Kategorie: Wszystkie | Edukacja | Fizyka | Kryzys | Literatura | Muzyka | Polityka | Rozmaitości
RSS
środa, 06 kwietnia 2016

Pan Zbyszek nadal utrzymuje, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego obalający PiSowską "ustawę naprawczą" nie obowiązuje, a to dlatego, że Trybunał obalając ustawę, nie oparł się na przepisach obalanej ustawy. Niedorzeczność takiego stanowiska wykazało już wiele osób, ale ponieważ pan Zbyszek idzie w zaparte, a dziś nawet uciekł się do prób zastraszania sędziów TK, zrobię to raz jeszcze.

Zakładamy, że zdanie a jest prawdziwe. Wówczas

  1. Implikacja a → ~a jest niepoprawna (przy prawdziwym poprzedniku i fałszywym następniku, implikacja jest fałszywa).
  2. Przy tym samym założeniu, implikacje ~a → ~a oraz ~a → a są poprawne. Pierwsza jest tautologią, druga zastosowaniem zasady ex falso quodlibet. Przy fałszywym poprzedniku, każda implikacja jest prawdziwa.

Przenieśmy to na grunt obecnego sporu o Trybunał Konstytucyjny.

Niech a oznacza "Trybunał Konstytucyjny uznaje, że ustawa naprawcza jest zgodna z konstytucją". Wówczas, na mocy 1., TK nie mógłby poprawnie orzec jej niekonstytucyjności. Linia rozumowania jest taka: Wyrok TK powstałby w oparciu o ustawę, której konstytucyjność tenże wyrok zakwestionował, a zatem sam wyrok byłby nieważny. Wnioskowanie "ustawa naprawcza jest zgodna z konstytucją" "ustawa naprawcza jest niezgodna z konstytucją" jest niepoprawne. Domniemując konstytucyjność badanej ustawy, Trybunał poprawnie mógłby orzec jedynie jej zgodność z konstytucją.

Na odwrót, jeśli Trybunał wstępnie nie uznał konstytucyjności badanej ustawy, mógłby poprawnie uznać jej niekonstytucyjność (co zrobił) lub konstytucyjność (czego nie zrobił, choć formalnie mógł).

PiS, uchwalając swoją ustawę naprawczą z zerowym vacatio legis, spodziewał się, że TK, związany domniemaniem konstytucyjności przyjmowanych ustaw, nie będzie mógł orzec jej niekonstytucyjności. Jednak w rzeczywistości domniemanie konstytucyjności uchwalanych ustaw obowiązuje obywateli, administrację i inne organa państwa, a także inne sądy i trybunały, ale nie Trybunał Konstytucyjny. Gdyby domniemanie konstytucyjności rozciągnąć na TK, sprawowana przez niego kontrola konstytucyjności przepisów byłaby iluzoryczna, mógłby on bowiem, bez popadania w sprzeczność, stwierdzać tylko i wyłącznie zgodność z konstytucją każdego przedstawionego mu przepisu. To jednak oznaczałoby, że w Polsce, wbrew konstytucji, nie jest możliwa kontrola konstytucyjności uchwalanego prawa.

Na zarzut, iż zgodnie z Art. 197 konstytucji "tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa", a wobec tego Trybunał powinien obradować w trybie przewidzianym przez ustawę o TK, odpowiedź brzmi: Ależ tak! Trybunał obradował w trybie przewidzianym przez ustawę o TK w brzmieniu sprzed zmian dokonanych przez ustawę naprawczą, gdyż skoro ustawa naprawcza została zaskarżona, Trybunał nie był związany domniemaniem jej konstytucyjności.

Nie spodziewam się, że pan Zbyszek ogarnie przedstawione wyżej rozumowanie; poza wszystkim innym, pan Zbyszek nie jest osobą szczególnie bystrą. Zdanie prezydenta Dudy i premier Szydło z kolei się nie liczy, bo są to funkcjonariusze całkowicie niesamodzielni i robią tylko to, co im Jarosław Kaczyński każe (ale obietnica amnestii wciąż jest aktualna!). Sam Jarosław Kaczyński za to na pewno to rozumowanie zna, ale je odrzuca z powodów polityczno-ambicjonalnych. Nie próbuję też przekonać osób popierających PiS z powodów ideologicznych: ich nikt nie przekona.

Wpis ten adresuję przede wszystkim do tych Czytelników, którzy mają (lub zdobywają) wykształcenie ścisłe lub którzy przy innych okazjach zapoznali się z podstawowymi zasadami logiki.