Blog > Komentarze do wpisu

PiS wziął miliony

PiS, jego funkcjonariusze, partyjni nominaci do spółek skarbu państwa, Misiewicze, córki leśniczego i całe zastępy lokalnych działaczy i ich niezbyt udanych krewnych upchniętych na rozmaitych stanowiskach, kradnie o wiele bardziej, niż Platforma, o czym już zresztą pisałem. PiS robi to w rękawiczkach, zachowując pozory legalności, zresztą nie tylko wypłacając pensje i nagrody swojakom, ale także wyprowadzając pieniądze z przedsiębiorstw państwowych i przeznaczając je na partyjne kampanie, dotując liczne przedsiębiorstwa toruńskiego dyrektora - w zamian za poparcie zasłuchanych w pana dyrektora religijnych wyborców - i sprzyjające sobie fundacje i organizacje, pozbawiając środków te pożyteczne NGOsy, które się PiSowi nie podobają ze względów ideologicznych. Od czasu do czasu pojawiają się oskarżenia wprost kryminalne, jak te o wyłudzaniu funduszy europejskich przez partię pana Zbyszka czy o wyprowadzaniu środków z wrocławskiego oddziału PCK.

Symbolem PiSowskiej pazerności stał się krzyk pani Beaty Szydło, że te pieniądze im się po prostu należały - im, czyli ministrom i wiceministrom w jej rządzie.

Oskarżenia PiSu o pazerność i futrowanie z publicznych pieniędzy swoich działaczy mocno tę partię dotykają. Dlatego na początek oficjalnej kampanii wyborczej do samorządów Koalicja Obywatelska wystąpiła z efektowną kampanią billboardową 

PiS wziął miliony

w wariantach: "a wszystko drożeje", "a prąd drogi jak nigdy", "a ludzi nie stać na leki".

Już następnego dnia PiS odpowiedział swoim hasłem

PiS odebrał złodziejom miliony i dał je dzieciom

Platforma złośliwie odpowiada, że chyba swoim dzieciom i wskazuje liczne przypadki dzieci znanych członków PiSu zatrudnionych przez ten rząd i różne jego agendy na wysokopłatnych stanowiskach.

Warto jednak na to PiSowskie hasło odpowiedzieć merytorycznie.

Łatwo zgadnąć, że odwołuje się ono do dwu programów, które PiS uznaje za swój największy sukces: 500+ i uszczelnienie VATu. PiSowska narracja głosi, że rząd nie pozwala mafii VATowskiej okradać Polski, a zdobyte w ten sposób pieniądze przeznacza na dzieci.

Czy PiS daje miliony dzieciom?

Program 500+ z całą pewnością nie spełnił swojego deklarowanego celu, czyli nie doprowadził do wzrostu liczby urodzeń, ale PiS już o tym celu nie wspomina. Zamiast tego PiS podkreśla, że 500+ praktycznie wyeliminował skrajne ubóstwo wśród dzieci. To prawda, ale ten cel można było osiągnąć za mniej więcej 10% środków przeznaczanych na 500+. 90% trafia do rodzin, które sobie ekonomicznie radzą - lepiej lub gorzej, ale sobie radzą; oczywiście dodatkowymi pieniędzmi od państwa nie pogardzą. Dzieci też na tym korzystają - bardzo łatwo o anegdotyczne przykłady, w których dzięki 500+ rodziców wreszcie stać na opłacenie dzieciom wymarzonych zajęć pozalekcyjnych, ale równie łatwo o równie anegdotyczne przykłady, w których 500+ jest przepijane - ale głównie korzystają dorośli z "klasy aspirującej", a ich dzieci tylko pośrednio, częściowo. (Rodziny zamożne wpływów z 500+ praktycznie nie dostrzegają.) A przy tym PiS z niezrozumiałych powodów wykluczył z programu jedyne dzieci samotnych rodziców, głównie samotnych matek, przekraczających próg dochodowy dosłownie o kilka złotych. Samotna matka jednego dziecka zarabiająca najniższą pensję krajową już ten próg przekracza. A jej dziecko naprawdę zasługiwałoby na wsparcie.

