Kategorie: Wszystkie | Edukacja | Fizyka | Kryzys | Literatura | Muzyka | Polityka | Rozmaitości
RSS
sobota, 18 stycznia 2014

Kraków przeciw igrzyskomWczoraj Sztokholm wycofał swoją kandydaturę do organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2022. Władze Sztokholmu argumentują, że infrastruktura sportowa jest droga i niepotrzebna, część (tor bobslejowy) trzeba będzie po igrzyskach rozebrać, igrzyska są bardzo kosztowne, budżet niewiarygodny, miasto zaś ma ważniejsze potrzeby (program budownictwa mieszkaniowego). Mądrzy Szwedzi.

To bardzo poważny cios dla Krakowa, gdyż jego szanse rosną.

Od dawna już planowałem napisać, że z całego serca, z całej duszy, ze wszech sił jestem przeciwko kandydaturze Krakowa. To, że miasto w ogóle zgłosiło swoją kandydaturę, uważam za szkodliwe, głupie, a nawet niemoralne.

Przeciwko aplikacji Krakowa przemawia przede wszystkim wysoki koszt budowy obiektów olimpijskich (mam świadomość, że sporo ma powstać na Słowacji) i również wysoki, trudny do oszacowania, koszt ich późniejszego utrzymania. Ten ostatni aspekt dość często jest pomijany, a dla mnie jest bodaj najważniejszym argumentem przeciw. Ani Krakowa, ani Polski w ogóle nie stać na budowę białych słoni - reprezentacyjnych obiektów, które po zakończeniu igrzysk będą kulą u nogi samorządów. Nawet jeśli budżet centralny i mityczna Unia Europejska dołożą się do budowy, na pewno nie dołożą się do kosztów późniejszego utrzymania. Czy los Hiszpanii i los stadionów zbudowanych na Euro2012, a w Krakowie los stadionu Wisły, niczego nas nie nauczył? Ile milionów budżet państwa dokłada do utrzymania Stadionu Narodowego? Ile dokładają poszczególne miasta? Jaki wkład do kryzysu w Hiszpanii ma konieczność utrzymywania obiektów publicznych, zbudowanych w okresie obfitego finansowania unijnego? A z innej beczki, czy boom budowlany przed Euro przyczynił się do rozkwitu branży budowlanej, czy też raczej do jej upadku? Dlaczego znowu chcemy popełniać te same błędy?! 

Nawiasem mówiąc, wykorzystanie pieniędzy europejskich na budowę obiektów sportowych byłoby czystym marnotrawstwem. Czystym, bezmyślnym marnotrawstwem. 

Kraków jest miastem bardzo zadłużonym. Miasto oszczędza na oświetleniu ulic, dogęszcza klasy w szkołach, "optymalizuje" koszta żywienia dzieci w szkołach (na czym tracą najbiedniejsi), kontempluje zamykanie Młodzieżowych Domów Kultury, obcina dotacje na imprezy kulturalne, skądinąd stanowiące świetną reklamę Krakowa, nie ma środków na likwidację niskiej emisji, więc podnosi lokalne podatki i opłaty, oszczędza na komunikacji miejskiej, skracając i likwidując linie autobusowe, rozszerza strefę płatnego parkowania, nawet nie ukrywając, że głównym powodem jest chęć zwiększenia wpływów do kasy miasta - ale powiada, że będzie miało jakiś miliard, żeby dołożyć się do budowy obiektów olimpijskich. Na razie wysupłało kilkanaście milionów (nb, więcej, niż zyska na podwyżce opłat za wieczyste użytkowanie) na przygotowanie dokumentacji aplikacyjnej. Władze miasta twierdzą, że nie zorganizują referendum lokalnego żeby dowiedzieć się, czy mieszkańcy są za, czy przeciw organizacji ZIO, gdyż referendum byłoby zbyt drogie, ale wydaje duże pieniądze na przygotowanie wypasionych spotów reklamujących ZIO w Krakowie. Takie postępowanie wydaje mi się niemoralne. Czyta to ktoś z moich znajomych, krakowskich radnych i działaczy politycznych? Powtórzę: postępowanie miasta, w rządzeniu którym uczestniczycie, uważam za niemoralne. 

Przeciwko kandydaturze Krakowa przemawia też fatalna infrastruktura drogowo-kolejowa (o tym oraz o argumentach zwolenników organizacji ZIO napiszę osobno), zanieczyszczenie powietrza w Krakowie i całkowita niepewność tego, czy w Polsce będzie śnieg! W Krakowie w miesiącach zimowych rządzi smog i owszem, jego głównymi źródłami są niska emisja i transport samochodowy, jakoś można (i powinno się - ale miastu brak środków w budżecie!) z tym walczyć, ale sporą winę ponosi samo położenie Krakowa, ukształtowanie terenu, którego jednak nie da się zmienić. Co zaś się odnosi do śniegu, to zima taka, jak w tym roku, nie byłaby niczym nieprawdopodobnym. I co wtedy?

Poza Krakowem, kandydatury zgłosiły Oslo, Ałma Ata (Almaty), Lwów i Pekin. Chyba przyjdzie kibicować Ałma Acie?