Kategorie: Wszystkie | Edukacja | Fizyka | Kryzys | Literatura | Muzyka | Polityka | Rozmaitości
RSS
środa, 24 sierpnia 2011

Prezes Jarosław Kaczyński na powrót w formie. Oto dziś sąd, w trybie wyborczym, wydał wyrok w sprawie - moim zdaniem idiotycznego - pozwu Platformy. Wyrok niekorzystny dla PiS. Pan prezes oświadczył więc, że Polska nie jest państwem prawa, sądy należy zlikwidować i powołać zupełnie nowe, gdyż nie ma "zrównoważenia układu sił" i "nie zlikwidowano pozostałości komunizmu".

Prawo prawem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie, chciałoby się rzec, parafrazując znany cytat tak, aby lepiej pasował do nazwy partii pana prezesa.

To w ustach pana prezesa nic nowego. Gdy Trybunał Konstytucyjny wydawał wyroki niekorzystne dla PiS, na przykład w sprawie ustawy lustracyjnej, okazywał się siedliskiem wszelkiego zła, układu, i w ogóle dowodem na "impossybilizm prawny". Gdy wydawał wyroki korzystne, na przykład ostatnio w sprawie kodeksu wyborczego (za którym, nawiasem mówiąc, PiS też głosował, ale potem, zorientowawszy się, że kodeks może być dla PiSu niekorzystny, złożył wniosek do Trybunału niejako przeciwko samemu sobie), Trybunał jawił się jako ostoja demokracji.

Sąd, władza sądownicza, to w każdym cywilizowanym kraju jedna z podstaw demokracji. PiSowi nie mieści się w głowie, ba, w ogóle nie przychodzi na myśl, że sądy mogą być niezawisłe. Według PiSu każde orzeczenie jest manifestacją woli Przywódcy. Kwestionowanie roli i niezawisłości sądów to stwierdzenie, iż obecna Polska nie jest państwem demokratycznym. Czy myśmy już tego nie słyszeli z ust europosła i wiceprezesa PiS, a także pana dyrektora stacji radiowej? Oczywiście uwagi o wrodzonym, pierworodnym grzechu sądownictwa w ustach prezesa Kaczyńskiego nie są i nie mogą być uwłaczaniem pamięci Lecha Kaczyńskiego, który najpierw jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny w rządzie Jerzego Buzka, później zaś jako prezydent, stał na czele owego sądownictwa. Jak pisałem już dwa lata temu, prezes Jarosław Kaczyński, i tylko on, ma władzę orzekania kto jest prawdziwym patriotą i sprawiedliwym sędzią, kto zaś komunistycznym złogiem. "Komu grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, komu zatrzymacie, są im zatrzymane" jest prerogatywą boską. Z żywych ludzi przysługuje ona tylko Jarosławowi Kaczyńskiemu.