W dodatku za PiSu znacznie podniesiono ceny niektórych leków, w tym leków dla dzieci po przeszczepach, oraz zmniejszono refundację niektórych środków dla dzieci niepełnosprawnych; w ogóle o świadczeniach dla niepełnosprawnych nie ma co wspominać. Wycofano darmowe podręczniki. Opodatkowano niektóre usługi dotąd z podatku zwolnione (na przykład kolonie), przez co stały się one efektywnie droższe i niektórych rodziców przestało być na nie stać. Podwyżki cen żywności, wody, prądu także pośrednio dotykają dzieci.

PiS wydaje z budżetu gigantyczne środki i twierdzi, że są one "na dzieci", a w rzeczywistości tylko z części tych środków korzystają dzieci. W dodatku PiS jedną ręką daje, a drugą zabiera.

Czy uszczelnianie VAT wystarcza?

Podatek VAT jest jednym z głównych źródeł dochodów państwa. W 2017 wpływy z tego podatku były o 40 mld wyższe, niż w 2015. To dużo, ale tylko część z tego wzrostu pochodzi z uszczelniania VAT: samo Ministerstwo Finansów przyznaje, że wpływy z uszczelniania VAT wyniosły niecałe 18 mld, a więc nieco poniżej połowy całego wzrostu. Niezależni ekonomiści są bardziej ostrożni i szacują, że wpływy z uszczelnienia wyniosły od 1/4 do 1/3 wzrostu. Większość wzrostu zawdzięczamy bardzo dobrej koniunkturze gospodarczej, nie będącej zasługą PiSu. A jeszcze trzeba pamiętać, że "wpływy z uszczelnienia" obejmują nie tylko efekty zapobiegania mafijnym wyłudzeniom, ale także sytuacje, w których przedsiębiorca, zwłaszcza niewielki, miał prawo do uczciwego zwrotu podatku VAT, ale się o niego nie ubiegał, nie chcąc narażać się na uciążliwe kontrole i inne szykany ze strony aparatu skarbowego. Takie przypadki opisywano.

Weźmy jednak ministerialne 18 mld wpływów z uszczelniania VAT za dobrą monetę. Koszt programu 500+ wyniósł w 2017 ok. 25 mld. To znaczy, że uszczelnianie VAT nie wystarczyło, rząd musiał do 500+ dołożyć z innych wpływów co najmniej 7 mld, zapewne więcej. W tym roku koszt może być jeszcze większy, a dojdzie też 1,5 mld za 300+ (wyprawki szkolne), a więc rząd do programów "dla dzieci" będzie musiał dołożyć jeszcze więcej.

Spójrzmy na to z innej strony. Jako się rzekło, w 2017 koszt programu 500+ wyniósł 25 mld. Tyle samo wyniósł deficyt budżetowy. Można więc skrótowo powiedzieć, że gdyby nie źle ukierunkowany, o wątpliwej skuteczności społecznej program 500+, Polska w 2017 nie miałaby deficytu budżetowego, co poprawiłoby sytuację finansową naszego państwa. Ale tak się nie stało. Dług zaciągnięty do sfinansowania deficytu, głównie w postaci obligacji sprzedawanych za granicą, trzeba będzie kiedyś spłacić. Z odsetkami.

Nawiasem mówiąc, w naszej sytuacji niski deficyt budżetowy uzyskany przez rząd PiS nie jest wyłącznie powodem do radości. Niski deficyt wynika bowiem nie tylko ze zwiększonych wpływów, ale i ze zmniejszonych wydatków, głównie wydatków inwestycyjnych. Inwestycje robi się z nadzieją na to, że kiedyś się zwrócą, a nawet przyniosą zysk. Dotowanie bieżącej konsumpcji, a tym jest z ekonomicznego punktu widzenia program 500+, żadnych długofalowych zysków nie przynosi. 

