Blog > Komentarze do wpisu

Wakacyjne lektury: Problem trzech ciał

Cixin Liu, Problem trzech ciałCixin Liu, Problem trzech ciał, Dom Wydawniczy Rebis, 2018.

Problem trzech ciał to powieść SF. Wychodzi od autentycznego problemu naukowego, niestabilności orbity planety krążącej wokół gwiazdy podwójnej, ale dość szybko popada w aberracje: Siły pływowe wywołują katastrofę na skalę planetarną, planeta zostaje rozerwana i część jej materii tworzy nowego satelitę, ale lokalna cywilizacja jednak przeżywa. No cóż, nie takie rzeczy wybaczamy dobrej fantastyce. Pomijając globalne katastrofy, tamtejsza cywilizacja rozwija się w okresach, gdy orbita jest stabilna i popada w coś w rodzaju anabiozy, gdy orbita staje się nieregularna; występowanie okresów stabilnych i chaotycznych lub w inny sposób niesprzyjających życiu na planecie w układzie podwójnym to fakt naukowy. W okresach, gdy cywilizacja może się rozwijać, odtwarza ona rozwój cywilizacji ziemskiej, choć w tempie przyspieszonym, a w końcu cywilizację ziemską wyprzedza.

Drugim problemem, o którym traktuje powieść, jest kwestia poważnie rozważana przez część naukowców: Wysyłamy oto w przestrzeń kosmiczną mnóstwo sygnałów, a co, jeśli sygnał taki przechwycą Źli Kosmici, znajdą nas i zniszczą? W tym wypadku sygnał przechwytują mieszkańcy planety na orbicie niestabilnej, desperacko poszukujący planety podobnej do swojej planety macierzystej, ale na orbicie stabilnej.

Ale najlepsze w Problemie trzech ciał jest co innego: autor jest Chińczykiem i jego powieść napisana jest z chińskiego punktu widzenia. Przyzwyczailiśmy się (?),  że bohaterowie powieści SF z kręgu euro-atlantyckiego noszą nazwiska anglosaskie, niekiedy niemieckie lub romańskie, rzadziej słowiańskie, ale tu i ówdzie, dla dodania kolorytu, pojawia się jakiś Azjata. Otóż w Problemie, choć jego akcja ma wymiar planetarny (właściwie dwuplanetarny - my i ci niestabilni), wszyscy bohaterowie są Chińczykami, a dla dodania kolorytu pojawiają się jacyś trzecioplanowi Amerykanie. Różne zdarzenia powieściowe zestawiane są z ważnymi zdarzeniami z historii Chin - dla wykształconych Chinczyków, jak sądzę, oczywistymi - i elementami tamtej kultury. Zakwestionowanie naszego euro-atlantocentryzmu daje kapitalny efekt. Ponadto część ziemskiej akcji dzieje się w latach Rewolucji Kulturalnej i bezpośrednio po niej. My to znamy "z gazet" i filmów dokumentalnych, w mniejszym stopniu z lekcji historii. Ciekawe jest przeczytać, co o tym myśli autor chiński, dla którego rozważania nad historią komunizmu w jego kraju nie są centralnym tematem.

Rekapitulując, Problem trzech ciał to rzetelna fantastyka naukowa. Czytałem lepszą, ale też mnóstwo o wiele gorszej. Problem jest pierwszą częścią trylogii. Cixin Liu nie przekonał mnie do swojej wizji na tyle, żebym koniecznie chciał przeczytać pozostałe tomy, ale tego nie wykluczam. I choć nie podzielam tych uczuć, nie dziwię się entuzjastycznym zwolennikom tej prozy.

niedziela, 19 sierpnia 2018, pfg

Polecane wpisy

  • Orlando

    Spędzam niedzielę słuchając Orlanda Haendla w znakomitym wykonaniu:René Jacobs i B'Rock Orchestra, soliści: Bejun Mehta, Sophie Karthäuser, Kristina Hammarström

