Blog > Komentarze do wpisu

Program

Wiele osób podkreśla, że PiS ma wysoką pozycję w sondażach między innymi ze względu na nieudolność opozycji. Opozycja jest co najwyżej reaktywna, sama niczego - poza oczywistym postulatem odsunięcia PiS od władzy - nie proponuje, a w wielu sprawach kluczy, robi uniki i jest niewiarygodna. Nikt nie wie, co miałoby się stać po odsunięciu obecnych władz, co PiS wykorzystuje, kłamliwie wmawiając wyborcom, że opozycji chodzi o to, "aby było tak, jak było".

Uważam, że przyszła Zjednoczona Opozycja, bo jak sądze tylko taka koalicja będzie w stanie obalić PiS, powinna mieć program jasny i klarowny. Bez niedomówień i niejsaności. Ludzie cenią sobie to, gdy mówi im się prawdę. Zwolennicy PiS i tak nie zagłosują na Zjednoczoną Opozycję, nawet jeśli ta gdzieniegdzie troszkę zbliży się do PiSu, natomiast jej potencjalni zwolennicy mogą się zniechęcić brakiem wyraźnego stanowiska.

Ludzie niezbyt interesują się sprawami ustrojowymi, niezależnością sądów, uprawnieniami służb specjalnych. Może powinni, sądzę, że powinni, ale się nie interesują. Ważne są dla nich tematy, które często pojawiają się w mediach. Ponieważ kwestie ustrojowe są dla wyborców mniej ważne, przyszły program Zjednoczonej Opozycji nie powinien się na nich koncentrować.

Napiszę czego ja oczekuję po programie przyszłej Zjednoczonej Opozycji, poza sprawami ustrojowymi.

500+ - zostawić, ale zmienić. Nadal uważam, że wprowadzenie tego programu było błędem. Te same wielkie pieniądze można było wydać znacznie bardziej sensownie i z punktu widzenia oficjalnie deklarowanego celu (wzrost dzietności), i w celu ulżenia biednym ludziom, a bieda, rzeczywiście, często jest skorelowana z wielodzietnością. Otóż należało dofinansować system szkolny! Zbudować więcej żlobków i przedszkoli, sfinansować w nich pobyt dzieci, wraz z wyżywieniem i wszystkimi zajęciami dodatkowymi, szkołom zapewnić środki na to, za co rozdzice teraz musza płacić (komitet rodzicielski, wycieczki, zielone szkoły), wprowadzić bezpłatne posiłki i podręczniki dla wszystkich. Takie tam. No, ale PiS postanowił dawać ludziom pieniądze do ręki i tego nie da cofnąć bez wywoływania gwałtownych protestów.

Zjednoczona Opozycja powinna jasno zapowiedzieć, że z programu 500+ się nie wycofa, ale go zmodyfikuje. Po pierwsze tak, aby objął wszystkie dzieci - także pierwsze, także jedyne. Nie powinno być żadnego dolnego progu. Należy za to wprowadzić próg górny, nieprzesadnie wysoki. Za punkt odniesienia można wziąć średni dochód na osobę w rodzinie, w której oboje rodzice zarabiają medianę i mają dwoje dzieci. Próg byłby wyższy w wypadku dzieci niepełnosprawnych lub w wypadku samotnego rodzica. Jeśli średnie dochody byłyby wyższe, świadczenie byłoby obniżane liniowo, nie skokowo - "złotówka za złotówkę", jak mówił PSL.

Update, 19 września: Okazuje się, że pomysł "500+ na każde pierwsze dziecko" byłby finansowo nie do udźwignięcia. Pozostaje więc wrócić do pomysłu "złotówka za złotówkę" przy dolnym progu, to znaczy średni dochód na osobę przekracza dolny próg o 1 zł, dostajesz świadczenie na pierwsze dziecko pomniejszone o 1 zł, przekracza o 2 zł, dostajesz pomniejszone o 2 zł i tak dalej (w praktyce schodki musiałyby być grubsze, nie 1 zł, tylko 10 zł lub nawet 50 zł). Przy przekroczeniu o 500 zł i więcej nie dostajesz świadczenia. No i należy wprowadzić górny próg, niezbyt wysoki, również ze zmniejszaniem "złotówka za złotówkę".

Emerytury - należy przywrócić wiek emerytalny 67 lat, równy dla obu płci. Tego nawet nie trzeba specjalnie uzasadniać, jest to ekonomiczna i demograficzna konieczność, ale trzeba to otwarcie zapowiedzieć. Oczywiście jeśli ktoś już uzyskał uprawnienia emerytalne, nie straci ich, natomiast podwyższać wiek emerytalny trzeba będzie szybciej, niż to wynikało z pierwotnej propozycji PO-PSL, gdyż PiS zmarnował kilka lat. Za to trzeba będzie opracować sensowny plan dostosowania rynku pracy do potrzeb osób w, hm, późnym wieku średnim.

Sześciolatki do szkół. Konieczne - i ze względów demograficznych (te dzieci szybciej wejdą na rynek pracy), i z uwagi na dobro dzieci ze wsi i małych miejscowości. Nieszczęsna akcja "Ratujmy maluchy" miała charakter wielkomiejski, zupełnie zaniedbując potrzeby dzieci ze środowisk wiejskich i zaniedbanych edukacyjnie.

Nie będziemy przywracać gimnazjów. Nie będziemy ich przywracać nie dlatego, że likwidacja gimnazjów była słuszna (nie ma żadnych, ale to absolutnie żadnych danych, które by to potwierdzały - dla porządku dodajmy, że nie ma też wielu danych potwierdzających, że z gimnazjami byłoby lepiej), ale dlatego, że po raz kolejny wprowadziłoby to kosztowny chaos, uciążliwy dla wszystkich: uczniów, ich rodziców, nauczycieli, samorządów. Trudno, na razie niech zostanie struktura organizacyjna wprowadzona przez deformę Zalewskiej; państwo powinno jednak wyasygnować środki na usunięcie największych braków i niewygód spowodowanych przez tę deformę (brak pracowni, koszta przystosowania budynków itp). Na pewno natomiast zmienione zostaną programy szkolne, ale też nie z marszu, tylko po co najmniej rocznej, może dwuletniej dyskusji nad ich kształtem. Największe bzdury, jak na przykład ksenofobiczne teksty z podręcznika do geografii dla VII klasy, nauczyciele mogą tymczasem pomijać.

Uchodźcy - przyjmować określone kategorie, w ograniczonej ilości. Ja nadal uważam, że Polska powinna przyjmować uchodźców, tak ze względu na ogólnoludzką solidarność z cierpiącymi, jak i na solidarność z tymi krajami Europy, do których uchodźcy masowo docierają. Jednak wstrętna kampania nienawiści rozpętana przez PiS zrobiła swoje, nakładając się na naszą kulturową ksenofobię i Polacy są teraz bardzo negatywnie nastawienie do uchodźców. Gwałtownie tego zmienić się nie da. Jednak ludzkie uczucia w nas wciąż drzemią i jesteśmy gotowi pomagać najsłabszym z najsłabszych. Należy wobec tego zapowiedzieć, że Polska będzie przyjmować rannych i chorych na leczenie, małoletnie sieroty i rodziny z dziećmi, a wszystkich do jakiegoś górnego pułapu. Należy przy tym dobitnie podkreślać, że tożsamość przyjmowanych osób będzie dokładnie sprawdzana, były bowiem w innych krajach przypadki, że dwudziestoparolatkowie bez dokumentów podawali się za nieletnich kilkunastolatków, bo to im dawało pewne dodatkowe przywileje, a potem dopuszczali się przestępstw.

Jednocześnie policja i podległa rządowi (!) prokuratura powinna otrzymać polecenie szczególnie skrupulatnego prowadzenia dochodzeń w sprawach, w których może chodzić o przestępstwa motywowane rasowo. Żeby nie było tak, że swastyka jest "hinduskim symbolem szczęścia", a jak kilku kolesi pobije Araba i nie sposób ich nie ścigać, to są ścigani za zwykłe, niekwalifikowane pobicie.

Obrona Terytorialna - natychmiast podporządkować Dowódcy Generalnemu. Reformować, naprawiać będziemy później. Ta kwestia swoim charakterem odbiega od pozostałych, ale w praworządnym państwie nie może istnieć prywatna armia ministra.

niedziela, 17 września 2017, pfg
Tagi: 500+

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/09/17 20:37:19
Wypowiedzenie konkordatu, usunięcie religii ze szkół, usunięcie symboli religijnych z miejsc publicznych, podatek kościelny. Czyli generalnie świeckie państwo z liberalną demokracją.
-
pfg
2017/09/17 20:57:24
@wb40 - to może nie być najlepszy postulat wyborczy w kraju z większością katolicką, zwłaszcza w sytuacji, w której znaczna część Kościoła i tak będzie gardłować za PiSem.
-
Gość: Mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/09/17 21:16:24
Z gimnazjami rzeczywiście ciężko o dobre opracowania danych. Ale mam taką obserwację: nigdy w historii nie mieliśmy taki wysokiego uczestnictwa w olimpiadach krajowych, i tylu zwycięstw w międzynarodowych, w tym wielokrotnych i bardzo wielorotnych (w tym roku padl rekord medali, w tym jedna osoba zdobyla glowne lub drugie nagrody na bodaj czterech, w tym fizycznej, informatycznej i matematycznej). Ciężko powiedzieć, ze to zasługa starych tzw. elitarnych liceów, którym przecież odebrano rok nauki, a większość nie stworzyła zespołu z gimnazjami. Mysle tez ze powstanie sieci wiejskich gimnazjow mialo kluczowy wplyw na pozniejsze powodzenie w liceach.
-
2017/09/17 21:27:33
Na fundamentach trzeba budować :-)
Bez tego gdyby nawet jakaś polityczna zbieranina obaliła PiS to długo nie porządzi.
Za podwyższeniem wieku emerytalnego też nie zagłosują.
Ponieważ żadne poważne reformy zmieniające Polskę we w miarę normalny kraj nie są obecnie możliwe to możemy sobie postulować co tam kto chce.
-
2017/09/17 21:37:26
@Mlaskot
Obserwuję te olimpiady od dłuższego czasu. Z tych obserwacji wynika mi, że jest to wynik pracy różnych zapaleńców poświęcających swój prywatny czas, rodziców i oczywiście samych laureatów. W małych miejscowościach dużą rolę odegrało upowszechnienie internetu. Na pewno nie jest to efekt systemowy.
-
2017/09/17 22:25:24
Jedno słowo: PISA.
Dobry materiał do przemyśleń odnośnie gimnazjów. W skrócie "ich wprowadzenie to bardzo do ry ruch był".
-
pfg
2017/09/18 00:16:58
@wb40 - Za podwyższeniem wieku emerytalnego też nie zagłosują. Przekonani wyborcy PiSu na pewno nie. Ale wahający, niezdecydowani i obojętni w średnim wieku, a zwłaszcza młodzi - czemu nie? Tam istotne może być poczucie, że emerytury są a naszych podatków. Ale mnie chodzi przede wszystkim o to, że skoro podniesienie wieku emerytalnego jest koniecznością, trzeba to jasno zapowiedzieć. Tak będzie uczciwie.

Podobnie ma się sprawa z gimnazjami. Ja nie czuję się kompetentny do dyskutowania zalet i wad istnienia tego typu szkół. Mnie chodzi o to, żeby na siłę nie wracać do status quo ante i nie odkręcać organizacyjnych skutków deformy Zalewskiej, bo to by generowało dodatkowy kosztowny i męczący chaos. Programy, a, to co innego.
-
Gość: grześ, *.adsl.proxad.net
2017/09/18 19:39:30
Co by nie mówić, krucjalny problem to jest problem wszechobecności kościoła. Trzebaby się zastanowić w jaki sposób w świecie do którego zmierzamy, dla którego problemy ekologiczne, problemy związane z dużą dzietnością i te związane z brakiem ogólnoludzkiej solidarności, będą z pewnością najważniejsze, w jaki więc sposób w tym przyszłym świecie wszechobecność tego średniowiecznego przeżytku może się Polsce przydać. I do czego.
Wydaje mi się więc, że nie ma innej opcji jak tylko ta proponowana przez WB40. Im szybciej nastąpi rozwód między państwem a religią, tym lepiej. Ale chyba ważniejsze jest, żeby był definitywny. Nie wiem, co obecnie w Polsce może ludzi zmobilizować, może rekonstrukcja struktur demokratycznego państwa a może promocja kościoła pastafarianów. Niemniej chyba najgorsze byłoby wygrać w PiSem, po czem, wobec głębokich podziałów w obozie wygrywającym, być znowu skazanym na partię, która będzie promowana przez kościół, czy to będzie PiS, czy nie, obojętne.
-
pfg
2017/09/18 20:49:21
@grześ - ja już jakiś czas temu napisałem, że nie doceniałem negatywnej roli Kościoła w Polsce. To znaczy wiedziałem, że jest zła, ale nie dostrzegałem, że aż tak zła. I już biłem się z tego powodu w piersi. Mogę bić się nadal. (Ech, te religijne metafory.) Natomiast tutaj mamy sprawę taktyki: w kraju klerykalnym - i to autentycznie klerykalnym, w którym nie tylko jest sojusz ołtarza z tronem, ale znacznej części ludzi to nie przeszkadza, większość zaś co najmniej deklaruje, że wyznaje katolicyzm, nawet jeśli nie zgadzają się ze szczegółowymi zaleceniami Kościoła - branie antyklerykalizmu na sztandary raczej nie będzie skuteczną strategią wyborczą. Nie da się walczyć z PiS i z Kościołem (a ściślej: z uzurpacjami Kościoła) jednocześnie.

Myślę, że to, co mogłoby przejść, to zapowiedź, że religia w szkołach musiałaby być na pierwszej lub ostatniej lekcji. Bardziej radykalne postulaty byłyby przeciwskuteczne. Na razie.
-
pfg
2017/09/18 20:58:21
Natomiast hipotetyczna, wymarzona Zjednoczona Opozycja nie powinna się lansować w kościołach i na uroczystościach religijnych. To powinno być oczywiste.
-
Gość: grześ, *.adsl.proxad.net
2017/09/18 23:14:34
Problem w tym, że zjednoczona opozycja rozleci się zaraz po wygranych wyborach. I co dojdzie do władzy? PiS numer 2.
Wielkim krokiem naprzód byłoby zlikwidowanie konsensusu panującego w Polsce, według którego krytykowanie kościoła polskiego (oraz zresztą Stanów Zjednoczonych!) jest w ogóle niegodne przyzwoitego człowieka. Być może, w otwartej rozmowie okazałoby się, że Polacy tacy znowu bardzo klerykalni nie są.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/19 05:46:11
@pfg
"Zwolennicy PiS i tak nie zagłosują na Zjednoczoną Opozycję, nawet jeśli ta gdzieniegdzie troszkę zbliży się do PiSu"

Recepta Platformy na zwycięstwo: odebrać elektorat konserwatywny PiS-owi ("a lewactwo i tak na nas zagłosuje, bo niby na kogo?"). Do tego służy im ta "prawicowa kotwica" Schetyny. Już to przerabialiśmy, ale Platforma niczego się nie nauczyła, bo mentalnie PiS i PO to to samo postsolidarnościowe towarzystwo. Jedni z drugimi walczą na cytaty z JPII i upamiętnianie Narodowych Sił Zbrojnych.

Co gorsza, dlasze zwycięstwa PiS będą oznaczać konsekwentne umacnianie się kościoła w społeczeństwie - i vice versa.
-
pfg
2017/09/19 08:06:19
@grześ - ale przecież Stany dość powszechnie - choć bez udziału zapatrzonego w Trumpa PiSu - się w Polsce krytykuje. Zwłaszcza Stany Trumpa, ale Stany Obamy też. Dlatego właśnie afera z Caracalami była taka szkodliwa: rząd pokazał, że Polska torpeduje wszelkie pomysły budowy europejskiego przemysłu obronnego.

@chińska - no właśnie! Kościół będzie bronił PiSu jak niepodległości (bo większość biskupów jest głupia i nie widzi, że Kaczyński traktuje religię czysto instrumentalnie). Nie ma co im tego ułatwiać stawiając znak równości pomiędzy politycznym sprzeciwem wobec PiSu a antyklerykalizmem.

Strategia "najpierw osłabmy wpływy Kościoła, a potem upadnie PiS" to potencjalną strategia długofalowa, zakładająca, że PiSu nie uda się odsunąć od władzy w najbliższych, ewentualnie w kolejnych wyborach. Tyle że szkody, jakie PiS w tym czasie wyrządzi, będą nie do odrobienia przez pokolenie.
-
2017/09/19 15:53:17
@"Kościół będzie bronił PiSu jak niepodległości"
No nie wiem. Myślę, że jednak trochę się tam boją, że PiS doprowadzi do sytuacji, w której szeroki strumień unijnego dofinansowania do ziemi zwyczajnie sobie wyschnie.

@"Recepta Platformy na zwycięstwo"
nie uczestniczyć w sprawozdaniach RPO. Zbieżność nazw jest w końcu wystarczająca.

@"Za podwyższeniem wieku emerytalnego też nie zagłosują. Przekonani wyborcy PiSu na pewno nie. Ale wahający, niezdecydowani i obojętni w średnim wieku, a zwłaszcza młodzi - czemu nie? Tam istotne może być poczucie, że emerytury są a naszych podatków."
Młodzi, ale tacy, którzy już z miesiąc przepracowali[1] zwyczajnie będą woleli 200 zł (tyle zdaje się sporu osobom ZUS prognozuje) w garści niż wróbla na dachu. Młodzi, którzy jeszcze nie pracowali zagłosują na Korwina.

@"Ja nie czuję się kompetentny do dyskutowania zalet i wad istnienia tego typu szkół."
To są kwestie techniczne, związane głównie z optymalizacją (z punktu widzenia potrzeb ludzi w określonym wieku przy ograniczeniach budżetowych) wykorzystania zasobów budynków, w których owe szkoły się mieszczą. Do tego dochodzi kwestia zakresu wiekowego kadry, która w tych budynkach siedzi. No i też kwestie budowania i burzenia środowiska rówieśniczego czy wyrównywania poziomu grupy. Szkoda, że dyskusja skupiła się na nazwach tych budynków. Niestety w przypadku sześciolatków też.

Zresztą przypadek sześciolatków dobrze pokazuje, że lewica jednak powinna wyłamać się ze "zjednoczonej opozycji" i bardziej progresywnie mówić o takich kwestiach jak dbanie o niezależną mobilność dzieci. Na dobry początek wystarczy, że będzie miała poparcie uniemożliwiające jej zamilczanie.

[1]: Tj. potrafią wyobrazić sobie, że nawet jeśli uda im się dożyć do wieku emerytalnego, to i tak ich wszystko będzie boleć, że prawdopodobnie nie będą w stanie podjąć innej pracy niż "ochrona", w której de facto płaci się poniżej minimalnej.
-
Gość: Mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/09/19 19:19:46
Dlaczego 500 byloby nie do udzwigniecia? 25mld dżwignięto. Gdyby zmniejszyć wiek dziecka do definicji statystycznej dziecka: 14 lat, to by bylo 36 mld rocznie. Rozumiem, ze do 18 r.ż. prawnie jest na utrzymaniu rodziców (w zasadzie prawnie to do 26), ale jest to w koncu dodatek na dzieci ktory i tak jest za maly kiedy dorasta i wydatki staja sie WIEKSZE.

