Kategorie: Wszystkie | Edukacja | Fizyka | Kryzys | Literatura | Muzyka | Polityka | Rozmaitości
RSS
wtorek, 12 kwietnia 2011

Sporą popularność zyskała ostatnio koncepcja zbudowania pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej w postaci kolumnady ze świateł przed Pałacem Namiestnikowskim.

Pomnik światła, wizualizacja

Projekt ten poparła Marta Kaczyńska, kilka znaczących osób z obozu PiS, a nawet minister kultury, Bogdan Zdrojewski. Muszę przyznać, że i mnie początkowo projekt ten wydał się możliwy do zaakceptowania, pomimo kilku drażniących szczegółów (biało-czerwone słupy światła, "oprawki" reflektorów w kształcie ryngrafów), gdyż nie ingeruje zbytnio w substancję architektoniczną Krakowskiego Przedmieścia, nawiązuje do zapalanych tam zniczy, a wreszcie jest pomnikiem czczącym pamięć wszystkich ofiar, nie zaś tylko Lecha Kaczyńskiego. Autor projektu, pan Paweł Szychalski, mówi, że

pomnik jest moim projektem absolutnie unikalnym.

Jednak mądrzejsi ode mnie uświadomili mi, że pomysł nie jest oryginalny. Pierwszy wpadł nań nadworny architekt Hitlera, Albert Speer, projektując swoja Katedrę Świateł, Lichtdom.

Lichtdom

Projekt jest ładny. W końcu dla Hitlera pracowało kilkoro naprawdę wybitnych artystów.

Cóż my tu jednak mamy? Państwo, które jest podstawowym narzędziem "suwerenności Narodu". Jedynego, niekwestionowanego przywódcę, w którym jest czyste dobro. Niechęć do mniejszości narodowych. Społeczno-ekonomiczny populizm w warstwie werbalnej, w praktyce zaś wspieranie bogatych kosztem pozostałych. Marsze z pochodniami. Lichtdom. Ta jedność inspiracji - jestem pewien, że nieuświadomiona; nie chodzi mi o ideowe (lub artystyczne) naśladownictwo, ale o podobny sposób myślenia - budzi we mnie i zdumienie, i przerażenie.

Nawiasem mówiąc, media nazywają autora "pomnika światła" profesorem (zobacz na przykład NewsweekTVN24Gazeta Wyborcza, która ponadto nazywa Szychalskiego "poznańskim architektem"). Baza Ludzie Nauki nie zna, niestety, kogoś takiego. Paweł Szychalski, architekt, wykładowca Uniwersytetu w Lund, widnieje natomiast w składzie Kaliskiego Społecznego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego (chodzi o wybory prezydenckie). Pomyślałem, że to musi być ta sama osoba. Uniwersytet w Lund, owszem, zna Pawła Szychalskiego: jest on (a przynajmniej we wrześniu 2010 był) doktorantem na tamtejszym Wydziale Architektury.

niedziela, 10 kwietnia 2011

W pierwszą rocznicę katastrofy pod Smoleńskiem Jarosław Kaczyński wygłosił - dość nieskładne i chaotyczne, jak na jego standardy - przemówienie inaugurujące Ruch Społeczny im. Lecha Kaczyńskiego. Prezes zaczął od mocnego stwierdzenia:

Niezależnie od tego jaka była przyczyna katastrofy, dzisiaj możemy powiedzieć tak, jak pisał wielki poeta: "zostali zdradzeni o świcie"

Kaczyński odwołuje się do wielkiego wiersza wielkiego poety, do Przesłania Pana Cogito Zbigniewa Herberta

i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie

Kaczyński mówi więc: Ja nigdy nie wybaczę, bo nie mogę wybaczać w imieniu "zdradzonych", czyli ofiar katastrofy. Przez kogo zdradzonych, jak zdradzonych, możemy się tylko domyślać. Ważne jest jednak co innego: Jarosław Kaczyński deklaruje się tu nie jako polityk, ale jako mściciel.

Już rok temu zastanawiałem się, czy Jarosław Kaczyński jest tak bardzo cyniczny, czy tak bardzo oderwany od rzeczywistości. Myślę, że teraz już nie ma wątpliwości. Jarosław Kaczyński żyje w świecie paranoicznych urojeń. Niestety, urojenia te mogą być groźne dla nas wszystkich.

Szkoda, że Jarosław Kaczyński nie przemyślał - bo najwyraźniej nie przemyślał - tego, co Herbert pisze w następnych linijkach:

strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych

piątek, 01 kwietnia 2011

Gdy przeczytałem dziś w Gazecie Wyborczej, że PiS opublikował swój Raport o stanie Rzeczypospolitej, myślałem, że to jest primaaprilisowy żart. I to żart niezbyt wyszukany, bowiem omówienie Raportu wygląda na pastisz poglądów PiS, podkreślający ich absurdalność. Nieco się zaniepokoiłem odkrywszy, że PAP także donosi o tym raporcie i to z wczorajszą datą. No i wiecie co? Ten raport naprawdę można znaleźć na oficjalnej stronie PiS (link u dołu strony, wcześniej jest omówienie z PAPa). Niesamowite! Niewiarygodne! PiS całkiem na serio pisze o swoim programie, że

To swego rodzaju synteza dwóch projektów. Pierwszy dotyczył Narodu jako realnej wspólnoty połączonej więzami języka i – szerzej – całego systemu semiotycznego, kultury, historycznego losu, solidarności. Dzięki temu jednostka mogła się odnaleźć jako człowiek, jej życie nabierało sensu, a poprzez mechanizm demokratyczny państwa narodowego zyskiwała też podmiotowość we wspólnocie [...]

Organizacją, która ma realizować oba projekty – i ten odnoszący się do Narodu, i ten zaspokajający potrzeby jednostek oraz rodzin – jest państwo [...]

Wychodząc z tych założeń sformułowano następujące cele:

1. Zapewnienie suwerenności Narodu: po pierwsze, oznacza to suwerenność państwa narodowego wobec innych państw i podmiotów międzynarodowych; po drugie, funkcjonowanie sprawnego mechanizmu demokratycznego wewnątrz kraju [...]

2. Zwiększenie zasobu kulturowego Narodu [...] poprzez wzmacnianie i intensyfikację postaw patriotycznych, traktowanych jako podstawowy czynnik integracji narodowej [...]

Dalej w Raporcie PiS atakuje śląskość Ślązaków i "ostentacyjną kaszubskość Tuska". Od dawna twierdziłem, że prezes Kaczyński mentalnie tkwi w czasach gomułkowskich, kiedy to się intelektualnie ukształtował - i taki już pozostał. Ale tym razem wydaje mi się, że PiS cofnął się do lat tysiąc dziewięćset trzydziestych. Ktoś skomentował:

Pan Prezes usiłuje reniamować jakieś upiory przeszłości, sprawić, żeby Polacy czuli sie zagrożeni, pielęgnowali martyrologiczną wersję historii i nienawidzili mniejszości etnicznych.

I cóż nam to przypomina? Kiedy najbliższy Fackelzug na Krakowskim Przedmieściu?

Panie Prezesie Kaczyński! Panie i Panowie działacze PiS! Nagłaśniajcie ten Raport jak najbardziej, uczyńcie go swoim manifestem, mówcie jego językiem, a będę spokojny o wynik wyborów.

A ja tymczasem pozwoliłem sobie na żart primaaprilisowy, choć raczej hermetyczny dla tamtego forum.

APRIL is the cruellest month, breeding
Lilacs out of the dead land, mixing
Memory and desire, stirring
Dull roots with spring rain.