Podsumowując, PiSowskie programy "na dzieci" tylko w części trafiają do dzieci, a do sfinansowania tych programów nie wystarczają wpływy wynikające z zapobiegania przestępczym wyłudzeniom podatków. Długofalowo pozytywne skutki społeczne tych programów są wątpliwe, a ich efekt ekonomiczny - żaden.

wtorek, 28 sierpnia 2018, pfg
Tagi: 500+

Polecane wpisy

  • Program

    Wiele osób podkreśla, że PiS ma wysoką pozycję w sondażach między innymi ze względu na nieudolność opozycji. Opozycja jest co najwyżej reaktywna, sama niczego -

  • Finis Poloniae

    Dwa lata temu pisałem, że Polska to wspaniały kraj i wytrzyma rządy PiSu, choć będzie ciężko. Dziś już nie jestem tego pewien. Gospodarka co prawda nadal jest r

  • Konstytucja i mieszkania

    W Polsce panuje powszechne oczekiwanie, że jeśli popierasz jakąś partię, to popierasz ją we wszystkim. A jeśli krytykujesz, to także we wszystkim. A tymczasem t

  • 500 plus dla kogo?

    Wiele się mówi o 500 plus . Warto więc napisać komu według ustawy te pieniądze przysługują. Sąsiad bierze, kuzyn bierze, może i ja wezmę? Ale halo, mam tylko je

  • "Gazeta Wyborcza": 500 plus nie wpływa na konta ojców. Dziwne to.

    W ubiegłym roku z programu 500 plus skorzystało 3,8 mln dzieci. Do 2,78 mln rodzin przekazano ponad 17 mld zł. W tym roku do rodzin mają trafić 23 mld zł. Aż 52

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/08/29 10:41:19
Napisałeś, jak zwykle, bardzo trafną analizę. Mnie osobiście (dosłownie osobiście, można powiedzieć) dotknęło jedno w niej sformułowanie:

"Już następnego dnia PiS odpowiedział swoim hasłem"

Na tym albowiem (i niestety) zasadza się zasadnicza różnica między nimi a "nami". Nasza strona nie umie i nigdy nie umiała zrobić właśnie tego - zareagować natychmiast i ostro. Obecna kampania jest za późna, powinna była wystartować wiele miesięcy temu. Pod rządami PiS nie ma miejsca na wahania i białe rękawiczki. Te ostatnie zostały zrzucone, ale obawiam się, że za późno.

A dlaczego osobista? Otóż w zamierzchłych czasach istnienia jeszcze chyba Unii Demokratycznej niejaki Lech W. ganiał po studiach telewizyjnych wymachując w naszym kierunku siekierą. Pamiętam, że "już następnego dnia" wymyśliłam spot, który miał być odpowiedzią na te działania: siekierę uderzającą w mapę Polski i rozcinającą ją na pół. Zaprezentowałam projekt czynnikom decyzyjnym UD podczas burzy mózgów, co zrobić z tym fantem, i usłyszałam, że to dobre, ale za mocne, za dosłowne, ojej, ktoś się może obrazić. Pół roku później spot skądinąd pokazał się w telewizji (już nie wspomnę, że o autorstwie nikt nie pamiętał...), ale było za późno, siekiera zdążyła zrobić swoje, Wałęsa nawrzucał Turowiczowi i tak dalej. Nie twierdzę, że ten spot mógł zmienić historię, ale nieskromnie uważam, że mógł zmienić mentalność naszej strony, gdyby już wtedy zrozumiała, że w pewnych sytuacjach trzeba działać, a nie załamywać ręce.

Dla jasności: jestem zwolenniczką reklamy wyrafinowanej i intelektualnej. Jakoś do dziś nie ma jej w Polsce, co też o czymś świadczy i daje do myślenia.
-
Gość: komedia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/08/29 11:03:48
A jaki jest efekt ekonomiczny przekwalifikowanego fizyka, który po psuciu informatyki teraz widocznie przekwalifikowuje się na ekonomię, co jest nie powiem że nie zabawne. Nadal jednak uparcie nic nie publikuje. Proponuję test przydatności przez nadsyłanie tekstów do różnych gadzinówek, zobaczymy czy jakokolwiek da wierszówkę na podstawie widzimisię i "opisywano".
-
pfg
2018/08/29 11:57:43
@komedia wielu nicków, ja też cię lubię, jak wiesz.
-
Gość: pantarej, 142.119.59.*
2018/08/29 12:42:36
-
Gość: TRTRTR, *.ipv4.supernova.orange.pl
2018/08/29 18:36:27
Liczba urodzeń wzrosła dosyć znacznie, w porównaniu do prognozy GUS. Również w roku 2018 się to zapewne utrzyma. Co ważniejsze, wzrósł współczynnik dzietności. Trwały wzrost liczby urodzeń w perspektywie 20 - 30 lat jest oczywiście niemożliwy, bo spada i będzie spadać liczba kobiet w wieku rozrodczym. Jednak, chociaż oczywiście nie uda się powstrzymać spadku liczby ludności, to uda się go zapewne znacznie przyhamować.
Można oczywiście za mniejsze pieniądze uzyskać większy wzrost liczby urodzeń, ale nie można potem wygrać wyborów.
-
2018/08/29 22:01:32
@trtrtr
www.gazetaprawna.pl/amp/1189252,mniej-urodzen-rekordowa-liczba-zgonow-program-500-plus-nie-przekupil-polakow.html

