Kategorie: Wszystkie | Edukacja | Fizyka | Kryzys | Literatura | Muzyka | Polityka | Rozmaitości
RSS
piątek, 09 czerwca 2017

biała różaPodkomisja smoleńska przeżywa kolejną kompromitację: Po tym, gdy nie potrafiła powiedzieć niczego sensownego w siódmą rocznicę katastrofy, wobec czego wystąpiła z nonsensowną teorią bomby termobarycznej, zwanej przez polskie internety bombą eskobaryczną, po tym, gdy okazało się, że przewodniczący podkomisji, dr Wacław Berczyński, zajmował się wykańczaniem Caracali, wyszło na jaw, iż podkomisja ordynarnie sfałszowała wyniki doświadczeń przeprowadzonych na WAT. Otóż eksperci z WAT ustalili, że samolot po utracie 1/3 skrzydła nie mógł bezpiecznie lecieć dalej, tymczasem podkomisja, znając te wyniki, ogłosiła, że mógł. Gdy naukowcy z WAT chcieli to sprostować na konferencji prasowej, Antoni Macierewicz, któremu WAT formalnie podlega, nakazał tę konferencję odwołać. Wiarygodność podkomisji smoleńskiej leży w gruzach, a w to, że w Smoleńsku doszło do zamachu, wierzy w Polsce mniej więcej taki sam odsetek respondentów, jaki w Ameryce wierzy w alien abduction. No i fajnie.

Jednak skoro nie zamach, to co?! Przecież oszalały z nienawiści Człowieczek Wolności, Jarosław Kaczyński, musi mieć możiwość wywarcia swej pomsty sprawiedliwej na Tusku, Kopacz, Arabskim i kim tam jeszcze trzeba. Oskarża się ich wobec tego o haniebne zaniedbania po katastrofie, w tym o "bezczeszczenie zwłok". Powiedzmy uczciwie, że i tak jest to pewien postęp - choć na przykład taka pani Beata Gosiewska, druga pani Gosiewska, osoba wyjątkowo wstrętna z uwagi na swoją pazerność i zacietrzewienie, wciąż dostrzega w Tusku mordercę jej męża - ale oskarżenia pod adresem polityków Platformy o niegodne obchodzenie się ze zwłokami ofiar katastrofy także są całkowicie bez sensu.

Sługusi pana Zbyszka prowadzą ekshumacje ofiar katastrofy i, z fałszywym współczuciem dla rodzin, epatują opinię publiczną mówiąc "dwie głowy, trzy nogi". A nie przypadkiem zmiażdżona jedna głowa i tkanki z drugiej, które można by zidentyfikować tylko robiąc badania DNA każdego fragmencika, co trwałoby miesiącami? Zapytana o to wprost, prokuratura nabrała wody w usta. No ale przecież panu Zbyszkowi chodzi wyłącznie o epatowanie, o to, aby urobić opinię publiczną przed postawieniem Tuskowi et consortes oskarżeń o chaos i zaniedbania po katastrofie. Oskarżyć o zamach ich się nie da, bo żadnego zamachu nie było, ale o coś oskarżyć ich trzeba.

Jutro jest kolejna miesięcznica. Jarosław Kaczyński wejdzie na swoją drabinkę i wciąż będzie wykrzykiwał, że "jesteśmy coraz bliżej prawdy", ale tym razem nacisk położy na to, że Donald Tusk i Ewa Kopacz rzekomo odpowiadają za "zbezczeszczenie zwłok", czyli pomieszanie fragmentów ciał ofiar katastrofy.

Teraz wydaje się, że decyzja o identyfikacji zwłok i indywidualnych pogrzebach była pochopna. Zapewne nikt w Polsce, a w każdym razie nikt w okolicach rządu, nie zdawał sobie sprawy ze stanu zwłok i natychmiast zorganizowano wyjazdy rodzin - czego zresztą one oczekiwały - do Moskwy celem identyfikacji, i już nie można było tego odwrócić. Tymczasem skoro udało się zidentyfikować ciała państwa Kaczyńskich, trzeba było zrobić uroczysty pogrzeb pary prezydenckiej, oczywiście w Warszawie, i indywidualne pogrzeby ok. 30 osób, których ciała też udało się łatwo zidentyfikować. Pozostałe szczątki należało bardzo, bardzo uroczyście pochować we wspólnym grobie, jak to zresztą robiono po innych wielkich katastrofach.

Ewa Kopacz nie musiała lecieć do Moskwy. Poleciała, bo chciała pomóc rodzinom ofiar. A ktoś z PiSu tam poleciał? Przecież wśród ofiar było tylu ich znajomych i przyjaciół. Może niezłomny Andrzej Duda? Poleciał po ciało pani Kaczyńskiej, spędził w Moskwie kilka godzin, z rodzinami się nie kontaktował i tyle go widzieli. Może minister Sasin, który też zresztą wówczas opowiadał, że identyfikacje zwłok prowadzono z wielką starannością? A nie, nie ruszył się z Warszawy, a może z Wołomina. (Nawiasem mówiąc, czemu pan Zbyszek nie wzywa teraz Jacka Sasina na przesłuchanie?) Może Antoni Macierewicz? O, ten tchórzliwie uciekł spod Smoleńska do Warszawy, żeby ratować cenne kwity, które miał zdeponowane w BBN. Może ktoś inny z wyższych urzędników kancelarii Lecha Kaczyńskiego lub polityków PiSu? Ni widu, ni słychu...

A biała róża, wiadomo, jest dla Jarosława Kaczyńskiego.