Blog > Komentarze do wpisu

A jednak

Myliłem się: Jarosław Kaczyński jednak odwołał Antoniego Macierewicza z MON.

Myślę, że dla Kaczyńskiego ważniejsze, niż niszczenie armii, coraz gorsza opinia u sojuszników i oczywista niekompetencja Macierewicza, było to, że coraz mocniej budował on niezależną pozycję: nie dość, że jest bardzo popularny w najtwardszym elektoracie PiSu, to zaczął tworzyć sobie zaplecze instytucjonalne poprzez swoich ludzi w spółkach zbrojeniowych, w osobach oficerów zawdzięczających mu awanse i kariery, a przede wszystkim w postaci Wojsk Obrony Terytorialnej, podlegających bezpośrednio ministrowi. Znaczenie miał także niszczycielski wizerunkowo konflikt pomiędzy Macierewiczem a dr. Dudą, którego nie dało się już chyba rozwiązać inaczej, niż przez odwołanie jednego z nich. Dudy odwołać się nie dało, więc trzeba było odwołać Macierewicza. Niewątpliwie była to cena, jakiej Duda zażądał za całkowitą kapitulację w sprawach sądów.

Nowym Ministrem Obrony został Mariusz Błaszczak, osoba całkowicie i bezwzględnie lojalna wobec Jarosława Kaczyńskiego. Pierwszym zadaniem Błaszczaka będzie zakończenie konfliktu z prezydentem. Błaszczak spróbuje też naprawić atmosferę w wojsku, a może nawet wykona jakieś kroki w kierunku uruchomienia przetargów na uzbrojenie. Mariusz Błaszczak nie jest tytanem intelektu, ale przynajmniej nie cierpi na paranoję. No i nikt nie oskarżał go o otaczanie się ruskimi agentami.

Bieżący etap rekonstrukcji rządu obejmował także odwołanie ministrów Szyszki, Waszczykowskiego i Radziwiłła. Odwołanie Radziwiłła to rzecz w gruncie rzeczy rutynowa: odwołano ministra, który ewidentnie nie poradził sobie z poważnym kryzysem w obszarze, za który odpowiadał. Karykaturalna wręcz niekompetencja Waszczykowskiego aż biła po oczach. Szyszko z kolei musiał być odwołany żeby choć trochę uwiarygodnić Morawieckiego: Patrzcie, może teraz powiedzieć Morawiecki, zły minister środowiska odszedł i nie będziemy już wycinać puszczy, a za to będziemy przestrzegać wyroków Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Z Janem Szyszko w fotelu ministra taka deklaracja byłaby niewiarygodna.

W ogóle Morawiecki zapewne ma za zadanie ocieplenie stosunków z Europą. Nie będzie już uwag o widelcach i innych aroganckich gestów wobec Unii i poszczególnych krajów, ucichną zapewne żądania reparacji od Niemiec, retoryka wstawania z kolan pewnie też zostanie zapomniana. Ba, może Polska przyjmie nawet jakąś grupkę uchodźców, powiedzmy kilkanaścioro rannych i chorych dzieci na leczenie? Jednak zasadnicza polityka PiS się nie zmieni, a już zwłaszcza nie zmieni się podejście PiS do władzy sądowniczej. Jarosław Kaczyński od dawna mówił, że w kraju powinien istnieć centralny ośrodek władzy politycznej, któremu wszystko inne, w tym sądy, musi być podporządkowane, a jeśli konstytucja stanowi inaczej, tym gorzej dla konstytucji. Jarosław Kaczyński musi mieć poczucie pełnej i nieograniczonej niczym kontroli, żeby zaspokoić swoją żądzę władzy, zaleczyć kompleksy i urazy z przeszłości oraz aby móc wywrzeć swą pomstę sprawiedliwą na Tusku. Na niczym innym Kaczyńskiemu już nie zależy. W szczególności nie zależy mu na Polsce.

Tak więc mimo, jak się spodziewam, znacznie grzeczniejszego i bardziej pojednawczego tonu w polityce europejskiej, mimo ustępstw w sprawie puszczy, a może też w sprawie odnawialnych źródeł energii i uchodźców (w tym ostatnim aspekcie ustępstw bardzo ograniczonych), mimo - jak niektórzy to widzą - próby otwarcia się PiSu na nieco młodszych i nieco bardziej centrowych wyborców, zbrzydzonych obciachowością i ideologicznym zacietrzewieniem "starego PiSu", w sprawach praworządności - trójpodziału władzy, Trybunału Konstytucyjnego, prokuratury, Sądu Najwyższego, Krajowej Rady Sądownictwa i ręcznego sterowania sądami powszechnymi - Kaczyński i PiS nie ustąpią ani o milimetr. Żadnych złudzeń, panowie. 