  • W mojej ojczyźnie

    Dobra zmiana właśnie spróbowała usunąć Czesława Miłosza z kanonu lektur szkolnych. Straszny rejwach się podniósł, w końcu Miłosz to noblista i MEN oświadczył, ż

  • Belle Epoque

    Temat w sam raz na dziś. Oglądam TVNowski serial Belle Epoque . Oglądam, bo zacząłem, a zacząłem, bo po wielkiej akcji reklamowej ciekaw byłem, jak będzie wyglą

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/08/20 01:02:27
Korekta obywatelska: w układzie zamieszkiwanym przez wzmiankowaną obcą cywilizację są trzy, a nie dwa, słońca (stąd przecież nazwa Trisolaris).

Następne dwa tomy są ciekawe, choć polskie wydanie trzeciego ucierpiało chyba z powodu pośpiechu korekty, a pewnie i tłumacza. Trzeci tom wydaje mi się też jednak zdecydowanie słabszy fabularnie od poprzednich i trudniejszy do strawienia dla fizyków (choć dla ich zawieszenia niewiary problemem były zapewne już sofony z pierwszego tomu). Tom drugi stara się też załatać na poziomie socjologicznym dziurę logiczną, którą kończył się tom pierwszy (Trisolarianie mieli wszak wszelką wiedzę i środki potrzebne do tego, by udaremnić akcję "krajalnica" - piszę nie wprost, żeby nadmiernie nie spojlować); czyni to sprytnie, ale moim zdaniem nie dość przekonująco. W tomie trzecim ciekawe są zwłaszcza opisy prób przemycania informacji w baśniach. Kusi mnie, by wyczytać u Cixin Liu zaszyfrowane ostrzegawcze przesłanie do Zachodu, w którym to przesłaniu w roli naiwnych Ziemian występuje właśnie naiwny Zachód, a w roli Trisolarian/Sofony - nie kto inny jak Chiny.
-
pfg
2018/08/20 22:39:08
@x - faktycznie, Trisolaris. Ja tę powieść czytałem kilka miesięcy temu, a jakoś w głowie zafiksowało mi się "problem trzech ciał = dwie gwiazdy i planeta". Oczywiście jeśli gwiazdy są zbliżone rozmiarami, a planeta jest od nich ostatecznie oddalona, jej orbita może być przez długi czas stabilna. A trzy gwiazdy i planeta to problem czterech ciał, jeszcze bardziej niestabilny. Inna rzecz, że układów podwójnych jest w galaktyce co niemiara. Nie wiem, jak jest z układami potrójnymi - układami trzech grawitacyjnie związanych gwiazd. To chyba jednak egzotyka.

Na fejsie też czytałem pochwały dalszych tomów trylogii, ale jakoś mnie one wcale nie zachęcają do sięgnięcia po nie.
-
Gość: mlaskot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/08/21 12:04:19
Popularnie znane gwiazdy takie jak Polarna, czy Alfa Centauri są w istocie gwiazdami potrójnymi. Mizar, pierwsza gwiazda podwójna odkryta jeszcze w czasach galileuszowych, "rozrósł" się do 7 gwiazd. Spektrometry wykrywające oscylacje egzoplanet takie jak HARPS North mogą odrkyć jeszcze wiele takich układów.

Ocenia się, że większość gwiazd głównego ciągu (jasnych) to układy. Jest to zgodne z przewidywaniami teoretycznymi wynikającymi z zasady zachowania momentu pędu wirującyc mas gazu z któego powstają. W takiej populacji, większej niż ta gwiazd samotnych, układy wielokrotnie złożone nie powinny być rzadkością. Z kolei większość czerwonych karłów wygląda na samotne.