gloswielkopolski.pl/po-raz-pierwszy-od-5-lat-mamy-w-polsce-dodatni-przyrost-naturalny-przybywa-min-wielkopolan/ar/13158084

Pierwsze z brzegu po wklepaniu do gugla frazy: "liczba urodzeń w Polsce".

Jedyne co ten program mógł przynieść to przyspieszenie egzekucji decyzji a nie decyzję. Takie programy były przerabiane w innych krajach, zawsze z takim samym efektem - krótkotrwały wzrost i powrót do bazy. Patrz Niemcy bodajże 15 lat temu. I wszędzie po analizie dochodziło do tego samego - wycofanie z i wprowadzenie zmian systemowych p.t. żłobki/przedszkola/dłuższy i inaczej płatny macierzyński/ojcowski etc.
Co więcej doświadczenia Szwecji czy innej Francji mówią jasno - nie kasa na konto ale GWARANCJA powrotu do pracy po urodzeniu.
Było becikowe, pamiętasz? Ciągle chyba jest. Teraz jest 500+. Efekt jest i będzie ten sam. Bo nie o to biega. Wystarczy zadać sobie proste pytanie; czy 500 plnów miesięcznie rekompensuje ryzyko straty pracy gdy znajdę w ciążę. Rekompensuje? No właśnie.
-
Gość: TRTRTR, *.ipv4.supernova.orange.pl
2018/08/29 22:59:24
...Jedyne co ten program mógł przynieść to przyspieszenie egzekucji decyzji a nie decyzję... Nie ma co wierzgać przeciwko danym i liczbom. Zacytowany fragment to tylko deklaracja wiary a nie argument. Przecież dobrze wiadomo, ze odkładanie decyzji może łatwo potrwać tak długo, az się zrobi za późno. Większość małżeństw deklaruje chęć posiadania >= dwojga dzieci, a tylko niektóre naprawdę tyle mają. Właśnie dlatego, że dla części z nich nigdy nie nadszedł moment podjęcia decyzji, a dla niektórych nadszedł za późno, a jeszcze dla innych dostatecznie wcześnie żeby mieć jedno dziecko, ale za późno żeby mieć dwoje. Nie jestem wróżbitą, więc nie upieram się przy tym, że polityka demograficzna PiS przyniesie trwały, a tym bardziej  że dalszy wzrost współczynnika dzietności. Upieram si ę przy czym innym:
1. Na razie ta polityka przyniosła wzrost współczynnika dzietności.
2. Jak dotąd, wygląda na to, że ten wzrost utrzyma się w 2018, a jeżeli się cofnie to tylko bardzo nieznacznie.
3. Podkreślanie tego, ze w 2018 urodzi się zapewne o 3% mniej urodzeń dzieci niż w 2017, przy przemilczeniu tego, że w 2018 jest m/w o 3% mniej kobiet w stosownym wieku niż w 2017 jest próbą oszukania społeczeństwa. Tu jako matematyk powinienem zrobić zastrzeżenie: chyba że się o tym nie wie albo nie widzi związku - wtedy jest to popełniany w dobrej wierze błąd, a nie próba oszukania.
-
2018/08/30 08:50:59
To proszę podaj ten raport GUSu. Bo jak na razie to ja ci podałem co i jak a deklaracje są po twojej stronie. Ile to roboty? Linka i po sprawie.
-
Gość: TRTRTR, *.ipv4.supernova.orange.pl
2018/08/30 09:08:24
...To proszę podaj ten raport GUSu... Ten z prognozą liczby urodzeń?
stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/prognoza-ludnosci/prognoza-ludnosci-na-lata-2014-2050-opracowana-2014-r-,1,5.html
Trzeba wybrać tabelę numer 35 w pliku PDF do pobrania:
Prognoza ludności na lata 2014-2050
-
Gość: mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/08/30 17:50:51
Mnie nie interesuje aspekt deklaratywny, ani polityka PiSU, ale cieszę się że złamano tabu wokół tzw transferó społecznych. Ten program jest przez samo to bardzo pożyteczny. To że komuś się roi to jako flaszkowe, cóż, to są projekcje chyba wyniesione z domu. Podobnie z "kulturalnym" odnoszeniem się do rzekomego spadku aktywności zawodowej kobiet w biedronkach, firmach sprzątających itp intratnych biznesach którym zagroziło 500zł (mniej niż 1/4 minimalnego wynagrodzenia).

