Kategorie: Wszystkie | Edukacja | Fizyka | Kryzys | Literatura | Muzyka | Polityka | Rozmaitości
RSS
środa, 18 listopada 2009

Na Niedowiarach toczy się dyskusja zainspirowana "cudem w Sokółce" (upuszczona na ziemię hostia rzekomo zamieniła się w tkankę ludzkiego serca). Spór idzie o to, w jaki sposób władza i nauka powinny się angażować w wyjaśnianie domniemanych zdarzeń cudownych. W tym kontekscie przytoczyłem tam pewną historię krakowsko-niepołomicką. Po namyśle uznaję, że zasługuje ona na osobny wpis:

W czasie wizyty Jawaharlala Nehru w Polsce okazało się, że na Wawelu podobno znajduje się czarkram, jeden z siedmiu odłamków kamienia, który anioł zrzucił na Ziemię. Najsłynniejszym fragmentem jest święty kamień w Mekce, pozostałe mają znajdować się w Jerozolimie, Delhi, Delfach, Rzymie i Velehradzie. Turystyka czakramowa na Wawel rosła i na początku tego wieku osiągnęła całkiem spore rozmiary - ludzi różnych ras nic nie obchodziły arrasy, groby królewskie ani cała reszta oficjalnych zabytków i przedmiotów kultu, chcieli sobie postać na Dziedzińcu Arkadowym i oprzeć się plecami o jedną ścianę. Ówczesny dyrektor Państwowych (państwowych!) Zbiorów Sztuki na Wawelu, Jan Ostrowski, wespół z ówczsenym proboszczem bazyliki katedralnej, ogłosili, że takie zachowania “nie licują z powagą miejsca” czy jakoś tak, wywiesili tablicę, że czakram to fałsz i zabobon, a odpowiedni fragment dziedzińca odgrodzili płotem. W ten oto sposób przedstawiciel państwowej władzy zaangażował się w kwestię religijną.

Na tym nie koniec. Ówczesny burmistrz Niepołomic, Stanisław Kracik, od kilku dni nowy wojewoda małopolski, odgrzebał starą legendę o tym, iż gdy budowano zamek w Niepołomicach, z Wawelu wywieziono fragment kamienia z kaplicy Św. Gerona i użyto go w fundamentach niepołomickiego zamku. Ach, nieprzypadkowo użyto tego właśnie kamienia, bo już wówczas ludzie zdawali sobie sprawę z jego nadzwyczajnych właściwości! Tak więc, mówił Kracik, część czakramu znajduje się u nas - turyści, których idiota-dyrektor przepędził z Wawelu, są mile widziani w Niepołomicach! No i istotnie, przewodnicy po zamku w Niepołomicach mówią wszystkim zwiedzającym podziemia “o, tu, tu proszę stanąć, tu podobno promieniowanie jest najsilniejsze”. Byłem, słyszałem. Oto więc przedstawiciel władzy lokalnej niby-to podejmuje działania na rzecz zwiększenia ruchu turystycznego w swoim mieście, ale tak naprawdę również angażuje autorytet władzy w kwestie religijne - tyle, że w przeciwną stronę, niż dyrektor Wawelu.

Ale i na tym nie koniec! Gmina Niepołomice zaangażowała kilku naukowców, w tym znanego mi osobiście profesora fizyki z UJ, sympatycznego starszego pana, żeby dokonali pomiarów w zamku. Znany mi profesor pomierzył i na konferencji prasowej ogłosił, że tu a tu (to właśnie miejsce pokazują przewodnicy) pole elektromagnetyczne wykazuje dziwną anomalię. Nie powiedział “tu jest czakram”, ale “tu jest dziwna anomalia”. Mamy więc także naukowców, którzy pośrednio uwiarygadniają istnienie obiektu nadprzyrodzonego.

Dyrektor Ostrowski z Wawelu zrozumiał, że się ośmieszył i po jakimś czasie się ze swych kroków wycofał. Profesor z UJ tamtymi swoimi badaniami się nie chwali, ale się ich nie wypiera. Burmistrz-wojewoda Kracik jest ze swoich kroków dumny, bo ruch turystyczny do Niepołomic wzrósł.