Ze stabilnością nie ma aż takich problemów. Z analizy jakościowej równań wynika że są, a rzadkie przypadki są co najwyżej metastabilne w równowadze chwiejnej "przyciągane" przez morza obszarów niestabilnych. Ale to okazuje się sytuacja podobna jak z liczbami rzeczywistymi których nieskończona większość nawet nie da się zapisać. Analiza numeryczna wskazuje że wyspy stabilnej stabilności tzw. choreografie są co rusz. Pierwszy zbadał to bodajże Tremaine. Chińczycy ostatnio podnieśli liczbę ciał dla których obliczono choreografie z kilku do setek. Ale takie układy nazywamy już gromadami.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/08/21 12:59:08
No dobrze, a czy wśród tych numerycznie symulowanych układów "stabilnie stabilnych" (i wśród obserwowanych przez astronomów) są inne niż te, które mają strukturę hierarchiczną? Tzn. inne niż np. dwa wyraźnie oddzielone układy podwójne tworzące wspólnie układ poczwórny, a w przypadku układu potrójnego - inne niż układ podwójny krążący wokół trzeciej gwiazdy ewentualnie duża gwiazda, wokół której krążą dwie inne (jak planety)?
-
pfg
2018/08/21 17:50:07
No proszę, poczytałem sobie trochę o gwiazdowych multipletach. To, że większość gwiazd w Galaktyce występuje w układach podwójnych, nawet pamiętam z wykładu Wstępu do astrofizyki prof. Grotowskiego, ale o układach bardziej złożonych profesor albo nie mówił, albo, co bardziej prawdopodobne, ja już zapomniałem. No więc owszem, są, teoretycznie mogą mieć dowolną krotność, a faktycznie zidentyfikowano aż do kwintetu włącznie. Praktycznie wszystkie są hierarchiczne - niehierarchiczne są niestabilne i jedna gwiazda może zostać odrzucona.

Jeśli chodzi o hierarchiczne układy potrójne, to badania numeryczne wskazują, że potencjalne obszary stabilności dla ruchu planet są całkiem duże, zwłaszcza jeśli wszystkie trzy gwiazdy krążą w jednej płaszczyźnie, a już zwłaszcza gdy ta trzecia krąży w przeciwną stronę, niż składniki wewnętrznego układu podwójnego. Dla układów nieplanarnych potencjalne obszary stabilności dla planet są znacznie mniejsze, ale też są.

Poszukiwacze egzoplanet nawet już odkryli planety przy układach potrójnych, ale w typie "gorącego Jowisza", a więc nienadające się do życia. Inna rzecz, że ziemiopodobne egzoplanety skaliste są niezwykle trudne do zarejestrowania, więc to, że ich nie widać, nie znaczy, że ich tam nie ma.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/08/21 20:48:47
Na stronie angielskiej Wikipedii znalazłem teraz podobne wyjaśnienie. Ale skoro tak, to wydaje mi się, że planeta Trisolarian w hierarchicznym układzie potrójnym jednak nie mogłaby podlegać aż tak dzikim harcom jak w opisie Cixin Liu (w szczególności w układzie potrójnym syzygia, czyli ustawienie wszystkich słońc mniej więcej współliniowo z planetą, nie powinna mieć dużo bardziej katastrofalnych skutków niż syzygia planety wyłącznie z dwoma słońcami tworzącymi dublet). Notabene ciekawie o życiu na planecie w hierarchicznym systemie potrójnym pisał przed laty Aldiss w cyklu o Helikonii.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2018/08/21 21:09:53
Autokorekta: sprawdziłem, że źle zapamiętałem - układ planetarny opisany przez Aldissa powstał wprawdzie w wyniku mariażu gwiazdy podwójnej z pojedynczą, ale jeden z gwiezdnych składników powstałego układu potrójnego został z niego wykatapultowany (wraz z częścią składników planetarnych i księżycowych), więc de facto książka mówi o planecie w układzie z dwiema gwiazdami (hierarchicznym: Bataliksa - gwiazda bliska planety, Helikonii, ale dość zimna - okrąża wraz z nią Freyra - gwiazdę odległą, ale gorącą).