Koszty weryfikacji dochodów, plus rozpatrywania wszystkich szczególnych przypadków, rolniczych, alimenciarskich, kapitałowych, do tego obsługi podań, odwołań, nie jest jasne czy to jest zasadne w sytuacji gdy ewentualne progi prekraczałaby bardzo niewielka grupa osób bo taka jest w kraju mediana zarobków. To było dyskutowane przy 500+ i zrobiono tak, że gimny dostaly na obsluge programu maksymalnie 2% wydawanej kwoty, w praktyce przekazano im 1,2%, niewiele więcej co pobierają banki za terminale płatności kartą, a tu wchodzą całe nowe etaty.
-
2017/09/19 19:59:41
Tak w ramach trzymania perspektywy i kontaktu z rzeczywistością. Dodatek na dziecko w Szwecji wynosi, uwaga, uwaga: 1200sek miesiecznie czyli 600pln, przy zarobkach x4 i cenach x2. Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania odnosnie czy nas stać na 500+ tudzież czy program trzeba rozwijać czy zwijać. I dodatkowe info; przedszkole kosztuje drobne 1150 sek miesiecznie a swietlica 980. Do przemyślenia.
-
Gość: pantarej, *.internet.virginmobile.ca
2017/09/19 20:54:00
Zaczalbym od tego, ze globalizacja nie jest dlatego ze brzydki kapitalizm krzywdzi bidnu Polsku, tylko ze trzeba tym wszystkim "meksykanom" dac jakies zajecie. Zeby z glodu nie zdechli i zeby nam tu samochodow nie kradli.
-
Gość: pantarej, *.internet.virginmobile.ca
2017/09/19 21:08:15
Jak one to robio te rzydy, ze google jest za darmo, facebook za darmo, a one miliardery!
Rzydoskie sztuczki, ot co!
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/19 21:53:33
@pfg

"bo większość biskupów jest głupia i nie widzi, że Kaczyński traktuje religię czysto instrumentalnie"

Nie jest głupia i dobrze widzi, co robi Kaczyński. Ale dopóki strumyczek pieniedzy płynie na Dzieła Ojca Dyrektora i np. pensje dla katechetów, dopóty będą Kaczyńskiego popierać. Przede wszystkim to sam kościół traktuje partie polityczne instrumentalnie, dla niego to po prostu dojne krowy, co jest oczywiście przykryte retoryką wojny z lewicą. Spójrz na to jak na zwykłą transakcję handlową: komu wynająłbyś mieszkanie - Iksińskiemu, który oferuje marne tysiąc złotych, czy Igrekowskiemu, który daje pięć tysięcy? Kaczyński przedstawił najlepszą ofertę, więc go poparli. Wczoraj brali kasę od SLD, dziś od PiS, jutro od kogokolwiek bądź.

I nie, nie uważam, że wypowiedzenie konkordatu cokolwiek by tu zmieniło. Liczą się działania realne, a nie symboliczne. Praktyka, a nie teoria. Dopóki Polska będzie mentalnie prawicowa, to to, czy konkordat jest, czy też formalnie go nie ma, nie będzie miało najmniejszego znaczenia. Z konkordatem czy bez, policjant i tak nie nakaże ksiedzu dmuchać w alkomat, bo by wyleciał z pracy.

"Nie ma co im tego ułatwiać stawiając znak równości pomiędzy politycznym sprzeciwem wobec PiSu a antyklerykalizmem"

Przede wszystkim należało w latach 90-tych wspierać kościelną lewicę, jakiś polski odpowiednik teologii wyzwolenia, ale ten akurat prąd intelektualny został niestety zaorany (na świecie - przez JPII, w Polsce - przez Wyszyńskiego). To nie kościół (czy generalnie religia) jest "zły" sam w sobie, to prawica oznacza zło (w sensie dosłownym). Ja osobiście sto razy bardziej wolę kościelną lewicę od antykościelnej prawicy (ok, oba te zjawiska są rzadkością), bo jest to wybór jak między papieżem Franciszkiem a Hitlerem. Oczywiście wiem, że 90% polskiego kościoła to prawicowcy, więc niby można postawić między kościołem a prawicą znak równości, ale z tym ważnym zastrzeżeniem, że jest paru księży-lewaków i że gdzie indziej można inaczej. Ja, lewak, czytuję od czasu do czasu Tygodnik Powszechny, a w życiu bym nie sięgnął po formalnie świeckie "Do Rzeczy".

Fundamentalnym problemem pozostaje to, że nawet największy kościelny lewak będzie przeciwny aborcji na żądanie, ale cóż, ludzie już od średniowiecza nie zgadzają się w wielu sprawach i nie oznacza to koniecznie za każdym razem mordobicia.

"Strategia "najpierw osłabmy wpływy Kościoła, a potem upadnie PiS" to potencjalną strategia długofalowa"

To jest strategia rozpisana na dziesięciolecia, dlatego nie warto na to liczyć, poza tym i tak nie gwarantuje ona sukcesu (kościół na Węgrzech wcale nie ma wielkich wpływów, a skrajna prawica i tak rządzi). Polska młodzież do kościołów nie biega, a jakoś na KKK (Kukiz Korwin Kaczyńśki) i tak głosuje. Trzeba skupiać się na zwalczaniu prawicowych idei (w tym: prawicy w kościele), a nie na zwalczaniu kościoła jako takiego.
-
Gość: pantarej, *.internet.virginmobile.ca
2017/09/19 22:09:20
Lewicowosc to jest w tej chwili ideologia sfery budzetowej. Wiec zrobcie ja bardziej rentowna. Chcecie wiecej zarabiac to poszukajcie rezerw. Lepsza jakosc za nizsza cene.
-
2017/09/19 23:43:21
Ja tam bym wiek emerytalny dała na 70 (serio), ewentualnie jak 67, to koniecznie z możliwością przedłużenia - i to tak, żeby pracodawca nie miał możliwości tego zablokować. Skądinąd uważam, że to drugie w ogóle powinno działać, co najwyżej można negocjować zakres obowiązków itepe. Ale uważam, że niski wiek emerytalny to jest tragedia pod każdym możliwym względem.

Oczywiście ideałem byłby dobry program społeczny dla wypalonych - program zmian pracy, dokształcania, mobilności itd. Bo wtedy część ludzi, która ma po prostu dość wykonywania przez kolejny rok tego samego, będzie mniej o tej emeryturze marzyć.

Plus jestem za tym, żeby tak naprawdę mogło się przechodzić na emeryturę, kiedy człowiek zechce - ale poniżej tego 67 czy któregokolwiek ustawowego roku życia żeby drastycznie zmniejszała się suma emerytury, no i żeby była ona w ogóle odbierana (poniżej progu), jeśli ktoś dorabia.

A tak poza tym to mam jeszcze jeden postulat: w nauce nie pchać jakichś kolosalnych procentowo pieniędzy na ślepo "w młodych", bo to jest w sporej liczbie przypadków wyrzucanie pieniędzy.
-
2017/09/19 23:49:27
Aha, zapomniałam: zgadzam się z wb40. Większość katolicka jest ponoć jednak dość antyklerykalna, więc dobrze podane ograniczenie politycznych wpływów KRK może być atutem. Na dodatek PO na podlizywaniu się kościołowi nic nie zyskała, więc może lepiej spróbować na odmianę innej taktyki? Jasny i wyraźny rozdział kościoła od państwa, Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie (przypominam, że chodziło o podatki i o to, że zasad państwowych należy przestrzegać i nie mieszać ich z religijnymi, więc podstawa rozdziału tronu i ołtarza jest w NT, mimo że te teksty powstawały w kulturze bliskiej teokratycznej).
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2017/09/20 00:31:38
Budując program należy na czymś się oprzeć. Niestety, @pfg jedynie selektywnie reaguje na poziomie taktycznym na działania PiS.
Podstawowe pytania moim zdaniem są następujace:
(1) Czy obecna Konstytucja jest dobra?
(2) Czy chcemy żyć w cywilizacji łacińskiej?
Moje odpowiedzi są następujące:
:1 Konstytucja jest zła, ani państwa dobrego dla obywateli ani pastwa silnego pod nią nie zbudujemy.
:2 Tak, interesuje mnie jedynie cywilizacja łacińska; jeżeli jej nie można utrzymać, to mnie sprawy inne, niż prywatne nie będą interesować.

Jeżeli wybieramy cywilizację łacińską, jeżeli się z nią identyfikujemy, to nie można pominąć następujących spraw:
* własność prywatna: w moim przekonaniu obowiązująca Konstytucja nie chroni własności prywatnej;
* władza rodzicielska -- jak powyżej;
* demokracja -- jak powyżej, realna demokracja jast fasadowa (chociaż fasada większa i bardziej zwodnicza, niż ta z czasów demokracji socjalistycznej w PRL).

Odnośnie KK i religii w szkole: niestety wydaje się, że szkoła jest skazana na dużą obecność ideologii; jeśli nie będzie w szkole religii rzymsko-katolickiej, to będzie inna.
Więc wolę rzymsko-katolicką.
Ponadto jest ważna sprawa dotycząca rozwoju intelektualnego: najpierw dziecko przyjmuje treści dosłownie i jednoznaczne. Podejście naukowe wymaga przestawienia myślenia od "jest X" do "Y twierdzi, że jest X". Jest to etap rozwojowy, którego nie pokonały zarówno stare dewotki, jak i wielce oświeceni wrogowie (z tytułąmi naukowymi) nauczania religii w szkole.
-
2017/09/20 00:48:37
@anab

- "(2) Czy chcemy żyć w cywilizacji łacińskiej?"
Dlaczego "łacińskiej"? Pytam, bo naprawdę nie rozumiem. Dla mnie opozycja (dość jakakolwiek), w której jednym z ogniw jest "łacińskość", odnosi się wyłącznie do chrześcijaństwa, czyli postawienia z góry, że to jest podstawa kulturowa. Ja tam bym była za "europejskiej", bo na tę europejskość składa się wiele czynników, nie tylko zachodnie chrześcijaństwo, ale choćby klasyczna Grecja.

- "wydaje się, że szkoła jest skazana na dużą obecność ideologii; jeśli nie będzie w szkole religii rzymsko-katolickiej, to będzie inna."

Moja znajoma Polka we Francji użala się, że jej dziecko wychowują w duchu republikańskim. Znajoma jest co najwyżej umiarkowanie katolicka, więc nie chodzi jej o to, że np. laickość jest zła. W sumie nijak nie wiem, o co jej tak naprawdę chodzi. A ja osobiście nie wyobrażam sobie lepszego modelu niż "wolność, równość, braterstwo", skoro musi być jakaś ideologia. Więc poproszę model francuski. Skądinąd znani mi tamtejsi przedstawiciele zarówno praktykujących katolików (osobiście, wbrew pozorom całkiem liczni), jak i kleru (z obserwacji) są całkowicie inni od ich polskich odpowiedników, zasadniczo sympatyczniejsi.
-
Gość: redneck, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2017/09/20 07:05:49
"rasistowskie teksty z podręcznika do geografii dla VII klasy" - gdzie tam wspomina się o rasie ? zalinkowany tekst dotyczy kultury i religii
-
Gość: grześ, *.adsl.proxad.net
2017/09/20 09:46:08
@Chińska - nie ma czegoś takiego jak formalne wypowiedzenie konkordatu. Konkordat jest częścią konstytucji, żeby zmienić konstytucję trzeba większości, to, żeby większość Polaków była za wypowiedzeniem konkordatu wydaje mi się być bardzo dobrym celem.
W ogóle nie masz co bronić kościoła, ponieważ nikt go nie atakuje. Kościół, jak wszyscy aktorzy w demokracji, powinien uznawać starą zasadę, że wolność jednych kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innych, co w Ewangelii jest ujęte jako "oddać cesarzowi co cesarskie" jak mówiła już Drakaina. Gdyby kościół polski jakoś się w ogóle do Ewangelii odnosił, to przyznałby że jego królestwo...
-
Gość: anab, *.up.krakow.pl
2017/09/20 12:44:53
@drakaina "Dlaczego "łacińskiej"? Pytam, bo naprawdę nie rozumiem."
Czy potrzebujemy rozdziału władz świeckiej i duchownej?
Jeśli potrzebujemy, to "łacińska", jeśli nie potrzebujemy -- to np. islam, komunizm, faszyzm (czyli państwo podniesione do rangi Boga lub jedynego reprezentanta Boga).
Czy potrzebujemy monogamicznej rodziny jako podstawowej komórki społecznej?
Jeśli potrzebujemy, to "łacińska". Jeśli nie potrzebujemy, to może być islam (ograniczona poligamia do 4 żon), albo inne (komuny każdy z każdym, związki jednopłciowe).
Czy potrzebujemy rozdziału władzy rodzicielskiej od państwowej?
Jeśli tak, to mamy do wyboru "łacińską" i np. chińską, islam.
Jeśli nie, to wszelkie totalitarne i bizantyjskie (UE).
Czy potrzebujemy własności prywatnej?
Tutaj możliwości jest wiele, np islam -- jako niewierni możemy podlegać nieograniczonemu opodatkowaniu; komunizm -- nieograniczone opodatkowanie według płynnych reguł; socjaldemokracja -- bardzo wysokie opodatkowanie według płynnych reguł.
-
pfg
2017/09/20 13:36:25
@grześ - konkordat nie jest częścią konstytucji, tylko zwykłą umową międzynarodową. Formalnie do wypowiedzenia konkordatu wystarczy zwykła większość sejmowa. Tylko że żadna większość tego nie chce. Konkordat nie ma aż tak dużego znaczenia finansowego, za to ma olbrzymie znaczenie symboliczne. W ogóle uważam, że dla Kościoła w Polsce kwestie symboliczne - rządu dusz, symbolicznej dominacji w przestrzeni rzeczywistej i prawnej - mają o wiele większe znaczenie, niż finansowe. Ale o tym wypada napisać osobno.

@chińska - ja rozumiem, że krytykowanie złych lat '90 jest dla ciebie punktem honoru, ale trzeba znać umiar :-) Wyszyński umarł w 1981, więc w latach '90 mógl interweniować co najwyżej zza grobu (niewątpliwie są tacy, którzy w to wierzą). Z kolei teologię wyzwolenia JPII potępił w 1979, po czym de facto zanikła ona w drugiej połowie lat '80.

Po 1989 w Polsce z jednej strony do głosu doszła "patriotyczna" i katolicko-fundamentalistyczna prawica, której eksponentami byli tacy dzisiejsi obrońcy demokracji, jak Stefan Niesiołowski czy Michał Kamiński, poza tym Mark Jurek, człowiek dwojga imion, który akurat nie zmienił poglądów, czy nieżyjący już Wiesław Chrzanowski. I mnóstwo pomniejszych, którzy odgrzebali stare hasło Polak-katolik i literalnie w nie uwierzyli. A Jarosław Kaczyński akurat się fundamentalizmowi sprzeciwiał. Taka wolta. Z drugiej zaś Kościół zaczął gwałtownie domagać się nagród i apanaży w zamian za pomoc (w jakimś stopniu realną, w jakimś mniemaną) za pomoc w obaleniu komunizmu i za obietnicę wspierania władz (jak wyżej). Na to nałożyły się osobiste problemy wielu prominentnych księży i hierarchów, którzy, jak się okazało, byli zbyt blisko związani z komuną, więc swoim późnym zelotyzmem chcieli udowodnić, że skąd, nigdy w życiu... Jednak wydaje mi się, że katolicka lewica została "zaorana" z powodów politycznych: ponieważ popierali Mazowieckiego, Unię Demokratyczną (i Balcerowicza), sprzeciwiali zaś się Wałęsie (chichot historii, nieprawdaż?), ZChNowi, PC i prymitywnemu "patriotyzmowi", dostali za swoje.

A jeśli chodzi o aborcję na życzenie, to w istocie, nie popieram tego postulatu, o czym zresztą pisałem (Przykro mi, Natalio). Tyle że mój brak poparcia nie oznacza, że chciałbym prawnie narzucić ten punkt widzenia komukolwiek innemu. Taka różnica.
-
Gość: pantarej, *.internet.virginmobile.ca
2017/09/20 15:23:45
-
2017/09/20 23:03:01
@anab

Dzięki za elaborat, ale zdajesz sobie sprawę, że całkowicie rozmija się on z moim pytaniem? Tego, co w nim jest, czyli pobudek ideowych, to się domyśliłam. Moje pytanie i ciekawość są stricte leksykalne: dlaczego używasz określenia "[kultura] łacińska", a nie "europejska"??? Czy choćby zachodnia.

Jak dla mnie w języku polskim, a jeszcze bardziej w polskim (pardonnez le mot) dyskursie historycznym, określenie "łaciński" (na określenie kręgu kulturowego) ma zdecydowanie konotacje z zachodnim, owszem, ale chrześcijaństwem. Takie tam, jak "Mieszko wprowadził nas w obręb kultury/cywilizacji łacińskiej". W opozycji do możliwości nr 2, czyli prawosławia. Określenia "kultura łacińska" nie stosuje się ani do klasycznej ogólnie (bo co z Grecją?), ani nawet do rzymskiej, która jest właśnie rzymska.

I dziwi i zastanawia mnie wyłącznie wybór terminu i o to pytałam. Mam nadzieję, że tym razem wyraziłam się jasno.
-
pfg
2017/09/20 23:45:28
@drakaina - Mieszkowi do prawosławia było daleko, św. Włodzimierz ochrzcił Ruś jakieś dwadzieścia lat po akcie Mieszka, a agresywni chrześcijanie łacińscy byli tuż-tuż, ledwie za dwiema rzekami. Ale - podobno - prawosławie było u nas całkiem silne i - podobno - tzw. bunt Masława wcale nie był reakcją pogańską, tylko próbą wprowadzenia prawosławia. I już nawet mniejsza o to, że formalny podział łacinnicy-ortodoksi pojawił się kolejne kilkadziesiąt lat później.

A terminu "cywilizacja łacińska" też nie rozumiem. Czy na przyklad obejmuje on kraje protestanckie, które z pewnością należą do zachodniego kręgu kulturowego, ale łacinę programowo odrzuciły?
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/21 02:38:58
@pfg

Na przykład Tomasz Piątek wali w kościół i krytykuje pontyfikat JPII, a zarazem codziennie się modli i czyta Biblię. Jest zdeklarowanym lewakiem, będąc zarazem osobą wierzącą (co prawda Piątek jest protestantem, ale zdaje się że sympatyzuje z "kościołem otwartym" w wydaniu Franciszka czy Bonieckiego). Można? Można.

