, w karnawale Solidarności i po tym, gdy dostał Nobla - i było tak dobrze! Za to byli Krzyżacy, Medaliony i Placówka, a w telewizorze Czterej Pancerni i Pies. Jak ulał na dzisiejsze czasy.

Gdy byłem małym dzieckiem, mój tato, polonista, nauczył mnie na pamięć wiersza, o którym dziś twierdzę, że jest jednym z najlepszych wierszy w języku polskim:  W mojej ojczyźnie. Miałem wtedy może trzy lata, niewiele rozumiałem, ale pewnie dlatego, że tato mnie go wówczas nauczył, dziś myślę, że to jest wiersz wybitny. Przejmujący. Ciemny, ale rozświetlony łagodnym, wewnętrznym światłem. Fraza cyranek świsty w górze porywiste wciąż wywołuje we mnie dreszcze, choć wtedy zupełnie nie wiedziałem, co to jest cyranka (wiadomo tylko, że nie ptak).

Uwielbiam polską poezję. Tato chyba osiągnął swój cel.

W mojej ojczyźnie, do której nie wrócę,
Jest takie leśne jezioro ogromne,
Chmury szerokie, rozdarte, cudowne,
Pamiętam, kiedy wzrok za siebie rzucę.

I płytkich wód szept w jakimś zmroku ciemnym,
I dno, na którym są trway cierniste,
Mew czarnych krzyk, zachodów zimnych czerwień,
Cyranek świsty w górze porywiste.

Śpi w niebie moim to jezioro cierni.
Pochylam się i widzę tam na dnie
Blask mego życia. I to, co straszy mnie,
Jest tam, nim śmierć mój kształt na wieki spełni.

Warszawa, 1937

środa, 09 sierpnia 2017, pfg

Polecane wpisy

  • Belle Epoque

    Temat w sam raz na dziś. Oglądam TVNowski serial Belle Epoque . Oglądam, bo zacząłem, a zacząłem, bo po wielkiej akcji reklamowej ciekaw byłem, jak będzie wyglą

  • San Escobar

    Martwiłem się ostatnio, że internety stają się coraz mniej kreatywne. Wiarę w ludzkość przywrócił mi fejsbukowy profil San Escobar . Najpierw ze wzrusze

  • Racja

    Chciałem zażartować, iż dobrym tematem dla postmodernistycznej humanistyki byłaby Lacanowska analiza apokalipsy zombie. Zażartować, dobre sobie. Okazuje się, że

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/08/10 12:06:38
Cyraneczka nie ptica, Polsza nie zagranica. :)



-
pfg
2017/08/10 14:30:39
Ja miałem na mysli wersję ludową, Cyraneczka nie ptak, dziewczyna nie ludzie :-)
-
Gość: grzes, *.adsl.proxad.net
2017/08/10 17:00:49
Celne. Ale jest jeszcze inny poeta, którego powinno się usunąć z listy szkolnej bo sugerował, że z tą ojczyzną to nie taka prosta sprawa...
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2017/08/11 20:34:20
Ja tam wolę aby Miłosza nie było (w szkole) wcale, niż gbyby z niego miała być tylko "Ziemia Ulro" :)) (usmiech fizyka).
-
pfg
2017/08/11 21:38:34
@anab - zdaje się, że dotąd głównie bywało Campo di Fiori, ale temat raptem stał się ideologicznie niebezpieczny, i to podwójnie! W tym, oraz w bardzo nienarodowym stosunku Miłosza do polskości, dopatruję się powodów podjęcia przez MEN próby wyeliminowania tego podejrzanego autora.
-
2017/08/12 22:26:56
Prawie zupełnie off topic, ale zastanawia mnie od jakiegoś czasu, jak to jest po włosku? Plac nazywa się "Campo dei Fiori" lub w skrócie "Campo de' Fiori". Miłosz napisał: "Campo di Fiori". Czy to błąd? Ambasada polska w Rzymie zrobiła tablicę pamiątkową ku czci Miłosza i tam wiersz jest po polsku oraz po włosku, ale z tytułem "Campo dei Fiori".
www.rzym.msz.gov.pl/pl/aktualnosci/tablica_z_wierszem_milosza_na_campo_de__fiori_
Czy jest tu ktoś znający włoski?
-
2017/08/13 00:30:45
Zawsze byłem pewny, że Campo di Fiori dotyka żywym ogniem kwestii "problemu żydowskiego" w Polsce. Problemu, który w rzeczywistości jest problemem naszym, polskim a nie żydowskim. Niezwykle zwięzły, zwarty opis jądra ciemności duszy polskiej.

Przejrzałem kilka z bryków, jakich masa zalewa internet i nigdzie nie dostrzegłem nawet śladu myślenia w tym kierunku. Czyżby intuicja, wrażliwość mnie zawiodła?
-
2017/08/13 09:13:19
Informacja zwrotna od osoby dobrze znającej włoski:
====
Dobre pytanie, w sumie tak i nie.

"dei" (w skrócie de'), to przyimek di (odpowiednik angielskiego "of") + rodzajnik męski określony w liczbie mnogiej "i" (il fiore, i fiori). Czasem rodzajnik się opuszcza. Zwyczajowa nazwa tego miejsca zakłada jednak użycie tego rodzajnika. Czyli przyimek jest właściwy, ale brak rodzajnika.

Doczytałam jeszcze, że na początku 1943, kiedy powstał wiersz, kręcono włoską komedię "Campo de' Fiori", może była jakaś wzmianka gdzieś w prasie, albo w liście skądś ktoś coś pisał i coś przekręcił po drodze (wątpię, żeby go grali wtedy w Warszawie). Film miał premierę dopiero w czerwcu, więc to mało prawdopodobne, żeby Miłosz o nim wtedy słyszał, ale kto wie, zbieżność dat jest intrygująca.

-
2017/08/13 09:23:36
Dzięki, trzy.14 & osoba znająca włoski!
To bardzo ciekawe!
-
pfg
2017/08/13 11:20:04
Wiersz z 1943, opublikowany oficjalnie w 1946, potem wznowiony w Polsce w 1984 (nie wiem, czy był w międzyczasie publikowany na Zachodzie - możliwe, że tak), a potem już wielokrotnie, jeszcze za życia Miłosza. Nawet jeśli "di" początkowo było pomyłką, to później zostawiono tę formę świadomie.

Tak, wiersz dotyczy "problemu żydowskiego" i jest to problem znacznie bardziej polski, niż żydowski. Trzeba jednak było wielkiego geniuszu, żeby zestawić coś, co dziś wydaje się oczywiste: stos Giordana i płonące getto, kosze oliwek i cytryn z wirującą karuzelą. A Miłosz, który był naprawdę wielkim poetą, nie dość, że to dostrzegł, ale to przekroczył. Przekroczył nawet następny punkt, uniwersalną obojętność ludu rzymskiego i warszawskiego i zatrzymał się dopiero na samotności ginących.

Trzeba pamiętać jeszcze jedno: Wiersz był znany - przynajmniej tym, którzy go chcieli znać - przez lat 40, ale dopiero Jan Błoński w przełomowym eseju Biedni Polacy Patrzą na getto (1987) pokazał szerokiej publiczności sens i znaczenie tego wiersza. I odtąd już nie da się zapomnieć o tej karuzeli.