Kategorie: Wszystkie | Edukacja | Fizyka | Kryzys | Literatura | Muzyka | Polityka | Rozmaitości
RSS
środa, 28 czerwca 2017

Jacob Jordaens (1593-1678), Król pijePoczułem, że muszę napisać coś bardzo osobistego.

Ludzie PiS są różni, przy czym przez "ludzi PiS" rozumiem ich ministrów, posłów, senatorów, działaczy, funkcjonariuszy i ich publicznych apologetów, a także partyjnych nominatów sprawujących rozmaite funkcje publiczne. Nie wszyscy oni są tacy sami. Jest co prawda kilka osób do szpiku kości złych i podłych, czyniących zło dla radości czynienia zła, ale więcej jest osób owładniętych żądzą władzy, chorych egocentryków, jeszcze więcej cynicznych karierowiczów, osób bezwzględnie realizujących swoje interesy osobiste i finansowe, frustratów odreagowujących swoje dawne krzywdy prawdziwe i urojone, zwykłych szkodników nieświadomych zła, jakie wyrządzają, ludzi nie ogarniających sił i procesów, które uruchamiają dla doraźnych, przyziemnych celów, osób, które czy to przez przypadek, czy dla kariery dalece przekroczyły swój poziom kompetencji, sporo jest szalonych ideologów, którzy - być może - jedynie wykorzystują PiS jako wehikuł do realizacji swoich poglądów, ale najwięcej jest głupców.

Nie ma wśród ludzi PiS osób robiących rzeczy dobre, nie ma nawet takich, którzy starają się, ale im nie wychodzi. Są tacy, którzy dają do zrozumienia, że "jeśli nie ja, to przyjdzie ktoś gorszy", ale to zwykła wymówka karierowiczów.

Z drugiej strony nie ma w ludziach PiS nic z grozy i przewrotności Mefistofelesa, jam jest tej siły cząstką drobną, co zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro. Jest tylko pazerność, cynizm, obłuda, wybujałe ego i głupota, mój Boże, jaka straszna głupota.

Gdy natrafiam na fontanny chamstwa, fałszu i obłudy, wydobywające się z ust postaci w rodzaju Sasina czy Mazurek, przywołuję resztki moich ludzkich uczuć i mojego chrześcijaństwa, żeby westchnąć "Panie, wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią", bo to są straszni głupcy.

Ale to nie uchroni ich od czyśca.

piątek, 09 czerwca 2017

biała różaPodkomisja smoleńska przeżywa kolejną kompromitację: Po tym, gdy nie potrafiła powiedzieć niczego sensownego w siódmą rocznicę katastrofy, wobec czego wystąpiła z nonsensowną teorią bomby termobarycznej, zwanej przez polskie internety bombą eskobaryczną, po tym, gdy okazało się, że przewodniczący podkomisji, dr Wacław Berczyński, zajmował się wykańczaniem Caracali, wyszło na jaw, iż podkomisja ordynarnie sfałszowała wyniki doświadczeń przeprowadzonych na WAT. Otóż eksperci z WAT ustalili, że samolot po utracie 1/3 skrzydła nie mógł bezpiecznie lecieć dalej, tymczasem podkomisja, znając te wyniki, ogłosiła, że mógł. Gdy naukowcy z WAT chcieli to sprostować na konferencji prasowej, Antoni Macierewicz, któremu WAT formalnie podlega, nakazał tę konferencję odwołać. Wiarygodność podkomisji smoleńskiej leży w gruzach, a w to, że w Smoleńsku doszło do zamachu, wierzy w Polsce mniej więcej taki sam odsetek respondentów, jaki w Ameryce wierzy w alien abduction. No i fajnie.