Dlatego właśnie uważam, że jarmarczny antyklerykalizm a'la Palikot ("księża na księżyc") jest kontrproduktywny. Palikot, oprócz doboru chaotycznej zbieraniny, która przy pierwszej okazji go opuściła, bił się głównie o nic nieznaczące symbole jak krzyż w sejmie itd. Choć niektóre akcje były słuszne (nagłaśnianie nadużyć seksualnych i finansowych), to generalnie te wszystkie happeningi, przebieranie się działaczy za księży, pohukiwania, podejrzane towarzystwo (Kotliński) - były tylko teatrem na pokaz i niepotrzebnym biciem piany, w co naiwnie zaangażowały się postacie takiego formatu jak Hartmann; nawet Urban uważał batalie o symbole za błąd taktyczny. Kościół należy atakować od strony politycznej, za to, że sympatyzuje z prawicą i stoi ponad prawem, a nie za celibat czy stosunek do antykoncepcji (bo też co mnie obchodzą jego wewnętrzne sprawy albo to, co wiernym do wierzenia podaje?).

@cywilizacja łacińska

Mnie się ten (wyświechtany w Polsce) termin kojarzy raczej z wartościami zachodu w pojęciu jak najbardziej potocznym, tj. wartości, na których ufundowano nowoczesny zachód: szacunku wobec prawa, wolności osobistej, dialogu społecznego i dotrzymywania umów. Jeśli tak zdefiniować C.Ł., to my chyba nigdy nie należeliśmy (i nie należymy) do tego kręgu kulturowego. Co gorsza, coraz mocniej osuwamy się w kierunku cywilizacji pseudobizantyjskiej (czyli po prostu: wschodniej, gdzie z zasady kopie się słabszego a zgina kark przed silniejszym), w dodatku - w rodzimej wersji warcholsko-sarmackiej. Zamiast szacunku wobec prawa kwitnie kombinatorstwo, zamiast dialogu - wojna plemion, umowy też można w odpowiednim momencie podrzeć, co nie wpływa na zaufanie między ludźmi (z nożem, schowanym za pazuchą, o wiele trudniej robi się interesy). Z państwem jako reprezentantem interesów wspólnoty nie za bardzo się identyfikujemy (nie zapłacę podatku, śmieci wyrzucę w lesie itp.), jak za dawnych czasów pleni się nietolerancja i (fasadowa) fanatyczna religijność, a i z wolnością też jest coraz gorzej (no chyba że pod pojęciem wolności rozumiemy warcholstwo w stylu "pan na zagrodzie", w wersji współczesnej: na swojej posesji zetnę drzewo, w swoim piecu napalę śmieciami, swoich dzieci nie zaszczepię - co mi się będą urzędasy wtrącać!). Gdzie ta "cywilizacja łacińska" rozumiana jako przynależność do zachodu? Za I RP niby uważaliśmy się za jego część, ale faktycznie budowaliśmy coś w rodzaju peryferyjnej kontrkultury, pokazowej religijności, fasadowego państwa i systemowego anarchizmu, co skończyło się katastrofą. Taki sarmacki skansen mógłby z powodzeniem trwać na gdzieś Haiti czy innej Papui, ale nie w środku Europy, nie między rywalizującymi mocarstwami. Dziś niestety skręcamy w podobnym kierunku. Polska nie dryfuje ani na zachód ani na wschód, ona odpływa w kierunku niebios.

A o lewicy i latach 90-tych mógłbym napisać sporo, tylko co to zmieni? Karty już zostały rozdane: 9 na 10 Polaków to prawicowcy, albo pod względem światopoglądowym (ultrakonserwatyzm), albo gospodarczym (neoliberalizm). Na odwrócenie trendów, zapoczątkowanych w dekadzie gdy hartowała się stal, potrzeba dekad. W tym celu powstało "Razem".
-
2017/09/21 07:31:34
Na swojej posesji - o ile mi wiadomo Polska jest jednym z bardzo nielicznych krajów gdzie trzeba występować o zgodę na ścięcie drzewa na swojej posesji.

Palenie smieciami w swojum piecu - proponuję przejechać się trochę na północ Szwecji czy Finlandii i zobaczyć czym tam się w piecach pali.

Szczepienia - tak jakby ten problem nie występował na Zachodzie w znacznie wiekszej skali.

I tak to się ma wyobrażenie Zachodu do rzeczywistości. A prawda wygląda mniej wiecej tak, że się wiele nie różnimy. Największą różnicą jest jakoś debaty politycznej. I to w zasadzie jedyna poważna różnica. Reszta jest pi razy drzwi taka sama, ba gwarantuję, że uśredniony Polak będzie mniej odstawał od uśrednionego zachodnioeuropejczyka niż uśredniony Hiszpan czy Portugalczyk od uśrednionego Fina czy Szweda. Ba, nam jest do tych ostatnich zdecydowanie bliżej mentalnie i kulturowo. Żeby się zorientować jak blisko jesteśmy wystarczy się przejechać i zobaczyć z jaką łatwością Polacy się rutaj integrują, i gdzie mieszkają. Podpowiem - raczej własne niż wynajmowane, raczej klasa średnia niż niższa i zero gett (nawet Finowie je tworzyli), z tego co wiem z dużych populacji imigracyjnych jesteśmy najlepiej zintegrowani zaraz po Finach z tą różnicą, że ich masowy napływ to były lata 50 a nasz 80 i po 2004. Co daje troszeczkę do myślenia i jasno pokazuje, że, tak jesteśmy częścią Zachodu, tak, są różnice ale pomijalnie małe.
Nasze nieszczescie polega na tym, że znalazł sie filerek ktory na nieprawdopodobny dar do wyciagania najgorszych ludzkich cech i za target sobie obrał mniej inteligente 50% populacji. Mówiąc prosta przytrafil się nam złamas.
-
Gość: grześ, *.adsl.proxad.net
2017/09/21 09:12:44
No, średni Polak mieszkający na Zachodzie nie różni się niczym od średniego mieszkańca Zachodu. I właśnie dlatego, drogi Yellow, niektórzy woleliby nie nazywać go Polakiem. Bo prawdziwy Polak albo jest w kółku ks. Natanka, albo, jeżeli nie jest prawicowcem, z uwagą czyta w Gazecie Wyborczej wyjaśnienie, dlaczego gdy tamten rzucił klątwę na dziennikarzy, to ta klątwa jednak nie "obowiązuje"!
-
Gość: Mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/09/21 13:53:27
Yellow, podobnymi twierdzeniami mozna udowodnic okcydentalizm rosjan. Nie tworza gett, a dowolna perwersja jakiej sie oddaja niechybnie znajdzie odpowiednik w ktorejs z bulwersujacych piwnic Szwecji. Pozostaje kwestia masowosci pewnych podejsc i pogladow. Polacy integruja sie latwo m.in. dlatego ze w Polsce nigdy nie bylo dla nich miejsca i zawsze byli na emigracji. A drzew nie mozna wycinac chocby bez zgody sasiadow bo to rowniez do nich nalezy widok, nie wiem jakie sa szczegolowe regulacje bo takie sprawy sie rzadko zdarzaja o masowym pokocie nie mowiac. Zreszta to nie byla w Polsce zadna bariera, statystycznie udzielano zgod na wyciecie w 98%! Tylko powiedziano chamstwu symbolicznie ze to nic zlego, to chamstwo zaznaczylo "swoje", to byl fenomen kulturowy. Tak poza deweloperami, ci akurat w Szwecji tez duzo krocej trzymani.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/21 15:14:46
@yellow_tiger

A więc twoim zdaniem Polacy jako naród mentalnie niczym się nie różnią od zachodnioeuropejczyków? Od Szwedów? Naprawdę?

Mieszkając w Szwecji masz chyba wykrzywioną optykę, bo akurat w tym kraju Polacy dobrze zintegrowani i nie łamią prawa, bo to albo emigracja z '68 (Żydzi) albo z lat 80-tych (inteligencja). To zawsze była emigracja niewielka liczebnie (w porównaniu do tej fali, która dziś zalała Wielką Brytanię), a więc, siłą rzeczy, starannie wyselekcjonowana: wyjeżdżały wykształcone elity, głównie z powodów politycznych, nie za chlebem (lub: nie tylko za chlebem, bo pierwszorzędną rolę grała tu jednak polityka). I ty się dziwisz, że nie tworzą gett? To zapraszam na Jackowa czy inne Greeinpointy ("2015: miażdżące zwycięstwo PiS w USA i Kanadzie", za to w amerykańskich wyborach tamtejsza Polonia poparła... Trumpa).

Porównywanie wykształconego Żyda, który został wyrzucony z Polski w '68 z powodów politycznych, do jakichś "Wyklętych" po Wyższej Szkole Gotowania Na Gazie w Pcimiu, duchowych wuków Moczara, nierzadko karanych, którzy dobrowolnie wyjechali do Rotterdamu dziesięc lat temu, żeby zarobioną tam forsę przepuścić w polskich burdelach (bo w holenderskich to jednak za drogo), lub wręcz w pogoni za socjalem, wszczynających bójki w barach (a później becząch, że w NL policja bije białych), jest bezczelnością. I jedni, i drudzy to Polacy za granicą, ale sorry, to jakby porównywać profesora z żulem.

Może akurat ty w Szwecji stykasz z fajnymi, oczytanymi, kulturalnymi Polakami - good for you - ale jedź do Holandii i porozmawiaj sobie z "ziomalami"; zapewniam, że nie chciałbyś przebywać wśród tego towarzystwa. Jeden przykład: zamieszkali tam znajomi Polacy, gdy tylko usłyszą na ulicy język polski, natychmiast sami przestają mówić po polsku, przechodząc na holenderski, żeby uniknąć zaczepek ze strony czegoś, co zbiorczo nazywam elektoratem Kukiza na uchodźstwie.

A ci, którzy powyjeżdżali do GB czy NL, to krew z krwi, kość z kości polskiego ludu. Wyniki wyborów w Wielkiej Brytanii: Kukiz 24%, PiS 23%, Korwin 20%. Reszta daleko w tyle. To razem 2/3 wyborców - chyba wystarczy za charakterystykę tamtejszego elektoratu? Dla porównania podobne wyniki z Norwegii: PiS 25%, Kukiz 23%, Korwin 18%. Reszta daleko w tyle. Owszem, w liczbach bezwzględnych wyborców nie było tak wielu, ale wyniki są, jak sądzę, reprezentatywne.

Więc nie, to nie tak, że Kaczyński porwał, omamił, otumanił niewinnych ludzi. W demokracji każdy naród ma taką władzę, na jaką zasługuje (bo ją sobie wybrał). Jacy wyborcy, tacy politycy. Te wszystkie Błaszczaki czy Brudzińskie to emanacja polskiego narodu. To nie marsjanie na nich głosowali. Owszem, jeszcze 15-20 lat temu można było odwrócić trend przechylania się Polski na prawo i przynajmniej próbować zmienić mentalność Polaków na lewacką, ale dziś już na to za późno i nie ma o czym mówić. Trendy prawicowe wzmacniają w ludziach najgorsze cechy, lewicowe - to, co w nich najlepsze. To dlatego Polacy są jacy są, to dlatego warczą na siebie i plują jadem. Bo dyskurs został zagospodarowany przez siejącą nienawiść prawicę, za co dziś słono płacimy.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/21 16:31:58
@yellow_tiger

OK, ujmę to inaczej. Wbrew temu, co twierdzisz, Polska istotnie różni się od zachodu dlatego, że polska mentalność została ukształtowana przez zupełnie inne wpływy niż mentalność mieszkańców zachodu. O ile przeciętny Szwed (a również mieszkający tam od dekad Polak) został przeorany przez "Cywilizację Śmierci", "tyranię politpoprawności" i "lewacki totalitaryzm", o tyle przeciętny Polak kształtowany był przez ostatnie ćwierć wieku (dla uproszczenia pozostańmy przy ostatnich 20-25 latach) przez zupełnie inne wpływy. Dominujący u nas konserwatyzm światopoglądowy (związany z wpływami kościoła i odradzającej się neoendecji) i twarda neoliberalna ortodoksja (tzw. korwinobalceryzm) stworzyły amalgamat, niewystępujący w istotnej skali chyba nigdzie indziej w świecie poza Stanami Zjednoczonymi ("zakaz aborcji, kara śmierci i niskie podatki"). Ten nurt jest u nas do dziś obowiązujący: do jego części konserwatywnej odwołuje się PiS, do liberalnej PO. Fanatycznych katolików możesz znaleźć nie tylko w PiS-ie, że przypomnę oblata Michała Królikowskiego, zastępcę ministra Gowina. Królikowski Platformie nie przeszkadzał, tak jak nie przeszkadza im uczczenie Narodowych Sił Zbrojnych; tak jak dziś nie przeszkadza im klejący się do Platformy Giertych.

Mogliśmy zostać Szwedami Europy środkowej wtedy i tylko wtedy, gdyby w latach 90-tych zamiast Wałęsy Polską rządził Olof Palme i gdyby każdy sejm i senat był pełen jego klonów. Naturalnie, większość dziennikarzy i intelektualistów również musiałaby mieć lewicowe poglądy. Tak nie było, ponieważ - z różnych przyczyn - być nie mogło. Natomiast nie jest tak, że byliśmy przez Opatrzność skazani na uogólnionego Niesiołowskiego; lewica mogła wyrąbać swoją niszę, która przy dobrych wiatrach mogła przestać być niszą i objąć zasięgiem oddziaływania 1/3 społeczeństwa. Niestety tak się nie stało. Powoli dążyliśmy do zderzenia ze ścianą, w którą właśnie w roku 2015 rąbneliśmy.

Dlaczego Szwedzi (Niemcy, Francuzi, ktokolwiek) mają inną mentalność? Dlaczego wybierają raczej odpowiedzialnych, umiarkowanych polityków jak Merkel (którzy u nas zostaliby nazwani "lewakami")? Bo zostali ukształtowani w innych warunkach politycznych. Bo do wyboru mają lewicę i prawicę, a nie - jak u nas - prawicę i prawicę. Piszesz "wiele nie różnimy, największą różnicą jest jakoś debaty politycznej" - a to właśnie jest olbrzymia, zasadnicza różnica, wynikająca z samego rdzenia mentalności i sprawiająca, że Japonia nie wygląda jak Haiti, a Haiti jak Japonia.

Polski światopogląd jest po części efektem polskiego fenomenu religijności, po części tego, że nigdy nie było u nas oświecenia z prawdziwego zdarzenia, a nowoczesność w stylu zachodnim nie miała szans się zakorzenić, bo to wymagałoby osłabienia reakcyjnych wpływów kościoła. No i druga sprawa: ta roślinka, którą zasadziliśmy w '89, usycha, ponieważ nie była podlewana, bo jej pielęgnacją miała zająć się Niewidzialna Ręka Rynku. No i świat idzie do przodu, opracowuje komputery kwantowe, a my egzorcyzmujemy parlament, a w sejmie modlimy się o deszcz.

Jeśli tak dalej pójdzie, niebezpiecznie zbliżymy się do Białorusi, skansenu Europy, albo wręcz zbudujemy bieda-dyktaturę na wzór Putina, tyle że peryferyjną, bo bez wielkiej armii i rakiet międzykontynentalnych. Albo skończy się neosarmacją, czyli chaosem. Żaden z tych scenariuszy to nie jest "cywilizacja łacińska" w rozumieniu potocznym (demokracja, wolność osobista, rządy prawa itd.). To Wschód, czyli albo warcholska anarchia (która długo nie przetrwa), albo rządy knuta: pokazowa religijność, bicie słabszego i czołganie się przed silniejszym.
-
Gość: Mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/09/21 17:04:23
ChTV, ludzie na emigracji nie glosuja, bo to rzucili, ci ktorzy glosuja robia to z niezadowolenia albo na złość.
-
pfg
2017/09/21 17:44:32
@chińska - cofnięcie się o 25 lat zdecydowanie nie wystarcza. Trzeba by o 500 lat. Słusznie piszesz, że grozi nam jakiś neo-sarmatyzm, więc sam jakoś podskórnie czujesz, że trzeba się cofnąć do sarmatyzmu.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/21 19:52:45
@pfg

Ale silna lewica mogłaby ten proces spowolnić (o ile w ogóle go zatrzymać). Niestety Niesiołowscy woleli się licytować na antykomunizm, a Balcerowicze na thatcheryzm. No i wyrosło nam pokolenie wyklęte.
-
Gość: grześ, *.adsl.proxad.net
2017/09/21 20:14:36
Może jeszcze wypadałoby powiedzieć, że Polska zniosła zabory i strasznie wyniszczającą wojnę. Polskie elity były zniemczane, rusyfikowane, gazowane w komorach gazowych, rozstrzeliwane, lub wreszcie tylko prześladowane przez jełopa z powiatowego komitetu. Kto mógł, wyjechał. Kto został musi się układać z jedyną wielką siłą w tym kraju, która wiedziała w jaki sposób zadbać o swoje interesy przez ostatnie dwa wieki, kościołem, który opowiedział się za przedłużeniem tego stanu zniewolenia umysłowego (i nie tylko). Tak jak dawniej, jeżeli się komuś nie podoba, może wyjechać.
Nie wiem, czy trzeba się cofnąć do sarmatów, ale do kontrreformy chyba tak.
-
2017/09/21 20:20:06
Przynajmniej do Mieszka I bo łobuz KK na tą ziemię sprowadził...
-
pfg
2017/09/21 20:25:35
@chińska - no tak, ale silnej lewicy nie było z różnych powodów, które także są wcześnejsze niż lata '90. W dużym skrócie: ponieważ PZPR, która co najmniej od czasów Gierka była kompletnie bezideowa, mieniła się lewicą i lewicowe ideały wychwalała publicznie ad nauseam, skompromitowała tym samym pojęcie lewicowości w społeczeństwie. PZPR zachowała za to bolszewicką zasadę, że najmocniej należy zwalczać renegatów i lewicowych przeciwników. Można się było dogadywać z post-endekami (Bolesław Piasecki i jego PAX), z nacjonalistami we własnych szeregach (Moczar), z częścią Kościoła, tą "patriotyczną" i ludową, ale z rewizjonistami czy katolicką lewicą - w żadnym wypadku! Więc w 1989 pozostały, owszem, jednostki o poglądach lewicowych i niebolszewickich, niekiedy wybitne, jak Jacek Kuroń, Karol Modzelewski czy Jan Józef Lipski, ale były to właśnie jednostki. Za mało, aby zbudować *silną* lewicę.
-
pfg
2017/09/21 20:41:46
@grześ - OK, w czasach kontrreformacji to się dokonało, wcześniej można było mieć nadzieję, że kalwiński (bo u nas kalwinizm był silniejszy od luteranizmu) odłam szlachty sprowadzi Polskę na zachodnią ścieżkę rozwoju, ale kontrreformacja zwyciężyła i nas na paręset lat, aż do dzisiaj, ustawiła. Ale neomarksiści twierdzą, że to była konieczność dziejowa po tym, gdy Polska 500 lat temu, pokonawszy Zakon Krzyżacki, odwróciła się od morza i handlu, przywróciła pańszczyznę, postawiła na kolonialną politykę na wschodzie, na - jak się wydawało - bardzo wygodną i dochodową peryferyjną integrację z Europą w charakterze dostawcy produktów rolnych i leśnych, i na wsobną, zamkniętą kulturę szlachecką. Neomarksiści twierdzą, że wtedy położono materialne podstawy pod cały sarmatyzm, który doprowadził do rozbiorów i, pośrednio, do dzisiejszej duchowej sytuacji Polski. Co ciekawe, w XVI wieku to działało, Polska była regionalnym mocarstwem - ale ta mocarstwowość miała bardzo wątłe podstawy ekonomiczne i społeczne no i wszyscy wiemy, jak to się skończyło.
-
pfg
2017/09/21 21:13:20
@yellow - Mieszko nie miał wyboru. Jedynie dwie rzeki, Odra i Łaba, oddzielały go od silnych, a przy tym ekspansywnych i agresywnych Niemiec, które chciały podbijać kolejne ziemie na wschodzie pod pretekstem niesienia im Dobrej Nowiny o miłosiernym Bogu. Pomysł, aby im powiedzieć "wy nas tutaj nie musicie chrystianizować, bo my już jesteśmy chrześcijanami, więc proszę stąd wyp..." był całkiem rozsądny. Połabianie tego nie zrobili i co z nich zostało? Choć z pewnością na terenach dzisiejszej Polski istniały jakieś ośrodki chrześcijaństwa wschodniego, były one niezorganizowane, Konstantynopol był cholernie daleko, a Ruś jeszcze była pogańska. Węgry były pogańskie, za to zdecydowanie najbliższe państwu Mieszka językowo i kulturowo Czechy były już od kilkudziesięciu lat chrześcijańsko-łacińskie. Przyjęcie zachodniego chrześcijaństwa było z jego punktu widzenia racjonalnym wyborem.
-
Gość: pantarej, *.internet.virginmobile.ca
2017/09/21 22:14:43
@ chinska telewizja ceentralna

