Kategorie: Wszystkie | Edukacja | Fizyka | Kryzys | Literatura | Muzyka | Polityka | Rozmaitości
RSS
piątek, 23 października 2015

Za dwa dni wybory. Niby-to wciąż mówi się o jakichś programach (co prawda PiS przestał już wspominać o swoich obietnicach socjalnych, żeby się ludzie do nich zbytnio nie przyzwyczaili - PiS doskonale wie, że ich nie zrealizuje), ale wiadomo, że chodzi tylko o to, czy Jarosław Kaczyński zdobędzie w Polsce pełnię władzy, czy nie. Niektórzy publicyści snują plany wielkiej sejmowej koalicji anty-PiS, ale to scenariusz wielce optymistyczny, możliwy przy założeniu, że PiS z przystawkami (Kukiz i Korwin, jeśli wejdą do Sejmu - tyle będzie waszej antysystemowości, drodzy kukizowcy, i tyle "walki z socjalizmem", drodzy korwiniści) nie zdobędzie większości bezwzględnej. Ja się poważnie obawiam, że PiS tę większość zdobędzie. A co wtedy?

Wtedy PiS spróbuje zbudować państwo autorytarne, podporządkowane ideologii narodowej, z dominującą rolą państwowego katolicyzmu (nie dlatego, że Jarosław Kaczyński jest religijny, ale dlatego, że cynicznie będzie wykorzystywał Kościół do swoich celów ideologicznych i propagandowych). Będzie tryumf ideologii nad rozsądkiem; w imię tego tryumfu rząd - przynajmniej na początku - będzie marnował publiczne pieniądze na budowę "narodowych czempionów", opartych na anachronicznych gałęziach przemysłu. Będzie totalna wymiana kadr w instytucjach podległych rządowi, od ministra do sprzątaczki i od dyrektora do woźnego. PiS będzie rozluźniał nasze związki z Unią Europejską, choć oczywiście wciąż będzie chciał brać unijne pieniądze. Będzie próbował budować jakiś blok środkowoeuropejski, rzecz jasna pod przywództwem Polski, choć nikt - poza polskimi narodowcami - tego nie chce. Zamiast realizacji obietnic socjalnych, ludzie dostaną igrzyska w postaci walki z dawnymi ludźmi PO - i to nie tylko zwalniania ze stanowisk czy wsadzania do więzienia, ale publicznego ośmieszania i upokarzania. Będzie cenzura obyczajowa, ponowne podporządkowanie prokuratury rządowi (aby mogła realizować śledztwa dla celów politycznych), naciski na sądy pod groźbą objęcia sądownictwa jakimś specjalnym nadzorem, być może będzie przywrócony pobór do wojska (wspominała o tym nowa rzeczniczka PiS). Będzie upadek mediów publicznych, przekształconych w media państwowe, służące jedynie państwowej oficjalnej ideologii. Będą próby zmiany ordynacji wyborczej na modłę węgierską, to znaczy premiującą partię rządzącą i utrudniającą opozycji przejęcie władzy. Będzie państwowy kult katastrofy pod Smoleńskiem, pardon, "zbrodni smoleńskiej". Będą podsłuchy, inwigilacja, niszczenie więzi społecznych (jak za komuny: ma być rodzina i Naród Polski ucieleśniony w państwie, nic pomiędzy), dewastacja wzajemnego zaufania. Będą chaotyczne ataki na zupełnie przypadkowe osoby, które ten i ów z obozu władzy uzna za zagrożenie. Wreszcie - będzie próba zmiany konstytucji. Co prawda PiSowski, skrajnie antyliberalny projekt konstytucji znikł ostatnio z ich stron internetowych, ale o potrzebie zmiany konstytucji mówił prezydent Duda:

Jak podkreślił prezydent „konstytucja z 1997 roku była przyjęta przed wstąpieniem Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego i wstąpieniem do Unii Europejskiej" i „nie uwzględnia tych elementów".