Antoni Macierewicz

A czy Antoni Macierewicz będzie się mścił za odwołanie go z rządu, czy "zrobi piekło", jak to rzekomo sam miał zapowiedzieć? Czas pokaże. Zauważmy przy okazji, że w czasach fake news, z których istnienia wszyscy już sobie zdają sprawę, każdą pojawiającą się jak grom z jasnego nieba informację kompromitującą tego czy innego polityka można próbować dyskredytować jako fake news. Kto wie, może nawet skutecznie. A może Macierewicz nie ma jednak żadnego asa w rękawie.

środa, 10 stycznia 2018, pfg

Polecane wpisy

  • Straszny wstyd

    Ależ byłem naiwny! W poprzednim wpisie brałem pod uwagę możliwość, że dr Duda nie podpisze ustaw sądowych. Andrzej Duda właśnie oświadczył , że je podp

  • Los Macierewicza

    Obserwatorzy polskiej polityki zastanawiają się, jaki będzie ostateczny los ustaw sądowych - czy dr Duda zaakceptuje najnowsze poprawki PiSu, wykraczające, jak

  • 47%

    Najnowszy sondaż CBOS daje PiSowi poparcie 47%. Opozycja smętnie dołuje - Platforma ma 16%, Nowoczesna 6%. Część komentatorów stara się to bagatelizować zwracaj

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/01/10 22:32:04
Po pierwsze Nadprezes mógłby z dnia na dzień odwołać p. Rezydenta Pałacu Namiestnikowskiego albo zmusić go do złożenia urzędu; od członków swojej szajki nie takie rzeczy potrafił już wymuszać. Nie zrobi tego jednak, bo ceną za takie posunięcie byłaby konfrontacja, na którą jeszcze nie czuje się gotowy, więc woli ją opóźnić, dopóki nie będzie miał całkowicie w garści sądownictwa i aparatu przymusu, a może nawet dopóki nie doprowadzi do wyjścia Polski z UE. Za dobrze pamięta, jak wiele kosztowało go nazbyt pośpieszne rzucenie się do konsumpcji przystawek w 2007 roku.

Po drugie nie mylmy celów, które przy rekonstrukcji rządu stawiała sobie szersza wierchuszka PiS-u, z tymi, które realizował Nadprezes (a których nie jest świadom nikt poza może paroma jego najbliższymi współpracownikami - być może Płaszczak, być może Jojo, ale nawet im informacje o swych rzeczywistych zamiarach Nadprezes podaje w możliwie okrojonej wersji: absolutne minimum tego, co konieczne dla ich wprowadzenia w czyn). Wierchuszce Nadprezes sprzedał historyjkę o bujaniu ciemnego elektoratu, który już tyle razy już dał się nabrać, że i teraz na pewno uwierzy w Jeszcze Lepszą Zmianę, podobnie jak niekumaci eurobiurokraci w Brukseli, zwłaszcza że w wielkim stylu wyprowadzono z salonu wprowadzoną tam przed dwoma laty kozę (Waszcz, Szyszcz, Antonio i reszta menażerii). Tymczasem jedyne, co się liczy, to fakt, iż właśnie obrany został kurs na zderzenie z pobliską górą i nikt nawet nie myśli go zmieniać: Zero robi swoje, Płaszczak i Jojo pilnują drzwi do kokpitu, Orban z pełną zgodą i wręcz na prośbę Nadprezesa poprze uruchomienie wobec Polski artykułu siódmego w możliwie najszerszym zakresie. Ale do tego potrzeba jeszcze odrobinkę czasu w spokoju, żeby nikt nie zdążył odebrać Nadprezesowi sterów. Przez pokładowy interkom płyną uspokajające komunikaty i kojące melodie, załoga roznosi drinki i lody, a nerwowym pasażerom stewardesy tłumaczą, że gwałtowny skręt i rosnący w oczach masyw skalny to nic nadzwyczajnego: pilot znany jest z takich pozornie niebezpiecznych - ale w istocie wirtuozersko genialnych - manewrów i żadnego samolotu dotąd nie rozbił.
-
Gość: Ef.ha, *.dclient.hispeed.ch
2018/01/10 23:20:23
Czytam właśnie, ze na dzisiejszej miesiącznicy okrzyki Antoni Antoni były znacznie głośniejsze niż Jarosław Jarosław. Może to więc jeszcze nie ostateczna rekonstrukcja, a as w rękawie, którego tak wszyscy jesteśmy ciekawi, czeka na odpowiedni moment?
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/01/10 23:37:37
Po to Jojo i Płaszczak pilnują mundurówki, żeby okrzyki rozlegały się we właściwym kierunku (jeśli tylko ktoś z wyznawców Ojca Grzyba odważy się choćby burknąć w niewłaściwą stronę, to dostanie taki łomot, że represje stosowane dotąd wobec Obywateli RP to będzie przy tym drobny pikuś). A do kogo opłakujący Antonia wyrażają żal? Otóż nie do Nadprezesa, tylko do p. Rezydenta. To skądinąd potwierdza możliwość błyskawicznego wysiudania p. Rezydenta z urzędu i tłumaczy ostrożną nieobecność Nadprezesa przy ceremonii wymiany ministrów.