Ty moze jestes i dobry chlopak, ale twoje "amerykoznawstwo" zaczyna mi dzialac na nerwy. G....no wiesz, g...no widziales. W Ameryce szybko dostalbys od kogos w trabe za takie teksty.
-
Gość: pantarej, *.internet.virginmobile.ca
2017/09/21 22:17:07
@ drakaina
A czy Europa przypadkiem nie umarla w Auschwitz?
-
Gość: grześ, *.adsl.proxad.net
2017/09/21 22:21:52
O! Właśnie takie cudo znalazłem w Wyborczej:
"warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,22408090,do-rozanca-wzdluz-granic-polski-dolacza-lotnisko-chopina-organizatorzy.html
Obraz Polski zamkniętej różańcem, upamiętnianie zwycięstwa floty papieskiej nad otomańską w chwili gdy do Europy przybywają muzułmańscy uchodźcy, pretensja, że ta modlitwa pomoże Europie i światu!
No, w sumie nie mam się co pienić, po wytłumaczeniu sporej części społeczeństwa, że w Smoleńsku był zamach i że co miesiąc krzyża trzeba na Nowym Swecie bronić, nie wiem, co może ich powstrzymać przed powrotem w XVI wiek.
-
Gość: pantarej, *.internet.virginmobile.ca
2017/09/21 22:32:40
No co z tym dronem, z zalinkowanego przeze mnie artykulu? Cos was zaciekawilo?
-
Gość: pantarej, *.internet.virginmobile.ca
2017/09/21 22:38:37
Jak na lewicowcow, to mala uwage zwracacie na role tak zwanej bazy, czyli czynnnikow obiektywnych.
-
Gość: pantarej, *.internet.virginmobile.ca
2017/09/21 23:01:54
Skoro o Skandynawii mowa....
Kto z tych ludzi byl w Danii? Kto zna dunski? Kto kiedykolwiek wszedl do dunskiego domu? Kto ma chocby doktorat z Danish studies, czy czegos w tym rodzaju? Za to jakie mniemanie o sobie!
-
Gość: pantarej, *.internet.virginmobile.ca
2017/09/21 23:03:14
Przpraszam, zapomnialem wkleic link
kowalczyk.blog.polityka.pl/tag/dania/
-
pfg
2017/09/21 23:04:29
No tak, z krucjaty różańcowej wszyscy się śmieją - tylko że ci "wszyscy" stanowią, bo ja wiem, 30% ogółu. Krucjatę różańcową aktywnie popiera jeszcze mniej, przy czym tylko część z nich ideowo, a część, bo władza tak kazała. Reszcie jest wszystko jedno.

Przed atakiem huraganu Irma jakaś fundamentalistyczna wspólnota w Miami modlitwą na plaży postanowiła odpędzić żywioł. No i co? Zadziałało! Huragan zmienił trasę i uderzył w zachodnią część Florydy. Nie sądzę, aby tym bogobojnym amerykańskim chrześcijanom dało się wytłumaczyć, że to nie była ich zasługa.

Natomiast wychwalanie "cudu pod Lepanto" to jest całkiem świadomy zabieg, podjęty z powodów, jakie podajesz: nawiązujemy do pokonania floty otomańskiej w chwili, gdy muzułmanie przybywają morzem do Europy. Tak, jak wtedy ekspansja turecka stanowiła śmiertelne zagrożenie dla Europy, tak i dziś etc. Może by i zadziałało, gdyby pies z kulawą nogą wiedział w Polsce, co to była bitwa pod Lepanto: pewnie to jest w programie szkolnym, ale kto by się tam tego uczył...

@pantarej - no przecież @chińskiej już nie raz wyrzucaliśmy, że ze swoją wymarzoną bazą klasową Razem nie ma żadnego, ale to żadnego kontaktu. Ale niezrażeni tym @chińska i ideowi pobratymcy chcą nawet nie tyle rozniecić płomień rewolucji, nawet nie nieść oświaty kaganek, ale przechować światełko w mroku. Dobre i to, mówią sobie. To nie jest zarzut, to jest opis.
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2017/09/21 23:27:47
@drakaina " dlaczego używasz określenia "[kultura] łacińska", a nie "europejska"??? Czy choćby zachodnia"

Używam pojęcia "cywilizacja łacińska".
Gdybym użył "kultura łacińska" lub "europejska" oznaczałoby to akceptację rewolucji fracnuskiej, marksizmu-leninizmu, faszyzmu i najnowszych postępowych dewiacji antykluturowych. Znaczenie pojęć ulega zmianie (przecież na tym polega dziejąca się rewolucja kulturowa), więc trudno wyrażać się w sposób, który przez wszystkich byłby jednakowo zrozumiany.
Zatem powołując się na cywilizację łacińską mam na myśli stosunek do wyróżników cywilizacji łacińskiej a nie do jakiegoś realnego wzorca wziętego z kontretnego czasu i wybranych państw europejskich.
Dlaczego teraz ? W tych dniach mamy sprawę usiłowania odebrania praw rodzicielskich sprowokowane odmową poddania zdrowego noworodka szczepieniom oraz poddaniu zastrzykowi z "leku" nie mającego dpuszczenia do stosowania ani w Polsce ani w UE. W tym kontekście mamy możliwości: albo szpital i sąd postąpiły sprzecznie z Konstytucją i obowiązującym prawem i/lub jest to element niepisanego prawa dążącego do ograniczania i likwidacji "władzy rodzicielskiej".
Na głęboką erozję prawa własności prywatnej jest bardzo dużo przykładów -- jednym z najbardziej spektakularnych jest twierdzenie żydowskiej organizacji podpisane w USA przez czterdziestu kilku kongresmenów, że w Polsce "nie obowiązuje prawo własności prywatnej".

Program polityczny aspirujących do zdobycia władzy należy budować w odniesieniu do owych "wyróżników cywilizacyjnych" a nie w opozycji do aktualnych działań PiS.
Jak widać, postępowanie PiS np. odnośnie władzy rodzicielskiej jest niekonsystentny.
Z jednej strony obiecali i dotrzymali, że rodzice będą decydować indywidualnie, czy do szkoły posłać dziecko sześcio czy siedmioletnie; z drugiej minister zdrowia działa ewidentnie w kierunku drastycznego ograniczenia władzy rodzicielskiej i wolności osób dorosłych.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/21 23:38:48
@pfg

Nie chcę się wypowiadać za partię "Razem" (część z nich chyba naprawdę wierzy, że przekroczą próg wyborczy lub że mają jakiś kontakt z bazą); ja, jako sympatyk tej partii, rzeczywiście uważam podtrzymywanie płomyczka racjonalizmu w kazamatach prawicowej ciemnoty za coś w rodzaju misji - on nie może zgasnąć, choć jest to misja z założenia beznadziejna. Chrześcijaństwo, zanim trafiło na swój czas, też długo wegetowało w katakumbach, dopóki nie trafiło na potężnego mecenasa - a osobiście uważam, że "Razem", w przeciwieństwie do nich, nie rozwinie skrzydeł nigdy z prostego powodu: problemem jest to, że big business, który tak ochoczo sponsoruje czy to prawicę czy to liberałów, nie widzi interesu w sponsorowaniu (czy też choćby dopuszczaniu do swoich mediów) partii lewicowej. Z ich punktu widzenia to się nie kalkuluje; to, co jest dobre dla społęczeństwa, niekoniecznie jest dobre dla portfela prezesa. Nie mamy swoich polskich, lokalnych Sorosów. Promowanie lewicowych idei w neoliberalnym świecie to jak wtaczanie przez Syzyfa kamienia na górę: niby nie ma sensu, niby wiadomo, że nigdy mu się nie uda, a jednak ktoś to musi robić.
-
2017/09/21 23:42:41
@pfg, chinska, mlaskot i Mieszko mój koleszko
Mój wpis był tylko i wyłącznie humorystyczny tak jak cała to ahistoryczna rozmowa jest.
Sorry, ale wszystko z tego co pisze chińska sprowadza się do stwierdzenia że gdyby ciocia wąsy miała byłaby wujaszkiem. I tak samo sprawa się ma z Mieszkiem, Jadzią i Habsburgiem, Zygmuntem, kontrreformacją, sarmatyzmem, oświeceniem i ostatnią dwudziestolatką.
Prosto z mostu waląc to bzdury ach bzdury i wszystko bzdury.

I, nie, jest tak, że jest jakiś determinizm wynikajacy z historii ostaniego millenium. Ot przypadek. Byłby Olbracht nie skonał przed czasem byłoby inaczej. Byłby Gomułka lekko mniej przestraszony byłoby inaczej. Byłby Wojtek mniej roztropny byłoby inaczej.
I, tu, do Chinskiej, pytam się po raz nty - kto przeszedł ostatnie 25 lat lepiej od nas? Kto? W tej części świata. Proste pytanie. Bo, wiesz, krytykować zawsze można, tylko czasami trudno znaleźć przyklad na poparcie tezy. Więc, bardzo proszę wskaż kandydata lepszego od nas.

Zaś w temacie mój przedostatni post to jestem bardzo szczęśliwy, że wytłumaczyliśmy sobie, że wy wiecie a ja nie. Ok.

Mlaskot. Rosjanie tworzą getta. Wszędzie gdzie się da. Przejdź się do Berlina, Hamburga, Londynu, gdziekolwiek. A teraz znajdź mi polskie getto. Jacków sobie daruj.

Chińska. Tak. Zapewne te ~5000 z 68r i ~5000 z lat 80 robi różnicę w 90tys... I jak powszechnie wiadomo INTELIGENCJA wybrała Szwecję a chamy Holandię. Tak się równo podzielili. 50/50.

Ale co ja tam mogę wiedzieć. Przecież nie mieszkam tu, Szwedów nie znam, z budowlanką z Polski nie rozmawiam, znajomkow nie mam i w ogóle niewiele o tym kraju wiem.

-
2017/09/22 00:10:42
Jeszcze słów kilka.
Błaszczaki, Budzińskie czy inne Misiewicze nie są uosobiebiem Polaków, są emanacją dolnych 30-40% populacji. Dokładnie tak jak Mazowiecki, Nowak-Jeziorański, Michnik czy Kuroń są/byli emnacją górnych 30-40%.
Dopóki partie polityczne w Polsce walczyły o "Kowaskiego" było ok. Raz gorzej, raz lepiej ale zawsze do przodu. Niestety zdarzyła się partia która nie walczy o "Kowalskiego" ale o "Kowalskiego z obniżoną inteligencją". Wygrała. Bo partie które powinny częściowo ten rlektorat zagospodarować stwierdziły że zrobią to inaczej czyli nijak. To samo zjawisko występuje wszedzie tylko na nieco mniejszą skalę. SD - Szwedzcy Demokraci - kurwa ich jebana mać- jak na razie 12-15% ale zaraz będzie wiecej. LePen 30%. Populisci w Holandii 30%. Brexit 52%. Jedyna różnica pomiędzy nami a Zachodem polega na tym, że tam przez generacje dół głosował na lewicę i część nadal tak robi z przyzyczajenia. Nie dlatego że to to jest ich naturaly wybór ale dlatego że przez dziesięciolecia innego nie było bo politycy trochę bardziej odpowiedzialni byli.
Naprawdę, idź do knajpy w Szkotholmie, takiej dla budowlanki czy innego kladzenia asfatu, takiej normalnej. I posłuchaj. To samo co w pcimiu górnym. Kradną. Kłamią. Chuje. I kradną. I podatki za duże. Taki jest motyw przewodni. Oczywiście tego w przewodniku po Szwechi autorstwa Razem nie znajdziesz.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/22 00:30:18
@yellow

"jak powszechnie wiadomo INTELIGENCJA wybrała Szwecję a chamy Holandię"

Przecież napisałem sążnisty elaborat, który można streścić jako kiedyś, panie, to była emigracja (po części dlatego, że trudno było wyjechać), a spośród tych, którzy wyjechali z Polski po 2003 roku, dużą część stanowi chamstwo, które przynosi nam wstyd na świecie (Holandia, UK). Może w Szwecji też od niedawna siedzą prymitywy i kryminaliści, nie wiem. Ale ta "stara" emigracja to byli w większości oczytani ludzie, których interesowało coś więcej niż butelka jabola; raczej zainteresowana integracją czy lokalną kulturą inteligencja, nie żaden elektorat Kukiza jak dziś.

Tak, wśród Rosjan w UK/USA czy Ukraińców w Polsce też jest sporo kryminalistów czy dziwnych typów, ale oni bardzo się pilnują, bo wiedzą, że nie są u siebie; w każdym razie starają nie rzucać w oczy, nie są głośni, a już na pewno nie robią burd w pubach w biało-czerwonych koszulkach.

"gdyby ciocia miała wąsy"

Chyba nie doceniasz roli przypadku w historii. Gdyby to Moczar objął władzę, Polska wyglądałaby dziś inaczej. Gdyby Hitler w 39 zmarł na zawał wojna (być może) by nie wybuchła... gdyby Cimoszewicz nie wycofał się z kampanii prezydenckiej... gdyby nie wybrano Wojtyły... gdyby w 2010 nie rozbił się tupolew... itd, itp. Możemy ciągnąć tę wyliczankę w nieskończoność, ale też musimy postawić pytanie: co się takiego stało, że w Polsce po '89 nie pojawiła się silna lewica nie wyrosła z pezetpeerowskich korzeni?

"kto przeszedł ostatnie 25 lat lepiej od nas?"

Gospodarkę rzeczywiście udało się postawic na nogi, ale za cenę podpisania paktu z diabłem; nacieszyliśmy się otrzymanym od niego złotem, no, przynajmniej niektórzy (diabeł napompował nam PKB sterydami), ale dziś diabeł, wymachując podpisanym krwią cyrografem, upomina się o naszą duszę (zamierza skasować demokrację, pozbawić nas wolności i wtrącić w dyktaturę ciemniaków). Przecież na cyrografie jest wyraźnie napisane: bogactwo za idee. Zamieniliśmy ideologię na technokrację, wizje na ciepłą wodę w kranie ("kto ma wizje, powinien udać się do lekarza"). Mnie chodzi o jakość partii politycznych: to, że rywalizowała prawica z prawicą, powodowało wzajemne nakręcanie ich szajb, co skończyło się tym, że dziś Platforma i Nowoczesna oklaskują Narodowe Siły Zbrojne w sejmie RP. Co będzie dalej?

W Czechach blok demokratyczny podzielił się w naturalny sposób na lewicę i prawicę (u nas na prawicę i prawicę, a nawet cały szereg różnych prawic, rozmnażających się przez pączkowanie). Oczywiście - gdzieś tam na politycznych peryferiach lokuje się z jednej strony skrajna prawica, z drugiej Komunistyczna Partia Czech i Moraw, ale generalnie, skoro jest wybór między czeskim CDU a czeskim SPD, polityczna brzytwa odcina skrajności.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/22 00:37:24
@yellow

"Jedyna różnica pomiędzy nami a Zachodem polega na tym, że tam przez generacje dół głosował na lewicę i część nadal tak robi z przyzyczajenia"

A u nas tej lewicy nie było i elektorat, o którym mówisz, został zagospodarowany przez prawicowych populistów: PiSy i inne Kukizy. Cały czas o tym mówię. Stąd nasze nieszczęścia.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/22 00:41:00
@yellow

"SD - Szwedzcy Demokraci (...) jak na razie 12-15% ale zaraz będzie wiecej"

Tylko że Szwecja czy Francja, nawet z SD i Le Pen u władzy, i tak jest w sto razy lepszej sytuacji niż my, bo te kraje mają długą tradycję demokracji i nie tak łatwo byłoby "na chama" wprowadzić tam dyktaturę (czy choćby zamknąć mediom gębę), na co się u nas zanosi.
-
2017/09/22 00:52:52
@chinska
Ironię rozpoznajesz? To tak a'propo INTELIGENCJA wybrała Szwecję.

Rola przypadku. A co napisałem? Determinizm? Hmmm.... chyba lost in translation.

I Czechy mają się o TAK lepiej ze swoim preziem, korupcją na poziomie Polski dekadę temu i zarobkami na naszym poziomie gdy 15 lat temu byli o 100% do przodu.. tak trafny wybór. Masz jeszcze dwa życia.

Tak. Francja. Szwecja. Niemcy. Są w lepszej sytuacji bo jak trafnie zauważyłeś miały szczęście znaleźć się po jasbej stronie mocy. My nie mieliśmy. Teraz zagwozdka. Jak to jest, że my po ciemnej mamy 36% idiotów a oni po jasnej 36% idiotów? Pewnie chodzi o naszą niższą mentalność albo o inny próg wyborczy albo o... i tak można się bawić długo.
-
Gość: pantarej, *.internet.virginmobile.ca
2017/09/22 01:01:19
@ chiska telewizja
Skad ty bierzesz te wszystkie "wiadomosci"?
A ile hoteli dla azylantow podpalono w RFN? Ile bylo zabojstw?
-
Gość: pantarej, *.internet.virginmobile.ca
2017/09/22 01:44:07
-
Gość: pantarej, *.internet.virginmobile.ca
2017/09/22 02:01:49
@ chinska telewizja

Zauwaz ze gdy drakainie wytknalem uzycie dlowa "chlopi" to sie z tego tlumaczyla. A dlaczego? Bo w jej pracy liczy sie reputacja zawodowa.
....
Ironiczne ze ci wszyscy inteligenci wyjechali do plebejskiej Szwecji ;-) W krajach naprawde "zachodnich" co takiego jak "inteligent" nie wystepuje. Naomi Klein to jest dobrze piszaca, dobrze sprzedajaca sie i dobrze zarabiajaca pisarka. Nie ona jedna ma poglady, nie ona jedna ma wiedze. Ale to Naomi Klein wydawca wyplaca zaliczke, bo jest pewien ze produkt bedzie dobry i odniesie sukces.
-
2017/09/22 09:30:47
@no przecież @chińskiej już nie raz wyrzucaliśmy, że ze swoją wymarzoną bazą klasową Razem nie ma żadnego, ale to żadnego kontaktu.