Dlaczego nie są objęte samotne matki, ponieważ nie jest to program na każde dziecko, a administracja jego jest ograniczona do minimum. Z tego samego powodu nie ma kryterium dochodowego (z jednej strony może 3% społeczeństwa zarabia tak obsceniczne kwoty jak 6000zł, z drugiej koszty administracji wzrosłyby do 5% niwelując "zyski"). Co do konsumpcji, czyż nie napędza ona gospodarki?

Na koniec o oszukiwaniu społeczeństwa. Podczas debady wielu "punktowało" PiS (w swoim mniemnaniu) że TO NIEPRAWDA że w Polsce planowana liczba dzieci się rozmija NAJBARDZIEJ w Europie ze faktyczną, bo wyśledzono że w Niemczech się bardziej rozmija o całe 0.5% w statystyce za 2011. Kulturalnie przemilczając że luka w istocie jest i taki argument jej nie znika, a dodatkowo Niemcy coś w tej sprawie robią.
-
pfg
2018/08/31 09:31:00
@mlaskot - jeśli uznamy, że 500+ to program transferów społecznych, to proszę bardzo, możemy się spierać o jego trafność, pożytki, jakie przynosi, koszta, wpływ na rynek pracy i tak dalej, i tak dalej. Uznając jednak 500+ za transfer społeczny, przyznajemy tym samym, że nie są to pieniądze "na dzieci". A o takie stwierdzenie mi w tej chwili chodzi.

Czy konsumpcja napędza gospodarkę? It's complicated. Jeśli konsumpcja finansowana jest bieżącymi dochodami, to tak. Na przykład w Japonii ludzie zarabiają dużo, ale też dużo oszczędzają i mało w stosunku do zarobków kupują, więc gospodarce grozi stagnacja. Japoński rząd usilnie zachęca swoich obywateli do tego, by kupowali więcej (i chyba kiepsko to wychodzi).

Jeśli konsumpcja finansowana jest przez niezbyt duży dług zewnętrzny, to zapewne także ma to pewien pozytywny wpływ na gospodarkę, ale wpływ ten jest nietrwały, o ile konsumpcji nie towarzyszą inwestycje. Pozytywny wpływ konsumpcji na gospodarkę jest zarazem tym mniejszy, im więcej dóbr pochodzi z importu.

Natomiast jeśli konsumpcja finansowana jest przez gwałtowny napływ znacznych środków zewnętrznych, czy to w postaci zaciąganych długów, czy jakichś innych "dotacji", może to w rzeczy samej zniszczyć gospodarkę. Współczesnym przykładem takiej sytuacji jest Grecja i, w mniejszym stopniu, Hiszpania. Hiszpania zresztą doświadczyła już czegoś podobnego w przeszłości: gospodarka bardzo osłabła, gdy kraj w XVI wieku został zalany złotem z kolonii (Daron Acemoglu, James Robinson, Why Nations Fail).