Swoją drogą wielu komentatorów niezależnych i opozycyjnych daje pokaz skrajnej głupoty, piejąc peany na temat politycznego geniuszu Nadprezesa, który pozbył się złych ministrów. A zamiast tego powinni bić w PiS jak w bęben: teraz oprzytomnieliście, i co, drzewa od tego zaraz odrosną, zniszczone struktury dowódcze się naprawią, obrażeni sojusznicy rzucą się nam teraz w objęcia, a zerwane kontrakty zostaną przywrócone na nowych, korzystniejszych warunkach? Przecież po Waszczu, Szysze, Antoniu i s-ce została spalona ziemia - a kto im dał władzę do dokonania tych trwałych zniszczeń? No kto?
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/01/11 00:48:15
Naprawdę ciekawe odkrycie kart przydarzyło się zupełnie gdzie indziej niż przy rekonstrukcji rządu, a mianowicie przy głosowaniach projektu Nowackiej: orka.sejm.gov.pl/Glos8.nsf/nazwa/55_9/%24file/glos_55_9.pdf - pierwsza strona, głosy PiS przeciwko odrzuceniu, to jest lista Wszystkich Ludzi Nadprezesa, kręgu wewnętrznego PiS, ludzi, którzy na jego polecenie gotowi są podpaść Ojcu Grzybowi, Episkopatowi i wszystkim świętym polskiej prawicy, byle tylko odsunąć ryzyko powrotu Czarnego Protestu. Oto, czego naprawdę boi się Nadprezes - masowych protestów na ulicach, zadających kłam sondażowej i kurwizyjnej propagandzie sukcesu, i udaremniających plany napuszczenia Polaków przeciwko Unii. I w dodatku całe to desperackie poświęcenie Nadprezesa i S-ki poszło na marne!!!

To jest odpowiednik pomiaru odległości od Stalina na zdjęciach, którego używali kremloznawcy, by ustalić aktualny porządek dziobania. Na tej liście widać, że Waszcz i Antonio są najwierniejszymi z wiernych, wszelka odstawka jest pozorna, na pokaz dla pożytecznych idiotów.
-
2018/01/11 01:07:18
Tak bardzo cichutko liczę na to, że może Antoni z Janem (kim są jego fani i bojówkarze, o których nagłówek dziś widziałam, ale nie zdążyłam przeczytać???) odbiorą Jarosławowi żelazny elektorat, a wtedy większość parlamentarna może pójdzie się bujać w przyszłych wyborach... No a jeszcze lepiej byłoby, gdyby pobili się na asy w rękawach.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/01/11 01:10:43
Zgaduję również, że ta lista pozwala z dość dużą dokładnością odróżnić tych, którzy uprawiali demolkę z pełnym przyzwoleniem Nadprezesa świetnie wiedząc, co robią, i dlaczego (np. Antonio, Pies czy Waszcz), od bęcwałowatych nieudaczników-naturszczyków "obsadzonych po warunkach", którzy też bardzo przydali się w demolowaniu kraju i odgrywaniu roli uciążliwej kozy, ale nie całkiem rozumieli, w co się pakują (np. Beaty i Szyszcz), a w dodatku za bardzo się bali - a to przesłuchań w prokuraturze czy wystąpień w Brukseli, a to Ojca Grzyba, biskupów czy podłozmianowych szmatławców - więc z czasem musieli ustąpić miejsca sprawniejszym umysłowo.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/01/11 01:20:13
I teraz pytanie retoryczne: do której z tych grup załapali się tytani walk z polskim sądownictwem, nasze ślicznie pąsowiejące pączusie, Zero i Arkadiusz M.?
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/01/11 01:33:00
@Drakaina