Przynajmniej aspirują do tego, by taki kontakt pozyskać. W przeciwieństwie do reszty opozycji (może poza PSL), która tak poza tym nie rozumie dlaczego sondaże są jakie są.
-
pfg
2017/09/22 09:57:30
@nie rozumie dlaczego sondaże są jakie są.

Muszę powiedzieć, że ten gen autodestrukcji obecny w Platformie i Nowoczesnej, niesłychanie mnie dziwi. Jak choćby z tą uchwałą w sprawie NSZ. Chryste! Nawet jeśli obecna opozycja zademonstruje swoje przywiązanie do PiSowsko rozumianych tradycji patriotycznych, to nie zyska ani nie straci ani jednego głosu "patriotów", bo ci i tak będą głosować na oryginał w postaci PiS i Kukiza, po co im jakieś podróbki? Opozycja natomiast straci dość sporo głosów liberalno-prozachodnich, bo dla nich gloryfikacja NSZ jest nie do przyjęcia.

To jak z popieraniem Kościoła przez PO: Platforma niczego nie zyskała, a sporo straciła.

No chyba że - horribile dictu - Platforma naprawdę tradycje NSZ i uzurpacje Kościoła popiera. Ale wtedy ja już zupełnie nie wiem, co robić :-(
-
2017/09/22 13:07:45
Ja tam jestem skłonny uwierzyć w tłumaczenia mówiące o tym, że opozycja nie wiedziała co aklamuje. Tyle, że to świadczy o tym, że:
1. Ktoś tam zaspał i nie wyszedł na mówiąc, że nie może poprzeć uchwał, które zostały wrzucone tak nagle, że nie było czasu się z nimi na spokojnie zapoznać. Co w późniejszym głosowaniu zostałoby potwierdzone głosem wstrzymującym.
2. Partie te mają bardzo poważne problemy z zapleczem. Przypadek Nowoczesnej raczej mnie nie dziwi, bo oni od początku sprawiali wrażenie robiących bardziej biznes niż partię polityczną (te wkłady pieniężne za wykup jedynek na listach już im się chyba zwróciły). Platforma rokowała lepiej, bo to jednak jest twór partyjny. Coś tam musiało się w niej strasznie zepsuć.

@"Na swojej posesji - o ile mi wiadomo Polska jest jednym z bardzo nielicznych krajów gdzie trzeba występować o zgodę na ścięcie drzewa na swojej posesji. "
Polska dorobiła się gdzieniegdzie dobrych regulacji, głównie dlatego, że dopuszczono do ich tworzenia grono eksperckie. Niestety są to często regulacje, których politycznie nikt nie broni. Nawet Zandberg miewa manierę argumentowania ad "to jest europejski standard", zamiast dajmy na to "dzięki temu żyje się zdrowiej i taniej".
-
pfg
2017/09/22 14:18:51
@redneck - upomniany także gdzie indziej, zamieniłem "rasistowskie" na "ksenofobiczne".
-
2017/09/22 14:50:53
@loleklolek
Ja tego nie neguję, ba uważam że dotychczasowe prawo było bardzo dobre. Jedyne z czym polemizowałem to teza, że wycinka drzew na swojej posesji to jest jakiś wybitnie polski wynalazek świadczący o naszej mentalnej ułomności.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/22 15:11:05
@pfg

"No chyba że - horribile dictu - Platforma naprawdę tradycje NSZ i uzurpacje Kościoła popiera"

Część na pewno. Pochowanych po kątach Niesiołowskich i Gowinów ciągle tam nie brakuje. Jednak oczekiwałbym od platformianych "liberałów", żeby symbolicznie zagłosowali przeciw (bo takie gesty są ważne), ale ci dali dupy jak zwykle. Zresztą koszmarem Platformy był zawsze podział na konserwatystów i liberałów. W założeniu te "otwarte skrzydła", czy jak to się tam nazywało, miały przyciągać różne grupy wyborców, w rzeczywistości - odstraszały je (konserwatyści odstraszali elektorat liberalny; liberałowie odstraszali elektorat konserwatywny). PiS, co by o nim nie powiedzieć, jest partią spójną ideowo, jaki jest koń - każdy widzi. Natomiast Platforma to trochę ni pies ni wydra, część zagłosuje za zaostrzeniem aborcji, część przeciw i przekaz jest zaburzony (nie wiem, może oni myślą że ich wyborcy docenią wolność szeregowych posłów? że "u nas nie ma dyscypliny w sprawach światopoglądowych"?), przez co partia traktowana jest przez większość wyborców jako raz że bezideowa, dwa że mniejsze zło (zagłosuję na nich, bo na coś muszę). Mnie do PO zniechęciła właśnie ich niespójność i trzymanie tych wszystkich Niesiołowskich i Gronkiewicz-Waltzów, z kolei SLD po tym cyrku z Magdaleną Ogórek straciło resztki wiarygodności. Zostaje tylko Razem.

@pantarei

"W krajach naprawde "zachodnich" co takiego jak "inteligent" nie wystepuje"

Oczywiście - i całe szczęście (dla zachodu). Inteligencja - której współczesnym wzorcem z Servres jest, jak rozumiem, Niesiołowski - była/jest zjawiskiem charakterystycznym dla obszarów głęboko zacofanych, półfeudalnych lub postfeudalnych, głównie Polski i Rosji. Na zachodzie rolę inteligencji pełni w pewnym sensie drobnomieszczaństwo i klasa średnia i ona tam nie aspiruje do tego, żeby podniosłym tonem nauczać lud z ambony jak ksiądz owieczki - bo od tego są eksperci i specjaliści. Na zachodzi w ogóle od wszystkiego jest jakiś ekspert, to tylko w u nas Autorytet Moralny musi mieć zdanie na każdy temat (bo w '81 był internowany, więc Się Zna) i, jak jakiś za przeproszeniem Hartmann czy Celiński, pouczać maluczkich; co kończy się tym, że do studia zapraszany jest Pan Styropian, który chętnie wypowie się i na temat konkordatu, i wzrostu PKB w trzecim kwartale, i aborcji, i Kaczyńskiego, i hodowli buraków cukrowych (aby zilustrować to zjawisko, proszę posłuchać piątkowych audycji Żakowskiego w TokFM z Lisem, Wołkiem i Władyką - "trzódka" to się chyba nazywa). To sympatyczni skądinąd ludzie, ale przeszkadza mi ich prawicowość.

Na zachodzie inteligencja jako taka w ogóle nie jest potrzebna (jej rolę spełniają lewicowi eksperci), niestety Polska wciąż tkwi w odmętach ciemnoty, więc taki Niesiołowski musi się wypowiadać, a ja muszę słuchać jego mądrości z ciekawością.
-
Gość: sceptyk, *.mynet.com.pl
2017/09/24 02:15:27
coś mało zjednoczona ta opozycja...
-
Gość: pantarej, 142.118.102.*
2017/09/24 02:25:20
@ chinska telewizja publiczna

Ludzie maja naturalna tendencje do imitowania tych, ktorym lepiej sie w zyciu wiedzie.
Natomiast "wychowawcy narodu" infantylizuja ten narod. Sa jak ojciec zazdrosny o swoja corke, niepozwlajacy jej na usamodzielnienie sie.
-
Gość: pantarej, 142.118.102.*
2017/09/24 02:30:26
Osobiiscie to uwazam ze lumpeninteligencja moze miec wlasna reprezentacje polityczna i nie musi szukac "zewnetrznego" elektoratu. Niech sie dziewczeta i chlopcy "po studiach" zamartwia o siebie to w ten sposob pomoga wszystkim. Byle to nie bylo cudzym kosztem.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/09/24 07:50:14
O opozycji parlamentarnej i programach wyborczych mówi się zwykle w krajach demokratycznych, w których wybory nie są jeszcze fikcją. U nas natomiast już nawet Adrianowi nasyła się specsłużby na współpracowników (ciekawe, czy zdążyli mu sugerować, że szkoda, by coś miało stać się jego żonie i córce, czy na ten stopień gangsteryzmu przyjdzie nam jeszcze parę miesięcy poczekać), a szczyt odwagi jego sojuszników w emancypacji wobec PiS-u to akty strzeliste typu Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek (Gowin-Który-Gnomowi-Nie-Klaskał i Gersdorf-Która-Już-Sama-Nie-Wie-Co-Robi). Odkąd po śmierci dublera Morawskiego zaprzysiężono kolejnego dublera zamiast ważnie wybranego sędziego SN, wszelkie spekulacje o nawróceniu się Adriana na praworządność i przywoitość można między bajki włożyć, gdzie zresztą od początku było ich miejsce. Zapewne szczerze zamarzył o powstaniu z kolan i odzyskaniu godności, ale po marzeniach została tylko wilgotna plama na belwederskim dywaniku.

Opozycja? Prawdziwą opozycję będzie się wnet zamykać do pierdla, zresztą pod całkiem jawnym zarzutem, że szkodzi Narodowi, nie zgadzając się z Partią. Farsowe procesy ułatwi przeprowadzana równolegle czystka wśród sędziów i adwokatów. Przez chwilę zostawi się jakieś koncesjonowane przez Nowogrodzką wydmuszki, na użytek zagranicy i rodzimych idiotów, ale i to nie potrwa pewnie długo. Zresztą w kierownictwie samej Partii i rządu też już zaczyna się po cichu czystka, związana z potrzebą wymiany tak przydatnych w pierwszym etapie operacji nieudaczników na niezbędne obecnie sprawne szuje.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/09/24 08:19:05
Dziennik G. Praw.a zna już ponoć nawet detale historycznego "kompromisu" prezydenta z Prezesem. Pani Gersdorf pewnie jednak straci rubelka (choć być może zachowa wolność). prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1073044,zalozenia-prezydenckiej-reformy-sadow.html
-
2017/09/24 16:53:56
<i>Obrona Terytorialna - natychmiast podporządkować Sztabowi Generalnemu.</i>

Gdyby potraktować poważnie to byłby skrajny absurd. Tyle tylko że ewidentnie widać że nie masz pojęcia do czego służy Sztab Generalny i tak tylko sobie piszesz bzdury, żeby dołożyć PISowi, nie bacząc że wywracasz do góry nogami strukturę dowodzenia, zgodną z NATO, notabene stworzoną w ogromnej mierze podczas rządów PO-PSL.

Nie po to tworzyliśmy Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych i Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych żeby WOT* "podczepiać" pod Sztab Generalny, który nie ma ani kompetencji, ani sił i środków do takiego dowodzenia. Zresztą, jakby to miało być przekładane na struktury NATO, masz może wodzu jakiś genialny pomysł?

*Docelowo prawdopodobnie naturalne byłoby utworzenie Inspektoratu WOT, w ramach DG RSZ.

Niedoinformowany Głupek z Ciebie i tyle.
-
pfg
2017/09/24 18:59:02
@red.grzeg - jak go zwał, tak go zwał. Rzecz w tym, że Wojska Obrony Terytorialnej nie podlegają ani SzG, ani Dowództwu Generalnemu - nikomu, tylko bezpośrednio ministrowi Macierewiczowi. I to jest niedopuszczalne.
-
2017/09/24 20:15:27
To nie jest kwestia nazwy, tylko kompletnego braku zrozumienia które dowództwo do czego służy.
-
Gość: pantarej, 142.118.102.*
2017/09/25 04:14:24
-
pfg
2017/09/25 10:49:10
@red.grzeg - to jest kwestia tego, że Macierewicz nie może bezpośrednio wydać rozkazu dowódcy dywizji zmechanizowanej, żeby jechała na Warszawę czy w inne piękne miejsce na kuli ziemskiej. Musi to robić poprzez stosowne dowództwa wojskowe. A jednostce WOT Macierewicz może taki rozkaz wydać bezpośrednio.

A teraz słucham, możesz mi dalej tłumaczyć kwestie nazewnictwa poszczególnych dowództw.
-
pfg
2017/09/25 11:29:02
@pantarej - no tak, mniej więcej z takich powodów pisałem, że zmiana no, wiadomo czego, nie będzie miała tak dużych skutków dla Polski, jak mogłaby mieć w innej sytuacji gospodarczej.

Obawiam się wszakże, że może okazać się, iż pod względem
better governance and legal frameworks; more modern education systems; a more familiar cultural milieu
Polska jest daleko za Czechami. Chociaż jeśli wybory tam wygra Babis - czego Czechom nie życzę! - mogą zacząć stosować polskie standardy :-(
-
2017/09/25 14:32:09
@pfg
To jest bzdurny argument służący do generowania strachów Macierewiczem, który świadczy o nieuctwie osób się nim posługujących.

Małe korepetycje dla leniuchów pozbawionych chęci samodzielnego zdobywania wiedzy:

Struktura dowodzenia operacyjnego (czyli "jazdy na Warszawę") jest identyczna: MON->Dowództwo Operacyjne RSZ->wskazana jednostka (nieważne WOT czy nie-WOT).

(Czyli tak samo Macierewicz nie może wydać Brygadzie WOT bezpośrednio rozkazu jak nie może Dywizji Zmech. Ale tak samo może wydać za pośrednictwem.)

Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej podlega MON.
Podobnie jak Dowództwo Generalne RZS.

Co ma niby zmienić przeniesienie WOT pod DG RZS?

Które to, Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych, czym się zajmuje?
Dowodzeniem jednostkami, którymi nie dowodzi Dowództwo Operacyjne, przede wszystkim szkoleniem.

Sztab Generalny służy długoterminowemu planowaniu, doradztwie i reprezentowaniu. Przydzielanie mu WOT jest skrajnym absurdem. Zresztą, kto jest zwierzchnikiem Sztabu Generalnego? MON, znowu Macierewicz.

To nie jest kwestia nazewnictwa, to jest kwestia konkretnych zadań. Tak jak pisałem wcześniej, utworzenie Inspektoratu WOT w ramach DG RZS, miałoby pewnie sens. Ale kompletnie nic nie zmienia w temacie "jazdy na Warszawę".

Szkoda że nie dość że wypisujesz głupoty, to jeszcze ewidentnie wykazujesz brak chęci zdobycia minimalnej wiedzy o temacie w którym się wypowiadasz.

Nie dość że głupi, nie dość że leniwy, to jeszcze niechętny do nauki!
-
2017/09/25 14:39:02
Oczywiście, można debatować czy Macierewicz nie spróbuje nielegalnie dokonać najazdu na Warszawę. Ale co tutaj zmieniają legalne struktury dowodzenia?

Lem kiedyś pisał że przydałaby się licencja na publikację, która pozwoliłaby ograniczyć ten szum informacyjny generowany przez nie-wykształconych laików. Gorąco go popieram.
-
pfg
2017/09/25 18:48:26
@red.grzeg - ja też mam dla ciebie dużo szacunku, a że jak widzę obaj cenimy Lema, powinniśmy się jakoś dogadać. W wolnej chwili zerknij, proszę, do Ustawy o Powszechnym Obowiązku Obrony, tekst jednolity tutaj. Tam czytamy:

Art. 3, ust. 3:
W skład Sił Zbrojnych wchodzą jako ich rodzaje:
1) Wojska Lądowe;
2) Siły Powietrzne;
3) Marynarka Wojenna;
4) Wojska Specjalne;
5) Wojska Obrony Terytorialnej.


OK. Dalej:

Art. 3 ust. 4a:
Dowódcami rodzajów Sił Zbrojnych są Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, zwany dalej Dowódcą Generalnym, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, zwany dalej Dowódcą Operacyjnym, i Dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej.

Jak widać, ten artykuł stawia Dowódcę Wojsk Obrony Terytorialnej (co najmniej) na równi z Dowódcą Operacyjnym. Dalej jest jeszcze ciekawiej:

Art. 11a ust. 1:
Dowódca Generalny jest właściwy w zakresie dowodzenia jednostkami wojskowymi i związkami organizacyjnymi Sił Zbrojnych z wyłączeniem jednostek wojskowych lub związków organizacyjnych Sił Zbrojnych:
[...]
2) podporządkowanych Dowódcy Operacyjnemu;
3) podporządkowanych Dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej.

(podkreślenie moje - pfg). Przy okazji po raz kolejny Dowódca WOT wskazany jest jako osoba równorzędna Dowódcy Operacyjnemu.

I to było tyle, jeśli chodzi o domniemaną strukturę dowodzenia MON->Dowództwo Operacyjne RSZ->wskazana jednostka (nieważne WOT czy nie-WOT).

Dowódcę Generalnego i Dowódcę Operacyjnego powołuje (i odwołuje) prezydent. Dowódcę WOT osobiście powołuje (i odwołuje) minister.

Poprawiłem w tekście głównym Sztab Generalny na Dowódcę Generalnego.

With this, I rest my case.
-
2017/09/25 21:20:04
Jest to niewątpliwie poprawa w dobrym kierunku, zastąpienie Sztabu Generalnego, Dowódcą Generalnym.

Tak jak pisałem, optymalne byłoby utworzenie Inspektoratu WOT w ramach Dowództwa Generalnego RSZ (obok Inspektoratu Wojsk Lądowych, itd..).

Szczere wyrazy szacunku, niezwykle rzadko udaje się kogoś przekonać do zmiany zdania w Internecie.

Co do Dowódcy Operacyjnego itd., porównaj różnice w kompetencjach (11b i 11c).
W szczególności:
<i>2. Do zakresu działania Dowódcy Operacyjnego w szczególności należy:
1) planowanie, organizowanie i prowadzenie operacji w ramach użycia Sił
Zbrojnych do czasu mianowania Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych i przejęcia
przez niego dowodzenia;
2) wykonywanie zadań Ministra Obrony Narodowej w zakresie ochrony granicy
państwowej w przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej w czasie
pokoju, w sytuacji kryzysowej lub w czasie wojny;
</i>
Dowódca WOT może sobie planować, szkolić i organizować itd. ale nie ma uprawnień <b>operacyjnych</b>.
-
2017/09/25 22:34:00
@red.grzeg
Tylko osioł o wyjątkowej niskiej inteligencji nie byłby w stanie załapać o co pfg chodziło. I tylko osioł o inteligencji rozwielitki kłóciłby się o słówka gdy każdy człowiek o ilorazie inteligencji większym od rozmiaru buta mierzonego w metrach rozumie, że chodzi o istnienie/brak istnienia bezpośredniej odpowiedzialności służbowej pomiędzy dowództwem WOT a Ministrem Obrony Narodowej.
Oczywiscie, możesz się teraz w szczegóły wdawać i pierdzielić trzy po trzy że nie sztab ale dgrsz czy dorsz. Dla, nawet bardzo inteligentnego ale nadal laika nieobeznanego z podziałem zadań w PSZ te różnice są zaniedbywalnie małe, co nie jest, to prosta obserwacja, że dowolny inny dowódca rodzaju sił zbrojnych RP nie podlega bezpośrednio pod MONa. I o to miszczu ciętej riposty chodziło.