Polska znajduje się w sytuacji niewielkiego długu zewnętrznego i braku inwestycji, co jest umiarkowanie pesymistyczne. Natomiast jeśli władza - obojętne, ta czy następna - będzie kontynuować, tym bardziej zaś radykalnie przyspieszy program transferów socjalnych w celu kupienia/utrzymania głosów i poparcia społecznego, zaczniemy szybko podążać nie w stronę strefy euro, ale w stronę strefy drachmy.
-
pfg
2018/08/31 09:59:25
@TRTRTR - no tak, w 2017 urodziło się więcej dzieci, niż przewidywały prognozy i należy się z tego cieszyć. Ale nawet minister Rafalska nie twierdzi (linka), że za wzrost ten odpowiada wyłącznie 500+, ale także dobra sytuacja gospodarcza, zwłaszcza dobra sytuacja na rynku pracy. Natomiast link podany przez @yellow sugeruje, że w 2018 trend może się odwrócić: cały czas będzie powyżej historycznych prognoz, ale mniej niż w 2017.

Przy czym słusznie napisałeś na samym początku, że
Trwały wzrost liczby urodzeń w perspektywie 20 - 30 lat jest oczywiście niemożliwy, bo spada i będzie spadać liczba kobiet w wieku rozrodczym
i możemy co najwyżej mieć nadzieję na spowolnienie spadku liczby ludności.
-
Gość: TRTRTR, *.ipv4.supernova.orange.pl
2018/08/31 17:01:29
...Natomiast link podany przez @yellow sugeruje, że w 2018 trend może się odwrócić: cały czas będzie powyżej historycznych prognoz, ale mniej niż w 2017.... Tak, zapewne w 2018 roku będzie mniej urodzeń niż w 2017. Ale to nie znaczy, że spadnie skuteczność działań demograficznych obecnej władzy w rozumieniu "skuteczność wpływania na ludzkie postawy". Nie wygląda na to, żeby ta skuteczność miała spaść, bo liczba urodzeń prawdopodobnie spadnie tylko o tyle (procentowo) o ile spadnie liczba kobiet w stosownym wieku. Na to, jak dotąd wskazują dane liczbowe.
...urodziło się więcej dzieci, niż przewidywały prognozy i należy się z tego cieszyć. Ale nawet minister Rafalska nie twierdzi (linka), że za wzrost ten odpowiada wyłącznie 500+... Pewnie, że program 500+ (i inne działania obecnej władzy) nie odpowiada za całość wzrostu powyżej prognozy GUS. Ale wzrost powyżej prognozy GUS to jest wzrost o ok. 50000. A wzrost powyżej poziomu 2016 to jest ok. 20000. No więc dobrze, niech będzie moja strata: powiedzmy, że za 60% wzrostu powyżej prognozy GUS odpowiadają inne czynniki niż polityka obecnej władzy. To, przy takim karkołomnym założeniu, i tak jeszcze za całość wzrostu rdr (2016/17) odpowiada jednak ta polityka.
-
pfg
2018/08/31 17:14:34
@TRTRTR Ale wzrost powyżej prognozy GUS to jest wzrost o ok. 50000. Tak, jeśli przyjąć wariant pesymistyczny prognozy. W wariancie optymistycznym jest to, zdaje się, poniżej 30000.
-
Gość: TRTRTR, *.ipv4.supernova.orange.pl
2018/08/31 17:31:24
...Ale wzrost powyżej prognozy GUS to jest wzrost o ok. 50000. Tak, jeśli przyjąć wariant pesymistyczny prognozy. W wariancie optymistycznym jest to, zdaje się, poniżej 30000... Nie, nie. 55000 to jest wzrost w porównaniu do wariantu średniego. W porównaniu do wariantu pesymistycznego, niskiego, wzrost wynosi 71000. A 40000 w porównaniu do wysokiego i 24000 w porównaniu do bardzo wysokiego.
-
2018/08/31 21:16:39