Jednak skoro nie zamach, to co?! Przecież oszalały z nienawiści Człowieczek Wolności, Jarosław Kaczyński, musi mieć możiwość wywarcia swej pomsty sprawiedliwej na Tusku, Kopacz, Arabskim i kim tam jeszcze trzeba. Oskarża się ich wobec tego o haniebne zaniedbania po katastrofie, w tym o "bezczeszczenie zwłok". Powiedzmy uczciwie, że i tak jest to pewien postęp - choć na przykład taka pani Beata Gosiewska, druga pani Gosiewska, osoba wyjątkowo wstrętna z uwagi na swoją pazerność i zacietrzewienie, wciąż dostrzega w Tusku mordercę jej męża - ale oskarżenia pod adresem polityków Platformy o niegodne obchodzenie się ze zwłokami ofiar katastrofy także są całkowicie bez sensu.

Sługusi pana Zbyszka prowadzą ekshumacje ofiar katastrofy i, z fałszywym współczuciem dla rodzin, epatują opinię publiczną mówiąc "dwie głowy, trzy nogi". A nie przypadkiem zmiażdżona jedna głowa i tkanki z drugiej, które można by zidentyfikować tylko robiąc badania DNA każdego fragmencika, co trwałoby miesiącami? Zapytana o to wprost, prokuratura nabrała wody w usta. No ale przecież panu Zbyszkowi chodzi wyłącznie o epatowanie, o to, aby urobić opinię publiczną przed postawieniem Tuskowi et consortes oskarżeń o chaos i zaniedbania po katastrofie. Oskarżyć o zamach ich się nie da, bo żadnego zamachu nie było, ale o coś oskarżyć ich trzeba.

Jutro jest kolejna miesięcznica. Jarosław Kaczyński wejdzie na swoją drabinkę i wciąż będzie wykrzykiwał, że "jesteśmy coraz bliżej prawdy", ale tym razem nacisk położy na to, że Donald Tusk i Ewa Kopacz rzekomo odpowiadają za "zbezczeszczenie zwłok", czyli pomieszanie fragmentów ciał ofiar katastrofy.

Teraz wydaje się, że decyzja o identyfikacji zwłok i indywidualnych pogrzebach była pochopna. Zapewne nikt w Polsce, a w każdym razie nikt w okolicach rządu, nie zdawał sobie sprawy ze stanu zwłok i natychmiast zorganizowano wyjazdy rodzin - czego zresztą one oczekiwały - do Moskwy celem identyfikacji, i już nie można było tego odwrócić. Tymczasem skoro udało się zidentyfikować ciała państwa Kaczyńskich, trzeba było zrobić uroczysty pogrzeb pary prezydenckiej, oczywiście w Warszawie, i indywidualne pogrzeby ok. 30 osób, których ciała też udało się łatwo zidentyfikować. Pozostałe szczątki należało bardzo, bardzo uroczyście pochować we wspólnym grobie, jak to zresztą robiono po innych wielkich katastrofach.

Ewa Kopacz nie musiała lecieć do Moskwy. Poleciała, bo chciała pomóc rodzinom ofiar. A ktoś z PiSu tam poleciał? Przecież wśród ofiar było tylu ich znajomych i przyjaciół. Może niezłomny Andrzej Duda? Poleciał po ciało pani Kaczyńskiej, spędził w Moskwie kilka godzin, z rodzinami się nie kontaktował i tyle go widzieli. Może minister Sasin, który też zresztą wówczas opowiadał, że identyfikacje zwłok prowadzono z wielką starannością? A nie, nie ruszył się z Warszawy, a może z Wołomina. (Nawiasem mówiąc, czemu pan Zbyszek nie wzywa teraz Jacka Sasina na przesłuchanie?) Może Antoni Macierewicz? O, ten tchórzliwie uciekł spod Smoleńska do Warszawy, żeby ratować cenne kwity, które miał zdeponowane w BBN. Może ktoś inny z wyższych urzędników kancelarii Lecha Kaczyńskiego lub polityków PiSu? Ni widu, ni słychu...

A biała róża, wiadomo, jest dla Jarosława Kaczyńskiego.