Jeśli chcesz w szczegółach przedyskutować o co biega to zapraszam na wieżowce, obronapro i na militarium.

Acha. Jako żeś trol/idiota twoje opinie o mnie/mojej matce/w sumie dowolne twoje opinie mnie walą. Jedynym powodem dla którego odpisałem była chęć pieprzniecia po uchu wyjątkowego chama.
-
2017/09/25 22:35:39
I to mówię ja, yellow_tiger, naczelny cham tego bloga.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/09/25 23:53:31
Panowie, uregulowania prawne i tak mają małe znaczenie w sytuacji, gdy przedstawiciele obecnej polskiej legislatywy i egzekutywy w większości uważają Konstytucję za taką książeczkę i najchętniej stosowaliby ją wyłącznie w latrynie, w sposób, którego nie przewidziano w 1997 roku. Prawdziwy problem nie dotyczy tego, jakimi przepisami obwarujemy użycie sił zbrojnych, tylko tego, jakie nasycenie struktury dowódczej OT misiewiczami zdoła uzyskać Podłozmian do chwili, gdy będzie chciał te siły wysłać przeciwko niechętnym rządowi cywilom, i tego, jakie skłonności do posłuszeństwa zbrodniczym rozkazom będą wykazywać w kryzysowej sytuacji szeregowi członkowie OT.
-
2017/09/26 09:17:18
@x
Niby prawda ale z jakiegoś powodu w ustawie regulujacej współpracę Policji i WOT pojawił się punkt 6 który mówi o użyciu tych sił w kraju w szczególnych wypadkach.
Mówiąc inaczej chłopcy szykują sobie podkładkę prawną aby nie być sadzeni za bezprawne działania. Co jest dość ciekawe bo oznacza, że a) biorą pod uwagę użycie WOT przeciwko ludności cywilnej, b) nie są pewni rezultatu i c) gdyby rezultatem demonstracji/zamieszek było obalenie ich władzy to mają prawną podstawę swoich działań- że niby legalne to było. Sporo to mówi o ich mentalności i o tym czego się spodziewają.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/09/26 10:25:32
Ano. Toutes proportions gardées, naziści też mieli "prawne podkładki" dla wielu swoich zbrodni, jednak proces w Norymberdze pokazał, że nie było to zabezpieczenie skuteczne.

W Ameryce z kolei zastanawiają się, co zrobić z zapowiedzią Trumpa, że w razie próby postawienia go przed sądem w sprawie przedwyborczych konszachtów z Kremlem sam siebie zawczasu ułaskawi (więc żeby nawet nie próbowali).

Prawo jest dość bezradne, gdy znaczna część narodu szczerze chce być rządzona przez takich typków. Za to rzeczywistość radzi sobie z narodami przejawiającymi takie skłonności nader sprawnie - vide Berlin'45 albo Wenezuela czy Zimbabwe obecnie.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/09/26 11:21:08
Dodam może, że wbrew temu, co się pewnie PiS-owskim spryciarzom wydaje, gdyby kiedyś doszło do użycia OT przeciwko cywilom, a potem sprawa ta była osądzana, to właśnie przygotowywanie tego typu "podkładek prawnych" będzie jednym z najcięższych dowodów przeciwko podłozmianowi, ponieważ pokaże bez żadnych wątpliwości, że nie doszło do przypadkowej tragedii, tylko do działań przeprowadzanych z premedytacją.
-
2017/09/26 11:56:34
@"Za to rzeczywistość radzi sobie z narodami przejawiającymi takie skłonności nader sprawnie - vide Berlin'45"
Dwanaście lat terroru to nie jest nader sprawnie. A przypadku naszego imperium gazowego bez gazu może być nawet dłużej. Niestety.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/09/26 12:20:12
Bardzo sprawnie. Dwanaście lat terroru, masakra młodzieży, a na koniec wielkie straty materialne to całkiem spory wymiar kary. Paradoksalnie i tak Niemcom się upiekło dzięki totalnej klęsce nazizmu, choć chyba zrozumienie tego zajęło im kolejne parędziesiąt lat. Rosjanie nie mieli tyle szczęścia i wciąż nie mają.
-
pfg
2017/09/26 12:36:56
@x i taka książeczka. Najważniejsze są kadry, jak mawiał tow. Stalin. Obecni Dowódca Generalny i Dowódca Operacyjny to są generałowie, którzy szkolili się na Zachodzie, współpracowali z armiami NATO na misjach i w jednostkach wielonarodowych w Europie i po prostu wiedzą, że generał w armii cywilizowanego państwa pewnych rzeczy - jak udział w zamachu stanu czy wysłanie wojska przeciwko własnym cywilom - po prostu nie robi. Bo gdyby zrobił, to jego koledzy-generałowie amerykańscy, francuscy czy niemieccy, z którymi chce być porównywany, traktowaliby go jak pariasa. Sytuacja się zmieni, gdy najwyższymi dowódcami zostaną ludzie Macierewicza po zaocznych kursach generalskich i bez znaczącej współpracy z NATO, ale na razie dowódcami są ludzie wyszkoleni przed Macierewiczem.

Gdyby więc Macierewicz zażądał od któregoś z nich, żeby podległe mu jednostki jechały na Warszawę, ten by powiedział, że nie pojadą. Macierewicz by się wściekł, zażądał od prezydenta odwołania takiego dowódcy i powołania kogoś "bardziej odpowiedniego", co prezydent by zrobił lub nie, ale nawet gdyby zrobił, to cała procedura zajęłaby tyle czasu, że jazda na Warszawę najprawdopodobniej nie miałaby już sensu, gdyż ci, którym groziłby najazd, zdążyliby podjąć jakieś przeciwdziałania.

Antoni Macierewicz doskonale o tym wie.

Z Dowódcą Wojsk Obrony Terytorialnej jest inaczej. Po pierwsze, kariera obecnego Dowódcy WOT stawia go bliżej nomini novi po zaocznych kursach, a nie po stronie pozostałych najwyższych dowódców. Po drugie, gdyby Dowódca WOT powiedział "nie jedziemy", minister wyjąłby z szuflady zawczasu przygotowaną decyzję o pozbawieniu go dowództwa, i drugą, o wyznaczeniu na dowódcę ambitnego pułkownika, który zdenerwowany właśnie drepce w przedpokoju.

Dowódca WOT, a już zwłaszcza ten ambitny pułkownik, doskonale o tym wiedzą.
-
pfg
2017/09/26 12:39:19
*homini
-
Gość: pantarej, 142.118.102.*
2017/09/26 21:37:24
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/09/27 08:56:20
Na razie wygląda na to, że OT najszybciej przyda się do rozstrzygania wewnątrz-PiS-owskich sporów. PRL przeziera z każdego ruchu naszych milusińskich, mnie obecny spór o to, kto ma psuć SN, a kto KRS, żywo przypomina Rozmowę w kartoflarni Szpotańskiego:

GNOM
[...] bo choć ogólne wspólne są cele,
ja się w szczegółach różnić ośmielę.
Nie chcę budować w stepie baraków,
będę więzienia wznosił z pustaków.

TARAS
Toż prawicowe jest odchylenie!

GNOM
Zdania swojego za nic nie zmienię!

TARAS
Oj, Wiesław miłyj, a znasz ty Czeka,
Czeka z decyzją nigdy nie zwleka
i odchylenie twe nacjonalne
następstwa będzie miało fatalne!

GNOM
Tylko mnie nie strasz, drogi Tarasie,
bo tych pogróżek nie boję ja się!
A co zaś tyczy się odchylenia,
to dogmatyczny masz punkt widzenia,
gdy ja - przeciwnie - mam gospodarski,
bo chcę popierać przemysł murarski,
a inwestycje łączyć z wsadzaniem.
To idealne jest rozwiązanie!
Zdania swojego przeto nie zmienię
i będę głosił nieustraszenie:
Do socjalizmu droga Polaków
poprzez więzienia wiedzie z pustaków!

TARAS
Względy twe, Wiesław, cenię niezmiernie,
no sprzeciw może być w Kominternie.
-
2017/09/27 14:08:56
@wb40, pierwszy wpis
Twój program jest obecnie utopijny, ale miałby jedną kolosalną zaletę: zmusiłby KK do jawnego zajęcia postawy czysto politycznej. Innymi słowy, KK zachowuje się jak partia polityczna, ale rozstawiająca figury z tylnego szeregu. Chodzi zaś o to, by sprawę miejsca i roli KK w życiu publicznym uczynić fundamentalną kwestią, osią sporu politycznego. Wtedy przegrają, o ile nie odwróci się koniunktura światowa.

I nie, nie chodzi mi o to, by KK przegrał, tylko by przegrał TEN KK, który mamy w Polsce.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/28 20:52:41
Na marginesie: na blogu "Polityki" Rafał Woś tłumaczy Majcherka - najbardziej kuriozalnego Janusza neolibu (tuż za Korwinem). Pouczająca lektura, zwłaszcza dla niektórych szwedzkich bywalców tego bloga.
-
Gość: Mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/09/29 00:01:37
Woś sobie kpi, ale sprawa dysonansu i kłopotów z logiką jest w tym środowisku poważna jak w każdym innym ideolo. W UK właśnie sezon konferencji partyjnych, o Corbynie nie bd pisał ponad to, że zmusił TheMay do obrony. I zasunęła ona właśnie tym tekstem o unprecedented wellbeing, ale nie skończyła na tym, ogłosiła, że "wolny rynek z dobrymi regulacjami (sama podkreśla) jest najwspanialszym wehikułem postępu ludzkości", brzmi to tak jakby nauka, literatura, sztuka, miłość rodzinna i wspólnota narodowa wynikały z wolnego rynku, przepraszam, dobrze regulowanego wolnego rynku. No ale dobrze regulowany rynek nie jest wolnym rynkiem... chyba że powolnym. Głosząc o wolnym rynku na uroczystości banku centralnego, który właśnie jest po to by tę wolność krępować, podczas brexitu opuszczając największy regulowany wolny rynek w historii, dodaje dodatkowego poczucia absurdu. Daniem głównym jest gdy Corbyn właśnie o dobrym regulowaniu, Maybot na to, że to "abstract doctrine".
-
Gość: Mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/09/29 00:23:35
Jest oczywiście to, że lud niczego wolnemu rynkowi nie zawdzięcza, bo wszystko co ma sobie wyszarpał, najpierw od arystokracji, potem od kapitalizmu, nieraz zbrodniczo.

W tym kontekście przypomina mi się, że dochód gwarantowany to pomysł Miltona Friedmana i to wcale nie antysystemowy a właśnie petryfikujący. Pierwszy taki był w Rzymie gdzie ponieważ w wyniku napływu niewolników z podbojów oraz prawa skazującego na niewolnictwo za długi praca przestała mieć jakąkolwiek wartość, stąd rzymski chleb i igrzyska. Prawdziwym kontynuatorem imperium rzymskiego został kościół powszechny i niewolnictwo dlań było czymś zupełnie normalnym aż do kontrreformacji kiedy doktrynę trzeba było zmienić (ale nie zawsze serca kolejnych papieży). Ale w czasach Mieszka, handlarza niewolników, to był żaden problem.
-
Gość: Mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/09/29 00:33:17
Wracajac do Majcherka, doktryna konieczności dziejowej i jedynej drogi to też coś do odkłamania, bo pomysły były, był Małachowski, Kuroń, wielu innych, tylko właśnie nie mieli tupetu w 11 dni w święta zimowe proponować styropianowym politykom łatwych intelektualnie rozwiązań z dodatkowym bonusem jasnego odwrotu od wszystkiego się źle kojarzyło z socjalizmem, dzięki temu jako wspólnota, po namyśle, bez grubej kreski, mogliśmy wspólnie budować tym razem kapitalizm zamiast socjalizmu, w wyniku czego nowe wspólnie wychowane pokolenie ociemniałe na alternatywy walczy o dekomunizacje i deubekizację. Romantycznie ideologiczne podstawy działania były w Polsce zawsze bardzo ważne.
-
pfg
2017/09/29 08:57:10
Z Januszem Majcherkiem zdarzało mi się polemizować, nawet publicznie, ale mówiąc szczerze Woś jest niewiele lepszy, tylko w drugą stronę.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/29 19:43:08
Woś porusza temat, który można by nazwać dramatem kulturysty: otóż mamy słaniającego się, bezrobotnego chudzielca, który - żeby zaimponować paniom i dostać pracę "na bramce" na dyskotece - musi nabrać masy mieśniowej. Może to zrobić na dwa sposoby:
- drogą żmudnych, uciążliwych i forsownych ćwiczeń, bez gwarancji szybkiego efektu,
- kupić sterydy.

Opcja numer dwa jest oczywiście o wiele bardziej kusząca: po zakupie sterydów w ciągu paru miesięcy będzie wyglądał jak Schwarzenegger. Krótkookresowo osiągnie więc fenomenalny sukces, mało tego, będzie chwalony i pokazywany na osiedlu jako wzór do naśladowania! Od pogardzanego chudzielca do wzbudzającego respekt kolosa - jak to poprawia samoocenę! Niestety - po paru latach nawarstwiające się problemy zdrowotne zaczną dawać o sobie znać (od problemów z krążeniem, neurologicznych etc. aż po zaburzenia psychiczne). Pierwsza opcja jest dla wytrwałych, a nasz chudzielec nie ma czasu. Zamiast tego woli budować kolosa na glinianych nogach, bo "jakoś to będzie", poza tym przecież na innych osiedlach wielu też tak robi. Taka moda...

I w życiu, i w polityce nie ma dobrych dróg na skróty. Zawsze jest coś za coś. Te zaaplikowane przez Sachsa PKB na sterydach było właśnie podpisaniem paktu z diabłem, o którym mówiłem wcześniej(*). Owszem, nabraliśmy masy w postaci tego mitycznego PKB, ale teraz nadchodzi czas zapłaty. Gospodarkę mamy póki co w niezłym stanie, ale to tylko część ogólnego obrazu pacjenta, któremu wysiada krążenie (brak spójności społecznej), sypią się kości i osłabia kręgosłup (system sądowniczy), wreszcie któremu siada psychika (polityczny ekstremizm). Kraków nie od razu zbudowano, bo budowano go na solidnych fundamentach. Gdyby zbudowano go od razu, szybko i na pokaz, to owszem, wywołałby krótkotrwały zachwyt, ale szybko by się okazało, że budowla jest z kartonu. Jak dzisiejsza Polska.

Droga mozolnych reform i powolnej naprawy zbankrutowanej gospodarki byłaby na pewno mozolna i długotrwała. Ale nie doprowadziłaby do faszyzacji kraju. Zgadzam się, że w '89 pacjent był wychudzony i wycieńczony. Problem w tym, że pod koniec lat 70-tych modne stało się korzystanie z usług nie lekarzy, a neoliberalnych szarlatanów, którzy wmawiali, że mają złoty lek na wszelki bolączki. Jego kuracja wyleczy wszystko, a pacjent wyzdrowieje błyskawicznie. Ba, nie trzeba go nawet badać, bo kuracja pana Sachsa zadziała na każdego, czy to Stany, czy to republika bananowa czy były ZSRR! Zazwyczaj takie gadanie powinno zapalić lampkę alarmową, ale neoliberalizm stał się modny, tak jak modne było swego czasu faszerowanie się sterydami.

Nie bez powodu medycyna jest niezwykle skomplikowaną dziedziną nauki i gdy za leczenie bierze się dyletant przeprowadzenia badań, z reguły kończy się to źle. Podobnie jest z ekonomią. Zamiast podziękować czarodziejom za usługi, oddaliśmy im do dyspozycji cały kraj (choć na nasze usprawiedliwienie trzeba przyznać że nie tylko my - taka była wówczas moda; Meksyk czy Rosja wyszły na tym jeszcze gorzej).

* - w zasadzie to w '89 podpisano dwa cyrografy: z Lucyferem neoliberalizmu i Behemotem neokonserwatyzmu
-
Gość: anab, *.dynamic.chello.pl
2017/09/29 21:01:34
@CTC "Zamiast podziękować czarodziejom za usługi, oddaliśmy im do dyspozycji cały kraj"

Zwracam uwagę, że nie było to tylko lekkomyślne poddanie się czarodziejom.
Był to układ Geremek-Jaruzelski. Jaruzelski przygotował grunt (między innymi zlikwidował obowiązkową matematykę na maturze). Ludzie od Geremka nie wprowadzali do nauczania przedmioty takie jak: "ekonomia z elementami prawa", "żywienie, higiena i medycyna" lecz z całą premedytacją podnieśli na celebryckie wyżyny kierunki typu "markiting i zarzadzanie". Chodziło o kształcenie kadr karbowych -- ludzi niezdolnych do produkowania i rozumienia merytorycznej rzeczywistości lecz zdeterminiwanych do zarządzania wywłaszczonym ludem tubylczym w interesie nieznanych z nazwiska i miejsca uwłaszczonych właścicieli
.
-
2017/09/29 21:20:32
Nigdy nie miałem wysokiej opini o Wosiu i jak widać na załączonym obrazku nie myliłem się.
Woś najwyraźniej ma poważne klopoty z logicznym myśleniem. Bierzemy jak nam radzi kwiatuszek i co widzimy? Ano oczywistość. Najgorzej wyglada dochód na łba czyli to wyklinane pkb. Teraz pytanie za 1$ czy realizując "równomierny rozwój" pkb byłoby wyższe czy niższe? Tyle w tym temacie.
A skoro już jesteśmy przy tym temacie to okazje się, że ta straszliwie ultraliberalna Polska jest w kwiatuszkach dokladnie na poziomie Włoch. No, kurwa, jak nie patrzeć to tragedia ostatnich 28 lat doprowadziła nas do poziomu Włoch i blisko poziomu Japoni. Nie wiem jak Woś, ale ja bym tych skurwysynów którzy Polske do poziomu Włoch sprowadzili normalnie ukamieniował. TAKI kraj w ćwierć wieku do poziomu Włoch sprowadzić! Normalnie chuj, dupa i kamieni kupa. Tylko pomyśleć co by się działo gdyby dać im następne 28 lat. Pewnie by Polskę upodlili do poziomu Niemiec czy innej Szwecji. Normalne chuje.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/29 22:38:45
@yellow

PKB za wszelką cenę? Czytałeś to, co napisałem o PKB na sterydach? W latach 90-tych miałem w okolicy paru takich "koksów", którzy wzbudzali (wówczas) respekt i poważanie, wręcz onieśmielenie, szybko znajdowali też naśladowców, a dziś ci duzi panowie to w większości wzbudzające litość wraki na rencie. Nabrali mięśni kosztem zrujnowania zdrowia, które pojawiło się później. No ale kto by się tam przejmował tym, co będzie dopiero za dekadę... Z Polską jest podobnie: za kult pekabu przyjdzie nam jeszcze słono zapłacić różnymi chorobami strukturalnymi (rozwarstwieniem, utratą spójności społecznej, ekstremizmem politycznym i wyrugowaniem ideologii - która, wbrew nadziejom liberałów, właśnie wraca w wielkim brunatnym stylu...).