Dodał też, że konstytucyjnego wzmocnienia wymagają także niektóre prawa obywatelskie. –Żeby w konstytucji wzmocnić także gwarancje naszej suwerenności – powiedział.

Zatem prezydent Polski postrzega Unię Europejską i NATO jako zagrożenia naszej suwerenności. Ta Unia Europejska nawet mnie nie dziwi: PiS europejski liberalizm i prawa człowieka postrzega jako zagrożenie, prowadzące do moralnej degeneracji i osłabienia pozycji państwa. PiS byłby gotów stowarzyszyć się tu z Putinem, który Europę postrzega całkiem podobnie, ale na przeszkodzie stoją polsko-rosyjskie zaszłości historyczne i wciąż aktualny, wybitnie niechętny stosunek Rosji do Polski, która bezprawnie wyrwała się z rosyjskiej strefy wpływów. Tak więc Unia Europejska, rozumiem. Ale NATO?! W jaki sposób NATO miałoby zagrażać polskiej suwerenności? Ano, tylko w jeden sposób: zmuszając nas, wbrew naszej woli, do wypełnienia zobowiązań V artykułu Traktatu Waszyngtońskiego, gdyby doszło do wojny. (Oczywiście gdybyśmy to my zostali zaatakowani, PiS oczekuje, że inne państwa swoje zobowiązania sojusznicze wypełnią.) No, to już jest groźne. Bardzo groźne. PiS - zapewne nieświadomie, zapewne wbrew najszczerszym intencjom - pakuje nas z powrotem do rosyjskiej strefy wpływów.

Do zmiany konstytucji raczej nie dojdzie, ale całą resztę otrzymamy wraz z PiSowską większością bezwzględną.

Szkoda, że główną siłą przeciwstawiającą się tym zapędom jest zużyta, zmęczona, wyprana nawet nie tyle z ideologii, ile z jakichkolwiek porywających pomysłów Platforma Obywatelska, unurzana w ośmiorniczkach partia władzy, dla której nawet wobec nadciągającej PiSowskiej nawały największym przeciwnikiem jest przedstawiciel innej koterii w tejże samej Platformie. Cóż, taką przebodli nas ojczyzną.

Jeśli PiS (z przystawkami) nie zdobędzie bezwzględnej większości, to... nie wiem, co będzie. Mniejszościowy rząd PiSu? Możliwe tylko jeśli głównym pragnieniem Jarosława Kaczyńskiego jest zemsta, zemsta, zemsta na wroga oraz zapewnienie stanowisk wygłodniałym działaczom; jeżeli PiS chce przede wszystkim dokonać zmian ustrojowych, mniejszościowy rząd mu tego nie umożliwi. Więc może "koalicja strachu", wszyscy przeciwko PiS? Mało prawdopodobne. Taka koalicja byłaby dysfunkcjonalna, co gołym okiem widać. Przedterminowe wybory? Niewykluczone.

Sądzę jednak, że PiS+przystawki większość bezwzględną zdobędą. Cóż, będzie źle. Zniszczenia we wszystkich sferach - gospodarczej, społecznej, a zwłaszcza w międzynarodowej pozycji Polski i w zakresie naszych stosunków z innymi państwami europejskimi - będą znaczne. Będzie też brzydko, straszno i ponuro. Ale Polska to wspaniały kraj, z tego też się podniesie.

Jeśli jednak PiS zdobędzie większość konstytucyjną i utrwali swoją władzę oraz izolację Polski na pokolenie, będzie tragedia. Na następne okienko dające nam szanse europeizacji, odwrócenia przekleństwa struktury długiego trwania, podziału Europy na Zachodnią i Wschodnią (a raczej na przesunięcie granicy tego podziału na naszą wschodnią granicę), będziemy musieli czekać wiele, wiele lat. Późne wnuki nigdy nam tego nie wybaczą.

I o to chodzi w tych wyborach.