A teraz porównanie z rzeczywistą liczbą urodzeń w 2014 i 2015, i robi się ciekawie. Już w 2014 urodzeń było więcej od b.wysokiej prognozy. W 2015 pomiędzy wysoką i b. wysoką. Prognoza się rozjeżdzała i to mocno już w rok od powstania. Najwyraźniej parametry uległy zmianie i to mocnej zmianie, bo mówimy o demografii a nie o listku na wietrze.
O ile mnie pamięć nie myli, w 2014 i 2015 jeszcze nie było 500+. Coś się jednak mocno zmieniło, może po prostu po kryzysie perspektywy się zdziebko poprawiły? A może bezrobocie leciało na pysk i szyję? A może przedszkola za złotówkę? A może 1000 innych rzeczy. Jedno jest pewne wzrost liczby urodzeń zaczął się na długo zanim ktokolwek w PiSie wpadł na pomysł 500 plnów na każde (drugie) dziecko.
-
Gość: TRTRTR, *.ipv4.supernova.orange.pl
2018/08/31 22:04:11
...A teraz porównanie z rzeczywistą liczbą urodzeń w 2014 i 2015, i robi się ciekawie...
Tak prawdę mówiąc, to uważam, że prognoza GUS była od pierwszej chwili nadmiernie pesymistyczna. Zakładała, w wariancie średnim, spadek współczynnika dzietności do 1,236 w 2015. Gdyby nie to, że jeszcze może ze dwadzieścia lat temu uważałbym hipotezę o spadku do 1.3 za zupełnie absurdalną, to pewnie tę hipotezę (o spadku w roku 2015 do poziomu 1.236) nazwałbym absurdalną. No więc dobrze: tak, wzrost liczby urodzeń o 55000 powyżej wariantu średniego w roku 2017 nie jest w całości spowodowany polityką demograficzną obecnej władzy. Oczywiście że nie. Tym niemniej, znaczna część tego wzrostu zapewne jest tym właśnie spowodowana. No, niechby nawet wzrost był w 64% spowodowany czym innym, to i tak cały wzrost 2016/2017 należałoby przypisać tej polityce.
Przy okazji: sformułowanie ...Jedno jest pewne wzrost liczby urodzeń zaczął się na długo zanim ktokolwiek w PiSie wpadł na pomysł 500 plnów... jest bardzo mylące. Kto nie wie i nie sprawdzi, to pewnie pomyśli, że np. na pięć lat przed wprowadzeniem 500+ obserwowaliśmy tylko wzrosty. W rzeczywistości, od roku 2010/11 schemat był taki:
- - - + - + + . Ten dwa ostatnie + +, to już 2015/16/17. Piszę o tym, bo ludzie nie sprawdzają takich rzeczy i ktoś mógłby naprawdę uwierzyć, że jest pewne wzrost liczby urodzeń zaczął się na długo zanim ktokolwiek w PiSie wpadł na pomysł 500 plnów. Prawdą jest tyle, że jeszcze przed wprowadzeniem 500+ prognoza GUSu zaczęła się rozjeżdżać z rzeczywistością.
-
2018/09/01 09:58:42
Teraz pytanie dlaczego odnosisz się do wariantu średniego a nie wysokiego b. wysokiego skoro to najwyraźniej on jest baselinem? Bo ladniej wygląda w liczbach bezwzględnych i względnych porówanie do czegoś co w oczywisty sposób zostało niedoszacowane? Czy jest jakis inny wyrafinowany powód?

Zgadza się cześć jest. Nawet ci napisałem dlaczego tak jest. Przyspieszenie decyzcji. Ba, powiedziałem ci jak będzie. Pik i powrót do bazy bo wszędzie gdzie próbowano takich manewrów skończyło się tak samo, więc albo jesteśmy narodem wybranym albo skończy się tak samo.

Tak. Zaczęła się rozjeżdzać nie w 3, 4,10 czy 34 lata po ogłoszeniu. W rok. Następnego roku była do bani. Gdyby to był jednostkowy wypadek to mówi się ups ale to jest cała seria. Ty twierdzisz, że w dużej mierze to zasługa 500+ a ja twierdzę, że bez 500+ było by i tak powyżej b.wysokiego albo pomiędzy wysokim i b.wysokim.
Co zrobił 500+ to tak naprawdę jest zjawisko nazywane przez ekonomię "kupowaniem z przyszłości", na bardzo krótką metę. Tyle.