Jeszcze co do "lekarza" Sachsa: on publicznie chwalił się, że nie interesuje się problemami wewnętrznymi krajów, którym doradzam, bo co go obchodzą poboczne jakieś kwestie rozwojowe Boliwii czy Rosji - on się takimi bzdurami nie zajmuje, bo jego lek zadziała na wszystko i w każdych warunkach! Po co badać pacjenta i dopasowywać kurację, mierzyć gorączkę, ciśnienie, identyfikować chorobę i dobierać leki, skoro mamy działającą na wszystko magiczną różdżkę w postaci Niewidzialnej Ręki?

Zgadzam się, że przy wszystkich patologiach (obecnie głównie rosnący w siłę prawicowy ekstremizm) Polska i tak nie wyszła na tej kuracji najgorzej, bo przynajmniej nie dorobiliśmy się silnie rozwiniętej oligarchii. Dobre i to. A Majcherek to doprowadzona do skrajności egzemplifikacja neoliberalnych elit lat 90-tych (bradziej na prawo jest chyba tylko Korwin-Mikke). Majcherek przerósł swojego idola Balcerowicza, bo nawet Balcerowicz nie wypisywał o "wkładce mięsnaj" tego co wygaduje ten pan (Ikonowicza liberałowie jeszcze niedawno nazywali oszołomem i "obrońcą meneli").

I nie wiem, jak mieszkając w Szwecji, możesz nie zauważać zalet tamtejszego socjaldemokratycznego państwa opiekuńczego (prawda, że mocno okrojonego w porównaniu z latami 70-tymi). Szwecja ma swoje patologie, jak każdy kraj, ale to jednak tam (a nie w Polsce) ludzie czują się częścią państwa, trybikiem w jego machinie, a w różnych wskaźnikach od łapówkarstwa po czytelnictwo książek Szwecja bije na głowę Bolandę. To tam (i w pozostałych krajach skandynawskich) inwestuje się w rozwój, edukację, naukę i czytelnictwo, a nie w kościoły, pomniki i IPN, jak w Polskiej Rzeczypospolitej Bananowej i podobnych bantustanach. To nie Balcerowicze, tylko Olofy Palme Szwecję zbudowali.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/29 23:16:00
Jeszcze jedno.

Wśród nostalgicznych sentymentów, które przez wiele lat po upadku PRL snuły się w niektórych środowiskach politycznych (ale w końcu zaczęły wygasać), Majcherek wymienia sprawiedliwość społeczną, pełne zatrudnienie czy troskę o zwykłego człowieka

Cenię Majcherka za to, że mówi bez ogródek to, czego typowy Maziarski czy Gadomski nigdy by nie napisał. Ten tekst ukazuje w pełnej krasie polski neolib z jego gołą, obsraną dupą. Bo do tej pory mieliśmy okazję oglądać ten brudny tyłek ukryty za gaciami pewnej socjalnej poprawności (liberalizm tak, ale...), będącej, zdaniem Majcherka, złogami po PRL-u. Dobrze, że Majcherek wreszcie zrzuca te majtki - niech jego fani uważnie przeczytają te słowa.

Szkoda tylko, że całe pokolenie zostało w mediach i w szkołach zainfekowane tymi bzdurami. Nawet, gdy w ciemnej uliczce dostanie ono od Niewidzialnej Ręki Majcherka w łeb i zabierze im ona portfel, to i tak wina zawsze leży po stronie "lewactwa" i "neosocjalistów". Przecież gdyby ta bolszewia i peerelowskie urzędasy nie krępowały Prawdziwie Wolnego Rynku, Polska miałaby kolejną dolinę krzemową i co najmniej 10 rodzimych Nokii i facebooków.
-
2017/09/30 00:15:25
W ramach sprowadzania na ziemię.
Szwecja - pkb na głowę ponad 50000$
Polska - 12000/25000$.
Wytłumaczę ci na paluszkach. Oni są CZTERY razy bogatsi od nas. 4. Słownie: CZTERY. 28 lat temu byli jakieś 10 - 12 razy. Doszło czy tłumaczyć dalej? Wytłumaczę.
Bez tego strasznego liberalizmu bylibysmy w takiej dupie jakiej byliśmy. Tylko dzieki temu możesz sobie razem z Razem narzekać na straszny los robotnika z płacą minimalna na poziomie 10 razy wiekszym niż ŚREDNIA pensja w 89r.
Potlumacze jeszcze trochę.
Jakie kurwa PKB na sterydach? O czym ty piszesz? Wymyśliłem sobie jakiś termin który nic nie oznacza. Że niby co? Wzrost pkb nie przenosi sie na poziom zycia ludzi. Poczytaj dobie rapory ONZtu, OECD czy dowolny inny poza publikacjami Razem. Weź przeczytaj. I zadaj sobie pytanie, dlaczego w nich Polska najlepiej zwalcza biedę w regionie, jako jedyna uniknęła kryzysu gdy większość przeszła przez 2 (98 i 08), jako jedyna notuje CIĄGŁY wzrost płac. Placa minimalna jest najwyzsza w regionie. Srednia bodajże 2. Gini znacznie poniżej sredniej w regionie. Tak, sterydy i kamieni kupa, a lud poniewierany. Niech się lud przejedzie gdziekolwiek i zobaczy jak swietnie jest. Ale lud nie chce Litwy czy Estonii, nie, lud po 28 latach chce NIEMIEC/SZWECJI. Narychmiast. Teraz. I po 2500e na rękę. Już. Bo jak nie to w ryja. Bo przecież przez 28 lat można nadrobić wiek. Tylu państwom się udało. Tylu.

Mam pomysł. Wygrajcie se wybory i budujcie Szwecje bez Szwedzkiego pkb/głowę . Powodzenia życzę. A jak już dojdzie do was że pewne rzeczy są mozliwe tylko dlatego że są na nie pieniadze to sobie porozmawiamy.
Bo wam wydaje się, że można dawac na dzieci ryle co Szwecja. Pewnie że można ale relatywnie a nie kwotowo a dajemy połowę keotowo przy pkb 4 razy mniejszym. Mozemy i dac 1000+ a co nie nalezy się? NALEŻY jak psu kiełbasa. I darmowe przedszkole. Bo w Szwecji... ah wait... nie w Szwecji nie jest darmowe. To platny urlop rodzicielski bo w Szwecji matka dostsje 80%! Tak, przez miesiac... potem od 60 do 140 sek na dzień. Wow! I, dłuższe wakacje bo w Szwecji, a wait, 25 dni a ile mamy w ultraliberalnej Polsce? 26? I takie cuda jak wolne na ślub w rodzinie, czy przerwę na lunch wyliczoną w czas pracy. W ogóle ten czas pracy to zgroza. Bo w Szwecji pracodawca może zarządać pozostonia w pracy po godzinach... a już najgorsza jest to przebrzydla służba zdrowia. Bo w Szwecji jest za darmo i leki sa za darmo i kolejek do szpitali nie ma i jednorożce popierdalaja na motorach przez centrum. 250sek za KAŻDĄ wizyte u lekarza. Fakt jest górną granica 2500 na rok. Pytanie kto chodzi do lekarza czesciej niż 10 razy na rok. I leki są bezplatne! Bzzzzz! Nie są. I kolejek nie ma. Zgadza się nie ma. Zaś pół roku czekania na operacje syna przysnilo mi się wczoraj. I mogę tak przez pół dnia wymieniac i pisac. Tylko po co? Bo przecież i tak kazdy wie, że w Szwecji to...
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/09/30 18:12:52
@yellow

Spróbuję kolejny raz wyjaśnić ci to na spokojnie i bez inwektyw, choć klawiatura kusi...

Zauważ, że w ciągu ostatniego ćwierćwiecza wszędzie tam, gdzie neoliberalizm wprowadzany był "na chama" (głównie Europa Wschodnia, część Azji i Ameryki Łacińskiej), pojawiało się zapotrzebowanie na autorytaryzm, czy to w wersji soft (Kaczyński), czy hard (Putin). Nie jest to zjawisko nowe i występowało również w latach 90-tych: przed Kaczyńskim mieliśmy Leppera, a Rosjanie przed Putinem mieli Żyrynowskiego. To samo dotyczy wielu krajów, gdzie władzę w sposób demokratyczny objęli populiści (Wenezuela). To nie Chavez, Łukaszenko czy Putin są chorobą, oni są tylko jej objawem. Owszem, łatwo mogę sobie wyobrazić neoliberalne reformy pod butem Pinocheta (bo w takich warunkach nie ma nic do gadania), ale w demokracji coś takiego jest na dłuższą metę nie do utrzymania. Ludzie, za wyjątkiem paru zmanipulowanych gimbusów, zawsze wybiorą sprawiedliwość społeczną, z lewicą czy bez niej; jednak bez niej robi się nieciekawie, bo gdy lewicy nie ma - bo twoim ideowym kolegom udało się ją zaorać - do gdy wchodzą inne, mniej przyjemne od lewactwa siły. Natura nie znosi próżni.

Powojenne elity zachodnioeuropejskie doskonale zdawały sobie z tego sprawę z tego zagrożenia i właśnie aby zapobiec pojawieniu się kolejnego Lenina czy Hitlera, budowały państwo socjalne w nowoczesnym wydaniu. Najlepiej się to udało w RFN i Skandynawii. Nie zawsze oznaczało to rozdawnictwo pieniędzy na gębę (to raczej kiepski pomysł), ale głównie socjal i dobrze ukierunkowane inwestycje (infrastruktura, szkoły, szpitale, przedszkola, biblioteki). W złotej erze kapitalizmu (lata 50-te, 60-te), aby zniwelować nierówności, podatki dochodowe w USA potrafiły sięgać 95%! Wszystko to robiono na zachodzie, w warunkach korygowanego kapitalizmu, ale to samo próbowano również również (z lepszym lub gorszym skutkiem) w PRL-u. Tam wyszło dobrze, u nas - niespecjalnie (m.in. dlatego, że w Bloku Wschodnim masa pieniędzy szła na rakiety, czołgi i armaty).

Niestety, neoliberalizm w latach 80-tych zanegował wszystkie te założenia. Zanegował, przynajmniej teoretycznie, aktywność państwa właściwie na wszystkich polach (czystego korwinizmu naturalnie nie wprowadzono nigdzie na świecie, ale tę teorię w dużej mierze zdołano przekuć w praktykę). Co szczególnie oburzające, że oprócz liberałów, udział w tej hucpie brały też ugrupowania nominalnie lewicowe (Blair, Schroeder, Miller). Państwo socjalne zostało w zasadzie wszędzie do pewnego stopnia rozmontowane. Choć w najmniejszym stopniu dotknęło to Niemcy i kraje skandynawskie (w związku z czym państwom tym, nazywanym socjalistycznymi skamielinami, wróżono 20 lat temu rychłe bankructwo - dobrze pamiętam te niegdysiejsze przepowiednie o bankrutującej Szwecji). Tymczasem co widzimy dziś? Surprise, surprise - jedynymi obszarami Europy z silnym, innowacyjnym przemysłem są właśnie te wyklinane niegdyś przez liberałów skandynawia i kraje niemieckojęzyczne! To ten socjalny skansen poradził sobie najlepiej! A podobno socjalizm jest nieefektywny... Ale istnieją jeszcze ważniejsze od gospodarki wskaźniki jak zaufanie czy kapitał społeczny (które jednak również w istotnym stopniu wpływają na ekonomię). Podczas, gdy (ciągle jeszcze) lewacka Szwecja radzi sobie na tym polu nieźle, nas jest z tym tragicznie.

Ty piszesz o rozdawaniu pieniędzy, ale budowa socjalizmu na zachodzie (np. w twojej Szwecji) wyglądała inaczej; nie sztuka dać każdemu po tysiąc złotych (jeśli się nie ma ropy naftowej), sztuką jest zbudować przyjazne państwo z całym jego aparatem, sztuką jest zasypywać rów pomiędzy biednymi a bogatymi (bo gdy tak nie jest - a nie jest np. republikach bananowych - i jedni, i drudzy przestają się z tym państwem utożsamiać). Liberałowie zaniedbali te wszystkie dziedziny, a teraz dziwią się, że u władzy są populiści? Że "ciemny lud" dał się zmanipulować..? Że Rosjanie odrzucają demokrację..? A ja jestem pozytywnie zaskoczony, że już 15 lat temu do władzy nie doszedł u nas jakiś Lepper.
-
2017/09/30 22:04:14
Zdradze ci tajemnicę jak gdziala Szwecja. Tobie sie wydaje ze chodzi o jakas ideologie w domysle socjalistyczną. I zgadza sie tobie i Razem sie wydaje. Naprawde chodzi o liczby. O nic wiecej. Gdy kasa musi sie zgadzac to nagle jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki okazuje sie ze socjalizm to fajny jest ale kapitalizm preweils. I tak handel twardo wyzyskuje kasjerki w soboty i niedziele do 22. W wigile tylko do 18. Zas w ultrliberalnej Polsce... To magia liczb sprawia cuda. A te mowia ze jedna opiekunka do dzieci obrabia 5 rodzin co oznacza ze 4 osoby ekstra moga pracowac. One mowia, ze mamy infrastrukure na 20mln wiec kazdy ktory przyjedzie i bedzie podatki placil odciaza reszte z utrzymania infrastruktury. I one rowniez mowia ze 4 na 10 imigrantow znajduje prace w ciagu 3 lat a 4 nastenych w ciagu nastepnych 7 lat. I ze pidatki przez nich zaplacone z nawiazka skompensuja wydatki na ich utrzymanie na bezrobociu. To liczby mówią ze Szwecja opowiada sie za OZE. Bo gdy ma sie ryle rzek ze nie wiadomo gdzie elektrownie budowac to trzebaby byc idiota aby stawiac na wegiel. I to liczby mowia ze lepiej miec wysokie podatki posrednie a nie bezposrednie. Itd.
Gdy 10 lat temu one powiedzialy ze budzet ledwo kwiczy to nastspilo ciecie wydatkow aby budzet zrownowazyc. I tak jakos ma zrownowazonym jada. Przełoże na nasze warunki. Plus ~40mld pln do wydania. Tylko wystarczy przez dekade sie nie zadluzac i juz po dekadzie masz 40mld pln ekstra kazdego roku do wydania. I gdy byla pitrzeba to sie socjal obcirlo. Zasilki poszly do piachu. Doplaty do mieszkan komunalnych zaorane, kontrole doszly. Cdn
-
2017/09/30 22:48:47
Blox siada. Nic wyslac nie moge.
-
2017/09/30 22:54:34
Szwecja. Rzad Bilda. Poczatek lat 90. Kuracja. Bo nie szlo dalej. Kuracja p.t. bilans musi sie zgadzac. Cięcie wszystkiego. Pomoglo na chwile. Lata 2000 rzady Persona. Ponowne ciecia. Reinfeldt i znow ciecia. Bo liberalizm byl tylko odpowiedzia na brak kasy w budzecie. I to teoje w najmniejszym stopniu wyglada tak, ze tobie sie wydaje ze cos jest a nie ze cos jest.
Masz jaies wyobrazenie Szwecji czy Niemiec a ja ma taką przewage, że w Niemczech mieszkalem przez 9 lat a w Szwecji po Niemczech i dokladnie widzialem i widze jak rzeczywistość ma sie do wyobrazen. Hartz4. Praca za 1e na godzine. To nie ultraliberalna Polska to Niemcy A.D. 2004. Brak przedszkoli to nie Polska to Niemcy A.D. od zawsze do ostatniej Merkel. Urop maciezynski krotszy niz Polsce to Niemcy zawsze i teraz i obecnie Szwecja. Platne przedszkola to Szwecja. Sklepy cznne do 22 kazdego dnia a w wigilie do 18 to nie polskie pieklo tylko szwedzki raj. Pierwszy dzien chorobowego za 0 to nie polska tylko Szwecja. 240sek za kzda wizyte u lekarza to Szwecja nie Polska albo 10e za pierwsza na kwartal to Niemcy. Dentysci wylaczeni z bezplatnego leczenia to Szwecja nie Polska. I tak moge dugo i namietnie. Tylko po co? Swoje i tak wiesz...
A różnice na plus? 55000$ na lba vs. 12000$ na lba. Tyle. Bo gdy masz 4 razy wiecej kasy to mozesz zrobic 4 razy wiecej. Proste. Tobie sie wydaje ze mozna budowac i rozwijac bez pieniedzy. Oswiece cie. Nie mozna. Nie ma kasy nie ma budowania. Ty mowisz kasa od bogatych. Spoko. Tylko ile wyciagniesz? Zwlaszcza w porownaniu do szybszego wzrostu pkb? Odpowiedz - znikomo malo. Jedynie klase srednia przystrzyzesz bo akurat ona nie ma jak uciec od placenia podatkow. Pewnie Szedzi bo moralne bestie sa nie uciekaja... IKEA, Walenbergowie, Erikson i cala reszta niech ci za drogowskaz sluzy. I dodaj sobie taki fakt: w egalitarnej Szwecji 95% majatku jest kontrolowane przez 1% populacji. Co nie przeszkadza im miec gini na pozuomie 0.28... Gdy sobie to przemyslisz to moze zrozumiesz jak dziala ten kraj. Bo naprawde twoje wyobrazenia nie maja nic wspolnego z rzeczywistoscia i gdybysmy probowali twoje wyobrazenia urzeczywistnic w Polsce to w ciagu dekady sjonczymy jak Grecja. W najlepszym wypadku. 
-
2017/09/30 22:57:53
Francja, Holandia, Szwecja, Finlandia, Dania. Tyle w temacie populizm i brak liberalizmu. No i jest jeszcze Austria.
-
2017/09/30 22:59:35
Ale wracajac do tematu. Trochę sie na wschod przeniesmy. I ups. Znow. Kicha. Zero liberalizmu. Zero zmian. I zanim swiat w ogole sie dowiedzial o istnieniu Putina Baćka juz mial za soba zmiany konstytucji i dozywotnie panowanie. To jak to jest? Wybierasz sobie przyklady pasujace do teoryjki a te niepasujace olewasz?

Sorry za spam. Blox mi nie przepuszcza dluzszych konentarzy. Filtr antyspamowy.
-
2017/09/30 23:00:49
Ale wracajac do tematu. Trochę sie na wschod przeniesmy. I ups. Znow. Kicha. Zero liberalizmu. Zero zmian. I zanim swiat w ogole sie dowiedzial o istnieniu Putina Baćka juz mial za soba zmiany konstytucji i dozywotnie panowanie. To jak to jest? Wybierasz sobie przyklady pasujace do teoryjki a te niepasujace olewasz?
-
2017/09/30 23:07:37
Tam to dopiero musial byc mordor bo juz w 2000 sobie Adolfka wybrali i co ciekawe 30% na niego glosowalo. Dziwne jest ta ciagla koincydencja. Wszedzie 30% idiotów. Ale wracajac do tematu. Trochę sie na wschod przeniesmy. I ups. Znow. Kicha. Zero liberalizmu. Zero zmian. I zanim swiat w ogole sie dowiedzial o istnieniu Putina Baćka juz mial za soba zmiany konstytucji i dozywotnie panowanie. To jak to jest? Wybierasz sobie przyklady pasujace do teoryjki a te niepasujace olewasz?
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/10/01 03:09:47
@yellow

"W egalitarnej Szwecji 95% majatku jest kontrolowane przez 1% populacji (...)
Ty mowisz kasa od bogatych. Spoko. Tylko ile wyciagniesz?"