Nie sądzę, by było jakiekolwiek Antoni z Janem, z przyczyn wspomnianych przeze mnie wyżej. Chyba, że przez chwileczkę w ramach podpuchy, żeby Jana skuteczniej wystawić. Jan, podobnie zresztą jak Zero czy Du.a, z dnia na dzień może zostać odarty z pagonów i postawiony przed sądem, nie tylko sądem powszechnym w procesie karnym, ale - co gorsza - także sądem partyjnym, który jeszcze nie wsadza do mamra, lecz za to może ekskomunikować z podłozmianu ze skutkiem natychmiastowym i bez odwołania. Powody są już od dawna, trzeba tylko wybrać, które zarzuty będą najprzydatniejsze propagandowo.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/01/11 08:14:53
Dziennikarze sejmowi zasłużyliby się, gdyby dokonali porównania grupy głosującej teraz przeciwko odrzuceniu "projektu Nowackiej" z grupą własnymi ciałami zasłaniającą Nadprezesa po jego sławetnym orędziu bez żadnego trybu (zdradzieckie mordy). Założyłbym się, że to w przeważającej mierze to samo towarzystwo.
-
2018/01/11 19:09:40
@x
"Antoni z Janem" nie oznacza, że razem w sensie współpracy, ale nawet niezamierzenie wspólnymi siłami. Nieważne zresztą, jak, byle odebrali dość, żeby większość się sypnęła. A wszystko wskazuje na to, że jeden i drugi mają wiernych fanów.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/01/11 23:29:26
Fandom Jana i Antoniego to nawet po części ci sami ludzie, głównie wyznawcy Ojca Grzyba. Ale ten dobrze wie, na co może sobie pozwolić, i przeciwko dopóki Nadprezes nie osłabnie, nie odważy się przeciwko niemu wystąpić. Fandom sobie pokrzyczy, wskaże mu się winnego w osobie Du.y i skończą się marzenia tego ostatniego o reelekcji (ten scenariusz jest już chyba realizowany). Różnica między Janem i Antonim jest taka, że Jan może wpaść na durny pomysł rozpamiętywania żalu do Nadprezesa i organizowania jakiejś rozbijackiej kliki politycznej wokół siebie - ale jeśli zacznie wcielać tę ideę w życie, to skończy się to jego szybką i pokazową pacyfikacją. Tymczasem Antoni może sobie i w duchu troszkę boleje, że znów chowają go do szafy, w gronie bliskich znajomych ponarzeka, lecz u klamki Ojca Grzyba wisieć nie będzie, bo przecież wierzy szczerze, że Nadprezes nie da mu zginąć. Dlatego Jan musiał wczoraj głosować "za", a Antoni głosował "przeciw", w komitywie z Płaszczakiem, Jojem i resztą wiernej gwardii Nadprezesa.

Że PO i Nowoczesna się wczoraj zblamowały, to jasne, ale skąd publicystom przyszło do głowy wytłumaczenie, że Nadprezes sprytnie skalkulował co do paru głosów, jak wiele demokratycznych chęci procedowania "projektu Nowackiej" w komisji może parlamentarna reprezentacja PiS wykazać, by ośmieszyć opozycję, tego nijak nie rozumiem. Jeszcze trochę, a za objaw geniuszu Nadprezesa zostanie uznane, że się potknie, a nie przewróci. Podłozmianowi przydarzył się wczoraj fuks na miarę rozbicia głosów lewicy w ostatnich wyborach - nieudaną próbę uniemożliwienia fanatykom z własnej partii zablokowania projektu, co groziło ponownym rozkręceniem się Czarnego Protestu (a to ostatnie, czego PiS-owi teraz - niedługo przed wyborami parlamentarnymi, a już po rządowym liftingu - potrzeba), teraz sprzedają jako cwane przerobienie opozycji przez jakże przenikliwego Nadprezesa. A media, komentatorzy i publika tę bzdurę bezkrytycznie kupują.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/01/12 00:05:33
A nie, przepraszam, wreszcie, pod wieczór, ktoś wreszcie napisał to, co było zupełnie oczywiste: projekt "Zatrzymaj aborcję", którego procedowanie w komisji przegłosował właśnie Sejm, to dla Nadprezesa twardy orzech do zgryzienia... wyborcza.pl/7,75398,22885599,projekt-komitetu-ratujmy-kobiety-przepadl-w-sejmie-ratujcie.html
-
2018/01/12 21:08:36
Nowy zestaw marionetek, inna sprawa że na piewrwszy rzut oka nieco ładniejszych...