Nie ostatnie lata wyglądają tak ++++. Bądź konsekwentny. Jak do średniej to wszędzie a nie tylko tam gdzie ci pasuje.
Gdyby ktoś nie sprawdził to ktos mógly pomyśleć, że manipulujesz.
No jeśli uważasz, że w 2014 i 2015 nie było wzrostu to ok. Kończyny rozmowę. Wygrałeś. Gratuluję.
A może i 100 lat...
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2018/09/01 11:51:25
Na marginesie - chciałbym zauważyć, że Polki dzieci rodzą (i robią to bardzo chętnie), tyle że nie w Bolandzie, a w krajach bardziej cywilizowanych. W Wielkiej Brytanii czy Irlandii bijemy rekordy dzietności. Kto by się spodziewał? Nie zdziwiłbym się, jeśli taka prawidłowość również zachodzi np. wśród Ukrainek w Polsce czy Rosjanek w USA.

Czyli - jest nadzieja! Należy wyekspediować Polki zagranicę w celach rozrodczych, a następnie przymusowo pościągać do Bolandy (Brexit) - bo dobrowolnie przecież nie wrócą.
-
Gość: Piotr, *.internetdsl.tpnet.pl
2018/09/03 09:49:49
Wpis dosłownie powala głębią refleksji... Dzietność rośnie, bieda znika, gospodarka hula, deficyt rekordowo niski, ale temu mało, ma lepszą receptę. Najlepiej przecież było przed 2015, gdy PO łatała ogromną dziurę budżetową pieniędzmi z naszych emerytur. To dopiero sztuka rządzenia była.
-
pfg
2018/09/03 13:42:50
@Piotr: "dzietność rośnie" - kiepsko i w dość luźnym powiązaniu z programem 500+, patrz dyskusja wyżej. "Bieda znika, gospodarka hula" - no i bardzo dobrze, naprawdę bardzo dobrze, ale to nie jest zasługą tego rządu. Pamiętasz, jak Bartłomiej Sienkiewicz mówił u Sowy, że oni (rząd Platformy) wiedzą, iż za parę lat "buchnie pieniędzmi"? To są właśnie te lata. "Deficyt rekordowo niski" - to akurat nieprawda. Skumulowany deficyt nam stale rośnie. Wzrost deficytu jest rzeczywiście niski, ale wciąż dodatni, a w tym samym okresie inne kraje europejskie sobie deficyt zmniejszają. A o OFE w 2013 tak pisałem: Budżet i OFE.

W dodatku notka dotyczy nie tych zagadnień, tylko tego, że PiS kradnie i kłamie.
-
2018/09/06 07:59:30
Znam kilka rodzin które dzięki temu programowi mogą godnie żyć i naprawdę przeznaczają otrzymane pieniądze na dzieci. Owszem korzysta z niego też wiele osób, które doskonale radzą sobie finansowo ale program jest przeznaczony dla wszystkich dzieci. Gdyby było jakieś kryterium dochodowe pojawiłyby się głosy, że to dyskryminacja itp. Każdemu nigdy nie dogodzi.
-
pfg
2018/09/06 13:48:14
@Ala - bardzo łatwo o przykłady, gdzie dzieci na 500+ korzystają. Jednak większość środków z tego programu nie idzie na dzieci. Sama piszesz, że "rodziny mogą godnie żyć". Rodziny, nie dzieci.

I nie, program nie jest przeznaczony dla wszystkich dzieci. Z programu wykluczone są jedyne dzieci samotnych matek. Bo to złe kobiety były? A drugie dzieci rodzin z klasy aspirującej, gdzie na głowę przypada więcej, niż u tej samotnej matki, ze wsparcia korzystają. Bo to klasa aspirująca ma polityczną siłę, samotne matki nie.
-
Gość: TRTRTR, *.mimuw.edu.pl
2018/09/27 14:24:42
No i jak tam? Przeczytałem, że w lipcu urodziło się 36000 dzieci. Informacja tak pozytywna, że aż nie mogę uwierzyć. Może to fałszywka? jakieś komentarze? Może coś o wyczerpaniu się oddziaływania programu 500+, albo o rozpijaniu narodu przez PiS?