Ile wyciągnę? Od tego górnego 1 procenta, który rzekomo trzyma całą Szwecję w kieszeni? Hohoho, jeśli to rzeczywiście aż takie takie paniska, to na pewno tyle, że starczyłoby na następny Miljonprogrammet, a i to z nawiązką. BTW, 95% to nawet lepszy wynik niż na Ukrainie, gdzie oligarchowie kontrolowali "zaledwie" 70-80% majątku (również przy niskim ginim).

"Tobie sie wydaje ze mozna budowac i rozwijac bez pieniedzy. Oswiece cie. Nie mozna. Nie ma kasy nie ma budowania

Po pierwsze: zdaję sobie sprawę z tego, że dzisiejsza Szwecja to już nie jest tamta legendarna Valhalla z lat 70-tych i pisałem o tym. But still: społeczeństwo Szwecji czy Danii uważa, że wysokie podatki progresywne są OK i należy je płacić, bo to podstawowe źródło dochodu (no, w normalnym państwie, chyba że jest się Norwegią albo innym Katarem) i dzięki nim państwo jest sprawne, a nie kartonowe (porównaj to z ogłupieniem Polaków antypodatkowym populizmem, uprawianym od dwóch dekad przez Balcerowiczów). Społeczeństwa cywilizowane uważają też, że nierówności są niebezpieczne dla demokracji i należy im zapobiegać (porównaj to z Ukrainą czy podobnymi Meksykami). A przede wszystkim skandynawowie nigdy nie uwierzyli w bzdury o likwidacji państwa, co było esencją neolibu. Silne państwo to spójne społeczeństwo, a to jest najlepszym zabezpieczeniem przed szwedzkim Lepperem czy innym Łukaszenką (dla porównania: słabe, nieobecne państwo to typowa bananowa republika, z którą nikt się na serio nie identyfikuje, a każdy tylko kombinuje jak okraść innego złodzieja; takie twory są bardzo podatne na Putinów i Chavezów). U nich szkoły edukowały młodzież, że płacenie podatków się opłaca, bo państwo ma trochę inne cele niż korporacja, podczas gdy u nas w tym czasie "eksperci" po SGH mielili bzdury o państwie-nocnym stróżu i śnili korwinistyczne wet dreams, że najsłabsze i najmniej przedsiębiorcze jednostki muszą wymrzeć, bo tak działa natura (przy czym siebie naturalnie widzieli na szczycie ewolucji, w roli polujących w dżungli na ofiary Tygrysów Biznesu).

Ja nie jestem jakimś Che Guevarą z nożem w zębach, który chciałby wieszać burżujów na latarniach. Po prostu staram się dojść, co takiego wydarzyło, że w Polsce do władzy doszli populiści. No i wychodzi mi, jak bonie dydy, że jest to bezpośredni rezultat 25 lat liberalnego konsensusu, który PiS umiejętnie zanegował (najpierw w 2005, przeciwstawiając "Polskę solidarną" "Polsce liberalnej" - już to powinno stać się ostrzeżeniem dla liberałów, którzy jednak dalej woleli ględzić o "homo sovieticusie", "elektoracie roszczeniowym", "mentalności chłopa pańszczyźnianego" i "motłochu z PGR-ów", który "wprowadził chlew do parlamentu"). Ty mówisz: zmanipulowani głupcy zagłosowali; ja mówię: PiS zaktywizował (przynależny w normalnych warunkach lewicy) elektorat socjalny, który generalnie polityką się nie interesuje, ale któremu zlikwidowano ostatnie połączenie PKS i który łudzi się, że Kaczyński do niego tym zlikwidowanym PKS-em przyjedzie i przy okazji naprawi zęby (tak, wiem, że dyletanctwo PiS może doprowadzić Polskę do bankructwa, ale nie każdy wyborca ma doktorat z ekonomii).

Czy ja, jako premier i minister finansów, lepiej poradziłbym sobie od Balcerowicza? Na pewno nie. On pewnie był potrzebny żeby zgasić pożar, ale co najmniej od końca lat 90-tych powinniśmy byli budować silną alternatywę socjalną. Tymczasem dyskurs w mediach nieprzerwanie opanowany był przez neoliberalne skamieliny: ciąć, zamykać, prywatyzować, likwidować, bo wolna ręka rynku wszystko załatwi. Obniżać podatki, żeby Jaśnie Pan Prezes miał na nowe Subaru, a budżet zostanie ostatecznie zbilansowany wpływami z VAT-u z podstawowych artykułów (przecież plebs zawsze będzie coś żreć). Deregulować zawody, wprowadzać OFE i komercjalizować szpitale, boć to, panie, modne w Hameryce i tak doradziła Jego Profesorskość Balcerowicz.
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/10/01 04:06:16
...cd:

Po drugie: rzecz w priorytetach. Państwo porządne od państwa bananowego można odróżnić w bardzo prosty sposób: wystarczy spojrzeć, jak działa administracja i na co idą pieniądze: w państwie porządnym pieniądze idą na cele rozwojowe i (jeśli trzeba) socjalne, państwo porządne planuje lata do przodu. Bantustan natomiast wydaje na pomniki, olimpiady i kościoły, infrastrukturę rozwija co najwyżej w stolicy, a planuje do następnych wyborów i natychmiast wyda co ma, kupując wyborców, a po nas choćby potop (albo, w wersji neoliberalnej, po prostu zrzuci z siebie odpowiedzialność, prywatyzując i deregulując co się da, ale to - jak już pisałem - z reguły kończy się Kaczyńskim albo innym Chavezem). Porządne państwo buduje infrastrukturę, inwestuje w kulturę i edukację, dotuje komunikację na prowincji, trzyma rynek w ryzach regulacjami, nie prywatyzuje wszystkiego, nie ułatwia prywatnej edukacji i nie komercjalizuje służby zdrowia, towary luksusowe obkłada podatkami i nie idzie na rynkowy żywioł. Bantustan takimi rzeczami się nie zajmuje (bo elity Hondurasu czy innej Bolandy swoje dzieci i tak poślą do prywatnych szkół i wyleczą w prywatnych szpitalach, a plebs niech się wyleczy u znachorów i babć-zielarek, a czytać nauczy na bezpłatnych kursach w szkółkach biblijnych), bo w bantustanie dominuje klientelizm: sypanie kasy kościołowi i całowanie Kulczyków po rękach, brak reform lub ich pozorowanie (żeby nie narazić się wpływowym grupom) i przede wszystkim obniżanie podatków bogatym (którzy w ramach wdzięczności sypną groszem na kampanię wyborczą). Takie państwa to nie tylko bantustany, to również USA; w takich państwach rzucają się w oczy brak dialogu społecznego, napuszczanie różnych grup na siebie (np. białych na czarnych) i wojenki kulturowe (aborcja, geje itp.) po to, żeby odwrócić uwagę ciemnego ludu od tego, że górny 1% trzyma łapę na kasie i trzęsie polityką (słynne dotacje i "think-tanki" braci Koch). W lewackiej Szwecji nikt tak polityki nie uprawia (no, ekstrema, ale większość partii mówi o konkretach i przedstawia swoje propozycje polityczne a nie międli tematów zastępczych).

Tak się składa, że państwa porządne to z reguły państwa lewackie, ze Skandynawią na czele (choć wellfare states, jak Japonia, Korea czy Nowa Zelandia, dbające o pełne zatrudnienie, też są "porządnie" zarządzane). Państwa bananowe nie muszą być koniecznie neoliberalne (przynajmniej formalnie nimi nie są), ale z reguły bardzo po drodze im z tą ideologią, ponieważ pozbywają się w ten sposób odpowiedzialności za ewentualne złe zarządzanie, spory polityczne przekierowując na czarnych gejów, latynoskie lesbijki i inne dżendery. Jak to wpływa na demokrację, widać w różnych częściach świata, gdzie albo kończy się na rządach oligarchii, albo populistów, albo osuwają się one w autorytaryzm. Z cywilizowaną skandynawską demokracją nie ma to wiele wspólnego. Rynkowi dogmatycy jak Balcerowicz, będący zarazem w większości szczerymi demokratami, nie widzą niestety zależności między dobrobytem, równością i sprawiedliwością społeczną a jakością demokracji (no dobra, nie wszyscy - akurat Korwina demokracja nie obchodzi, bo on przynajmnej uczciwie przyznaje, że najchętniej wprowadzałby twardy neoliberalizm pod butem wojskowego dyktatora, żeby mu się motłoch nie zbuntował). Dla Balcerowiczó receptą na złe zarządzanie i indolencję państwa jest po prostu scedowanie wszelkiej decyzyjności na siły rynku (bo im mniej państwa, tym mniej urzędas zepsuje). Niestety to ślepa uliczka, droga na skróty i wylewanie dziecka z kąpielą.

Kończy się to tak, że nawet w państwach (względnie) bogatych, jak Rosja czy Meksyk, a nawet w bardzo bogatym USA, rządzi oligarchia i kartele, a całe grupy wyrzucone są poza nawias społeczeństwa, wegetując gdzieś w slumsach. Czy chcemy iść w tym kierunku? Czy lepiej w stronę Skandynawii?
-
pfg
2017/10/01 22:46:45
@chińska - z bardzo wczesnych lat '90 zapamiętałem powiedzenie, iż należy walczyć o to, aby równo dzielić tę naszą polską biedę. Autora nie pamiętam, ale slogan zapamiętałem, gdyż wydał mi się wyjątkowo głupi, wręcz wstrętny. Otóż gdyby nie ten potwór Balcerowicz, dziś bylibyśmy w sytuacji dzielenia tej naszej polskiej biedy. To ja bardzo dziękuję.

Nie było żadnego "PKB na sterydach". Na sterydach działają firmy państwowe, i te istniejące, bronione przez lewicę jak niepodległość, i te wymarzone przez kompradora Morawieckiego. Na sterydach, czyli z wyłączeniem normalnych mechanizmów ekonomicznych, a nawet podatkowych i składek na ZUS.

Owszem, różne grupy bardzo nierówno konsumowały przyrost PKB, ale też obszarów bezwzględnej biedy jest w Polsce niewiele (a w latach '90 było o wiele więcej, obrzydliwi są ci liberałowie, którzy doprowadzili do tego, że bieda zanikła). Jest bieda relatywna, a jeszcze więcej jest poczucia niepewności, zagrożenia utratą tego, co się ma. W dodatku poczucie to koreluje z poczuciem braku sprawczości, podmiotowości. Wytworzenie takiego stanu to moja największa pretensja od okresu 1989-2015. Z tym, że to nie jest osobliwość Polski - patrz Trump, Brexit, sukces AfD we wschodnich landach, sukces Le Pen w zdezindustrializowanych regionach Francji. W pewnym sensie strzelając sobie w kolano (amicus Plato...) dodam, że niektórzy głoszą taką post-weberowską tezę, iż w Polsce wielką winę ponosi katolicyzm: skoro człowiek jest prochem marnym, poddanym kaprysom Boga i nic od niego nie zależy, po prostu nie warto się starać ani w gospodarce, ani w polityce. Lepiej jest się modlić.

Porównania do Stanów czy Meksyku są bardzo naciągane, bo w Polsce mamy odziedziczone po PRLu wcielone w życie dwie bardzo ważne idee par excellence lewicowe: powszechną służbę zdrowia i powszechny system emerytalny. Działają jak działają, ale panuje oczywiste przekonanie, że muszą być i cześć. A w Stanach czy Meksyku czegoś takiego nie ma. Przy okazji Andrzej Andrysiak, o którym za chwilę, podnosi, że to obrzydliwe gniazdo neoliberalnych szerszeni, jakim była Gazeta Wyborcza, wprowadziła do dyskursu publicznego agendę feministyczną (choćby w postaci akcji "rodzić po ludzku" czy weekendowych Wysokich Obcasów), a także kwestię praw osób homoseksualnych, praw innych mniejszości, a wreszcie współodpowiedzialności Polaków za Holocaust. No patrz pan, ci straszni neoliberałowie, po nocach zastanawiający się, jak tu zaorać lewicę...
-
pfg
2017/10/01 23:02:24
W weekendowym DGP Andrzej Andrysiak pisze, że To nie jest kraj dla lewicy i winą za to obciąża wszechobecny w Polsce konserwatyzm. Polacy byli konserwatywni przed 1989, po 1989 i są teraz. To zgadza się z moimi odczuciami: W Polsce mieliśmy tylko dwie istotne grupy społeczne, pańszczyźnianych chłopów i szlachtę, obie z natury arcykonserwatywne. Nie było liczącej się klasy kupiecko-mieszczańskiej, nastawionej na współpracę i otwartej na świat. Gdy w XIX wieku zaczęła się tworzyć otwarta na świat warstwa oświecona, to po pierwsze okazało się, że w znacznym stopniu jest ona pochodzenia żydowskiego, co budziło niechęć Narodu Polskiego, a po drugie bardzo bardzo skutecznie nam ją wymordowano, resztki wypędzono. Sporo z części etnicznie polskiej też wymordowano lub wypędzono, resztki świadomie zdeklasowano. A pod obecnymi rządami polityka antyinteligencka, antyelitarna wraca teraz jak heroina w Pulp Fiction: w wielkim stylu.

No więc skoro w 1989 prawie całe społeczeństwo było konserwatywne, to i lewica okazała się konserwatywna. Andrysiak:

Lewicowa wrażliwość zalała nas jak wodospad i tak jak szybko nas zmoczyła, tak też szybko wyskoczyliśmy na powierzchnię, łaknąc haustu świeżego powietrza. Konserwatywnego. Nawet wejście do Unii Europejskiej, które, biorąc pod uwagę naszego historycznego pecha, trafiło się nam jak ślepej kurze ziarno, nie wepchnęło nas z powrotem do lewicowej wody. W 2005 dwie partie o konserwatywnych korzeniach i takiej samej wrażliwości zgarnęły całą pulę. Polityczna lewica odeszła do lamusa [...]
-
Gość: chińska_telewizja_centralna, *.adsl.inetia.pl
2017/10/02 00:34:03
@pfg

...eee, zapominasz, że przed wojną silny był PPS (tak, wiem, to było bardzo dawno temu).

"w Polsce mamy odziedziczone po PRLu wcielone w życie dwie bardzo ważne idee par excellence lewicowe: powszechną służbę zdrowia i powszechny system emerytalny"

I właśnie z powodu tego "złego pochodzenia" liberałowie próbowali je zaorać, co im się (na szczęście tylko częściowo) udało.

"No patrz pan, ci straszni neoliberałowie, po nocach zastanawiający się, jak tu zaorać lewicę..."

Sroczyński właśnie wyleciał z "Wyborczej".
A z tą lewicą to jest tak, że po '89 nie miała (oprócz niszowych inicjatyw) własnych mediów, na co po wywaleniu z "Wyborczej" Leszczyńskiego w zeszłym roku i Sroczyńskiego teraz narzeka lewicowy publicysta. Postępowe idee zwyczajnie nie miały więc skąd dotrzeć do społeczeństwa (no tak, "Rodzić Po Ludzku" i inne kampanie w Wyborczej - ale jednak np. na antypodatkowy populizm Balcerowicza odtrutki nie było tam żadnej).

Ja zresztą uważam, że Kaczyński, robiąc po chamsku skok na media, dobrze wiedział co robi - bo przykład Rosji pokazuje, że kto ma media, ten ma nie tylko władzę, ale też rząd dusz. I dlatego tak mnie przeraża perspektywa bezustannej propagandowej sieczki w TVP połączonej z zamknięciem gęby mediom opozycyjnym; wtedy Kaczyński, podobnie jak Putin z jego "zombi-pudłem" czy Orban, który właśnie zamknął ostatnią opozycyjną gazetę, będzie mógł spokojnie rządzić aż do śmierci (a jedyna licząca się w perspektywie 10-15 lat ekstremistyczna opozycja, którą celowo będą hodować, czyli węgierski Jobbik, polski Kukiz czy rosyjscy nacbole, będą uważane przez świat za jeszcze gorsze od obecnych reżimów scenariusze). No tak, jest internet, ale on nie dociera do wszystkich; co z tego że jest, skoro pani Halinka z warzywniaka ogląda jedynie dziennik TVP, a z prasy kupi w kiosku ewentualnie "Wróżkę" i "Życie Gwiazd", a pan Mietek czasem sięgnie po "Fakt". Poza tym internet też jest w większości skolonizowany przez skrajną prawicę (tyle że akurat niekoniecznie pisowskiego chowu).

Ludzie wybrali PiS, ponieważ uważają tę partię za ugrupowanie socjalne, czyli reprezentujące ich interesy. Oprócz grupy silnie zmotywowanej religijnie, ich wyborcy to głównie dawny elektorat Leppera i SLD (które, z różnych powodów, straciło wiarygodności). Zauważ, że Kaczyński zaczął odnosić sukcesy właśnie wtedy, kiedy zanegował liberalny dyskurs, przeciwstawiając "Polskę socjalną" "Polsce liberalnej" (a przecież w latach 90-tych Kaczyński raczej nie słynął ze specjalnie prosocjalnych poglądów...). To bardzo znaczące. To pokazuje, że jest w Polsce potężny elektorat socjalny, obecnie zagospodarowany przez PiS, że jest miejsce na lewicę, że można by (teoretycznie) obebrać pisowi ten elektorat socjalny, lub jego część. Choć teraz, gdy mleko się rozlało, będzie to bradzo, bardzo trudne. Ale i tu pojawia się problem: jeśli przez nieodpowiedzialne działania populistów Kaczyńskiego staniemy się za kika, kilkanaście lat drugą Grecją (co do reszty ich skompromituje i odsunie od władzy), liberałowie tę ich nieodpowiedzialną politykę będą mogli przedstawiać jako "lewicowe rozdawnictwo" (przykład: natychmiast zacznie się opowiadanie o prywatyzacji Mediów Narodowych tylko po to, żeby na przyszłość uniknąć politycznych nacisków; liberał powie żeby nie naprawiać, tylko wyrzucić - i znów zwycięży rynek). Balcerowicz po raz kolejny zgarnie całą pulę, po raz kolejny zatriumfuje neoliberalizm i cała historia zacznie się od początku, tylko z innymi aktorami. Chciałbym, żeby lewica w przyszłości budowała drugą Szwecję, ale jeśli PiS do reszty ośmieszy etatyzm, rozdawnictwo, pomysły nacjonalizacji, idee rozdzielania pieniędzy przez państwo, państwowej własności środków produkcji (i ogólnie państwa jako takiego), to po jego odejściu siły postępowe znowu, jak w latach 90-tych, będą w d... Zwycięży kapitał. No chyba, że na tym pobojowisku Kaczyńskiego zamiast liberałów zastąpi Kukiz, ale wtedy to już naprawdę nie będzie czego zbierać.